
Zastanawiam się, ile razy trzeba zepsuć relację tworzenia więzi w relacjach z Dziewczyną, żeby zrozumieć że pośpiech, natręctwo i stawianie Dziewczyny w pozycji bez wyjścia, są najmniej pożądaną częścią nas samych.
Jedna z rad mówi: "bądź facetem z zasadami", czyli jasno określaj swoje cele. Czy aby na pewno każdy z Was dobrze rozumie to przesłanie?
Po przyjrzeniu się bliżej problemom wielu młodszych kolegów, pomyślałem że może mój wpis uświadomi im, jak bardzo są blisko celu, a jednocześnie na własne życzenie odprawiają go dalej niżeli powinni.
Jeśli Dziewczyna Ci mówi, że nie chce się wiązać, że możesz być Jej przyjacielem, możesz powiedzieć że masz już psa i odejść z uśmiechem na twarzy, przeżuwając "porażkę" i tłamsząc ją w sobie albo...
...albo zaakceptować taki stan rzeczy, kompletnie się nim nie zrażając.
W sytuacji, gdzie na szalę stawiasz wszystko, możesz przegrać lub wygrać, i zajmujesz pozycję negocjacji twardej. Wrażenie, jakie na Niej wywarłeś najczęściej jest mdłe, słabe i pozbawione racjonalnych pobudek. A więc co zrobić, aby odnieść sukces?
Choć nie mogę powiedzieć że jednoznacznie, wiele razy się przekonałem, że aby dotrzeć do upragnionego celu, czasami trzeba się zatrzymać lub cofnąć w relacji kobieta- mężczyzna, a więc dać Dziewczynie wybór.
Zajmij pozycję negocjacji miękkiej.
Zarówno doświadczeni, jak i niedoświadczeni negocjatorzy popełniają ten sam poważny błąd: przywiązują się do raz zajętego stanowiska, i przyjmują za punkt honoru, utrzymanie go. Sztuka miękkiego negocjowania, polega na wywieraniu wpływu, kontrolowaniu rozmowy i osiąganiu celu bez sięgania po ciężką artylerię.
Uważam, że doskonale sprawdza się to w tworzeniu więzi z Kobietami. Powiedz Jej więc: oczywiście jesteśmy kolegami i RÓB SWOJE! Zaciągnij Ją do łóżka, zachowuj się jak facet, bądź mężczyzną!
Nie daj Jej wybierać "albo teraz, albo wcale" bo to nie ten etap znajomości, daj Jej alternatywę w postaci czasu, i daj ją przede wszystkim sobie. Więzi z Dziewczyną nie tworzy się słowami, tworzy się ją czynami, i tylko takie powinny Cię interesować.
Bądź nadal tym samym zainteresowanym a jeśli nie byłeś- interesującym facetem, i pamiętaj że nazewnictwo nie wnosi nic nowego w Wasze relacje. Bądź oryginalny, nieprzewidywalny, atrakcyjny, intrygujący i "bądź" Jej kolegą. Nie zapomnij tylko dlaczego nim jesteś, i co chcesz dzięki ustępstwom na polu walki osiągnąć...
Odpowiedzi
Problemem takich desperatów,
pt., 2010-12-03 15:41 — ItalianoProblemem takich desperatów, również jest to, że nie umieją pograć na zazdrości, wzbudzić jej i pokazać obliczę interesującego chłopaka, który może zainteresować a przy tym czerpać korzyści z tego zainteresowania.
Tylko do zazdrości jest potrzeba praktyka, praktyka która wyrzuci przyjaciółeczkę z centrum i postawi w pozycji starającej się o klucz do centrum. Ale lenistwo jednak nie pozwala na wzięcie się w garść i wykonanie tej praktyki - lepiej ograniczyć się do przyjaciółki.
Mądry blog, pokazujący podstawowy problem z forum, czyli brak zasad, spontaniczności w działaniu i działanie słowami zamiast czynami. Bo lepiej porozmawiać i wytłumaczyć na logikę - przecież wiadomo, że to się nie sprawdza.
świetny art;) zawsze
pt., 2010-12-03 15:57 — Ian Watkinsświetny art;) zawsze powtarzam na forum: Nigdy nie stawiaj sytuacji na ostrzu noża, bo ranisz tym nożem przedewszystkim siebei:)
Bardzo dobrze napisane,
pt., 2010-12-03 16:23 — VinciBardzo dobrze napisane, ocenka adekwatna do wpisu
10 leci
a do mnie trochę nie
pt., 2010-12-03 17:40 — promoa do mnie trochę nie przemawia.
Nie popadajmy ze skrajności w skrajność, to że nie postawimy sprawy "na ostrzu noża" niech nie oznacza od razu że dobrowolnie damy się jej oramować jako kolega, tylko po to by później "stopniowo" ją przekonywać do tego że tymże kolegą nie mamy ochoty być, bo mimo że dla nas będzie to oczywiste że to "na żarty" to ona może wziąć to dośc poważnie
Reasumując co niektórzy narobią sobie więcej problemów niż to warte.
Po drugie strona jak i społeczność zgodnie odradza ramówkę kolegi bo to bez sensu, celem PUA jest uwodzenie a nie pieskowanie jako "kolega" w nadziei że jednak nas polubi i nie będzie chciała być tylko "koleżanką"
Dla mnie już lepiej nie nazywać tej relacji wcale, niż nazywać ją kolega-koleżanka nawet jeśli tylko hipotetycznie
dziękuję za uwagę, doceniam wpis jednak ja jestem na NIE.
Rozumiem Twoje stanowisko,
pt., 2010-12-03 18:50 — baudelaireRozumiem Twoje stanowisko, ale,
celem samym w sobie nie jest dać się, lub nie dać wplątać w ramę kolegi, jak i celem nie jest "pieskowanie", ani nazywanie w jakikolwiek sposób naszych relacji z Dziewczynami.
Jeśli dajesz komuś wybór w postaci białego, albo czarnego, tak naprawdę nie dajesz wyboru żadnego. To tylko teoretyczne 50 % szans na Twoją wygraną, a praktycznie zawsze dużo mniej- ponieważ wejście w ramę kolegi jest zazwyczaj przyczynowo- skutkowym ciągiem zdarzeń, które już nastąpiły. W sytuacji, gdy krótko się znacie, stawiając sprawę w sposób twardy i zdecydowany, niekoniecznie osiągniesz to, co chciałeś. Moje spojrzenie na ten temat ewoluowało, ponieważ kilka razy popełniłem błąd, nie dając Dziewczynie miejsca na odnalezienie się w tym co się między nami dzieje.
Jeśli dajesz Jej wybór albo/albo, przy założeniu że wrażenia specjalnie nie wywarłeś, Ona zawsze Cię spuści w kiblu i nawet nie będzie żałować.
Pytanie co Ty z tym zrobisz, i jak się tym przejmiesz.
Miękkie postawienie sprawy, to kompromis, który daje Jej możliwość "bycia" Twoją koleżanką, a Tobie możliwość Jej posuwania. I tylko od Ciebie zależy, czy posuniesz Ją porządnie i przejdziesz na wyższy level znajomości(oczywiście łaskawie o tym nie wspominając), czy będziesz Jej pieskiem, aż po kres swojego pieskiego życia.
Dziewczyny nie chcą tak łatwo rezygnować z ciekawych znajomości, i jak im dasz wybór, będą znajomość pielęgnować. Najgorszym wyborem, jest jednak brak wyboru.
ja rozumiem o co chodzi,
pt., 2010-12-03 21:08 — promoja rozumiem o co chodzi, pozornie zgadzasz się na bycie "kolegą" jednocześnie robiąc swoje a ona nawet nie jest do końca świadoma tego że jest uwodzona i wpada w Twoje sidła coraz bardziej.
Ja to rozumiem i zrozumie to każdy choć trochę doświadczony w temacie, martwi mnie jedynie los nowicjuszy którzy mogą odebrać to zbyt dosłownie i wkrótce zaczną pojawiać się na forum tematy typu:
"wpadłem w ramę kolegi, co robić?"
Jasne, rozumiem że głupotą
pt., 2010-12-03 18:15 — promoJasne, rozumiem że głupotą jest zbyt mocno naciskać na target, głupotą jest też czasem unosić się dumą i odpuszczać gdy ona powie "nie"
Chodzi mi tylko o to żeby nie brać tego wpisu zbyt dosłownie, przeczyta to paru nowicjuszy i zamienią swoje openery z:
-cześć chciałbym Cię poznać, chciałbym się z Tobą przespać itp
na:
-cześć chcę zostać Twoim kolegą, przyjacielem czy jeszcze co...
Jeśli oduczamy ich pieskowania to róbmy to do końca, staram się tylko rozwinąć wpis choć i tak pewnie większośc z nich (pragnących wiedzy za wszelką cenę) nie doczyta nawet do mojego komentarza ;]
Do mnie nie przemawia
pt., 2010-12-03 20:45 — MaleoneDo mnie nie przemawia perspektywa "miękkich negocjacji", ale to dlatego, że właściwie nigdy nie chciałem ani nie próbowałem przejąć żadnej przyjaciółki. Gdyby mi się to zdarzyło wolałbym chyba motto "aby zdobyć kobietę musisz być gotowy ja stracić", tyle, że nie potrafię się zakochiwać, a zaciąganie do łóżka przyjaciółki uważam za dziwactwo.
Jednak dobrze, że to opisałeś, no i jak idzie o twoją taktykę negocjacji to szczególnie przekonuje mnie ten manewr:
"Powiedz Jej więc: oczywiście jesteśmy kolegami i RÓB SWOJE! Zaciągnij Ją do łóżka, zachowuj się jak facet, bądź mężczyzną!"
Maleone, ale tutaj
ndz., 2010-12-05 12:20 — baudelaireMaleone, ale tutaj niekoniecznie chodzi o przeramowanie w oczach przyjaciółki. To raczej alternatywa dla "twardzieli", na etapie nowej znajomości, gdy karty nie są jeszcze w pełni odkryte.
Maleone- dobrze powiedziane.
pt., 2010-12-03 22:59 — KwaytchaMaleone- dobrze powiedziane. To do mnie bardziej przemawia, bo zawsze uważałem tak samo. ;p Ona sama nie wie czego chce, po prostu rób swoje ;]