Witam wszystkich ponownie. Znowu potrzebuję Waszej pomocy. Postanowiłem zacząć nowy temat na forum, ponieważ stary jest już trochę długi i pewnie nie każdemu chciałoby się czytać. Ale, jeśli ktoś ma chęć:
http://www.podrywaj.org/podrywan...
Przez wiele tygodni opierdalałem się w kwestiach podrywu. Znalazłem w necie coś w rodzaju "samoterapii" fobii społecznej. Praktykowałem to sądząc, że wystarczy, a na kobiety przyjdzie czas. Ponieważ wczoraj miałem dzień wolny pierwszy raz od wielu tygodni, postanowiłem wrócić do praktyki z założeniami, że połączenie jednego i drugiego będzie lepsze, że nie ma na co czekać, że jak zrobi się ciepło i zobaczę te wszystkie piękne i skąpo ubrane panny będę żałował, że nie podjąłem kroków teraz. Ruszyłem więc do działania i spotkała mnie potem bardzo przykra niespodzianka...
Zagadywałem kobiety, pytając o drogę, godzinę, potem poszedłem do galerii handlowej, po staremu pytając o radę w sprawie wyboru pierścionka na rzekome, 30 urodziny siostry. Podejść tych nie było nie wiadomo jak wiele, ale nigdy dotąd nie wykonałem tyle w ciągu jednego dnia. Nieco się poprawiło - znacznie łatwiej było podejść niż we wrześniu czy październiku, "przyłapywałem się" na tym, że kilka elementów mowy ciała wykonywałem już odruchowo, już się tak nie bałem, przy otwieraniu byłem trochę bardziej stanowczy, w jednym z podejść natychmiast wyłapałem IOI.
Teoretycznie powinienem się cieszyć, prawda?
Jednak po powrocie do domu zaczęło się dziać coś bardzo dziwnego. Załapałem zajebistego doła, pojawiło się mnóstwo wątpliwości (pytania o sens tego wszystkiego, o sens przeprowadzki, pracy, ogólnie życia, chwilowo myśli samobójcze, niewiara w sukces, pytania typu: "a jak jakąś zapoznam, to gdzie ją zabiorę", "co się będzie działo później", "jak ja to pogodzę z pracą i studiami", "która zechce gościa bez zainteresowań", obawiałem się, że żadna nie zechce faceta, który nie potrafi określić swojego celu w życiu i ogólnie, czego chce od kobiet, zwątpiłem w to, czy kiedykolwiek uda mi się zostać prawdziwym mężczyzną, a nie wiecznie bojącym się wszystkiego chłopcem, nawet kurwa strach o swoje pieniądze, bo za szybko się rozchodzą i nie potrafię kompletnie kontrolować wydatków. Uczucie "wszędzie dobrze, gdzie mnie nie ma" - a więc zacząłem się zastanawiać, czy w tym/tej a tym/tej mieście/pracy/uczelni nie byłoby lepiej, uczucie, że zmarnowałem życie, podczas gdy zaraz stuknie 21 lat. Szybko zacząłem tracić poczucie bezpieczeństwa), i co najdziwniejsze, coś dziwnego zaczęło się dziać z moją głową (fizycznie). Zaczęło mnie "mulić", chwilami traciłem równowagę, odczuwałem silny lęk. Kurwa, nie wiem czemu, ale chyba dawno się tak nie bałem. Wiem, niektórzy sugerowali przeniesienie się na forum dla fobików, ale jednak wolę tutejsze - są tu ludzie myślączy raczej pozytywnie, mam nadzieję, że i tacy, którzy wcześniej wyszli z tego co ja.
Temat nie jest prowokacją, jak to ktoś zasugerował w tym temacie, do którego podałem link.
Co się ze mną dzieje? Czy to jest normalne w drodze do bycia PUA? Mieliście też tak kiedyś, podobny stan, rozkminy, wątpliwości?
Idę dzisiaj znowu prakykować i będę wieczorem. Zdam relację i mam nadzieję, że znajdę tu odpowiedzi na moje pytania. Na razie.
Mówiąc poważnie zacznij od rozmowy z psychologiem i psychiatrą. Nie jestem osobą kompetentną, i o ile nie ma na tym forum specjalisty z tych dziedzin medycyny to wszelkie rady odnośnie Twojego problemu będą "na czuja" i wręcz mogą przynieść odwrotny skutek.
Podejmując jakieś nowe wyzwanie każdy ma wątpliwości. Pytanie na ile są one normalne, a na ile przybierają postać patologii. Tego nam tu raczej nie wyjaśnisz, a jeśli nawet to nikt tego nie oceni.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Zaraz stuknie 21 ? No to rzeczywiście masz już przejebane. A tak na serio - jedną z najlepszych metod jest ogarnięcie dla siebie odpowiedniego rewiru. Idealnym miejscem do tego jest klub. Nie za duży, nie za mały. Średniej wielkości klub studencki gdzie bywając regularnie będziesz mógł poznać wiele ludzi w tym przede wszystkim wiele panien.
Znajdź taki klub, i zacznij tam bywać regularnie. Dosiadaj się do ludzi, poznawaj ich, imprezuj razem z nimi. Zorganizuj sobie jakieś stałe towarzystwo. Oczywiście to nie jest panaceum na twoje troski, ale myślę, że to wbrew pozorom dużo łatwiejsze niż poznawanie panien na ulicy/ w galerii handlowej.
A co do klimatów schyłkowych - skumaj że nie ma ludzi silnych. Są po prostu Ci którzy potrafią czerpać energię z okresów siły, i Ci, którzy tego nie potrafią, więc zawsze są słabi.
No i - jeśli czas na to pozwala - znajdź sobie jakieś aktywne hobby. Pływanie, siłownia, cokolwiek.
Każdy ma słabsze chwile, może to przez pogodę
. Wydaje mi się że przejdzie Ci, tylko nie możesz teraz sobie odpuścić przełamywania siebie. Brnij w to dalej. Znajdź sobie jakieś hobby, coś co Ci zajmie trochę czasu. Pomyśl co Ci kiedyś sprawiało przyjemność i zacznij to robić! 
GLORIA VICTIS
Ty nie myśl o tym żeby być PUA, tylko żeby być lepszym człowiekiem. Tylko i wyłącznie dla siebie.
PUA to tylko część Twojej przemiany, jednak to że poderwiesz więcej dziewczyn niż do chwili obecnej, nie musi uczynić Cię ani szczęśliwszym, ani lepszym.
Masz 21 lat, więc dopiero wchodzisz w dorosłe życie. Obieraj sobie małe cele i realizuj je. Minie kilka lat i jeśli dobrze wykorzystasz ten czas, zauważysz jak wiele zrobiłeś.
Wiedza to nie tylko otwarcia i domknięcia dziewczyn, to całe życie, każda jego dziedzina- praca, nauka, życie towarzyskie, zdrowie. Zazwyczaj gdy jedno szwankuje, pozostałe nie mogą rozwijać się w stopniu takim, w jakim byś chciał.
No i przede wszystkim, jak masz problem, to nie bój się uderzać do specjalisty.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
No cóż, z braku targetów wykonałem dziś mniej podejść - na ulicach mniej panien, w CH praktycznie same pary. Do rana czułem się chujowo, ale poafirmowałem, pomedytowałem, poczytałem Wasze odpowiedzi i poczułem się lepiej. Zauważyłem poprawę - czuję się bezpieczniej, lepiej z mową ciała i samooceną, jednak jest to jeden krok po bardzo długiej drodze. Dzięki chłopaki.
Guest - spoko, chodzę na regresing póki co
. Na razie terapie są dość rzadko (tak zalecił terapeuta), ale potem pewnie zwiększy się częstotliwość. Poza tym znalazłem w necie terapię behawioralno-poznawczą do zrobienia samemu, o czym już wspomniałem. Jeśli zadziała, obiecuję tu i teraz, że się podzielę, bo nie tylko fobikom społecznym może pomóc z tego co widzę. Wydaje mi się, że może zwalczać lęki przed podejściem, ale najpierw sprawdzę, czy jest to skuteczne na długą metę.
Maleone - jestem uprzedzony do klubów, ale z czasem spróbuję. Wpis użytkownika saphire trochę mnie przekonał do tego pomysłu. Jeśli finanse pozwolą, pomykam na siłkę, coby zwiększać masę
, rozważam też ściankę wspinaczkową. Ostatnio byłem na strzelnicy - Glock 17 to zajebista broń polecam, Panowie 
ELTITO - widzisz, pomyślałem to samo. Jeszcze 2 miesiące temu można było podziwiać panny siedzące w parkach czy przechodzące ulicą, bo tak długo było ciepło, a teraz? W ogóle też ostatnio rozkminiałem, że zimą gorzej z podrywem, bo pod względem spędzania czasu z kobietą mamy mniejsze pole manewru. Parę ostatnich wpisów też dotyczy tego problemu. Kiedyś trenowałem BJJ łączone z MMA, ale teraz w ogóle mnie nie ciągnie do tego.
baudelaire - cholerne dzięki stary, uświadomiłeś mi kilka rzeczy! Faktycznie za bardzo się spinałem na bycie PUA, sądząc, że jeśli mi to się uda, to reszta zrobi się sama. Co do pracy, nauki i życia towarzyskiego, popełniłem tu sporo błędów wynikających IMO z tego, że nie wiem, czego chcę.
No cóż. Od jutra powoli znowu praktyka i terapia. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze się odezwę, tym razem pisząc o sukcesach lub doradzając
Trzymajcie się i powodzenia, udanych łowów.
No cóż, z braku targetów wykonałem dziś mniej podejść - na ulicach mniej panien, w CH praktycznie same pary. Do rana czułem się chujowo, ale poafirmowałem, pomedytowałem, poczytałem Wasze odpowiedzi i poczułem się lepiej. Zauważyłem poprawę - czuję się bezpieczniej, lepiej z mową ciała i samooceną, jednak jest to jeden krok po bardzo długiej drodze. Dzięki chłopaki.
Guest - spoko, chodzę na regresing póki co
. Na razie terapie są dość rzadko (tak zalecił terapeuta), ale potem pewnie zwiększy się częstotliwość. Poza tym znalazłem w necie terapię behawioralno-poznawczą do zrobienia samemu, o czym już wspomniałem. Jeśli zadziała, obiecuję tu i teraz, że się podzielę, bo nie tylko fobikom społecznym może pomóc z tego co widzę. Wydaje mi się, że może zwalczać lęki przed podejściem, ale najpierw sprawdzę, czy jest to skuteczne na długą metę.
Maleone - jestem uprzedzony do klubów, ale z czasem spróbuję. Wpis użytkownika saphire trochę mnie przekonał do tego pomysłu. Jeśli finanse pozwolą, pomykam na siłkę, coby zwiększać masę
, rozważam też ściankę wspinaczkową. Ostatnio byłem na strzelnicy - Glock 17 to zajebista broń polecam, Panowie 
ELTITO - widzisz, pomyślałem to samo. Jeszcze 2 miesiące temu można było podziwiać panny siedzące w parkach czy przechodzące ulicą, bo tak długo było ciepło, a teraz? W ogóle też ostatnio rozkminiałem, że zimą gorzej z podrywem, bo pod względem spędzania czasu z kobietą mamy mniejsze pole manewru. Parę ostatnich wpisów też dotyczy tego problemu. Kiedyś trenowałem BJJ łączone z MMA, ale teraz w ogóle mnie nie ciągnie do tego.
baudelaire - cholerne dzięki stary, uświadomiłeś mi kilka rzeczy! Faktycznie za bardzo się spinałem na bycie PUA, sądząc, że jeśli mi to się uda, to reszta zrobi się sama. Co do pracy, nauki i życia towarzyskiego, popełniłem tu sporo błędów wynikających IMO z tego, że nie wiem, czego chcę.
No cóż. Od jutra powoli znowu praktyka i terapia. Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze się odezwę, tym razem pisząc o sukcesach lub doradzając
Trzymajcie się i powodzenia, udanych łowów.
wiesz tez tak mialem jestesmy w tym samym wieku najgorzej mi bylo jak zostawila mnie panna boo sie zfrajerzylem zakochalem itd kocham nadal szans na powrot nie widze co mnie doluje minelo pare tygodni poznaje panny umawiam sie z nimi wszystko idzie swietnie widze e mnie chca ale ja?? czy ja je chce? nie za bardzo... wiadomo dlaczego.
denerwuje mnie to, miejsca w ktorcyh spedzilem z nia mile chwile itd piosenka w radiu, ktora ona lubi itd wchodzenie do metra ze swiadomoscia ze ona jest blisko...
dosc tego najlepiej zajac sie soba wroc na treningi moze submission fighting cie zauroczy;)
rob cos dla siebie reszte pierdol to jest ten czas w ktorym musisz zdac sobie sprawe z tego ze jestes duzo wiecej wart niz ci sie wydaje i udowodnij to sobie a potem moze byc tylko lepiej.
Racja jest zima... nie lubie zimy nie ma gdzie isc CH czy puby zawsze gotowka zchodzi!!!!
Dlatego od dzis to pierodle bede chcial to sie pujde pobawic nie to potrenuje czy cos innego tez to zrob;) powodzenia