
Dzień dobry.
Jadąc wczoraj z Kielc do domu, zajrzałem jeszcze do pobliskiego miasta. Nie byłbym sobą, gdybym nie zrobił sobie rundki samochodem po rynku i uliczkach, gdzie często chodzą fajne kobiety
Tak więc zrobiłem. Nic się nie działo i już miałem się zbierać do domu, gdy nieopodal zauważyłem fajną kobietę. Brunetka, w legginsach i jakiejś fioletowej narzucie. Zatrzymałem samochód nieopodal i idę za nią.
Będąc coraz bliżej zaczynają cisnąć mi się do głowy różne myśli: nie jest w Twoim typie, pewnie zaraz skręci w bok do jakiegoś domu, itd. Sam do siebie zacząłem mówić: Dominik przestań robić sobie wymówki. Ja nie podejdę? Raz się żyje co mi zależy. Zbliżając się tak, że byłem już tuż za nią miałem dosłownie mętlik w głowie. I znów mówię sam do siebie: Kocham to, kiedy czuję adrenalinę przed podejściem, gdy nie wiem co powiedzieć i co ona powie, kiedy nie wiem co się wydarzy 
Podszedłem do niej i mówię: „przepraszam” odwróciła się, a ja się uśmiechnąłem. Nie wiedziałem co powiedzieć więc zapytałem o drogę. Zaczęła mnie kierować, ja pytać. Wiecie jak to wygląda, jak się wtedy kobiety produkują. Podziękowałem i jeszcze w tej samej chwili powiedziałem: „tak naprawdę nie chciałem zapytać o drogę, tylko chciałem Cie poznać, jestem Dominik”. Ona zdziwienie i uśmiech, przedstawiła się. Mówię dalej: „Zapraszam Cie na kawę”. Ona na to „jestem w ciąży” i podwija tą fioletową narzutę do góry pokazując mi brzuch (kobieta około 30 dopiero wtedy się przyjrzałem, wcześniej wyglądała mi na max 25). Uśmiecham się szeroko i jadę dalej: „ale kawa nie jest zobowiązująca”
Ona na to „no nie jest, ale ja nie pijam kawy”. Zaprosiłem ją w końcu na coś innego i chciałem wziąć od niej nr, lecz powiedziała, że nie może ale chętnie się ze mną coś napije jak się spotkamy innym razem. Zrozumiałem, no w końcu jest w ciąży. Tak się pożegnaliśmy.
Jestem zadowolony, bo kocham podrywać kobiety zwłaszcza dojrzałe kobiety. Wtedy czuję się jak prawdziwy mężczyzna, czuję to wyzwanie.
Wróćmy do opowiadania.
Wracam do samochodu, bo zimno. Jadę kawałek dalej i zatrzmuje się, gdyż zauważyłem znowu fajną dziewczynę. Czekam na nią w samochodzie niech podejdzie bliżej, nie będę marzł na dworze
lecz ona wchodzi do sklepu. Myślę sobie aleś to wymyślił. Idę za nią, zobaczyć ją. Wchodząc do sklepu ujrzałem ją przy jednej z półek. Ta dziewczyna miała 16 może 17 lat. Fakt, że niektóre 17 są takie, że nie jedna 25 im nie dorówna ale to nie w tym przypadku.
Wyszedłem i wracam chodnikiem do samochodu. Już miałem przechodzić przez ulice i wsiadać ale na wprost (w cieniu) widzę fajną kobietę kierującą się wprost na mnie. Była w cieniu więc nie widziałem jej dokładnie lecz widziałem, że jest szczupła, ma ładne obcisłe spodnie, zgrabne nóżki i szpila szła
Nie myślałem już o samochodzie tylko szedłem na wprost. I znowu nawet nie myślałem o tym co powiem. Ona skręciła w bok, więc i ja z tym, że w innym miejscu tak, że ją wyprzedziłem. Poszedłem tak kawałek, oczywiście zwolniłem kroku aby mnie dogoniła. Miejsce było podobne do parku, co jakiś czas lampa, co jakiś czas cień. Nie chciałem do niej podchodzić w ciemnym miejscu, wiedziałem, że może się czegoś obawiać. Odwróciłem się i coś zapytałem, jak dojść gdzieś tam czy coś podobnego, nie pamiętam dokładnie. Rozmowa się ruszyła. Przyjrzałem się jej, była już po 30, z twarzy bardzo piękne to ona nie była, ale wygląd miała nie zły. Porozmawialiśmy trochę stojąc i zaprosiłem ją na kawę (możecie mówić, że jestem needy, że się powtarzam, jeden tekst wszedł mi w krew tak, że na spontanie, w większości kawę proponuje to nic złego. Jak będzie się chciała umówić to nie będzie patrzeć czy to na kawę, czy na spacer, czy na coś innego). Ona na to „spóźniłeś się, 8 lat jestem po ślubie” i powolnym krokiem idzie do tyłu. Próbowałem jeszcze coś z tego wyciągnąć ale wyraźnie nie chciała i uciekała, chociaż była pozytywnie zaskoczona tym co jej powiedziałem. Nawet się nie przedstawiałem.
Podsumowanie:
Nie poderwałem, żadnej kobiety i nie wziąłem numerów tel, ale czy tak naprawdę w podrywaniu chodzi tylko o branie nr? Podryw powinien być dobrą zabawą, fajną rozmową, miłym spędzaniem czasu. Niczym innym jak miłym dodatkiem w życiu. Nie tłumaczę się, tylko podaję Wam swój punkt widzenia na niektóre sprawy.
Dzięki za uwagę.
Pozdrawiam.
Odpowiedzi
8 lat się spóźniłeś:) hehe
pt., 2010-11-26 12:44 — Ian Watkins8 lat się spóźniłeś:) hehe niezłe akcje i niefart, kto nie próbuje ten nie wygrywa. Pozdro mate
Dobre, przyznam dla mnie
pt., 2010-11-26 13:47 — rosemayerDobre, przyznam dla mnie trochę przesada, jak kobieta w ciąży czy mężatka to bym źle się czuł zagadywać dalej, a ten na kawe
, a jakby wyszła córeczka zza winkla i: mamo co to za pan? 
Ważne, że działasz, małymi kroczkami ale do przodu, przyzwyczajać i przełamywać się.
rosemayer ja nie wiedziałem,
pt., 2010-11-26 15:58 — Dominik007rosemayer ja nie wiedziałem, że ona jest w stanie błogosławionym, dopiero gdy podwinęła narzutę do góry było widać brzuch, ale wtedy głupio było mi się wycofać
, a jakby córeczka wyszła zza winkla i jeszcze była w dobrym przedziale wiekowym to pewnie wiedział bym co zrobić
jeśli natomiast była by około gimnazjum (czyli znając się na rzeczy), pewnie zrobił bym jaja mówiąc do niej "umawiam się z Twoją mamą" lub coś podobnego
nie wiem szczerze co bym zrobił, wszystko zależy od sytuacji.
Dokładnie, praktyka czyni mistrza.
„spóźniłeś się, 8 lat jestem
pt., 2010-11-26 19:46 — wisman„spóźniłeś się, 8 lat jestem po ślubie”
lepiej późno niż wcale,
hehe
gratuluję, że działasz
pozdrawiam