SŁOWO WSTĘPNE
Witam wszystkich, nazywam się Maxx. Śledząc blogi innych użytkowników postanowiłem sam coś napisać, choć wcześniej nie udzielałem się na stronie. Jako że „życie, życie jest nowelą” (
), nadałem swojej historii trochę inną formę. Po prostu pomyślałem, że tak będzie ciekawiej. Rozumiem, że nie każdemu się to spodoba, więc osoby nielubiące takich rzeczy mogą odpuścić sobie czytanie już teraz. Jeśli jednak masz trochę czasu i chęci – zapraszam i życzę miłej lektury.
Możliwe, że pierwszy wpis niewiele wniesie, ja go traktuje jako przedstawienie mojej osoby i chociaż mało w nim akcji, to uważam, że jest on istotny. Żeby nie było zbyt nudno, niedługo po nim opublikuję następny odcinek, w którym dzieje się już trochę więcej. Oczywiście to wszystko jest tylko początkiem historii. Ci, którzy chcą poznać jej zakończenie będą musieli wykazać się odrobiną cierpliwości
. Wszelkie komentarze i krytyka mile widziane
.
CEREMONY OF OPPOSITES
Season 1
Episode 01 – Maxx hates you all (season pilot)
Maxxymilian był wysokim, szczupłym facetem. Nie miał w sobie w zasadzie nic specjalnego, co mogłoby go wyróżnić spośród tysięcy innych siedemnastolatków. Nie był ani brzydki, ani przystojny. Nosił krótkie, klasycznie przystrzyżone włosy, których praktycznie nigdy nie czesał, gdyż nie przywiązywał zbyt dużej uwagi do tego jak wygląda. Zwykle ubierał się w jeansy, do których zakładał jakiś jednokolorowy t-shirt, ewentualnie koszulę w kratę. Lubił ciemne kolory. Nigdy nie uważał się za kogoś wyjątkowego. Często odnosił wrażenie że jest jednym z najnormalniejszych ludzi w swoim otoczeniu. Miał spokojny charakter. Niektórzy nawet uważali, że zbyt spokojny. Nigdy nie przeżywał żadnych przygód, a jego życie było absolutnie pozbawione adrenaliny. Odpowiadał mu taki stan rzeczy. Cieszył się, że nie ma „poważnych” problemów, tak jak niektórzy z jego nielicznych znajomych. Wychowany był przez kochających rodziców i wiedział, że zawsze może na nich liczyć. Wydawać by się mogło, że już zawsze będzie wiódł spokojne życie. Jednak w tym spokoju nie wszystko było tak, jak być powinno. Maxx nie był do końca szczęśliwy. Brakowało mu dziewczyny.
Pewnego styczniowego wieczoru, na imprezie z okazji osiemnastych urodzin jego koleżanki poznał Agnieszkę. Zwykle nie chodził na takie imprezy, bo też nikt go wcześniej nie zapraszał. Tym razem też się nie wybierał, bo zaburzyłoby to pewnie spokój jego bezbarwnego życia. Jednak w całym tym spokoju i w całej swojej pizdowatości coraz częściej czuł, że nie wszystko jest w porządku. Dlatego też nie opierał się zbyt długo, gdy jeden z kolegów zaczął namawiać go na zabawę.
Wtedy pierwszy raz w życiu się upił. Żałował tego następnego dnia obiecując sobie i wszystkim w około, że już nigdy nie sięgnie po alkohol, ale musiał przyznać jedno. Te kilka piw obudziło w nim demona. Kiedy potem wspominał tą imprezę, nie mógł uwierzyć, że bez żadnych oznak skrępowania podszedł do dziewczyny, która mu się podobała i po prostu zaczął rozmowę. Czuł się z tym świetnie, bo Agnieszka totalnie zawróciła mu w głowie. Nie była to żadna wyjątkowa dziewczyna, ani bardzo ładna, ani błyskotliwa. Po prostu zwyczajna, tak jak on, jednak w tamtym momencie była pozbawiona jakichkolwiek wad. Była ideałem.
Maxx nie zauważył nawet jak wielka zmiana nastąpiła w jego dotychczasowym życiu. Teraz miał cel, coś co kierowało jego wszelkimi działaniami. Chciał zdobyć Agnieszkę. Codziennie odprowadzał ją do domu, często przynosił kwiaty, mówił komplementy. Po dwóch miesiącach takiego i innego włazidupstwa ona mu wreszcie uległa. Wreszcie miał dziewczynę. Po kilku tygodniach sprawiła mu na jego osiemnaste urodziny najlepszy prezent jaki mógłby sobie wyobrazić – jego pierwszy raz.
To był najdłuższy jego związek jak do tej pory. Trwał aż trzy i pół roku. Tak, to dość imponujące, tym bardziej jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że relacja Maxxa i Agnieszki śmierdziała nudą na sto kilometrów. Codziennie to samo, w kółko te same schematy, zero znajomych i tylko ona. Czasami Maxx miał wrażenie, że pory roku zmieniają się za oknem, a on ciągle siedzi w tym samym miejscu biernie obserwując swoje życie. Nie narzekał jednak na nic, przynajmniej dużo się grzmocili. Fajnie było od czasu do czasu spuścić z kija, a nic więcej do szczęścia nie było mu potrzebne. Był przekonany, że kocha Agnieszkę, ciągle jej to powtarzał. Mało tego, powiedział jej to jak tylko zaczęli być razem. Codziennie wieczorem pisał jej to w smsie na dobranoc. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że z każdą wysłaną wiadomością traci część swojej męskości. Dziwne, że po tym wszystkim nie doświadczył zaniku jąder.
Jak mówią nic nie trwa wiecznie. Związek Maxxa z Agnieszką też wreszcie dobiegł końca. Zerwała z nim mówiąc, a raczej pisząc w smsie (nie tylko Maxx był żałosny w tym związku) dwa najbardziej wyświechtane słowa na świecie. „Zostańmy przyjaciółmi”. Świat Maxxa legł w gruzach. Dzwonił, błagał by wróciła, ale bez rezultatów. Dopiero po latach dowiedział się, że przez ostatnie pół roku ich znajomości Agnieszka nadstawiała tyłka jednemu z jego kolegów. Mijały miesiące, a on był ciągle sam. Nawet znowu polubił swoje życie, bo teraz był na studiach i zaczął trochę imprezować. Ale nic poza tym się nie zmieniło, po prostu był o kilka lat starszy. Żal i ból. Ogarnij się Maxx, bo jesteś cipa.
Na jednej z imprez poznał Kasię. Nie poderwał jej, to raczej ona sama „poderwała się o niego”. To był absolutny przypadek, porównywalny z potknięciem się na prostej drodze. Sporo wypił i zanim się zorientował był z Kasią w klubowym kiblu a ona lizała go po jajach. O rety, jak ona dobrze ciągnęła. To w zasadzie jedyna rzecz jaką o niej pamięta, teraz nawet nie potrafi sobie przypomnieć jak wyglądała, chociaż po tej pamiętnej imprezie spotykali się jeszcze przez kilka miesięcy. Ten krótki, aczkolwiek burzliwy związek dobiegł końca szybciej niż na się na dobre rozkręcił. Teraz Maxx miał 23 lata, nieuchronnie zbliżał się do końca studiów i coraz więcej imprezował. Kolegów miał wciąż niewielu, po prostu lubił się dobrze nawalić, więc często odwiedzał puby i gadał z barmanami, a jak oni mieli go dosyć, to gapił się tępo w telewizor i obserwował jak polska reprezentacja dostaje wpierdol od kolejnej drużyny z wypizdowia, o którym nawet nigdy wcześniej nie słyszał.
Koniec studiów nadchodził wielkimi krokami, więc Maxx wziął się za pisanie pracy magisterskiej. Gdyby nie to, że chciał skończyć naukę, całkiem możliwe że nigdy by nie przestał pić. Teraz więcej czasu spędzał w domu, przed komputerem, ale nie pisał pracy. Każdy kto przez to przechodził, najprawdopodobniej wie, że student u kresu swojego marnego uczelnianego życia robi wszystko co tylko może, byleby nie pisać magisterki. Tak więc oglądał w kółko te same filmy i surfował bez celu po Internecie. W ten sposób pierwszy raz trafił na podrywaj.org.
Z ciekawości zaczął czytać lekcje i artykuły. Przejrzał je wszystkie, dość dokładnie. Następnie poczytał forum i blogi. Po lekturze miał w głowie tylko jedną myśl: „Ciekawe kto wierzy w te pierdoły…”. Rozbawiło go to nawet, bo wyobrażał sobie, ze gdzieś na świecie są faceci, dla których te rzeczy są święte i którzy uważają, że to wszystko faktycznie działa. Niesamowite czego to ludzie nie wymyślą. Po jakimś czasie nawet uznał, że stracił kawałek swojego jakże cennego życia (tutaj publiczność się śmieje…) na czytanie tych głupot i obiecał sobie, że już więcej na tą stronę nie zajrzy. I tak też się stało, nie zajrzał…
… aż do następnego razu.
To be continued…
Odpowiedzi
Boże, cóż za powieść Miło
śr., 2010-11-17 22:37 — AkdorBoże, cóż za powieść
Miło się czyta, prawie jak Sapkowski
Extra, czekam na TBC 
17 lat i Maxx pierwszy raz w
czw., 2010-11-18 08:19 — Maleone17 lat i Maxx pierwszy raz w życiu się upił?! Patologia. Ja zaczynałem mając ze dwanaście.
"Nie narzekał jednak na nic, przynajmniej dużo się grzmocili. Fajnie było od czasu do czasu spuścić z kija, a nic więcej do szczęścia nie było mu potrzebne."
Hehe, znam tego typu zastoje progresu. Świetnie to ująłeś.
"Sporo wypił i zanim się zorientował był z Kasią w klubowym kiblu a ona lizała go po jajach."
Bo nie ma noweli bez nieoczekiwanych zwrotów akcji. Zajmująca treść, ciekawy styl.
yo