Witam,około pół roku temu spotkałem dziewczynę,z która od 2 miesięcy regularnie,co tydzień spotykamy w gronie innych znajomych.Zależy mi na niej bardzo,fajnie mi się z nią rozmawia i wiem,że mnie lubi.Problem jest w tym,że Ona jest studentką,a ja pod tym względem wypadam słabo,bo w 1 liceum,co prawda z powodów zdrowotnych(ale na to raczej nikt nie patrzy)mnie usadzili,bo rzadko chodziłem,i teraz chodzę do 3 zawodowej,byłem w liceum jeszcze raz,ale nie miałem tam żadnych znajomych i była sama dziecinarnia...I tu moje pytanie,czy próbować robić swoje,czy też dać sobie spokój,bo małe szanse powodzenia?
a od kiedy to ma jakies znaczenie gdzie sie uczysz ????
glowa wysoko i atakuj. jeszcze to umiejetnie wykorzystasz, ze badkurwaboy jestes i Cie szkola nie kreci...
Nie szukaj problemów tam gdzie ich nie ma. Nic nie stoi na przeszkodzie.
Wyrzuć śmieci, to one powstrzymuja Cię do bycia tu i teraz. Gdy będziesz tu i teraz zdumiejesz się co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi....
Jak Ci zależy to jesteś krok za daleko.
* Świat jest tragedią dla tych co czują, a komedią dla tych co myślą.
* Kontroluj swoje emocje a nie odwrotnie.
* Zwyciężają ci, którzy wiedzą, kiedy walczyć, a kiedy nie.
Jakie kurwa małe szanse powodzenia?
Myśląc w ten sposób sam sobie podnosisz poprzeczkę.
Szukasz wymówek do ataku panny w swoim etapie szkolnictwa? Toć to pojebaństwo.
Ej ziomek , ziomek ona nie jest od Ciebie gorsza.
Podbijaj, podbijaj
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.