Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Dlaczego tak jest ?

41 posts / 0 new
Ostatni
joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0
Dlaczego tak jest ?

Witam wszystkich

Postanowiłem napisać, ponieważ mam pewien problem i coraz mniej z tego wszystkiego rozumiem...

Otóż od dłuższego czasu w moich spotkaniach z kobietami powtarza się jeden schemat.
Umawiam się / poznaje kobietę i wszystko wydaje się być cacy. Fajna gadka, humor, słodkie uśmiechy, dążenie do kontaktu fizycznego. Z każdej prawie randki wychodzę w objęciach z kolejnymi laskami. Potem jakiś miły spacer po mieście, który zawsze kończy się namiętnymi pocałunkami, czy to z mojej, czy z kobiet inicjatywy. One są zapatrzone we mnie, nie mogą się doczekać następnego spotkania. I wszystko byłoby ok, gdyby....

Gdyby nie to, że z mojej strony nie ma tego czegoś. Nie ma chęci do kolejnych spotkań. Jest mi to całkowicie obojętne. Mam w sumie gdzieś, czy z daną kobietą spotkam się jutro, czy za tydzień. Próbowałem już wszystkiego – częstszego spotykana się, rzadszego spotykania się, nie dążenia do kontaktu fizycznego na samym początku, dążenia do niego, przyprowadzenia dziewczyn do domu czy znajomych i nie robienia tego. I nic, no k.... nic. Z każdą czuje się jak z koleżanką, która można raz na czas wymacać. Nie czuje nic albo tyle, ze to nie to. Już różnie próbowałem to sobie tłumaczyć. Ze może mnie nudzą, ale tak szybko ? Ze to może strach ale jaki facet bojący się kobiet, ma gadane, rozbawia je, prawi komplementy, całuje i dotyka, itd. być może mnie nie kręcą no ale wtedy nie robiłbym tego o czym pisze. Może to spowodowane tym, ze od dłuższego czasu jestem sam ? No ale nie ma czegoś takiego jak przesiąkniecie samotnością. Jak Cie trafia, to trafia i już.

Najgorsze jest to, że większość tych dziewczyn, to wartościowe i fajne osoby. Takie do tańca i do różańca. Tylko co z tego, skoro z mojej strony, nie ma tego czegoś, co jest konieczne. A nie jestem aż takim sk..... by kogoś latami oszukiwać i grać, udawać uczucie. Raz prawie to zrobiłem i więcej nie chce. Spotykałem się z jedną z nich przez kilka miesięcy, udając zaangażowanego a jednocześnie wymyślając różne rzeczy by rzadko się widzieć. Zamiast być szczerym. Dodatkowo ona była mocno zauroczona a może i zdesperowana, że tak to wszystko łykała. I tak to się rozciągnęło w czasie, a pod koniec to i rozmawiać nawet nie było o czym. Potem kilka miesięcy trawiły mnie wyrzuty sumienia, połączone z obwinianiem siebie, że nie zakochałem się w takiej wartościowej lasce i gdybaniem, jakby to było, gdybyśmy widywali się często i tworzyli głęboki związek. Problem w tym, ze ja nic nie czułem , więc było to niemożliwe. Bo jakiekolwiek udawanie, zmuszanie się do czegoś, zawsze przynosi odwrotny efekt. No ale przynajmniej nauczyłem się na własnych błędach i potem już tego nie powtarzam, będąc zawsze szczerym.

Wszystkie zachowania opisywane tu na tej stronie, o tym jakim być, jak dbać o kobietę, jak działać na jej emocje są ok. ale mają sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy do laski cie ciągnie, gdy ci na niej zależy, gdy jest to coś. To musie być ,to się musi dziać samo. Zwłaszcza na początku, gdy jest największy szał, gdy nie możecie się od siebie oderwać i spędzacie razem mnóstwo czasu. Gdy po prostu jesteś zakochany. A u mnie, w żadnym z tych przypadków, takiego szału nie było a co więcej, z czasem było tak samo albo i gorzej....

Niby nie pozostaje mi nic innego, jak próbować dalej. Ale im dalej w las, tym się bardziej zrażam i gdzieś tam kiełkuje myśl, ze tak już będzie zawsze i że pisana mi samotność...

Macie może jakieś porady, sugestie ?

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Jeśli szukasz fajnego kandydata, to zgłaszam kandydaturę Antosia Smile Ostry, trochę perwersyjny, ale dobry chłopak:)

A tak poważnie, może potrzebujesz kobiety, która nie da Ci się pocałować na pierwszej, drugiej, trzeciej randce. Też tak kiedyś miałem, niby fajne, niby kręcoce, ale po jednym bzyknięciu wszystko mijało, aż w końcu spotkałem taką kobietę, która wiedziała "jak grać".
Może potrzebujesz dać którejś czasu, ale to chyba sprawi tylko przwiązanie się do kogoś nie da Ci tych motyli przed snem.

Z jednej strony jest zajebiście, masz wyjebane, możesz mieć de facto większość dzięki naturalnemu zachowaniu, bo nic nie zjebiesz swoim needy-ostwem.
Ale z drugiej strony, poczuć motyle, to rzecz niesamowita.

Z tym chłopakiem, spróbuj serio.
W życiu trzeba spróbować wszystkiego ]:->

NeroS
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Bielsko-Biała

Dołączył: 2010-11-03
Punkty pomocy: 3

Znajdź sobie jakiś trudniejszy target.

dlaczego?

Otóż dlatego, że dużo bardziej cieszy coś na co musimy sobie zapracować, niż coś co dostajemy od razu.

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Noż przecież to napisałem:)

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

No dokładnie, to tylko pomysł, jeden z wielu, które możemy zaproponować:)
Na mnie na przykład zajebiście to zadziałało, całe zeszłe wakacje stawiałem sobie różne targety (kończącym był podrywanie lasek tylko i wyłącznie zajęte), ale jak już je zdobyłem, czułem i tak niesmak, dlatego całą jesień i zimę, sobie zupełnie odpuściłem, aż w lutym poznałem kogoś, kto oparł się czarom i naprawdę musiałem się postarać, żeby ją zdobyć. Pojawiły się więc i motyle w brzuchu i radość z podrywania:) Nie wiem czy to za sprawą przerwy, którą sobie zrobiłem, czy ona jest/była wyjątkowa:)

NeroS
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Bielsko-Biała

Dołączył: 2010-11-03
Punkty pomocy: 3

no to skoro go nie cieszy podrywanie, i zdobywanie kobiet -

-to do seminarium, może tam się spełni
- może nie jesteś hetero

Druga rzecz, jak to tu mówią "Jeśli spróbujesz niczego nie tracisz, co najwyżej możesz zyskać"

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Chyba, że ktoś ma kobietę i podrywa inną:D Wtedy może stracić obydwie:D

NeroS
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Bielsko-Biała

Dołączył: 2010-11-03
Punkty pomocy: 3

Offtop

Pure-O nawet nie wiesz, jak trafiłeś z tym co piszesz.
właśnie mam kryzys z moją kobietą, ponieważ jakby to ująć uzależniłem się od tego, mianowicie podrywania, a że świat jest tak mały to moja dziewczyna dowiedziała się o innych..

Będzie ciężko to odkręcić ale to już jest wliczone w ryzyko zawodowe PUA ;]

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Wiesz co, mam nadzieję, że Ci się ułoży z nią, jeśli zależy Ci na niej.
W każdym bądź razie, ja jestem za tym, żeby podrywać, jak się kogoś ma, ale nie zdradzać.
Podrywanie, czy flirt, w celach "edukacyjnych" nie jest dla mnie zdradą:)
Nie rozumiem kolesi, którzy mają jedną kobietę i drugiej już nie poderwą, bo dla nich ta jedna starczy. A potem dostają kopa w dupsko i zostają sami na lodzie.
EOT

NeroS
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Bielsko-Biała

Dołączył: 2010-11-03
Punkty pomocy: 3

Ogólnie sprawa wygląda tak, że moją pasją jest aktorstwo, gram w teatrze a co za tym idzie większość szkół było na spektaklach w których brałem udział, i nieraz po prostu jest tak, że jak wychodzę przed szkołę na fajkę, to pełznie za mną gromadka dziewczyn, a potem jedna z drugą zazdrosna, jedna drugiej coś dogada, jedna drugiej powie, że ze mną umówiona, a trzecia znów przekaże to mojej dziewczynie i krąg się zamyka..
A każdy wie jak to działa, kiedy kilka osób zaczyna najeżdżać na Ciebie, a Ty musisz się jakoś przed tym bronić.

Na dziewczynie mi zależy bo jest inna niż reszta, - pozytywnie nieprzewidywalna.

p.s Ja się ulatniam, bo kumpel już trąbi pod moim domem, narazie Panowie.

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

problem w tym, że nigdy nie podrywałem po to, by kogoś zaliczyć. swoje lata mam i powoli włącza mi się parcie na "ten" związek, na "tą" kobietę. i za cholerę, nie mogę jej znależć. a zmuszać sie do czegoś nie zamierzam, bo to zawsze wychodzi odwrotnie. jak po kilku spotkaniach mam myśli, że wolałbym posiedziec w domu, mecz ogladnać, napić się z kumplami - to wszystko oznacza, ze to nie to, ze to nie ta.

tak, zgadzam się, ze musi się pojawić laska, która mnie zafascynuje jako osoba i będzie ta iskra. nie oczekuje od razu spotkania żony ale tego by między mną a kimś zaiskrzyło tak jak powinno. inaczej będzie tak jak do tej pory, czyli takie spotykanie się z braku laku...

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

A może właśnie potrzebujesz odskoczni, spojrzeć inaczej na kobietę, czyli tylko po to, żeby ją zaliczyć?;> Nie mam pojęcia jak Ci pomóc, a co jeśli chodzi o Twoją przeszłość? Zraniony, jakie związki, jak się konczyły itp

Maleone
Portret użytkownika Maleone
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: K-ce

Dołączył: 2010-09-01
Punkty pomocy: 22

W sumie mam bardzo podobnie do joga bonito, chociaż mój "problem" polega na czym innym. W ogóle nie muszę mieć tej właściwej. Pewnie jest to jakaś tam ekstensja introwertyzmu, czasem jestem pewien że to zaleta, czasem nie - i to mnie niepokoi. Ogólnie wiem, że nie muszę szukać i znaleźć dla siebie idealnej kobiety, bo właściwie żadna kobieta w ogole nie jest mi potrzebna, dlatego z każdą jest mi świetnie.

W takiej perspektywie czasem rysuje się dylemat - nie robić nic na siłę, co grozi nie założeniem rodziny w dobrym na to momencie. Albo związanie się z cudowną kobietą której być może nie uszczęśliwisz bo ona instynktownie będzie wiedziała że tak naprawdę nie jest Ci potrzebna.

Czasem zazdroszczę facetom przyklejonym (z wzajemnością) do panny jak latorośl, gdzie widać, że bez niej nie mogą żyć.

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

jeśli chodzi o zwiazki, to problem jest taki, ze nie było ich wiele a tym bardziej poważnych. zraninony nigdy nie byłym a przynajmniej nic mi o tym nie było wiadomo. kończyły sie bo zawsze któraś ze stron się wypalała. to chyba tyle...

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Cytując klasykę: "Lepiej spłonąć, niż się wypalić". Mam nadzieję, że Twoje uczucia się nie spaliły mimo wszystko, bo na popiele ludzkich dusz ciężko zbudować coś nowego. Radzę Ci spojrzeć na kobietę przez jakiś czas inaczej, bardziej przedmiotowo - niestety. Może wtedy łatwiej dostrzeżesz w tej wybrancę lekką piękną fioletową półswiatę otaczającą jej ciało i syngalizującą - TO JA, TA JEDYNA. Tego nie wiem, ale mi odpoczynek od uczuć zrobił na plus.

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Moim zdaniem nic specjalnego się nie dzieje. Dorastasz chłopie Smile.
Miałem podobnie kiedyś do Ciebie. Problemów z podrywem żadnych, natomiast jak już zaciągnąłem do łóżka, albo widziałem że Dziewczę oczekuje czegoś więcej niż rżnięcia, salwowałem się jak najdalej od takiej.
Po jakimś czasie doszedłem do wniosku, że nie dla mnie ilość i że preferuję jakość. Przestałem ruchać na ślepo, zmieniłem cele i ideały i nie gonię już jak pies za suką z każdą, która wykazuje choćby trochę zainteresowania.
Niespecjalnie mi zależy na tym żeby jakąś puknąć, nie wspominając już o bliższych relacjach.
Wszystkie to koleżanki, połowę mógłbym stukać, tyle że mi się nie chce. Zmieniły się priorytety.
Traktuję to jak wejście na wyższy level.
Jakie są tego skutki? Ano mam godnego przeciwnika płci żeńskiej, którego rozpracowuję w sferze uczuć.
Dlaczego Ona? Nosz qrwa nie mam pojęcia. Ładnie pachnie.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

hehe kurwa, to ja doszedłem do tego wniosku jakieś 8 lat wcześniej od Ciebie!Laughing out loud

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Pure-O pewnie dlatego, żeś starszy ode mnie Wink

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

na końcu do żadnej z tych lasek na końcu nie czułem praktycznie nic, po za jakimś tam przywiazaniem.

przerwe teraz mam, nie mam juz sił sie umawiać obecnie. za bardzo się zraziłem.

a najgorsze to były to rozkminy nt. tej laski, przed która tak grałem przez kilka miesięcy. to była wartosciowa iwrażliwa dziewczyna. która dodatkowo mocno się zaangażowała. problem w tym, że ja to wiem dopiero teraz. wtedy nic a nic nie myślałem, nie miałem w głowie ani myśli "to nie to, nie kreci cie, nie ciagnie cie" ani " to ta, spotykaj sie czesto". o to mam największe pretensje do losu i do siebie. gdyby nie to niemyslenie, wszystko skonczyłoby szybko i nie skrzywdziłbym siebie ani jej. tak zle mi było, ze sie psychologiem skonczyło, ktory wraz z kilkorgiem znajomych tłumaczył mi , ze nic z tego nie moglo byc, bo nie było uczucia z mojej strony. i wszystkie moje usprawiedliwienia tego jak było ( a próbowałem to sobie tłumaczyć naprawde roznymi sposobami ) są bez sensu.
bo nie było iskry i gdyby ona nie zerwała, to pewnie nadal byłoby z tego takei spotykanie sie raz na czas i gadanie o niczym. nawet zacząłem w pewnym momencie wkręcać sobie, ze może to była ta dziewczyna. ale weim, ze to tylko iluzja i wkręcałem to sobie, bo od dłuzszego czasu, jedyne co w moim zyciu moznaby nazwac zwiazkiem, kojarz mi sie z nią, więc to ją mój mózg projektował sobie w roli głownej. krotko mowiac, rozmyslalem o tym, jak teoretycznie powinno byc a nie jak było...

dlatego za nic w wiecie, nie zamierzam juz udawac, pozorowac, bo konczy sie to jak powyzej...

boje sie tego, ze jak napisał kolega powyzej, przegapie moment na załozenie rodziny. a chcaiłbym tego bardzo...

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Byłem dokładnie w Twoim wieku jak miałem podobne rozkminy Smile. Tyle że trwało to ze 2 lata Wink

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

dokładnie o to mi chodzi. chce poznac taką wartościowa kobietę, miedzy która a mną, będzie iskra. ta o której pisze, była wartosciowa ale ch.... z tego, skoro iskry nie było

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Przecież nie kupisz na targu ze świecznikami. Idź i poznawaj ciągle nowe osoby, z założeniem że kiedyś się trafi taka, która będzie warta Twojego zainteresowania. A wierz mi, że trafi się w najmniej spodziewanym momencie.
Nie musisz czyścić komina każdej, która tego potrzebuje. Ceń swojego wacka i używaj z "polotem" Wink

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

"Byłem dokładnie w Twoim wieku jak miałem podobne rozkminy . Tyle że trwało to ze 2 lata"

miałeś wtedy 29 lat ?
i co się stało z tymi rozkminami po 2 latach ?

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Miałem 27-29 lat. I żadna nie była na tyle dobra żeby mnie zainteresować na tyle, żebym chciał się z którąś umawiać dłużej, jak do pierwszego bzykania.
Co się stało? Nic się nie stało. Trafiło mnie jak piorunem, pewnego pięknego przypadkowego dnia. I trwało dobrych kilka następnych lat.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

ok, rozumiem. mam nadzieję, że i u mnie tak będzie.
zastanawiam sie tylko czasem, jaki wpływ na tą całą sytuację ma to, jaki jestem, jak wyglada moje zycie.

bo przez długi czas próbowałem zwalać fakt nie zakochania sie / braku iskry w relacji z tądziewczyną, na wiele rzeczy. jak np. brak jakichkolwiek wyższych relacji ze starymi, którym zawsze byłem obojętny i którzy nigdy nie pojkazali mi, jak wyglada bliskość czy budowanie więzi. co za tym idzie, niezbyt częste spędzanie wieczorów ze znajomymi, bo byłem do pewnego momentu trzymany dosyć krótko przez rodzine. to wszystko sprawiło, ze juz wolałem siedziec w domu i sie w zasadzie nie odzywac, bo " nie jestes kurwa partnerem do dyskusji", "co wolno wojewodzie....", itp, itd.

choć z drugiej strony zakochują sie ludzie z gorszych rodzin i jak ich trafia, to mimo tego , ze są jacy sa, to wiedza instynktownie co i jak. a ja przez kilka miesięcy "bycia" z nią, byłem jak zaprzeczenie zakochanego goscia, któremu zależy. pod koniec nie było już za bardzoo czym rozmawiac a co najgorsze, wiem, ze gdyby nie zerwała to nadal byłoby tak, jak przez kilka ostatnich tygodni, czyli nijak. nie zmienai to faktu ze kilka dobrych tgodni wkręcałem sobie, jakby to fajnie było tworzyc z nia wspaniały zwiazek. wkręciłem sobie jednąwielką iluzje, bo nie było na to szans. idealizowałem ja, bo była jednyna przez duzą część mojego zycia , i to ona pojawiała sie w moich rozmyśleniach, bo niby kto inny...

tak czy inaczej skończyło sie wielkimi wyrzutami sumienia i dlatego nigdy wiecej, takeigo spotykania sie dal spotykania, z braku laku, tylko dlatego ze dziewczyna jest miła, sympatyczna i na mnie leci. i ciagnięcia czegos na siłe, byle nie zostac sam. musi byc to coś, żeby było super. musi mnie trafić , tak jak Ciebie i miliony ludzi dookoła...

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

"Nigdy nie ma tak, że jesteś w stanie permanentnego zakochania i motylków w brzuchu."

zgadzam sie całkowicie. ale to zakochanie, motyle itp muszą być na początku. a u mnie nic a nic z tymi laskami, nawet z tą, o której piszę powyżej i to przez kilka miesięcy !
dlatego moze mnie to tak martwiło i gryzło, choć pewnie powiecie, że nie miało co za bardzo.

jak mówię, pod koniec nie było za bardzo o czym rozmawiac, zwłaszcza kiedy fizyczność spowszedniała. w ogole to sie wydarzyło chyba tylko dlatego, ze raz, oboje bylismy lekko zdesperowani samotnoscia i dwa, fizycznosc przesłoniła wszystko, a wiadomo ze zwiazki tak zaczynane sa czesto krótkie. inna sprawa, ze gdyby nie ta fizycznosc, to nic by nie było. poleciala na mnie, mocno ją wzieło a ja w ogole nie myslalem o swoich oczekiwaniach, pragnieniach. nic w ogole nei myslalem. spotyklaem sie chyab tylko dlatego, ze na mnie mocno poleciala i zeby nie byc samotnyum. inaczej tego nie potrafie wytłumaczyc ai do tego doszedlem dopiero po długim czasie.

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

nie no spoko, obecnie jest w miare ok, nie narzekam.

a co myślisz o tym "związku" z tą laską, o którym pisałem powyżej ?

Luke1990
Nieobecny

Dołączył: 2010-04-12
Punkty pomocy: 2

Juz myslalem, ze tylko ja tak mam. Dokladnie identyczna sutuacja.
Wczoraj np. rozstalem sie z dziewczyna (za porozumieniem stron ) i szczerze mowiac czuje ulge i mam zajebiste samopoczucie. Ogolnie mam na to totalnie wyjebane...
Na poczatku roku akadem. spotykalem sie z pewna dziewczyna ale do zwiazku nie doszlo ze wzgledu na nasze trunde charaktery. Przestalimsy sie spotykac a po mnie to wrecz splynelo.
Krotko mowiac nie czulem do nich kompletnie nic, no moze poza pociagiem fizycznym Wink
Wczoraj poznalem kolejna, z wygladu zajebista wiec bede dzialal Smile

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

problem w tym, ze ja nie poczułem po zerwaniu żadnej ulgi. wręcz przeciwnie. po tym wszystkim, zmieniłem sie całkowicie jako człowiek, tam w srodku. na zewnątrz moze tego nei widac ale naprawde jestem zupełnie innym człowiekiem...

znalazłem fajną prace, cwicze sobie w domowej siłowni, spedzam czas ze znajomymi, poznaje rozne kobiet. i co ? i ciągle kurwa mam w głowie cos, co nie było przeciez nawet związkiem. mimo ze mineło ponad pół roku. to mnie wkurwia i fascynuje zarazem. jak ludzki umysł może byc sfiksowany.
relacja w ktorej byłem jaki byłem, nie zalezalo mi, widywałem sie z nia rzadko, nigdy nie było szału, iskry, zakochania. było tak, jak opisalem powyżej. i cały czas siedzi to w moim łbie.
jedyne wytłumaczenie jakie znalazłem to takie, ze myslę teraz b.często o zwiazku a wtedy to ona i tylko ona przychodzi na mysl. bo niby kto inny. te ktore były po niej, były jeszcze gorsze ( a moze były takei same, tylko ja juz mialem pewne rzeczy w głowie i nie chciałem znowu przerabiac tego samego ? ) inaczej wytłumaczyc tego nie moge..

nie zmienai to faktu, ze wcale nei czuje sie po tym wszystkim lepiej...

Ian Watkins
Portret użytkownika Ian Watkins
Nieobecny
Wiek: 36
Miejscowość: Walia / UK

Dołączył: 2010-10-13
Punkty pomocy: 1008

Może weszła Ci na ego.

joga bonito
Nieobecny
Wiek: 28

Dołączył: 2010-11-16
Punkty pomocy: 0

wiem czego chce - związku. i wiem, ze dlatego ona wraca w myślach, bo to ona kojarzy mi sie ze zwiazkami. a najgorsze ze to bedzie trwało do poznania lepszej laski, co nie następuje, mimo wielu prób...

weszła na ego ? w jakim sensie ?