Nie musisz czytać tego tematu...
Jak wyglądają Wasze związki?
Mój wygląda tak:
Spotykam się z laską od 4 miesięcy. Chodzimy sobie tu i tam, a tu do łóżka ,a tam na imprezę. Ogólnie jest git. Odzywamy się do siebie telefonicznie tak co 3 dni. Czasem częściej, czasem rzadziej. Mnie to odpowiada. Nie powiedziała mi, że mnie kocha. Ja jej też. No ale po co w tym wieku prawić sobie jakieś wielkie zobowiązania, a szczególnie w tym wieku. Rzadko mówimy do siebie czułe słówka. Jak już to zdrabniamy imiona(broń boże żadne słoneczko, skarbie, kotku, kochanie). Nie mówimy jak inne pary, że jakoś tak oficjalnie jesteśmy razem. Kiedy mówię o niej nie zwracam per "moja dziewczyna", a raczej per "koleżanka". Może raz, dwa bąknęła coś, że jest moją dziewczyną. Nawet mam lekko wyjebane, bo uważam, że związek to miły dodatek do życia, a nie całe życie.
Mam swoich znajomych, swoje obowiązki, pasje...
DFobrze czuję się w tym związku.
Tak to powinno wyglądać?
Czy to jest może taki okres przejściowy?
W poprzednim związku za czasów frajera to było obnoszenie się faktem, że byliśmy razem, były słowa "kochanie", "skarbie", "Kocham Cię" etc. Byłem needy. Byłem pieskiem
Z perspektywy czasu nie wiem czy chce mi się śmiać czy rzygać z wcześniejszego "frajerskiego" związku.
Jakieś słowa krytyki czy refleksji?


hmm moge spytać po co ten post? Bo nie ogarniam czy sie chwalisz jaki to alfa jestes czy o co kaman?
Jeśli naprawdę dobrze się z tym czujesz, to jak dla mnie bomba:) To laska powinna naciskać na związek - ale widzę, że jej też to odpowiada:) Prośba ode mnie: Nie wygłup się pierwszy z kocham Cię. Jak już nie będziesz dawał rady, pot będzie się lał z twojego czoła, jej oczy będą wirowały dziurę błagalną w Twojej głowie, paznokcie wyrywały Twoje serce, to pamiętaj...ona musi powiedzieć to pierwsza i to kilka razy, zanim Ty jej to powiesz. Przypomnij sobie moje słowa w sytuacji kryzysowej! Dasz radę!
Nawet przez nie przyszło mi, żeby się chwalić. Chciałem zapytać czy to tak powinno wyglądać? A może to po prostu nie ta dziewczyna?
A czy to nie dziwne, że wszyscy odnoszą się ze swoimi partnerami a ja nie?
Kwestia tego co czujesz ; > nie wiem jakie zasady między sobą ustaliliście, to jest najważniejsze. Bo może być tak, że jutro obudzisz się z ręką w nocniku.
Nie ustaliłem zasad. Ja jej powiem, że ja oczekuję tego i tamtego w związku, a ona : a my jesteśmy w związku?
To widzę, że ona rozdaje karty.
Jeśli nie odpowiada Ci ta kwestia którą przygotował dla Ciebie los, musisz z nią o tym pogadać. Czy ta kobieta rozpoczyna w ogóle rozmowy na temat związku?
Nie rozdaję kart. W żadnym wypadku. Ja jestem sternikiem tego nieoflagowanego okrętu. Jeśli mi się coś nie podoba w jej zachowaniu mówię jej to na bieżąco. W sumie ustaliłem i ustalam zasady, choć może nie tak w stylu: "usiądźmy i pogadajmy o zasadach".
Co do twojego drugiego pytania? Nie
Ale może to kwestia czasu.
To źle czujesz. Widzę, że wcale nie czujesz się dobrze w tym związku, a Twój post miał nam zasyngalizować - czy wy też tak macie? HELP!
Ogólnie wychodzi się z założenia, że to kobieta ma dążyć do związku, Ty masz dążyć do zbliżenia.
Może ona uważa, że to związek i przedstawia Cię w świetle i blasku reflektorów jako swojego chłopaka? Nie wiem. W każdym bądź razie, jeśli tak nie jest, to powinna niedługo stawiać pytania, czy dobrze jest Ci tak jak jest, czego oczekujesz itp.
Musisz się dowiedzieć jakimś sposobem, jak ona traktuje Ciebie.
Bo możesz zaangażować całą swoją duszę w tą znajomość, a ona będzie Cię traktować jako przelotnego gościa i pozna kogoś innego i tyle widział.
Ale mówię, najważniejsze jest to, jak Ty się w tym wszystkim czujesz i odnajdujesz.
@up
"Nie ustaliłem zasad. Ja jej powiem, że ja oczekuję tego i tamtego w związku, a ona : a my jesteśmy w związku"
To jest moje przypuszczenie co ona może odpowiedzieć. Takie gdybanie.
Zasad się nie wpaja, będąc jak na wykładzie, tylko mimowolnie wtrącasz je tam gdzie trzeba. Kwestia wyczucia.
Nie musisz Jej sugerować słowami że jesteście w związku. Ona ma czuć, że chce w nim z Tobą być.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Ten sam tok myślenia przedstawiłem w poście #8
Ten sam tok myślenia przedstawiłem w poście #8
Jak Ci to nie przeszkadza to czym sie przejmujesz. W pierwszej kolejnosci to Ty masz sie czuc spelniony w tym zwiazku. Patrzac przez pryzmat paru znajomych , bardziej cenie ludzi , dla ktorych zwiazek jest ich wlasna sprawa a nie opcja typu idziesz na piwo z kumplem i zamiast pogadac o meczu itp sluchasz jaki to z niego sie pantofel robi i jak to ubóstwia swoja laske
Edit : zanim napisalem posta zdazyles juz cos napisac nowego. Hmm ja bym z nia pogadal na ten temat bo z tego co napisalem to ona ma bardziej "zlewcze" podejscie do tego a na odwrot powinno byc ..
Miałem nie pisać komentarza, ale jednak się zmuszę.
"W poprzednim związku za czasów frajera to było obnoszenie się faktem, że byliśmy razem, były słowa "kochanie", "skarbie", "Kocham Cię" etc. Byłem needy. Byłem pieskiem"
Takie małe sprostowanie - to, że ludzie "obnoszą" się z tym że są ze sobą razem, a facet używa słów - skarbie,Kocham Cię,kochanie, nie oznacza że jest się needy czy pieskiem. Gdy poznasz kobietę którą naprawdę pokochasz, to nie będziesz miał takich dylematów, będziesz chciał jej sprawiać radość, chociażby takimi czułymi słówkami. Pieskiem czy needy można nazwać faceta który nie potrafi trzymać się zasad, a nie wyraża swoje uczucia w dany sposób
Dziękuje. To naprawdę cenny komentarz. Nie umniejszając reszcie
Cogito:
"A czy to nie dziwne, że wszyscy odnoszą się ze swoimi partnerami a ja nie?"
odpowiedzialem mu na to
A mnie się wydaję, że nie powinno się rozgraniczać na "obnosi się" - "nie obnosi się". No bo w takim razie czy to że powiemy Kocham Cię uznamy już za obnoszenie czy jednak nie? Czy można porównać słowa Kocham Cię do "Moja dziewczyna" ?! Moim skromnym zdaniem, jeśli już mielibyśmy opisać swoje zachowanie czy się obnosimy z tym że jesteśmy z kimś, to jak we wszystkim należy zachować umiar. Wiadomo, że nie będziemy latać po wszystkich znajomych i chwalić się że chodzimy z tą czy tamtą laską. Lecz także nie będziemy milczeć gdy ktoś nas zapyta czy jesteśmy w związku. Jeżeli oboje ludzi twierdzi, że są w związku powinni podświadomie wiedzieć gdzie jest granica między obnoszeniem się, a normalnym informowaniu naszego otoczenia, że jesteśmy zajęci.
Reasumując i odpowiadając na powyższe pytanie : Jeżeli czujesz się w takiej relacji damsko-męskiej (bo związkiem bym tego nie nazywał) to nie potrzebnie rozmyślasz nad takimi pierdołami. Jak wszystko jest w porządku to się nie szuka dziury w całym. "Pozdruffka" i powodzenia.
Dla mnie jest to fajna sprawa kochać się z dziewczyną która nie pragnie od Ciebie związku. Jeśli źle sie z tym czujesz to poprostu jej to powiedz albo z tym skończ. Wymyśl coś masz mózg
Carpe Diem.
Jest git.