Dzień dobry.
Ostatnio pojechałem wieczorem do miasta, trochę się przespacerować z myślą zagadania do miłej dziewczyny. Nie stety nie miałem weny. Idąc na wprost zauważyłem dziewczynę. Mówię sobie DOBRA JEST MOJA ide na wprost niej. Patrzę, a to X dziewczyna, którą znam. Już raz co do niej pisałem http://www.podrywaj.org/rok_star...
jest zaręczona. Porozmawialiśmy chwilę, trochę język mi się plątał (za bardzo ostatnio zastanawiam się nad słowami za bardzo ważę słowa), ale wybrnąłem z tego. Chwilę porozmawialiśmy, powiedziała mi gdzie mniej więcej pracuje. Pożeganliśmy się. Wszedłem kilka stopni wyżej i coś mnie natknęło. Odwróciłem się i mówię Edyta. Ona się odwróciła. Zacząłem mówić "Pójdziesz ze mną na kawę?". Ona na to Dominik, Dominik... (przypominam, że jest zaręczona). Starałem się jakoś odbić mówiąc: "no co to tylko kawa". Ona się odwróciła i zrobiła kilka kroków, po czym z powrotem się odwróciła mówiąc: "nie pije kawy". Ja na to: "no to na zieloną herbatę". Ona "zielonej herbaty też nie piję". Ja "no to na herbatę", a potem "mniej więcej wiem gdzie pracujesz odwiedzę Cie i wtedy zabiorę Cie na kawę (czy jakoś tak)". Nic się nie odezwała i poszła ja również.
Szczerze co o tym myślicie?
Dałeś propozycję - nie skorzystała.
Wyrzuć śmieci, to one powstrzymuja Cię do bycia tu i teraz. Gdy będziesz tu i teraz zdumiejesz się co potrafisz i jak łatwo Ci to przychodzi....
splawik123
Z jednej strony masz racje ale z drugiej "nie piję kawy" to lekka zachęta - czyż nie? To nie tak jak by powiedziała "na kawę się nie wybiorę ale na cole może"?