
Był piękny listopadowy wieczór... zadzwoniła... Zaczerpnąwszy rad z tej strony poszedłem pewny siebie jak nigdy ku przeznaczeniu. Siedziała na barierce wypatrując mnie już z daleka i uśmiechając się w moją stronę. Odwzajemniałem uśmiech przy kontakcie wzrokowym i poszliśmy na spacer między betonowymi blokami i wieżowcami święcącymi oknami na miasto. Zaczęliśmy się spotykać regularnie. Na 3im spotkaniu miał miejsce nasz pierwszy pocałunek. Specjalnie dla mnie założyła kolczyk w języku bo wiedziała, że lubię.
Wszystko działo się dość szybko. Nie sądziłem jeszcze wtedy, że od tak dawna była mną zainteresowana. Wiedziała, że jestem inny niż jej byli. Robiłem rzeczy, które były dla niej całkiem nowe. Ciągle ją pozytywnie zaskakiwałem. Po tygodniu zapytałem o 3ech fundamentach udanego związku i na czym powinien być oparty szczęśliwy i zajebisty związek. Zdziwiłem się strasznie, bo odpowiedziała identycznie jak na stronie. No w 99%. Miałem pewność i nadal mam, że nie wie o istnieniu nawet tej strony. Odpowiedziała, że jest w stanie dać mi taki związek.
Wszystko zmierzało w jak najlepszym kierunku. Kolacje przy świecach... I Nie Tylko To... 
Potem coś zaczęło się nagle walić. Byłem tak szczęśliwy i odurzony jej miłością, że zapomniałem o wszystkim(PRAWIE) czego nauczyłem się z tej strony. Zacząłem się lekko frajerzyć. Pierwszy dzwoniłem, gdy nie dawała znaków życia. Zaczęła chłodzić a ja w to wpadłem jak dziecko. Nie ciągnęło jej już tak do mnie jak przez pierwsze 8 miesięcy. Wolała poświęcać czas znajomym a dla mnie mając czasu "sekundę". Próbowałem chłodzić i odwrócić sytuacje. Tak świetnie to wyszło, że zerwała.
Biedny zakochany chłopaszek wkurwiony na cały świat jest teraz sam. Powiedziała: Jesteś dla mnie wszystkim, kocham Cię najbardziej na świecie, ale potrzebuję przerwy. Kopara mi opadła aż sobie pięty obiłem. I znów sfrajerzony biedny chłopaszek piszę, wydzwania i robi z siebie durnia po raz kolejny. Minął dzień. Ogarnąłem się, ubrałem ładnie i wyszedłem łowić na miasto. Zacząłem rozmawiać z każdą kobietą jaka mi się na oczka napatoczyła. Poderwałem nawet 50o letnią panią z kiosku. Szedłem tak pewny siebie i próbowałem zapomnieć. Nie z tą to z inną. Przecież nie wrócę do głaskania salami przed monitorem.
Mijają dni, nie odzywałem się, nie pisałem, nic. Koniec. 2 dni mojego chłodu i sms: Jesteś wszystkim. nie ma Ciebie nie ma nic. Kocham Cię najbardziej na świecie itp. itd. etc. Odpisałem, po ok. 10u godzinach smsa: U mnie wszystko w porzadku dziękuję, że się martwisz ale teraz idę w dancing.
Na drugi dzień podobne smsy. Odpisywałem olewająco, jak znajomej, która by mnie denerwowała nachalnością. Mimo, że udawałem, że wszystko jest w porządku w głębi siebie czułem, że chcę, by znowu była ze mną. Starałem się o tym nie myśleć. Niestety weteranem w takich sprawach jeszcze nie jestem ale trening czyni mistrza. Po paru dniach postanowiłem zadzwonić i umówić się na spacer. Powiedziałem, że strasznie mi się nudzi i chciałbym zobaczyć moją byłą bo ostatnio wszystkie odwiedzam.
Jej głos i radość gdy to usłyszała były niepojęte. Normalnie była 20 minut przed czasem. Wiem, bo nienawidzę się spóźniać i też wyszedłem wcześniej. Pospacerowaliśmy. Wracamy i nagle rzuciła się i przytuliła. Znowu trochę serce zamiast mózgu podziałało i powiedziałem, że jak się postara to pozwolę się pocałować. Zrobiła coś o czym by długo pisać. Pozwoliłem. Zaczęła płakać i przepraszać. Na drugi dzień wróciliśmy do siebie. Tak wiem wiem emocje górą! Wszystko zaczęło wracać do normy ale... do normy sprzed paru tygodni. Trochę mniejsza olewka ale jednak.
Ciągle byłem tym 70% a ona 30%. Aż do dziś. Postanowiłem jej powiedzieć dokładnie jak to wygląda. Słuchaj maleńka: Olewasz mnie, więcej czasu poświęcasz znajomym, dowiedziałem się, że mnie okłamywałaś itd. Słuchaj mnie teraz uważnie: Jesteś wyjątkową kobietą, chcę z tobą być ale nie podoba mi się to co wyprawiasz. Albo zaczniesz być osobą, która jest mnie godna tak jak to było przez pierwsze 8 miesięcy, albo po prostu będę musiał od Ciebie odejść. Twój wybór. Momentalnie zaczęła się zachowywać całkiem inaczej. Pomijając głupie smsy z przeprosinami czułymi słówkami itd. Minęło mało czasu ale efekty są takie jakie chciałem uzyskać. Nie wiem czy to komuś pomoże, nie wiem czy komuś się chcę czytać tak długi wpis, ale wiem, że mam 22cm w kroczu i wiem, że się chwalę, ale zawsze byłem skromną osobą.
Pozdrawiam i piszcie swoje zdanie na ten temat.
Trolek
Odpowiedzi
Nie pisz jak jebany pokemon!!
ndz., 2010-11-14 01:07 — KrecikNie pisz jak jebany pokemon!! Tyle na początek - bo reszty nie chcesz usłyszeć, zresztą twój nick coś sugeruje!
To jest jakiś obłęd, aż mi
ndz., 2010-11-14 09:20 — NeroSTo jest jakiś obłęd, aż mi się w oczach pierdoli od tych literek..
Proponuję iść do szkoły
ndz., 2010-11-14 09:30 — szustiProponuję iść do szkoły językowej, bo wpis sugeruje mi, że polski jest najwyraźniej dla ciebie językiem obcym. Poza tym nieźle to rozegrałeś.
Dobry wpis, tylko jak już
ndz., 2010-11-14 09:53 — baudelaireDobry wpis, tylko jak już powiedziałeś, to co powiedziałeś, to nie sfrajerz się jak Ci wytnie numer.
może i 22 cm masz, nie
ndz., 2010-11-14 11:23 — maul502może i 22 cm masz, nie wnikam. Ale pisać to za chuja nie potrafisz, ledwo się to czyta.
oczy bolą historia ok
ndz., 2010-11-14 12:02 — adams1-8oczy bolą historia ok
Dobrze. Myślałem, że tak się
ndz., 2010-11-14 12:21 — Trollowaty1Dobrze. Myślałem, że tak się będzie lepiej czytać. Jednak jak sam na to patrzę to widzę, że nie bardzo. Kolejną część napiszę normalnie. Pozdro
Koleś nie zaczynaj każdego
ndz., 2010-11-14 13:47 — EwenementKoleś nie zaczynaj każdego wyrazu dużą literą...
Droga przez Trollową mękę:D
ndz., 2010-11-14 14:12 — NewOneDroga przez Trollową mękę:D Jakoś dobrnąłem do końca i myślę, że warto było.
Nie pisz tak na nastepny raz, odbierasz tym samym przyjemność czytania i delektowania się jakże pięknym językiem.
Poprawiłem i mam nadzieję, że
ndz., 2010-11-14 21:37 — Trollowaty1Poprawiłem i mam nadzieję, że teraz jest lepiej.
Pozdrawiam;]