Witam dawno się nie udzielałem tutaj ale potrzebuje waszej opinii. Znam pewną dziewczynę już dłuższy czas początkowo byliśmy tylko znajomymi lecz niedawno zakochaliśmy się w sobie. Jest cudownie i w ogóle opowiada mi jaki jestem cudowny że jestem takim facetem o jakim marzyła. Ale jest jeden problem ona mi mówi że wyjedzie z Polski pomimo że mnie kocha ja też ją kocham ale niestety nie będę mógł za nią wyjechać z kraju bo muszę opiekować się rodzicami i dziadkami a poza tym ma tu rodzinną firmę której nie mogę zostawić. Czy w ogóle jest sens pakować dalej swoje uczucia w coś co i tak się rozpadnie? bo ona mi cały czas powtarza że i tak wyjedzie i tak i ze nic jej nie zatrzyma. Czasem mówi że chce ze mną założyć rodzinę i w ogóle ale czasem właśnie powtarza że wyjedzie z kraju. Tak mnie to dręczy bo ją kocham a wiem że jak wyjedzie z kraju to się wszystko rozpadnie. Co byście zrobili na moim miejscu korzystać z tych cudownych chwil które jeszcze nam zostały i mieć nadzieję że za 3 lata zmieni zdanie bo za tyle lat kończy studia i ma zamiar wyjechać z kraju czy jednak nie mieć nadziei że się jej odmieni i nie angażować się dalej i zostawić ją że by nie ranić siebie i je ?
Cholernie trudno mi z tym bo jednak czujemy do siebie że jesteśmy dla siebie przeznaczeni. Co o tym myślicie ?
Obydwoje czujecie, że jesteście sobie przeznaczeni, ale ona wyjedzie z kraju wiedząc, że to spowoduje rozpad związku? Pf.
Za trzy lata to Twoja lala może mieć męża, pracę, dom i dziecko -niekoniecznie z Tobą.
Szczerze to srasz pod siebie. Załóż pampersa żeby laska tego nie zauważyła bo jak wyczuje klimat to rzeczywiście nic, a raczej nikt jej tu nie zatrzyma.
Tak właśnie tak mówi, że i tak wyjedzie z kraju bo to jest jej natura lubi podróżować i to jest jej marzenie. i że dla żadnego faceta dla nawet tej prawdziwej miłości nie zrezygnuje z tego. Dziwne to i dla mnie nie zrozumiałe nie wiem co o tym myśleć.
Wszystko jest możliwe jeśli tylko mocno tego chcesz
A zresztą jeśli niedawno "zakochaliście" się w sobie to co tu myśleć o tym, co będzie za trzy lata... Za rok, może dwa będzie można rozkminiać wspólną przyszłość, a teraz pozostaje pampers.
Ej ziomek, pierdol to. Na huj się przejmować takimi detalami?
Małolata jakaś pierdolona i tyle...a 3 lata to jakieś 26 280 godzin.
Ja myślałem, że kurwa ona już wyjedzie zaraz, teraz a to ma takie plany...nie przejmuj się tym za bardzo.
A małolatę , trzymałbym na dystans...
No to też mnie rozjebało , przeznaczenie bla bla , a prawdziwa miłość ją nie zatrzyma - hipokrytka totalna.
I w tym kawałku kłamią - pokory nie pogody, czas uczy nas.
Ultimatum, zostajesz ze mną albo jedziesz i się rozstajemy.
Nie widzę lepszego wyjścia. Szczera rozmowa i tyle.
Każdy błąd młodości jest ojcem nowej prawdy.
Za trzy lata może stwierdzić że nie jest w stanie bez Ciebie żyć i zadowoli się 2 tygodniowymi wycieczkami do Francji Egiptu czy Rosji.A jeśłi rzeczywiście za 3 lata wyjedzie to wrócisz jak syn marnotrawny na podrywaj.org żęby powtórzyć matweriał:) Reasumując -tak dobrze i tak dobrze, w twoim przypadku nie ma złej decyzji:)
I'm gonna make her an offer she can't refuse
Hmm,a to czasem nie można odp tak jak w przypadku, gdy laska wspomina byłego jak to było jej z nim dobrze,a my jej odpowiadamy to wypierdalaj do niego/to wracaj do niego jak tak ci dobrze przy nim.
Tutaj może podobny tekst by się nadał?, i by odpuściła po jakimś czasie takie gadanie...?.
Nie przerabiałem czegoś takiego, ale myślę że może coś takiego by się nadało.
Podkręć troche atmosfere,rozkochaj jeszcze bardziej i wtedy Ultimatum jak napisał GONGO.Jeśłi nawet zrezygnuje z Ciebie,nie wykluczone że po miesiącu wróci z podkulonym ogonem i zmieni decyzje.
I'm gonna make her an offer she can't refuse
co ty gadasz, laska ma wyjechać za 3 lata, koleś nie obczaja że będzie miał z 5 lasek do tego czasu, wierzy w miłość
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
dzięki za wszystkie odpowiedzi podbudowaliście mnie tym cóż co będzie to będzie wsio na plus
Wszystko jest możliwe jeśli tylko mocno tego chcesz