
Każda osoba, którą poznajemy ma swój bagaż wcześniejszych doświadczeń, ma swoją przeszłość. Odkrywcze, prawda? Mniej więcej tak samo,jak to, że każda osoba, którą poznajemy ma swoją teraźniejszość. Swoje znajomości, swoje problemy i swoje tajemnice.
Życie bywa tak banalne, że aż kiczowate. Można by, przy odrobinie dobrych chęci rzec, że dramatyczne.Tyle, że dramat, który dobrze wygląda na ekranie, w życiu prezentuje się znacznie gorzej i traci cały swój urok.
Z dużej części zamieszczonych tu artykułów i wypowiedzi na forum wyłania się obraz dziewczyny zawieszonej w czasoprzestrzeni, oderwanej od życia. Po prostu jest, istnieje tylko w kontekście Waszego podrywu, lub głębszej Waszej z nią znajomości.
Kiedy czytam porady tutaj zamieszczane, mam niekiedy wrażenie, jakby nie mówiły o relacji z żywą kobietą, ale o pewnym typie idealnym, pustej kartce, którą facet korzystający z rad ma zapisać sobą i tylko sobą.
Wiem, że, delikatnie mówiąc, spora część facetów niezbyt entuzjastycznie reaguje na zwierzenia kobiet. Bo one marudzą, bo zawracają głowę, bo od wysłuchiwana o ich problemach są koleżanki.
Wielu mężczyzn nie ufa kobietom, jednocześnie deklarując brak zainteresowania dla ich problemów. Są skłonni w każdym ich niezrozumiałym, czy pozornie nielogicznym zachowaniu dopatrywać się gierki, lub manipulacji.
Życie jednak nie ogranicza się do wzajemnej relacji dwojga ludzi i nie zawsze dziwne zachowanie kobiety musi być zaplanowane po to, by sprawdzić faceta.
Wasze porady są bardzo sztywne i interpretują zachowania kobiet w sposób jednoznaczny. Trudno trafić tu na tekst, poruszający choćby kwestię życiowej sytuacji dziewczyny, nawet w kontekście długotrwałej znajomości...Bo czy Wy chcecie wiedzieć coś o jej życiowej sytuacji?
Chłopak umawia się na spotkanie z dziewczyną, ta jednak odwołuje je bez podania powodu. Rzadko sama proponuje spotkania, często ma kiepski nastrój,nie ma ochoty gadać, bywa chłodna.
Najczęściej podawana na tej stronie interpretacja jest taka, że to test i zmyślna gierka, którą trzeba szybko ukrócić.
A jeśli nie?
Mam pełną świadomość,że to brzmi banalnie, może śmiesznie nawet, może ckliwie i po babsku, ale ludzie mają różne problemy, o których nie chcą, bądź wstydzą się mówić.
Jaki niby problem może mieć dziewczyna zachowująca się w opisany wyżej sposób? Jeśli ktoś nie potrafi sobie odpowiedzieć i uważa, że pierdolę od rzeczy, to może i dobrze. Dla niego dobrze, bo widać życie nie zdążyło mu jeszcze nakopać do dupy.
Myślę, że nawiązując jakąś relację, warto dowiedzieć się, z kim ma się do czynienia. Zamiast od razu osądzać, lepiej zdobyć podstawę do osądu. Zainteresowanie drugim człowiekiem nie boli!
Jeśli kreci i testuje, dowiecie się na sto procent i zastanowicie się, czy tę znajomość warto ciągnąć.
Jeśli jednak na prawdę ma problemy, to...nie, nie poradzę nikomu, by w takim wypadku zrozumiał, pocieszył, pogłaskał i pozwolił się wypłakać. Polecę za to zastanowić się nad tym samym, co w pierwszym przypadku, tylko znacznie poważniej.
PS Tym tekstem nie chcę w żadnym wypadku wciskać Wam, że kobiety nie manipulują i wszystkie, jak jedna, są po prostu biedne i pokrzywdzone. Zwracam tylko uwagę, że w każdą relację wpisane są nieodłącznie indywidualne losy i przeżycia każdego z partnerów interakcji.
Prawdopodobnie znaczna część jazd odwalanych przez kobiety ma takie podłoże, jak twierdzicie. Ale może mieć także inne.
Dlatego warto patrzeć, analizować i nie zadowalać się pozorami. Sprawdzać i upewniać się. Widzieć i wiedzieć więcej.
Odpowiedzi
Nie twierdzę przecież, że
śr., 2010-11-03 21:48 — AmeliaNie twierdzę przecież, że takich tekstów w ogóle nie ma, po prostu, tak, jak napisałam, trudno na nie trafić.
To dobrze, że przytoczona przez Ciebie wypowiedź się pojawiła, jednak mimo wszystko chodziło mi o coś trochę innego.
W każdym razie warto od czasu do czasu przywołać pewne pozornie oczywiste stwierdzenia. Oczywistości mają to do siebie, że są tak oczywiste, że szkoda czasu na mówienie o nich, ale jak długo się o czymś nie mówi, to nawet się człowiek nie spostrzeże, jak zapomni
Nie chcę twierdzić, że głoszę jakąś prawdę objawioną. Tutaj jest sporo dobrych blogów i sensownych tekstów, po prostu naszła mnie dzisiaj akurat taka refleksja, a dawno tu niczego podobnego nie widziałam.
Nie mam na myśli
śr., 2010-11-03 22:02 — AmeliaNie mam na myśli rozpatrywania sytuacji życiowej w kategoriach roztrząsania, ale pod kątem niwelowania niepotrzebnych niedomówień.
Ona zauważa, że facet jest jakiś nieswój, myśli sobie: "a to drań,świnia jedna, pewnie ma inną, pewnie mnie zdradza, już mnie nie chce, zaraz mu zrobię awanturę!". A jego po prostu coś gryzie.
On widzi, że dziewczyna od kilku dni rzadziej się odzywa, pomyśli sobie: "a to suka, już ja znam takie wstrętne manipulantki, nie będzie mi tu testów urządzała!". A ona po prostu ma jakąś trudną sytuację, z którą chce się uporać.
Jest sporo lepszych sposobów na nudę, niż bezsensowne kłótnie z powietrza.
Myślę, że warto coś o sobie wzajemnie wiedzieć, co nie znaczy, że trzeba to roztrząsać.
Sprawa jest podstawowa że
śr., 2010-11-03 21:54 — frozenKAISprawa jest podstawowa że jedno nie siedzi w głowie drugiego. Jesli kobieta zrywa kontakt ż jakiegoś poważnego powodu to nie znaczy że zabiegający o nią mężczyzna od razu się domyśli że to nie gierka. A na 99% wypadków to gierki są...
Swoją drogą jeśli oboje przejawiają inicjatywe to znajomość sie rozwinie niezależnie od tego kto jest jak zapisaną kartką.
Tak, ale majac swoje lata
śr., 2010-11-03 22:11 — AlejandroTak, ale majac swoje lata potrafi o tym powiedziec, Carlopactwo. W dodatku sluchamy kobiet, a sprawy ktore Ty opisales, da sie zauwazyc bez specjalnego przygladania sie.
Nie mam nic przeciwko takim wpisom, ale prosze, nie generalizuj tak...
"Myślę, że nawiązując jakąś
czw., 2010-11-04 08:14 — Maleone"Myślę, że nawiązując jakąś relację, warto dowiedzieć się, z kim ma się do czynienia. Zamiast od razu osądzać, lepiej zdobyć podstawę do osądu."
Po kilku życiowych przypałach zgadzam się z tym w pełni. Wchodzenie w związek obojętne czy na miesiąc czy na stałe z atrakcyjną kobietą ale niestabilną lub słabą psychicznie to może być problem przez duże P. Trzeba wiedzieć co się lubi. Ja lubię być dla dziewczyny oparciem jako mężczyzna, a nie jako tata.
A blog nizej frozenKAI o
czw., 2010-11-04 11:10 — NewOneA blog nizej frozenKAI o czymś wspomnial i co... malo kto wyciagnął wnioski.
Geniusz leży w
czw., 2010-11-04 11:34 — ZefGeniusz leży w prostocie.
Kobieta może mieć problemy, itp itd.
A czy ja chcę problematyczną kobietę, która ma jakieś brudne sekreciki? NIE!
Gierka nie gierka, nie ma znaczenia. Jak gra czysto i w otwarte karty to gadamy, jak nie to sio!
Carlopactwo, na brazylijskich
czw., 2010-11-04 18:44 — AmeliaCarlopactwo, na brazylijskich telenowelach jak widzę się znasz, a czy na życiu...tu już nie jestem pewna.
Zef, Ty nie chcesz i ok.
czw., 2010-11-04 18:43 — AmeliaZef, Ty nie chcesz i ok. Znajdź sobie wesołą rusałkę popierdlającą po łąkach i lasach w wianku na głowie i nucącą skoczne melodyjki do wtóru ptasich treli i tyle.
Ale nie Ty jeden jesteś na świecie. Może ktoś inny znajdzie jednak w tym tekście coś dla siebie.
O żadnych 'brudnych sekrecikach' nie mówiłam i nie wiem, co masz na myśli używając takiego sformułowania.
I chciałabym wierzyć, że gdyby dziewczyna przyszła porozmawiać o czymś, co ją trapi, czyli tak, jak sobie życzysz- zagrać w otwarte karty, to że nie zgasiłbyś jej tekstem w rodzaju "nie jestem twoją koleżanką, żebyś mi się zwierzała".
Tyle że ja mam wolny wybór i
czw., 2010-11-04 12:36 — ZefTyle że ja mam wolny wybór i nie muszę ich wcale oglądać:>
Dobrze powiedziane
czw., 2010-11-04 14:38 — fryzomaniakDobrze powiedziane