Zanim zacznę wpis, to mam apel do was wszystkich. Prawdopodobnie znajdzie się kilkoro ludzi, którzy rzucą komentarz "Następny się przełamał... tak, gratuluję. Ale mi wielki problem podejść i zagadać" - takim ludziom mówię grzecznie: Wypierdalać.
PS. Nie twierdzę, że tylko tacy tu są... to tak profilaktycznie
.
Zabawę czas zacząć!
Zaczynam praktycznie od totalnego zera. Z dziewczynami w ogóle nie potrafiłem sobie poradzić, podejść... bolało mnie to, ale cóż mogłem sam? Koledzy... no byli. Ale wiadomo, jacy są. Wyśmieją, człowiek się tego bał jak ognia... Byłem głupi!
Od wakacji zaglądam na tą stronę raczej regularnie. Chwytam zachłannie wiedzę jak sucha gąbka wodę. A zaczęło się chyba zwyczajnie. Kolejny raz zbłaźniłem się przed dziewczyną. Wyjąkałem się, coś tam w wielkim strachu wystękałem do niej, potem dowiedziałem się na ognisku, iż ma chłopaka. Normalnie kosa między żebra. Był płacz, przygnębienie. Potem nadeszła złość. Najpierw ledwo zauważyłem to. Potem coraz bardziej gorzał we mnie ogień. Druga dziewczyna mną pogardziła... do chuja, przecież jestem fajnym chłopakiem! Co jest, kurwa ze mną nie tak? Siadłem do kompa. Otwieram operę, wstukałem adres www.google.pl. Ta stronka nigdy mnie nie zawiodła, więc może? Hasło? Chwilka zastanowienia i piszę: Jak podrywać dziewczyny?. Enter. Wyskoczyła lista. Jakieś forum... nie. Dwa adresy nieaktywne. I jest jakaś strona. "Czy wiesz już jak poderwać dziewczynę? Miej jaja by robić i mówic cokolwiek na co masz ochotę!". Miód na moje rany. Otwarłem. I już na początku chcą, bym coś wybrał. PIGUŁKI?! Co to ma być?! Matrix? Roześmiałem się wtedy w głos. Ale dobra, biorę Czerwoną. Zagłębiłem się w tekst. Później początkowe lekcje. No i byłem napakowany pozytywną energią. Jak balon. Balon pękł. Ale chciałem się zmienić. Zemścić się na dziewczynach. "Kochaj kobiety. Nigdy nie krzywdź". Już nie miałem w zamiarze zemsty. Teraz moją aspiracją było - jak stwierdził chyba Hektor w swoich blogach - uszczęśliwiać kobiety. Minęły wakacje z wielkimi planami. Wrzesień. Wkraczam do nowej szkoły (technikum informatyczne). Nowi ludzie. Nie boję się. Wiem, że pierwsze wrażenie jest ważne. Nad postawą dzielnie pracowałem cały czas. Nauczyłem się mieć wyjebane na zdanie innych. "Znają mnie, że mają prawo oceniać? Nie! To niech spadają!"
Pierwsze spotkanie z nową klasą. Podchodzę z kumplem do grupy, zagaduję. Włączam się do dyskusji. Przecież to proste! A ja myślałem... no właśnie. Czemu nie chciałem iść na żywioł? Strach. Zaaklimatyzowałem się w klasie. Byłem pewny siebie, a zarazem zamknięty w sobie. Wcześniej tylko zakmnięty, więc traktowano mnie jak pizdę (dziewczyny zwłaszcza). Teraz byłem pociągający. Drażniłem te 6 dziewczyn, które mamy w klasie. Rzuciły wyzwanie. Sprawdzały, jak zareaguję, gdy zaczną we mnie rzucać papierkami. Rzuciły raz, ignore. Drugi raz. Odwracam się spokojnie:
- Bawi was, że zachowujecie się jak małe dziewczynki? Śmiecia wyrzucić nie umiecie? Weźcie się już nie gaście, bo na nikim to wrażenia nie robi. A już na mnie zwłaszcza.
Te ich wystraszone miny. Hahaha! Jak się odwracałem spowrotem to jeszcze rzuciłem do kumpla obok: "Jak z dziećmi, kurwa!". Miałem potem spokój. I szacunek. Chłopaków - mało który tak by się odezwał do dziewczyn, dziewczyn - bo on się postawił!
No dobrze, ale wciąż brakowało mi tego kontaktu z dziewczynami. Nie potrafiłem się odezwać. Do dzisiaj tylko raz podjąłem próbę odezwania się. Odebrało mi wtedy głos. Wiem, dno ;D. Ale zaznaczam, że do dzisiaj. Dzień wcześniej założyłem się z kumplem, że od dzisiaj zacznę poznawać, podrywać dziewczyny. Poranek. Siedzę w autobusie do mojej szkoły. Słuchawki na uszach. Evanescence ;p. Autobus staje na przystanku. Wsiada jakaś babka i dwie dziewczyny (HB6 według mnie). Jedna przykuła mą uwagę. Szatynka, niebieskie oczy. Kasowała M-Kartę. Skończyła i zaczęła się rozglądać po autobusie w poszukiwaniu miejsca. Spojrzenia się skrzyżowały. U mnie na twarz wkracza banan. Nie odwracam wzroku. Nie teraz. Nigdy więcej! Podchodzi i staje obok mojego miejsca. Ustępuję jej przesiadając się pod okno. Ona siada obok mnie. Ja powoli, ze skupieniem zaczynam zwijać kabel od słuchawek. Powoli... ona zaczęła coś w torebce grzebać. Widziałem kątem oka, że jest... no lekko zdenerwowana. Skończyłem i włożyłem słuchawki z komórką do kieszeni. Oddech.
- Ty też jedziesz do [miasto]. (Znowu uśmiech, spojrzenie w oczy.)
- Nie. Ja do [Inne miasto ;p]. (Odwzajemnia uśmiech. Napięcie ustępuje.)
Później rozmowa lekko się rozkręciła. Po drodze jeszcze znajomy wsiadł i szuka mnie wzrokiem (zazwyczaj siedział ze mną). Niespodzianka. Spojrzałem mu w twarz i uniosłem brwi. Uśmiechnął się do mnie i pokazał kciuk do góry. Gdy już wysiadłem z autobusu, to przypomniał mi się tytuł blogu, który wczoraj czytałem... "Jest bogiem. Zrozumiał to.". Roześmiałem się i ruszyłem na lekcje.
Odpowiedzi
Zawsze jest ten pierwszy raz.
śr., 2010-11-03 16:08 — splawik123Zawsze jest ten pierwszy raz. Pamiętaj, dzisiaj jesteś lepszy niż wczoraj, a jutro będziesz jeszcze lepszy:)
zajebista postawa tak trzymaj
śr., 2010-11-03 18:55 — Kubaazajebista postawa tak trzymaj
)
napewno jestes na dobrej drodze ;>
I git! Prosimy o więcej
śr., 2010-11-03 19:02 — PachenkoI git! Prosimy o więcej takich reform
a numer wziąłeś?
śr., 2010-11-03 19:26 — skippya numer wziąłeś?
Byłem tak zaaferowany, że mi
śr., 2010-11-03 19:44 — SarmikByłem tak zaaferowany, że mi z głowy wyleciało. Ale postaram się następnym razem zdobyć.
Pozytywny wpis. Cieszy mnie,
śr., 2010-11-03 20:05 — AnchelPozytywny wpis. Cieszy mnie, że nie starasz się od samego początku stosować gotowych rutyn, otwieraczy, itp. Po prostu opener sytuacyjny, póżniej luźno rozwijana rozmowa i tak każdego dnia (chociaż warto mieć kilka 5-6 dobrych historii ze swojego życia do wykorzystania w każdej sytuacji).
Pozdrawiam!
No zaczepiście...
śr., 2010-11-03 20:13 — SangatsuNo zaczepiście...
qasa uwierz mi że do końca
śr., 2010-11-03 22:45 — Bad-boyqasa uwierz mi że do końca nie można mieć wyjebane bo ja miałem na pewna kobietę i co ?
no właśnie koniec związku tzn może nie zuppełnie wyjebane ale huj mnie obchodziły jej fochy
nie wiem na razie mam mętlik w głowie ale nie smutam hee i myśle czy to przez to wyjebane ?
czyu coo a wpis pozytywny ja jutro idę może coś wychaczę a co i'm bad-boy nie bd się tam użalać nad kimś tam xD tylko problem z resztą to nie rozmowa na blog i to jeszcze nie swój xD
Sarmik wpis zarąbisty