Temat postu mówi sam za siebie. Stanąłem na trzeciej lekcji. Czasami sobie myślę, czy jest sens ją w ogóle robić? Czy jest sens zagadywać do wielu obcych lasek, które niekoniecznie mi się podobają?
Nie robiłem jeszcze typowego wypadu na miasto "zagadać do 10 lasek", bo pewnie po nim wróciłbym do domu przegrany, nie zagadując do żadnej. Chyba nie umiem znaleźć sobie dobrego powodu, czy motywacji, żeby to zrobić. Jeśli jestem w innym mieście i się zgubię? Wtedy spytanie o ulicę jakiejś laski przychodzi dużo łatwiej.
Codziennie chodzę na uczelnię przez zatłoczony park, stoję przy światłach obok wielu lasek, jestem od niej 20 metrów myślę fajna laska, spytam która godzina. Staję koło niej i nic. W empiku czytam gazetę, laska kręci się obok mnie raz z prawej, raz w lewej. Zachacza mnie przypadkiem o łokieć. Przypadkiem 3 razy. Widzę, że jest mną zainteresowana. Nie potrafię się przełamać i do niej zagadać. Włączają się wszystkie blokady naraz.
Panowie, jak się przełamać? Wiele w moim życiu zdziałał gniew i sport, wkurzenie się na samego siebie, w wielu sprawach okazało się złotym środkiem.
Jak się przełamać? Jak sobie z tym poradziliście?
Sport i sztuki walki to nie podrywanie. To są dwie różne sprawy. Wspólna jedynie jest siła woli, z tym że dotycząca fizycznego ciała. Potraktuj to z beką. Musisz się uwolnić od iluzji bo daleko nie pojedziesz. Naoglądaj się Californication. Hank ma wyjebane we wszystko. Spróbuj zrobić jak on i po prostu zrób to spontanicznie.
"panować nad sobą to najwyższa władza"
DNGU: takie teksty dają kopa, ale jak przyjdzie co do czego...
Aureliusz: coś w tym jest, zauważyłem, że dużo łatwiej jest mi rozmawiać z laskami w moim mieście, tu na studiach w Krakowie przychodzi to sporo trudniej
ostatnio zacząłem sobie wmawiać tekst z piosenki: never give up, it's such a wonderful life
ale chyba często go zapominam
Try me
zacznij od starych babek (możesz pytać gdzie jest krzyż, ostatnio b. popularne ) potem dziewczyny takie hb5, a potem hb9-10 i shb
Zacznij od zwykłego pytania o godzinę. Jeżeli widzisz dziewczynę, która ci się podoba od razu podchodź pytaj, która godzina, dzięki narazie i idziesz dalej. Zobaczysz, że to naprawdę coś daje.
Miej jaja by robić i mówić cokolwiek na co masz ochotę !
masz duzo iluzji w glowie, boisz sie podejsc. Proponuje to zrobic na ;1,2,3 ;D
Jak juz podejdziesz napewno cos powiesz. Chociaz ta glupia godzine, wyobraz sobie ze to jest kolezanka ;> Napewno sie uda, Nie zwlekaj w nieskonczonosc
ja
z takim podejsciem to nawet jak wsadzisz reke w gacie i wyczujesz nia kutasa to nie bedziesz pewny czy to twoj. nie jecz, ze nie mozesz sie przelamac, poprostu to kurwa zrob.
Gdy do niej podchodzisz zapewne masz dużo "myśli", spróbuj się z nich oczyścić, nie myśl o negatywnych rzeczach- to zapewne jest Twoim "trudem" którego nie możesz przełamać, myślisz sobie co dziewczyna powie jeżeli zapytasz ją o godzinę. Nie myśl o tym, po prostu podejdź. Wymyśl np. Jakąś bajkę że komórka Ci padła, kobieta na pewno z miłą chęcią Ci na Twe pytanie odpowie. Na końcu pamiętaj o uśmiechu i skromnym dziękuję.