Witam.
Normalnie nie pisałbym o swoim problemie ale laska o której chcę wspomnieć podoba mi się jak cholera...
Akcja zaczęła się na studiach zagadałem na zajęciach wszystko szło świetnie wziąłem nr odczekałem z propozycją spotkania (jedyne co to pytałem gdzie mamy zajęcia itp).
W końcu umówiliśmy się na spotkanie. Spotkanie przeszło idealnie kino było gadka się kleiła żadnych problemów. W trakcie ją pocałowałem choć po chwili się odsunęła mówiąc, że chce mnie lepiej poznać powiedziałem, że to rozumiem, spotkanie dalej się toczyło nic się nie zmieniło zbytnio kino było dalej w zasadzie to do końca szliśmy za rękę na koniec ją odprowadziłem na dworzec (do domu nie odwoziłem bo nie miałbym potem jak wrócić) na pożegnanie był buziak i narazie.
Na drugi dzień mieliśmy znowu wspólnie zajęcia ona siedziała ze swoimi znajomymi ja ze swoimi wymieniliśmy parę esów w przerwie pogadaliśmy wszystko ok.
No i dzień by się wydawał kulminacyjny, dzień w którym maja być otrzęsiny. Gadałem z nią żeby wpadła ale nie chciała się zgodzić wiec darowałem pożegnałem się z myślą, że na imprezie sobie odbije:D
Impreza się zaczyna zajebiście jest, piwo się skończyło więc trzeba iść po następne jestem przy barze i tu szok ona stoi i się uśmiecha podchodzę i pytam co się stało że wpadła odpowiada, że przyjaciółka ją namówiła (jak sie potem okazało to ona chciała wpaść i zrobić mi niespodzianke) w każdym razie było świetnie kino było, całowaliśmy się no lepiej być nie mogło.
No ale na drugi dzień przychodzę na zajęcia podchodzę do niej daje jej buziaka niby jest ok. Ale jak tak dłużej z nią gadam to coś mi nie pasowało. Piszę z nią wieczorem a ona do mnie esa że Musi mnie jeszcze poznać i że czuje presje otoczenia... czytam trochę zmieszany i odp że przecież o tym gadaliśmy, że się poznać musimy i że nie interesuje mnie zdanie innych i że coś czułem, że się zniechęciła. Potwierdziła to i prosiła żebyśmy w szkole byli na poziomie koleżeńskim. Trochę się wkurwiłem ale odp że okej po chwili się pożegnałem. Pomyślałem, że nie odezwę się pierwszy (bo zwykle tak wychodziło).
Na drugi dzień wieczorem ona pisze co tam u mnie itp itd...
Gadamy jakiś czas i pytam czy się spotkamy jutro ona, że nie bo jej przyjaciel z południa polski przyjechał i, że chce się nim nacieszyć bo znają się od lat... Oki niech będzie chwile gadamy i się pożegnałem.
Dziś z nią gadałem niby źle się nie gadało ale jednak coś mi nie pasowało bo wyczułem chłodnik od niej zwłaszcza pod koniec rozmowy...
No i tu się pojawia mój drobny problem bo nie wiem czy teraz się nie odzywać i nie proponować spotkania czekając na jej ruch czy jednak się odezwać.
P.s nie miałbym z dziewczyną problemu gdyby nie to, że tym razem nie chce żeby to się skończyło tak szybko bo dziewczyna mnie bardziej fascynuje niż inne;)
P.s 2. Zwykle nie mam tego typu problemów bo zazwyczaj nie daje dziewczyną okazji do przejęcia kontroli ale tutaj chyba zaczynam ją tracić ...;/
"nie miałbym z dziewczyną problemu gdyby nie to, że tym razem nie chce żeby to się skończyło tak szybko bo dziewczyna mnie bardziej fascynuje niż inne"
No i masz odpowiedź. Może sęk w tym, że zbudowałeś atrakcyjnosć, ale słabiej się skupiłeś na raporcie, a trafiłeś na dziewczynę która po prostu "musi kogoś lepiej poznać" i chęć całowania odbiera jako nachalność. Chyba też niepotrzebnie na tej 1 randce dopuściłeś do tego żeby iść i trzymać się za ręce.
Tak czy siak w obecnej sytuacji standardowa rada - czyli nie chłodnik, ale po prostu przestań się ubiegać o jej zainteresowanie i spotkania a zrób tak aby ona na pewno widziała że "inne też mają" i się do ciebie łaszą.
No dobra to widzę, że trzeba się trochę ogarnąć bo daleko z tym inaczej nie zajdę...
tylko spokojnie a będzie ok. nic na wariata
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Nie no dystans mam nie jestem nastawiony na to, że to ta jedyna;) w końcu inne też to mają
tylko jestem zły na siebie, że się w porę nie zorientowałem co się dzieje przez co straciłem kontrole
pzdr i dzięki.
Co ty pierdolisz, że po jednej randce i spotkaniu tracisz głowę, choć nigdy Ci się to nie zdarzało? Gówno prawda, nie musisz się nam tłumaczyć. Stary, tutaj graj w otwarte karty, tylko tak się nauczysz i nałapiesz doświadczenia i pomocy od tych bardziej doświadczonych podrywaczy tak. Nie ma takiej kobiety na świecie, dla której warto stracić głowę po jednym spotkaniu. P&P, ST odbijaj. Dasz radę.
Póki co się nie odzywam zadzwonię do niej jutro i podam termin spotkania jak się zgodzi to okey, jak nie będzie pewna lub poda inny termin niż ja to się pożegnam i za parę dni spróbuje ostatni raz
No i proszę sama się odezwała
tyle, że na 1rwszego esa dlugo nie odpisywałem (pytala jak mi dzień minął) w końcu napisałem, że świetnie i jestem na bilardzie a co u niej. Odpisała, że się uczy i, że nie będzie mi przeszkadzać (jak dla mnie to był ST) Napisałem, coś tam w związku z tą nauką i dobranoc
a jutro dalej ciągne plan czyli dzwonie i się umawiam 
jeszcze trochę, jeszcze chwila, kolega zostaje przyjacielem, zostańmy kolegami, nie chce się wiązać na razie z nikim itp.
sms-y z nią piszę, jednego raz na jakiś czas można napisać ale kolega dialog prowadzi
za bardzo się spina , duży błąd
kobieta myślała fajny facet, lecz notowania poleciały na łeb na szyje, utrzymuje kontakt bo nic lepszego na horyzoncie nie ma, na razie..
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
A to widzę, że zjebałem z deczka... No bywa, a co do moich horyzontów to je ciągle poszerzam nie jest tak, że opieram się tylko na tej jednej lasce ...