No dobrze panowie to doradźcie kobiecie..
Przez przypadek zaczęłam czytać wasze posty..i tylko z przykrością mogę stwierdzić że bardzo mi przykro że trafialiście na takie kobiety...
Bo jak czytam o tym jacy nie którzy byliście dla nich czuli i oddani to marzenie..
Nie wiem czy to tak jest że jak jedna strona się stara to druga nie..i to nie zależnie od płci..z drugiej strony jak jest miłość to nie powinno być miejsca na taką matematykę.
Ja mam problem z mężczyzną ,który polega na tym że jest on osobą, która nie mówi mi zbytnio o swoich uczuciach emocjach (oczywiście mówi mi, że mnie kocha) jesteśmy razem b.długo w planach ślub..ja kocham go bardzo mocno ale wciąż bardzo brakuję mi czułości ,miłość kiedy tego naprawdę potrzebuję kiedy jestem rozbita czy jest jakiś problem bo właśnie co ciekawe wtedy tego nie ma.
Zawsze to ja bardziej zabiegam o niego..często go chwalę..zawsze mówię mu to co czuję ,nigdy się na niego nie obraziłam ,jeżeli zrobił coś co mnie zabolało zawsze mu mówiłam o swoich uczuciach aby w żaden sposób nie odczuwał że to są pretensje ale on i tak się denerwuję.
Kiedy dzwonię do niego z problemem w pracy aby się wyżalić bo potrzebuję pocieszenia ciepłego słowa to słyszę krytykę..po tym następuję rozmowa mówię mu że było mi przykro ale z tego wychodzi tylko kłótnia..
gdzie on nie słucha tego co czuje, nigdy się nie zgadza tylko chcę mówić o faktach ,ale na dany fakt każdy z nas patrzy inaczej subiektywnie przez pryzmat siebie swoich emocji i doświadczeń..
Stwierdził że nie mówię logicznie więc nie chcę ze mną rozmawiać i tyle koniec nie ma znaczenia dla niego jak to mnie boli.
..Nie znosi gdy płaczę a wtedy przecież najbardziej go potrzebuję pragnę tylko by mnie przytulił ..
zupełnie nie reaguję na mój płacz muszę go prosić by mnie przytulił powiedział coś ciepłego..
staram się z całego serca chciałabym by był mi też tak oddany bo przez to czuję się nie kochana a to nie daję szczęścia..nigdy nie zrozumiem kobiet które wykorzystują oddanych im mężczyzn i brzydzę się nimi..
Poza tymi sytuacjami związek się układa , jesteśmy szczęśliwi chyba , że dojdzie do nie porozumień na tle płeć , wychowanie..i potem jest tak jak opisałam ..
Z męskiego punktu widzenia co mogę zrobić ..aby po prostu otrzymywać od niego więcej uczuć ,miłości.(okazuję mu szacunek,często chwalę,rozmawiam o tym wprost)
Hehe "Twój" partner naprawdę jest dobrym PUA!!
Drodzy nowicjusze przeczytajcie posta tej Pani i zobaczcie jaką mamy moc w stosunku do kobiet =)
Ps. "Władzę w związku ma ten komu jest to bardziej obojętne" Taka moja rada.
"Dyskrecja jest cnotą.
Gdy ona mówi: Nie tutaj...
Ty odpowiadasz: Oczywiście..."
Hehehe,widzicie panowie? Wlasnie dlatego dzien w dzien czytamy podrywaj.org, aby w kobiecych glowach powodowac wlasnie takie mysli jak ma ta pani. Konkretny przyklad jak dzialaja poprawnie wykonane manewry opisane w lekcjach po lewej
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
Wybacz ale czy można mówić o miłości kiedy Twoim celem jest obojętność aby zdobyć nad drugą osobą władze.Jeżeli kogoś kocham nie chcę nad tą osobą władzy chcę partnerstwa.
Czy uważasz ,że świetnym "sprawowaniem" jest to że ktoś nie troszczy się o potrzeby emocjonalne drugiej osoby ani o nią ..jeżeli wychodzisz z założenia że wszelkie uczucia kobiety to manipulacja to ok można tak reagować ,gorzej jeżeli tak jak w tym przypadku nie ma manipulacji jest szczerość i jest mowa o prawdziwych uczuciach to to niestety niszczy związek a nie polepsza , bo każdy się zamęczy w związku na którym nie może liczyć w ciężkich sytuacjach na tą drugą stronę..tak jak kobieta tak i mężczyzna..
Też nie wiem gdzie jest to jego PUA czytając ten wpis...
No żebym ja musiał takie rzeczy kobiecie tłumaczyć... 
Zgadzam sie z Zibem. NIe bądź taka dobra duszyczka, pokaz czasem pazur. Moim zdaniem oddałaś kontrolę w tym związku całkowicie. Ty dajesz więcej niz 50% więc twój facet daje miej niz 50% to oczywiste. Wg dużo mniej.
Często obserwujemy odwrotą sytuacje.
Strzel mu focha, zrób jakis push&pull... Przecież to najlepiej potraficie robic
pozdrawiam
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Tak jak napisał marso wy kompletnie nie rozumiecie kobiet i nie wiecie jak prowadzić zdrową relacje zib, spark, karrambatbk.
Pomyślcie o zdaniu "szanuj kobiety, nigdy nie krzywdź" a tym bardziej o tym co znaczy "słuchać". Jednak odchodząc od tych mam nadzieje "wyjątków" forum...
Powinnaś miła zastanowić się gdzie popełniłaś błąd i mowa tu o tym co było dużo wcześniej, bo to wszystko ma gdzieś swoje początki.
Na przykład Twój facet mógł kiedyś otworzyć się przed kobietą(nie bądź zazdrosna wcale nie jesteś gorsza) która go zraniła i nie wiedząc teraz że jesteś zupełnie inną osobą stworzył sobie pewien stereotyp przy pomocy dajmy na to głupiego artykułu na temat manipulacji kobiet z pierwszej lepszej witryny. Co mnie najbardziej interesuje to wasz wiek, czas jaki jesteście razem, czy mieszkacie osobno a także skąd jesteś ?
A tak sama z siebie napisz czego Ty byś od niego oczekiwała prosto z mostu bo w ludziach czasem pojawia się zachowanie typu "ze skrajności w skrajność" i idąc nieco dalej to możesz nam powiedzieć że chciała byś prezenty, zabieranie na kolacje i najlepiej na smycz go!
Ja ogólnie widzę to w ten sposób, że za czas X w Twojej główce pojawią się myśli "mam to w dupie" zaczniesz go olewać on się wtedy obudzi... i przyjdzie taki jasio malinowy na forum zakładając kolejny głupi temat jak to spieprzył bo "nagle zrobiła się chłodna, nie uprawiamy seksu, a zupa ciągle jest za słona", zacznie się pieskowanie i ogólnie pojęte frajerstwo - słowo klucz na forum - przez co ty i tak będziesz niezadowolona a wręcz znudzona do tego stopnia żeby znaleźć sobie innego Pana.
Ogólnie to temat rzeka jest i gdybać możemy po wsze czasy.
W każdej grze są zwycięstwa i porażki - to naturalna cecha rywalizacji. Jeśli chcesz grać i wygrywać musisz się liczyć z tym, że czasami poniesiesz porażkę. Jedyny sposób na uniknięcie porażek to przestać grać, ale wtedy też nigdy nie odniesiesz zwycięstw
A ja potem taki placzliwy temat bym wywalil i koles nie wiedzialby co czynic!
...Sukces życiowy przypada tym, którzy wytwarzają w sobie świadomość sukcesu...
http://www.facebook.com/pages/Mo... Zapraszam!
Raczej normalny facet, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Nie chce tu powielać banałów na temat różnić między płciami, ale faktem jest, że większość mężczyzn ma problem z reakcją na kobiece problemy. Do tego dochodzi podstawowy fakt o którym nie wiedzą "One", że żaląc się facetowi na problemy, pragnąc być "tylko wysłuchane" wystawiają go na próbę czymś takim, bo każdy ma zaprogramowane że "musi coś zrobić", a nie da się wpłynąć na multum spraw. To rodzi poczucie zaniżania własnej oceny, łatwo się bronić przez atak.
"M" jeśli miałbym Ci coś doradzić to tylko to co podpowiada mi intuicja - że twój partner jest chyba introwertykiem. Znajdź o tym trochę informacji i same się zorientuj. Dla takich osób "ukrywanie" własnych trosk czy spraw, niedzielenie się wszystkim nie jest oznaką braku zaangażowania.
Upewnij się, czy on naprawdę chce założyć z Tobą rodzinę. Jeśli tak, to znaczy że prawdopodobnie Cię kocha, ale sposobu w jaki to okazuje nigdy nie zreformujesz idealnie pod swoje potrzeby. Możesz też skorzystać z tej strony i wymóc na nim większe zaangażowanie wzbudzając np. zazdrość o innego, ale wątpię, czy taka akurat gra jest Ci teraz potrzebna.
Zastanów się, czy to w nim "tkwią" problemy, czy może w tobie. Warto pokochać to co dla Ciebie dobre, ale nie wtedy jeśli łatwo można mieć lepsze.
Po pierwsze oceniając gościa na podstawie tego postu stwierdzam, że:
- Jest to normalny zwykły mężczyzna, który twardo stoi na nogach, uważający, że trzymanie się swoich racji, przynoszenie do domu mamonę, mówienie raz w tygodniu "kocham", załatwia sprawę z kobietą;)
Generalnie nie jest między wami źle bo gość jest jak najbardziej normalny i jeśli myślisz, że to źle że ci się nie żali o swoich problemach i nie mówi o swoich emocjach to nie poznałaś jeszcze faceta który tak właśnie robi.
Gość jedyny błąd jaki popełnia w związku to po prostu fakt, że traktuje cię przez pryzmat własnego zachowania, sam brzydzi się płaczu, nie potrzebuje przytulanek, a jak słyszy o tym jak masz znowu zamiar się żalić to pewnie go kurwica bierze. Zwykły normalny gość, nie jest to jakiś zagubiony frajer, leszcz albo pizda. To jest normalny gość.
Po prostu facet który nie jest typem "amanta" i za bardzo starać się o ciebie już nie musi, brakuje mu trochę empatii, ale tego u niego w nim nie zmienimy, za to możesz to na nim wymusić.
Co do Ciebie:
- Wydajesz się, być trochę za bardzo rozchwiana emocjonalnie, za dużo dajesz w ten związek, za bardzo ponoszą cię emocje tak jak to mówią koledzy profesorzy.
W mojej opinii powinnaś, zacisnąć zęby i stać się trochę twardsza w życiu bo tego też chciałby twój facet, a nie lebiody którą musiałby cały czas niańczyć. Napraw to!!!
Jeżeli chcesz by się tobie żalił, to spraw żeby zobaczył że w tobie też może mieć oparcie, a nie żeby cały czas on musiał cię wspierać. Popracuj trochę nad sobą. Wyjdź z nim na piwo zachowuj się trochę bardziej "po męsku" wstrzymaj się trochę z płaczem, bo wkrótce dzieci i musisz być silną kobietą a nie rozpieszczoną dziewczynką. Ostatnia rzecz jaką mam ci do powiedzenia to jak sprawić żeby wykazał większe zaangażowanie.
- zacznij opowiadać o jakimś kumplu z pracy
- wychodź z koleżankami częściej.
- Ogranicz seks. Ból głowy, zmęczenie, apatia, przeziębienie brak chęci napewno coś wymyślisz;)
- stań się o ile nie nagrodą dla niego to przynajmniej jakimś wyzwaniem. Bądź trochę chłodniejsza. Nie foch, ale mniejsza ilość emocji.
"Kobiety są jak cień, jeśli zanim gonisz to ucieka, jeśli idziesz przed siebie to będzie podążać za Tobą"
A po co chłopak ma się starać jeśli to Ty zawsze bardziej zabiegasz o niego. Czas przystopować te oferowane czekolady -jak to Bruno nazwał. Niech sam po nie przyjdzie.
Wydaje mi się, że z Ciebie taka trochę ciapcia-histeryczka jest -całą siebie poświęcasz temu facetowi i tego samego oczekujesz od niego a on może ma inne zajęcia, chociażby praca.
Dzwonisz do niego aby się wyżalić. Co on wtedy robi? Może jest czymś zajęty, skupiony nad jakimś projektem. Jestem zdania (jak pewnie większość facetów), że telefon służy do konkretów a jak chcesz się przez niego wyżalić to zadzwoń do przyjaciółki. Facetowi za to ponarzekaj gdy będziecie razem.
"jeżeli zrobił coś co mnie zabolało zawsze mu mówiłam o swoich uczuciach aby w żaden sposób nie odczuwał że to są pretensje ale on i tak się denerwuję" -Może czas żebyś i Ty się zdenerwowała aby on zaczął o Tobie więcej myśleć. Więcej pazura panno M!
Cały czas go głaszczesz a zbyt częste głaskanie prowadzi do tego, że zaczyna się nudzić.
Myślę, że obecna sytuacja jest w większości z Twojej winy. Partnerowi natomiast brakuje empatii.
Bo w miłości widzę tak jest, że człowiek zamiast zając się problemami dnia codziennego, szuka problemow w drugiej półówce. Moja była/obecna/(?)przyszła(?) luba też ciągle zarzuca mi, że za mało się staram, że spędzam czas z kolegami/koleżankami, że nie wariuje na jej punkcie, jak jej koledzy. Ale to jest właśnie ta magia, która trzyma dwie osoby. Dlaczego nie rzucisz się na pierwszego wariata, który od razu wyznał Ci miłość i robi to dzień w dzień? Bo to nudne. U ciebie akurat jest zupełnie skrajny przypadek, koleś jest zamknięty w sobie, nie angażuje się. Jeśli się męczysz rzuć, jeśli Ci nie odpowiada, porozmawiaj z nim o tym i wtedy myśl co dalej, jeśli już się przyzwyczaiłaś to żyj dalej, tylko trochę bardziej swoim życiem, a miłość odstaw minimalnie w bok. Ja ciągle wychodzę z założenia, że co ma wisieć, nie utonie i może dzięki temu, mam swoje życie i nie mam czasu na szukanie dowodów miłości w drugiej połówce, a jedynie wyciąganie wniosków, co zrobiłem źle. Życie to zbiór wspomnień i doświadczeń, więc żyj tak, byś za parę lat miała co wspominać, a doświadczeniem pokonywała każdy problem. Czy z nim, czy bez niego.
Chciałbym tylko lekko podkreślić, że podrywanie nowo poznanej dupy, a relacje w związku to dwie odmienne rzeczy.
Poza tym, jakim chujem niektórzy opisują jej faceta, nie wiedząc o nim ani o ich związku kompletnie nic.
Tak jak Carlo powiedział wcześniej...
Może to PUA, a laska wyolbrzymia sprawę i nie mówi nam wszystkiego.
A może to jakiś chuj.
A może po prostu jest wyjebany robotą, która umożliwi im dostatnie życie.
A może lasce się nudzi i wypisuje bzdury w internecie i to wszystko to stek bzdur.
Morze jest głębokie i szerokie.
Jedyne, co można w tym temacie, to gdybać.
Per aspera ad astra
Aha. Dla mnie to fake. Bo nie wierze kurwa, że jakiś facet mógłby miec wyjebane kiedy jego pannie dzieje się krzywda a z którą planuje wziac ślub. Od zawsze mówie, pamiętajcie o tym, że podrywanie a bycie z kimś to dwie różne sprawy =/
" Sięgaj tam, gdzie wzrok nie sięga,
Łam; to czego rozum nie złamie,
Młodości ! Orla Twych lotów potęga[...]"
Gen, wlasnie na takiej podstawie wysnulem na poczatku moj wniosek. Przecierz ten koles robi dokladnie to samo co jest opisane na tej stronie...no i ma tego efekty...on daje 30 % ona 1500 100 900 % ;] Wiec nie rozumiem komentarzy kolegow na poczatku...czytajcie uwazniej
"Czas to mistrz z którym nikt nie ma szans"
Znajdź mi gdzie na forum napisane jest o tym żeby nie słuchać i skupiać się wyłącznie na swoich potrzebach
próba manipulacji to jedno a uczucie bezpieczeństwa, szacunek i zaufanie to coś innego. Oczywiście opowieść jest jednostronna ponieważ facet może widzieć to zupełnie inaczej i ciężko tu oceniać cokolwiek jednak z genem to ja się nie zgadzam mimo że to stara szkoła jest 
W każdej grze są zwycięstwa i porażki - to naturalna cecha rywalizacji. Jeśli chcesz grać i wygrywać musisz się liczyć z tym, że czasami poniesiesz porażkę. Jedyny sposób na uniknięcie porażek to przestać grać, ale wtedy też nigdy nie odniesiesz zwycięstw
Zgadzam sie z Mi88-21. Prowadzenie związku i stosowanie zasad PUA to jedno, a szacunek dla potrzeb drugiej strony i wzajemna troska to drugie.
Mimo że opis jednostronny i w moim odczuciu trochę przerysowany jednak, to sprawa jest wg mnie następująca: jeżeli osoba stwierdza że jednak źle czuje się w danym związku, że partner nie daje tego czego po nim sie oczekuje to z całą pewnością jest coś nie tak.
Nie rozstrzygam po czyjej stronie leży wina. Po prostu między panią M a jej facetem coś nie gra.
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
To nie jest też tak , że on mi nie mówi co do mnie czuje..oczywiści robi to.Gdyby tak nie było zupełnie pewnie nie bylibyśmy razem.
Problemem jest jego reakcja w sytuacjach kiedy następuję między nami konflikt ja mu mówie o swoich uczuciach ,czy co mnie zabolało a on całkowicie się zamyka , stara się nijako walczyć mam wrażenie na argumenty aby ktoś to wygrał..wiem , że to dość męska przypadłość..chyba.
Kiedy jego reakcja jest tak szorstka i ostra ja niestety płaczę choć bardzo nie chcę, on nie reaguję i wiem ,że go to denerwuję.Ma na to wpływ też jego wychowanie o czym też mi powiedział kiedyś ,że dla niego płacz to słabość i jedynie przypadłość dzieci.
Wiem to, staram się panować nad płaczem ale on potrafi mówić słowa kiedy jest wzburzony bardzo ostre i niestety wtedy mi się to nie udaję..
Jest osobą niby zamkniętą ale jest też cholerykiem i potrafi ostro zareagować w takich sytuacjach i mówić słowa których zupełnie nie przemyśli a one tworzą tylko takie błędne koło bo ja wtedy zaczynam płakać on bardziej się denerwować itd itd..
Nie mieszkamy razem więc niestety często nie możemy się zobaczyć i wtedy pozostaję telefon który w takich sytuacjach jest najgorszy.
Rzeczywiście faktem jest , że znacie tylko moją stronę więc trudno wam ocenić..pierwszy raz napisałam o swoim problemie na jakimkolwiek forum i dziwnie się z tym czuję..
chciałam jedynie poznać męski punkt widzenia mniej więcej na tą sprawę.A nie miałam kogo zapytać zresztą nie chciałam pytać kogoś kogo znam żeby nie psuć opinii osobie z którą jestem bo uważam , że szacunkiem by to nie było..
". Bo nie wierze kurwa, że jakiś facet mógłby mieć wyjebane kiedy jego pannie dzieje się krzywda a z którą planuje wziąć ślub. " -te słowa były dla mnie najcięższe bo chciałabym bardzo by nie były prawdziwe i by było na to jakieś wytłumaczenie..
Jeszcze raz mówię ci że to normalny koleś, może mało empatyczny ale zwykły koleś, ale ty i tak widzisz tylko te złe rzeczy jak widać bo próbujesz szukać racjonalnych powodów negatywnych emocji wobec niego co potwierdza tylko ten cytat na końcu którego użyłaś, prawda jest że nie jest tak jak ten człowiek pisze i jak ty rozumujesz. Chcesz to naprawić, ale swoich błędów nie widzisz i wierz mi można mieć wyjebane, bo gość widzi, że tobie dzieje się krzywda, niestety jeśli jest ona za bardzo pospolita to po prostu zostawia Ci ją, no bo nie może być przy Tobie co chwilę, naturalna kolej rzeczy, chce żeby jego kobieta potrafiła sobie radzić w życiu nawet gdy go nie ma na jakiś czas.
Myśl o rozwiązaniu kobieto a nie o problemie.
"Kobiety są jak cień, jeśli zanim gonisz to ucieka, jeśli idziesz przed siebie to będzie podążać za Tobą"
widac Gen żesmy sie nie zrozumieli...
Teraz widzę co miałeś na mysli. Cokolwiek swoje zdanie potrzymuję, że jeśli jednej osobie w związku coś nie gra to znaczy że z całym związkiem jest cos nie tak.
A pani M jak widzę dostała całą masę rozwiązań, niech więc zastosuje któreś, to ona wszak zna swojego faceta. Sądze że najlepiej bedzie wiedzieć co zastosować...
Szacunek
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...