
Ten blog powstał w ferworze gniewu. Chciałem by nie był "tasiemcem" i by w miarę przystępnie można go było przeczytać. Nie będą w nim zawarte porady. Raczej nikogo on nic nie nauczy bo takich blogów było tysiące. Ma on na celu wyłącznie mnie motywować. Jest początkiem nowej drogi ku lepszemu życiu...
Moja historia zaczyna się tak jak historia większości osób, którzy tutaj trafili. Miałem dziewczynę z którą byłem rok, po czym odeszła ode mnie. Historia jak najbardziej standardowa. Ja piesek, zgadzający się na każde jej zachcianki. Przepraszający za jej fochy, stawiający wszystko, miły, pytający się gdzie wyjść wieczorem... Taką pipą byłem. Oczywiście przy rozstaniu podstawowe błędy, proszenie o drugą szansę, wypalenie z "przyjacielem". Naprawdę nie ma sensu o tym pisać, bo tak zachowała się większość użytkowników tej strony. W dużym załamaniu trafiłem na tę stronę, która w tamtym czasie pomogła mi bardzo. Głównie w poprawieniu mego stanu psychicznego. Zacząłem stosować wskazówki tutaj zamieszczone. Szczerze powiedziawszy to głównie dlatego, że miałem nadzieję na powrót do mojej byłej. Rozstanie nastąpiło w czerwcu. Po tym spotkaliśmy się kilka razy (oczywiście byłem psem przyjacielem). Gdy wyjechałem na studia to kontakt się urwał aż do Bożego Narodzenia (wtedy dostałem życzenia), następnie przerwa i znów życzenia na Wielkanoc. I wtedy zaczęliśmy pisać ze sobą. Moja "była" tak jakby przejęła inicjatywę. W maju miała maturę, wtedy zaczęło się jej użalanie. Byłem jej smsowym friendem. Nie zdała matury z jednego przedmiotu a w międzyczasie spotkaliśmy się trzy razy. I wtedy ja, czyli pipa mocno się "podjarała". Górę u mnie wzięły emocje, liczyłem na powrót, coś więcej. Moja "była" poszła na jakieś studia do tego samego miasta co ja studiuję. Wypaliła coś z "kumpelstwem". Wtedy tak się "spieniłem", powiedziałem sobie dość! Przypomniały mi się artykuły na tej stronie. Napisałem, że kumpelstwo mnie nie interesuje i "wszystkiego dobrego". "Była" rzuciła fochem, że jestem kompletnie jak dziecko. To pipa znów się podjarał, że może jej naprawdę zależy na czymś więcej, umówiłem się na spotkanie, sobota. Powiem jej, że nie chcę kumpelstwa ponieważ coś do niej czuję. W piątek sms od niej: "w sobotę nie mogę, spotkamy się na tygodniu jak coś". Zacząłem przeklinać i pomyślałem sobie, że żadna kobieta nie potraktuje mnie jak psa. Nie dam się wodzić za nos. Odpisałem tylko: "ok". Koniec z frajerstwem! "Inne też mają".
Wczoraj z kumplami wybraliśmy się na mały rekonesans po klubach ale o tym już w innym blogu.
Tak jak napisałem na początku, blog jest dla mnie motywatorem. Od wczoraj zacząłem swoją przygodę z uwodzeniem. Liczę na wskazówki co do pisania blogów.
Pozdrawiam wszystkich użytkowników! 
Odpowiedzi
Standardowa akcja, tak jak
sob., 2010-10-09 08:54 — PuC3KStandardowa akcja, tak jak napisałes
ja też tak miałem i też postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Nie mówię tu żeby być totalnym chamem w stosunku do kobiet, ale nie one muszą sobie uświadomić ze nie należy im się wszystko. Jak to ktoś kiedyś powiedział mężczyźni mają władze nad światem a kobiety nad mężczyznami 
"Zacząłem przeklinać i
sob., 2010-10-09 08:56 — Darro"Zacząłem przeklinać i pomyślałem sobie, że żadna kobieta nie potraktuje mnie jak psa. Nie dam się wodzić za nos"
Najmądrzejsze zdanie całego blogu.
Radzę Ci je zapamiętać i się do niego stosować jak chcesz mieć sukcesy.
Powodzenia
Powodzenia!! I pamietaj ze to
sob., 2010-10-09 08:57 — VooDooPowodzenia!! I pamietaj ze to ty masz jaja