"Ojcze zgrzeszyłem, znów dla kobiety się zfrajerzyłem"
Nie wiem, gdzie bym był i co teraz robił, gdyby nie moi znajomi, których upodobań i wierzeń w schematyczność toku myślenia wszystkich samic homo sapiens nigdy nie mogłem do końca pojąć, ale dziękuję im za otwarcie moich oczu.
Przez ponad 3 lata swojego poprzedniego związku byłem frajerem, choć o tyle szczęśliwym, że ona nie umiała tego wykorzystać i mnie zmanipulować jak prawdziwa suka. Kończąc ten związek szczerze jej podziękowałem za to czego się dzięki niej nauczyłem, bo bądźmy szczerzy- każdy związek czegoś nas uczy. Wydawało mi się, że oduczyłem się bycia sierotą błagającą za każdym razem, gdy coś szło nie tak o wybaczenie i pozostanie razem. Tak, nie miałem za grosz godności, ale tak było i się tego teraz nie będę wypierał. Jak się jednak nie długo później okazało nie ogarnąłem tego do końca i wplątałem się w kolejny 'związek życia z tą jedyną', rzygać mi się chce na myśl o tej słodyczy. Na początku wszystko było idealnie, choć szczerze mówiąc miotałem się między schematami zachowań pożądanych a niepożądanych o których wtedy nic nie wiedziałem. I tym właśnie był mój związek- wypadkową. Straciłem kolejny raz głowę dla dziewczyny, kolejny raz chodziłem za nią jak piesek na smyczy, kolejny raz ja zabiegałem o jej względy i kolejny raz łapałem ochłapy rzucane przez moja 'panią'. Starałem się by każdy dzień był wyjątkowy-wycieczka do Łazienek? do ZOO? na wystawę? do kina? na starówkę? po stokroć tak i jeszcze trochę. Później wino w domu, ciemny pokój, cisza zakłócana czwarty raz tej nocy okrzykiem ekstazy na przemian z dźwiękiem prutego paznokciami koca. Chwila tulenia, odrobina miziania, pora ukryć dowody orgii i czas do domu, bo mama do niej dzwoni już od 2. Układ idealny- ona po przejściach, boi się zaangażować w związek, nie ufa do końca by się nie przejechać kolejny raz, kocha fiuta, nie boi się realizować fantazji. Dla mnie bajka- kocham jej ciało, dosłownie i w przenośni, ale zaraz popełniam błąd. Najstraszniejszy w skutkach- pojawia się uwielbienie mojego wyobrażenia o niej, chcę ją mieć tylko dla siebie, zaczynam się starać i...
I od tej pory moi drodzy żegnając się z nią wieczorem żegnałem się również z moim wacławem- zabierała go ze sobą, w domu rzucała w kąt, między misie czy inne ustrojstwo i tam sobie leżał do czasu gdy zaczęła czuć głód. Wtedy na chwilę go odzyskiwałem, zaspokajałem jej rządzę i traciłem znowu...
I tak to się toczyło, z dnia na dzień starałem się coraz bardziej, coraz bardziej oplatając się wokół jej palca. Małego, bo na tyle mi pozwoliła. W ciągu pierwszego tygodnia zapomniałem wszystkie wnioski, które wyciągnąłem z poprzedniego związku, znowu ja stałem się kobietą, która chce się tulić, całować i słyszeć słodkie słówka. Cud, że od tej całej słodyczy nie dostałem próchnicy.
Ale w tym wizerunku książkowej wręcz męskiej pizdy zabrakło jeszcze jednej rzeczy powiecie... Nie, nie i raz jeszcze nie. Wszystko było na swoim miejscu- to ona ze mną zerwała i to ja ją próbowałem przekonać, że jest jeszcze sens coś z tym zrobić. Gdy było już po wszystkim, gdy złe słowa zostały rzucone prosto w moją twarz jak kula błota, gdy sam siebie pozbawiłem godności i prosiłem o coś o co ona mnie powinna prosić przypomniało mi się coś z nauk właśnie moich znajomych, tych samych, którym dziękowałem na wstępie.
-Ale zostańmy przyjaciółmi-rzekła dziewczyna patrząc mu w oczy pierwszy raz od bardzo dawna-Tak lubię spędzać z Tobą czas
-Już kiedyś mówiłem, że nie chcę być Twoim przyjacielem tylko facetem-wydusił z siebie przygnieciony powagą sytuacji, która miała miejsce przed chwilą
Ona zasmucona i widocznie zdziwiony tym co usłyszała wstała, głośno westchnęła, poszła do łazienki. On nie wiedział co będzie dalej, co się stanie gdy wróci, wziął jej płaszcz, ubrał ją gdy wyszła z toalety. Od zawsze szanował kobiety i za punkt honoru obierał sobie by czuły się przy nim wyjątkowo, zupełnie jak księżniczki. Zszedł z nią na dół do samochodu, jej brat już czekał. Patrzył jak powoli cofają, zanim odjechali zatrzymał samochód, dał jej ostatniego buziaka w policzek. Więcej się nie widzieli.
Wiele o tym rozmawiałem z moją przyjaciółką, która wytłumaczyła mi w końcu co i jak. Zrozumiałem jak wielką pizdą byłem, jak dałem sobie wcisnąć na łeb obrożę i kolejny raz kobieta wybrała mi specjalnie jak najkrótszą smycz. Zrozumiałem, że nie warto jest to rozpamiętywać i że muszę iść do przodu. I wiecie co? Poprostu to zrobiłem, z pomocą znajomych i odrobiny mj... Zdusiłem w sobie większość złych emocji w momencie, gdy spodziewałem się największego ich pierdolnięcia. Nie mam zamiaru kłamać, że nie myślę czasami o niej, czasami złapie mnie chwilowy dołek, że nie wyszło, czasem wchodzę na jej profil na fb. Udało mi się póki co usunąć nasze zdjęcie z nk, po rozmowie z przyjaciółką zacząłem również olewać smsy i telefony od niej. Nie wiem czego chcę w tym momencie, więc nie chce zjebać wszystkiego robieniem jej jakichś wyrzutów i staniem sie tym samym jeszcze większą cipką. Sprawa jest jeszcze ciepła, emocje nadal wiszą w powietrzu... Narazie muszę chyba wpuścić tu trochę czystego, świeżego tlenu, bo w duchocie mózg słabo przecież pracuje.
Odpowiedzi
Trzymaj się! Idź do przodu,
pt., 2010-10-08 17:59 — .whoamiTrzymaj się! Idź do przodu, korzystaj z życia, staraj się o niej nie myśleć.
Heh, kiedyś może przyjedzie
pt., 2010-10-08 18:17 — MaleoneHeh, kiedyś może przyjedzie taki czas, że żadna nie jest w stanie Cię zranić, bo każdy źle rozpoczęty podryw od razu przegrywasz, a każdy dobrze rozpoczęty wygrywasz. I potem chciałbyś poczuć jak to nazwałeś "chwilowy dołek" myśląc o którejś, ale jedyne co Cie może wkurzyć to fakt że suki wydzwaniają albo koczują pod drzwiami.
Dzieki stary. Ku pokrzepieniu
pt., 2010-10-08 19:38 — NewOneDzieki stary. Ku pokrzepieniu serc. Ja mam taka sytuacje ze sie widze ze swoja była... ale ja wiem ze tylko po to zeby jej podziekować za wszystko, powiedziec pare milych slow na odchodne i zachowac troche honoru. Jestem jej zajebiście wdzieczny za 4 lata ktore z nia spedzilem, miala mnie czegos nauczyc i tego dokonała. Teraz niech da szczescie komus innemu, bo w pełni na nie zasługuje.
Jestem jej zajebiście
pt., 2010-10-08 19:51 — knokkelmann1Jestem jej zajebiście wdzieczny za 4 lata ktore z nia spedzilem, miala mnie czegos nauczyc i tego dokonała. Teraz niech da szczescie komus innemu, bo w pełni na nie zasługuje.
PATOLOGIA
Dzieki stary wlasnie takiego
pt., 2010-10-08 21:21 — NewOneDzieki stary wlasnie takiego potwierdzenia mi trzeba bylo!!!
Każdy przerabiał podobną
sob., 2010-10-09 12:49 — GabioKażdy przerabiał podobną historię, różnimy się tylko tym że jednemu wystarczy jedna taka historia na ogarnięcie się, a niektórym więcej, mogę Ci powiedzieć to co sam często słyszałem, nie pakuj się w związki:D Aktualnie sam jestem w jednym, ale powoli żałuję i bynajmniej nie dlatego że jest mi źle, tylko dlatego że mam ochotę przelecieć jej najlepszą przyjaciółkę;D I tak to zrobię, tylko to gderanie za uchem będzie mnie wkurwiać.