
Witam.
Jak pewnie wiecie mieszkam w małej miejscowości. Nie ma w niej za dużo kobiet, a większe miasto obok którego mieszkam kobiety są jakby "Wielkie damy". Studiuje i w tem ten czwartek wieczorem pojechałem na zjazd do szkoły. Przedtem myślałem co przeczytałem na forach: "Zaakceptuj siebie, swój wygląd, duszę, myśli, itd". Myślałem o tym dogłębnie i nie wiem jak samo mi to weszło, że uwierzyłem i zaakceptowałem siebie. Nawet przy podrywaniu kobiet nie zwracałem już uwagi czy stoję prosto czy się garbie, ponieważ czuję pewność siebie w sobie. Wykorzystywałem swój główny atut spojrzenie, a reszta sama się potoczyła.
Poniżej opisuje wszystko:
Czwartek wieczór:
Dowiedziałem się z kolegami (nie umieją podrywać, boją się podejść jak ja przed zjazdem), że jest impreza nie daleko. Taki mały pub/bar z salą do tańca. Niestety otwarte jest od 22 do 24. Namówiłem ich (choć trudno było) i poszliśmy około 22.30. Weszliśmy a tam przy stolikach siedziały dziewczyny od HB7 po HB9. Było ich około 8 - 10 i 2 kolesi wraz z nimi. Siedliśmy przy stoliku nie daleko nich. Dziewczyny oglądały się, a ja pękałem (jak zwykle) moi koledzy również. Jedynie się na nie patrzyliśmy. Któryś zaproponował piwa no i poszło jedno i nic, drugie i nic. Dziewczyny zerkały co jakiś czas. Trzecie piwo godzina 23.30 widzę dziewczyny się zbierają jedna dziewczyna wychodzi. Jeden z kolegów nagadał drugiego "Idź podejdź do niej, dasz radę" tamten pobiegł, coś zagadał. Patrzę wychodzą następne i ostatnia, która mi się podobała. Podszedłem i zaczęła się rozmowa (mniej więcej tak, e-motki oznaczają uśmiech):
Ja: Cześć już idziesz?
Ona: Tak mamy już autobus.
Ja: Może jednak zostaniesz patrząc szczerze w oczy z uśmiechem na twarzy (lekko byłem wypity jeszcze).
Ona: Gdybyś podszedł pół godziny wcześniej. Teraz mamy autobus i impreza się zaraz kończy.
Ja: Zostańcie jeszcze. Mieszkamy nie daleko domówkę możemy zrobić 
Nie potrzebnie doszedł kolega "namawia-cz" i wybił mnie z rytmu (chciałem wziąć kontakt w razie czego).
Ona: Poczekajcie zapytam koleżanek.
Już nie wróciła. Zdenerwowałem się na siebie, że jestem dupa i nie mogę podejść jak człowiek. Przecież one po to przyszły aby kogoś poznać. Dokończyliśmy piwo i poszliśmy do pokoju spać.
Podsumowanie dnia:
Wypiłem 3 piwa
Nic nie poderwałem.
Ani buziaka, ani numeru.
Piątek wieczór po zajęciach:
W piątek wieczorem wyszedłem sam na miasto. Nie zapraszałem kumpli, wiedziałem, że chce wykorzystać ten czas mądrze i zdobyć pewność siebie, a nie włóczyć się i żartować sobie z nimi.
Wyszedłem na ulice i zacząłem podchodzić do kobiet. Zacząłem od zwykłych odzywek: "Przepraszam gdzie jest ulica X". Po kilku rozmowach (około 3 - 5) zacząłem tekst rozwijać: "Przepraszam gdzie jest ulica X?" Następnie: "tak na prawdę nie chciałem zapytać o drogę tylko bardzo mi się podobasz i chciałbym Cie zaprosić na kawę (spacer, itp)". W większości trafiałem na zajęte kobiety. Nie tylko dlatego, że tak mówiły, ale dlatego że było to po nich widać (mówię poważnie widać kiedy laska kręci, a kiedy nie - przynajmniej ja widzę), nawet zachwycone nie które były a jednak "przepraszam mam chłopaka może innym razem, odwiedzisz mnie w pracy pracuje tutaj porozmawiamy to może wtedy" itp... Tak minęła mi godzina. Wyszedłem dalej na ulicę. Przechodząc na pasach zauważyłem dwie fajne dziewczyny jedna HB9,5 (dla większości z was HB10 ale zaraz się dowiecie dlaczego 9,5) brunetka, druga blondynka HB8,5. Z bananem na twarzy (gdy tylko je ujrzałem, a właściwie brunetkę, po tylu podejściach pewność siebie na prawdę rośnie) nie wiedziałem co powiedzieć, bo było ich dwie (dla początkującego to na prawdę trudne podejść do 2 atrakcyjnych kobiet). Przypomniały mi się słowa Feniksa na jednym z forów "Jak Ci powiem rusz dupę to Ci to pomoże?" i tak zrobiłem. Doszedłem do nich i mówię: "Cześć dziewczyny bardzo mi się podobacie, a właściwie tylko Ty (wskazując na brunetkę) mogę Was gdzieś zaprosić?". Brunetka jakby udawała, że nie słyszy, grała wyniosłą pannę z głową w chmurach. Blondi do mnie "że mają chłopaków i takie tam ale dzięki. Powiedziałem, że chciałem je tylko poznać, przedstawiłem się one również i się pożegnaliśmy.
Teraz dlaczego HB9,5: Kawałek dalej poszły za mną, po pewnym czasie odwróciłem się i szedłem na wprost nich. One skręciły w boczną ciemną uliczkę. Gdy byłem już za nimi zauważyłem jak brunetka niby przez przypadek dotknęła ręki koleżanki, a następnie złapała ją za pośladek i mówiła coś do ucha. Nie widziały mnie na pewno więc raczej robiła tego na złość tylko po prostu to LESS 
Wracając powoli do mieszkania zaczepiłem jeszcze kilka pojedynczych dziewczyn oraz kilka "podwójnych dziewczyn".
Podsumowanie dnia:
Nie wypiłem ani kropli - tak mi się o wiele lepiej podchodzi i rozmawia z kobietami.
Rozmawiałem z bardzo dużą ilością kobiet. Większość np przy pytaniu o drogę bardzo się produkowały, a ja kręciłem i pytałem dalej
Gdy zmieniałem temat one mówiły np: wiedziała, że nie chodzi tylko o drogę i uśmiech. Mówiłem co chciałem pełny spontan po pierwszym zdaniu. Żadnych negów, gotowych tekstów (spontan przy podejściu nawet nic nie miałem nic na myśli uśmiech i podejście), a z kobietami rozmawiałem kilkanaście minut. Nie które gdy pytałem może Cie odprowadzić same chciały i non stop one gadały później 
Przesympatycznie się rozmawiało.
Piątek:
Skończyłem zajęcia dużo wcześniej i już koło 16 szedłem do galerii po jedzenie i na obiad. Rozglądałem się za fajnymi dziewczynami ale byłem tak głodny że nie mogłem nic zrobić. Na obiedzie zauważyłem fajną dziewczynę HB9 tylko trochę niska i przyglądałem się jej, nie odwzajemniała może nie widziała. Gdy zjadłem wyszedłem z galerii, ale się wróciłem (zapomniałem zrobić zakupów). Spotkałem ją gdy wychodziła. Powiedziałem: "Przepraszam" i tu się zawahałem tzn yy yy, następnie patrząc jej głęboko w oczy "obserwowałem Cie już wcześniej jak jadłaś obiad z rodzicami (czy dziadkami) ale nie chciałem Ci przeszkadzać. Bardzo mi się podobasz czy mogę Cie zaprosić na kawę". Zatkało ją uśmiechała się od ucha do ucha, nie wiedziała co powiedzieć. W końcu odparła: "nigdy wcześniej takie coś ją nie spotkało i jest to bardzo miłe - tu jest ukryta kamera prawda?" Ja to pociągnąłem i dalej poszło. Ona powiedziała: "że jedzie w sobotę do szkoły, że wyrwała się wcześniej z obiadu aby się spakować i nie ma dzisiaj czasu na spotkanie". Porozmawialiśmy jeszcze chwile okazało się że zna mojego znajomego itd. Wziąłem nr, pocałowałem w policzek i się pożegnałem.
Wracając z galerii z zakupami, zauważyłem dwie blondynki za mną jedna HB 9,5 18 lat, druga HB 9 20 lat, obie około 175 - 180 cm wzrostu. Bardzo sympatyczne i miłe. Szedłem sobie powoli. One zaczęły mnie wyprzedzać. Na pełnym luzie i spontanie (nie patrząc czy jestem wyprostowany itd-emotki typu
oznaczają ich, jej lub mój uśmiech) pytam:
Ja: "Jest w X (mieście) więcej takich ładnych dziewczyn?" 
One: Nie wiemy nie jesteśmy stąd 
Ja: "To już wszystko wiadomo"
Idziecie tędy? pokazując obok przystanku.
One: Tak 
Ja: Ja idę parkiem, odprowadził bym Was ale mi się nie chce 
Odwróciły się obie i jedna ta 20 latka odpowiedziała: Jak chcesz (z takim uwodzicielskim spojrzeniem) 
Ja: A to może was odprowadzę. I wszedłem między nie.
Zacząłem gadać o wszystkim nawet nie wiem już o czym. Przedstawiłem się itd. Podprowadziłem je pod przystanek (było tam trochę ludzi a ja 0 wstydu jak wcześniej przed zjazdem i pełny spontan, żadnych gotowców, nic) mogę was zaprosić na spacer? jesteśmy blisko parku 
One: Właściwie ta starsza 20 latka mówiła: "niestety mamy zaraz autobus".
Ja: To może kiedy indziej dacie się gdzieś zaprosić?
One: Znowu ta jedna: jeśli zostawisz nam swój nr? (Patrząc na mnie takim wzrokiem uwodzącym).
ja od niej wziąłem nr i od obu buziaka i pożegnałem się. Napisały jeszcze, że młodsza się pyta czy nie mam fajnego kolegi itd. Umówieni już jesteśmy 
Wieczorem poznałem jeszcze kilka fajnych dziewczyn np idąc za dwoma przeprosiłem jej koleżankę, a do targetu mówię: Bardzo mi się podobasz itd, sama chciała nr, sama chciała się przedstawić i spotkać 
Podsumowanie dnia:
Bez alkoholu, pełny spontan, nie zwracanie uwagi na pewność siebie (tzn nie zwracam uwagę na pewność siebie ciała czyli wyprostowana postawa itd) lecz zwrócenie na pewność siebie w sensie podczas rozmowy patrzenie głęboko w oczy, mówienie tego czego się chce żadnych gotowców, pełny luz, 100% żartów i same proszą o nr tel 
Sobota:
W sobotę po zajęciach upatrywałem same HB10 (przynajmniej tak wyglądały jak to napisał Gracjan w jednym z postów mniej więcej tak: "podchodź do samych 10, a zobaczysz poczujesz pewność siebie"). Nie było ich dużo ale po podejściu do HB10 dopiero czuć pewność. Poderwałem jedną blondi z dużym biustem zajebistym tyłkiem i niebieściutkimi oczami (jak u małego dziecka), tancerkę
Poszedłem za nią wzdłuż chodnika, a gdy zeszła na schody pobiegłem i spontan: "przepraszam, poczekaj" podparłem się na chwile jakbym był zmęczony od biegu "biegnę za Tobą od X (ulica)" Ona: "Dlaczego za mną biegłeś?" Ja: Patrząc głęboko w oczy: "Gdy Cie zobaczyłem bardzo mi się spodobałaś i powiedziałem sobie, że muszę Cie poznać, mogę Cie zaprosić na kawę albo chociaż spacer?". Odprowadziłem ją do koleżanki bo akurat jechały na występ. Wziąłem nr i buziaka i pożegnałem się. Pierwsza napisała że z przyjemnością się ze mną umówi na spacer albo piknik 
Brunetkę ćwiczącą Jogę - szpagat
ale słuchającą metalu, nie bardzo znającej się na żartach z pięknymi brązowymi oczami i kilka innych nie pamiętam bo od wszystkich nr nie wziąłem bardziej mnie interesowało moje doskonalenie.
Podsumowanie całości:
Lepiej iść samemu na podryw niż z kolesiami, którzy tylko dużo mówią. W ten dłuższy weekend sam podchodząc do kobiet czuje w sobie niesamowitą pewność siebie. Teraz mogę Wam powiedzieć pewność siebie to nie postawa (fizycznie) gdzie jesteśmy wyprostowani, głowa powyżej wzroku itp. Pewność siebie jest w nas (psychika), to w niej jest cały sukces. Jeśli odkryjemy ją w sobie wcale nie musimy zwracać uwagę na wygląd (ja już nie patrzę czy jestem wyprostowany itp) bo najważniejsze jest co myślę, jak się poruszam (dostojnie) itp. Pewność siebie jest w nas musimy ją tylko odkryć i doskonalić.
Mała historia na podsumowanie:
Gdy wróciłem do miasta obok mojego. Wszedłem do sklepu z ubraniami (nie zwracając uwagi na swój wygląd bo jestem pewny siebie psychiką) czułem oczy kobiet na swoich plecach. Przeszedłem i z grubsza patrzyłem co w sklepie jest. Wychodząc odwróciłem się i widziałem jak patrzy nie daleko (około 2 m ode mnie) dziewczyna. Patrzyłem jej w oczy z lekkim uśmiechem. Widziałem jak się zaczyna rumienić, jej koleżanka też na mnie patrzyła. Obie się uśmiechały ale ja patrzyłem tylko w jedne oczy. Odwróciłem się i będąc w futrynie spojrzałem raz jeszcze. Widziałem jak jej oczy mówią "podejdź do mnie", policzki zarumienione. Odszedłem. Nie podszedłem dlatego, że jest to małe miasto, a w nim chce sobie raczej upatrzyć jedną kobietę.
Coś jeszcze co w sobie odkryłem w ten weekend.
Aura uwodziciela:
Jakiś czas temu czytałem post na jednym z forów coś w rodzaju "Aura uwodziciela". Po przeczytaniu tego tekstu trochę mi on wyjaśnił, że ja tak właśnie robiłem zanim tu trafiłem na forum i trochę mi ten post przypomniał.
1). Na wykładach spróbowałem tego. Buchnąłem profesorce długopis (bo swojego nie miałem ani nawet kartki
) Ona HB 9 - 9,5 blondynka, opalona, wygimnastykowana, bielutkie ząbki, pieprzyk przy ustach. Patrzyłem na jej oczy, nie myśląc o niczym, nie myśląc o tym co do nas mówi, ani o tym co inni mówią lub robią. Pełna koncentracja na niej, a konkretnie na jej oczach, żadnych myśli, "połączenia neuronowe puste, skupione na niej". Po chwili widziałem, że nie mogła oderwać ode mnie oczu (a wiecie jak to jest mówi na wykładzie do wszystkich i patrzy na wszystkich, raz na jakiś czas patrzy znowu na tą samą osobę) i bardzo często do mojego spojrzenia wracała. Gdy po zajęciach do niej doszedłem i oddałem długopis (wcześniej pożyczony ale ona o tym nie wiedziała) uśmiechnęła się tylko i patrzyła na mnie (czułem, że mogę ją z łatwością poderwać). Głupio zarywać profesorkę jeśli jest dużo kolegów obok i jeśli mam zdawać u niej przedmiot. Spróbuję tak zrobić na ostatnich zajęciach i gdzieś ją zaprosić jak już mi wpisze ocenę w indeksie 
2). Któregoś z powyższych dni chyba piątek przed wykładami zobaczyłem HB10. Blondynka od pasa w dół jeansy oblegały idealnie, ładna szpila, bluzeczka trochę luźna (jakby mniejszy biust ale w rękach by mi się zmieściły chyba idealnie: "dobrze się pieści to co się w rękach mieści"
), oczy błękitne (takie jak u małego dziecka). Siedziała na ławce z 2 koleżankami, a obok stało jeszcze około 6 - 8 koleżanek jej, a z drugiej strony dwóch kolesi. Ja zero stresu, nie myślałem jak podejść, co powiedzieć, nic. Oparłem się o obręcz schodów około 3 m od niej. Patrzę jej w oczy. Nie myślę o niczym innym, nikt dookoła mnie nie istnieje, nie słucham ludzi, śmiechów, nic, wszystkie myśli skupione na niej na jej oczach. Zauważyłem jak na mnie spojrzała kontem oka. Zaraz potem drugi raz ale spojrzenie było dłuższe i z uśmiechem, odwzajemniłem. Podszedłem bliżej zagadałem do koleżanek: "Na co czekacie" One: "Na wykład" Ja: "Z kim macie?" One: "X". Stoję 1 - 1,5 m od niej patrzę jej w oczy. Tak samo jak przedtem. Ona patrzy chwile w moje, wstaje rozmawia z koleżankami, gada głupoty (żarty), ja się z tego śmieję. Ona to widzi i śmiejemy się razem. Mówię do jej koleżanek: "Nie przedstawiłem się jestem "Dominik" i na koniec podaję rękę jej mówiąc "Dominik" i patrząc głęboko w oczy. Ona "X". Ja: "Bardzo mi miło" i uśmiech ona również uśmiech. Dziewczyny się zapytały co ja mam za zajęcia tutaj. Mówię wyjmując plan i patrzę w plan. Target dochodzi blisko do 30 cm ode mnie i patrzy w plan. Spojrzałem na nią z uśmiechem odwzajemniła i powoli zrobiła krok do tyłu. Porozmawialiśmy jeszcze chwile wszyscy. Ona nagle że musi iść na wykład pożegnała się z koleżankami ze mną nie. Odwróciła się i do mnie do widzenia. A ja na to: Do zobaczenia
Na schodach spojrzała raz jeszcze.
Po wykładach chciałem ją szukać. Nie znalazłem. Wyszedłem na miasto. Siedziała z koleżanką przy stoliku na dworze coś jadły, nie zauważyła mnie. Powiedziałem do niej "Smacznego". Spojrzała podziękowała. Nie podszedłem do niej. Poszedłem przed siebie. Obróciłem się widziałem tylko, że ona również i jej koleżanka też. Dzwoniłem po kolegę (innego od dwóch powyższych) ale również nie przyszedł, a gdy wracałem i chciałem podejść było tam już około 4 dziewczyn i trochę mnie ta liczba przerosła.
Myślę, że zapamiętała moje oczy, moje spojrzenie. Uważam, że co się odwlecze to nie uciecze. Myślicie że dobrze zrobiłem?
Wiem, że to blog i nie powinienem zadawać pytań ale jednak zadałem. Sam wiem i czuję to, że pewność siebie złapałem i to bardzo szybko.
Sorry za błędy i jeśli nieprzejrzyście się czyta.
Dzięki za przeczytanie i komentarze.
Pozdrawiam.
Odpowiedzi
Jak myślicie co mogę jeszcze
ndz., 2010-10-03 10:01 — Dominik007Jak myślicie co mogę jeszcze poprawić na lepsze?
Mi sie wydajesz zbyt needy, w
ndz., 2010-10-03 10:23 — mistrzuuuMi sie wydajesz zbyt needy, w ostatnim tekscie wydawalo mi sie ze patrzysz na nia jak psychol. Panuj nad soba, badz cierpliwy.
Jej spojrzenie dwa razy oznaczy ze jest "zainteresowana", bo 1raz gdy Cie zauwazy, i drugi gdy wróci do Ciebie wzrokiem
Jak mówisz coś do dziewczyn,
ndz., 2010-10-03 17:19 — mateosz92Jak mówisz coś do dziewczyn, - nie przepraszaj, jak przepraszasz to stawiasz laskę wyżej, wychodzisz wtedy na bardziej needy. I staraj się mówić zamiast: dasz się zaprosić - zapraszam cię, chciałabyś iść ze mną - choć ze mną. Postawa nie - prosząca.
I jednak mimo wszystko staraj się chodzić wyprostowany, dziewczyny to zauważają
ta... koledzy... Wczoraj zepsuli mi całą akcje eh...
@JSOne Dzięki stary to mnie
ndz., 2010-10-03 18:00 — Dominik007@JSOne
Jak coś możemy wyskoczyć podrywać razem 
Dzięki stary to mnie podnosi na duchu
@mateosz92
Jasne zmienię to ale to był mój pierwszy taki samotny wypad, pomyśle nad tym. Dzięki
Za często używasz
ndz., 2010-10-03 21:58 — LunejZa często używasz ,,przepraszam", zapytań ,,czy chciałabyś pójść ze mną na kawę?" ,,czy się umówimy?" itp Oraz praktycznie każdej już na samym początku mówisz, że Ci się podoba. Pachniesz needy
@JSOne napisz na pw to sie
pon., 2010-10-04 07:37 — Dominik007@JSOne napisz na pw to sie umówimy
@Lunej no mówię "przepraszam" no bo jednak je zaczepiam: np 2 dziewczyny no to przepraszam do obu a następnie do targeru coś, to jak mam zamiast tego powiedzieć jak uważasz?
Nie czaje przecież po to ide na podryw aby podrywać prawda? Jeśli laska mi się podoba to chyba warto zwrócić na nią uwagę?
P.S. Co Wy macie z tym needy?
Gdy mówisz przepraszam
pon., 2010-10-04 13:18 — LunejGdy mówisz przepraszam poakzujesz swoją niższą wartość, aczkolwiek tutaj można dyskutować, bo kultura itd Jeśli na samym początku mówisz jej, że Ci się podoba od razu pokazujesz, że to ona jest nagrodą a nie Ty, chyba nie tak ma wyglądać podryw. W ogóle czytałeś lekcje ?
Właśnie kwestia kultury i
pon., 2010-10-04 14:17 — Dominik007Właśnie kwestia kultury i sytuacji. Czasami mówię "cześć" i spontan, a czasami "przepraszam" i spontan.
Tak czytałem. Ale nie tylko lekcje są ważne, ale także inne artykuły i to co sam zauważasz. Dużo łatwiej jest powiedzieć przecież o co Ci chodzi, niż owijać w bawełnę nie uważasz?
Najpierw Ty się musisz trochę napracować, a później odbijasz to, pokazujesz, że nie wiesz czy Ci zależy i wtedy ona się stara, a Ty jesteś nagrodą. Próbowałem tak jak mówisz i na prawdę dużo trudniej jest rozegrać to tak aby od razu pokazywać, że Ty jesteś nagrodą (oczywiście kwestia jest do dyskusji bo to zależy od sytuacji, zainteresowania kobiety, mowy jej ciała itd), dużo łatwiej jest najpierw się postarać, a później odwrócić sytuacje.
Podoba mi się Twoje podejście i chętnie przeczytam co masz jeszcze do powiedzenia
Inne komentarze również chętnie przeczytam. Myślicie o tym co jeszcze mogę poprawić?
P.S. Co myślicie o "Aura uwodziciela?".
Hmmm słuchaj! Z tego co widze
pon., 2010-10-04 15:57 — Sakuś20Hmmm słuchaj!
Z tego co widze podchodzisz przeważnie directem.
Więc co do piątku po zajęciach, podbiłeś do lasek i powiedziałeś coś takiego cyt:
Doszedłem do nich i mówię: "Cześć dziewczyny bardzo mi się podobacie, a właściwie tylko Ty (wskazując na brunetkę) mogę Was gdzieś zaprosić?". Brunetka jakby udawała, że nie słyszy, grała wyniosłą pannę z głową w chmurach.
Tutaj masz przykład tego że wywyższyłeś brunetkę, więc sie nie dziw że grała wielką damę, poczuła się jak ktoś wyjątkowy. Blondi pomyślała że masz ja w dupie i jej reakcja była taka jaka była. TWOJA postawa mówiła jasno:
Cześć podobasz mi się(brunetka) a ty blondi spadaj bo Ciebie nie podrywam.
Aha co do niektórych akcji wyszedłeś dość needy, tyy masz podejmować pewne decyzje a nie wachać sie!
Ale jedno jest spoko: ważne że trenujesz i że Ci sie chce!
Kurwa nie chce mi sie opisywać i wyjaśniać Twoich pozostałych błędów. Zresztą od kumpli powyżej masz wskazówki i porady co i jak, a co źle.
Myśle że pomogłem choć troche ;D
Narciasz i POZDRO ;p
Widać niestety, że idziesz
ndz., 2010-10-24 22:56 — PrzemoWidać niestety, że idziesz tylko drogą praktyki, a teorię na bok odłożyłeś. Naprawdę rzuca się od razu, że lekcji i artów nie przyswajasz, skoro najistotniejszych podstaw nie znasz. Z tego co opisujesz to jednak mimo strasznie needowatej postawy jesteś w wielu przypadkach niezwykle skuteczny. Widać, żec odbierasz to jako efekt umiejętności, a to po prostu fuks
A teraz coś bardzo ważnego od siebie Ci powiem z doświadczenia. Jeżeli nie miałeś od urodzenia zaszczepionego zmysłu uwodzenia to samą praktyką nic nie zdziałasz. Ja zanim poznałem tą stronę przeszedłem ogromną wyboistą drogę praktyczną (w dużym skrócie w przeciągu 3-4 lat kilkaset podejść w najróżniejszych miejscach i okolicznościach) i nie dało mi to NIC albo prawie NIC. Nie potrafiłem samemu wyciągnąć wniosków i powielałem błędy. Przez ostatni rok postawiłem bardziej na teorię (ta strona, podstawowe lektury typu 'Gra', 'Sztuka Uwodzenia', metody Undera i wiele innych), a praktykę bardzo ograniczyłem (trochę za bardzo).