Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Pierwsze podrygi zmartwychwstałego

Mimo tak intrygującego tytułu, nie będzie nic o zombie ani tym bardziej o trupach. Będzie za to o tym, jak blade przełamał kolejną, wydawało by się, niemożliwą do pokonania barierę.

Huh, pierwszy wpis, więc na początek jazda obowiązkowa.

Trafiłem na tą stronę jak większość użytkowników - po doświadczeniach kolejnego nieudanego związku i zdawania sobie sprawy z własnego frajerstwa i szukania odpowiedzi na pytanie "z czym to się je". Znalazłem odpowiedź ale znajomość upadła jakoś tak w połowie maja. Może to i dobrze. Zainteresowanych odsyłam do mojej historii (znajdziecie poprzez link w profilu). Mamy koniec września a ja ten czas poświęciłem prawie wyłącznie na teorię. Postanowiłem po raz pierwszy wyrwać jakąś dupę. Naczytałem się e-booków, artykułów na forum itd. Jako że preferuję pracę organiczną zmieniałem się etapami. I, do chuja pana, nie wiecie nawet jak bardzo ta strona uratowała mi dupę w momencie, gdy moje najlepsze lata dopiero przede mną. Przede wszystkim zmieniło się moje podejście do ludzi - do wszystkich ludzi, nie tylko do kobiet, bo nie zamierzam kogokolwiek udawać, tylko nim być. Przede wszystkim zauważyłem, że ludzie nie gryzą, a warto mieć o sobie dobre zdanie i pokazywać to innym. No ale jak wspomniałem najpierw teoria podparta nieśmiałymi podrygami w praktyce, ale beż żadnego konkretu. Aż do dzisiaj. Do rzeczy.

Akcja nr. 1

Niestety, cechuje mnie przykra cecha, która nazywa się "nie uwierzę póki nie zobaczę".
Czas akcji: kampania wrześniowa, okres poprawek
Miejsce akcji: uczelnia i, niestety, pejs-bóg

Tutaj krótka piłka - widzieliśmy się na dwóch poprawkach, pogadałem trochę z laską, była w sumie miła, mi się podobała, rozmowa w miarę możliwości zgodnie z radami Gracjami, większych błędów się nie dopatrzyłem. Niestety, chyba byłem zbyt niedostępny i nie dałem jej znać, o co mi chodzi. Wczoraj zbieraliśmy indeksy na innym wydziale, stoimy, ona, ja i dwóch kumpli, w międzyczasie uśmiechnąłem się do innego dziewczęcia, uśmiech odwzajemniony, na dodatek dziewczę nawet speszone. Dobra, dostaję indeks, ona nie, stoję sobie, gadam z kumplem i czekam na nią (od początku założenie było takie że wychodzę z nią i mówię jej że zabieram ją w czwartek do klubu). I, kurwa mać, mój błąd, biję się w cyce - przegapiłem moment jak wyszła. No chuj, myślę sobie, będzie jeszcze okazja. Nie czuję spinki, wracam do akademca z buta z bananem na ryju, ale posucha jakaś na mieście, nie ma na kim zawiesić oka.
Dochodzi godzina 2 w nocy, właśnie kładę się spać, ostatni rzut oka na monitor - widzę że laska jest na pejsie. Oczywiście doskonale wiedziałem że "nie umawiamy się z laskami przez sms i neta, bo nie i chuj". Ale mądry blade szybciutko wymyślił sobie - "co ci szkodzi, pierdol to". No i poszło, zagadałem:

- ostro imprezujesz widzę Laughing out loud dopiero co wróciłaś pewno Tongue
- nie nie, ostatnio wlasnie bylo spokojnie przez te poprawki, wiec dzisiejsza impeza niezbedna Laughing out loud ale nawet lajtowo, nie popilam za duzo,akz kaa nie bedzie Smile
- słuchaj, w czwartek lecę do lizarda, jest jakiś koncert akustyczny czy chuj ich tam wie. także zarezerwuj sobie czwartkowy wieczór Tongue

Tu następuje widoczna chwila namysłu z jej strony

- ojj niestety mam juz plany na najblizsze 2 tyg. wakacji Tongue a potem to bede zajeta przez nauke. ale na pewno spotkamy sie jakos na wydziale! Laughing out loud ide spac, bo padam. buzka
- no cześć Smile

Co do przekleństwa - akurat w tym wypadku to nie jest błąd z mojej strony, gdyż kobita również bluzgów sobie nie żałuje. Napiszecie pewnie że mogłem lepiej się pożegnać, ale moja parszywa morda nie mogła się zamknąć ze zdziwienia, jakimi grubymi nićmi są szyte kobiece kłamstwa. "Mam plany na 2 tygodnie" i oczywiście szybka ucieczka "muszę iść spać", śmiech na sali.

Lekcja nr. 1 - nigdy, ale to kurwa PRZENIGDY nie ustawiaj się z laskami przez sms albo neta. I jeszcze raz. Nigdy.
Lekcja nr. 2 - popracuj wcześniej trochę bardziej, zanim zaprosisz ją gdziekolwiek.

Akcja nr. 2

Miejsce akcji - akademik

Tym bardziej sytuacja diametralnie inna, podrywamy bowiem moją sąsiadkę, którą właściwie lepiej poznałem teraz, we wrześniu. Laska trzy lata starsza ode mnie, w dodatku od dwóch lat bez faceta po ciężkim rozstaniu, nie tacy jak ja próbowali się do niej dobrać, więc "pohhywam się z młotyką na słońcę" cytując klasyków. Wcześniej jakoś nie zwracałem na nią uwagi, więc popadłem w ramę kolegi, ale mimo to oceniany byłem wysoko. Parę dni temu zacząłem do niej zarywać, negi sypały się jak chińczyki z porodówki, ona wszystko z uśmiechem, powiedziałem jej że zabieram ją w czwartek (w to samo miejsce co tamtą) powkurwiałem troszkę jej wspólokatorkę (ale tak wszystko na luzie, niby się obraża ale jest ok), więc myślę sobie - punkt wyjściowy bardzo dobry, pocisnę. Wracam dzisiaj koło 18 od fryzjera zmotywowany przez internetowego kosza, opierdzielony prawie na pałę, mokry jak lasy deszczowe Konga, bo padało cały czas, mówię sobie - wezmę ją na bad-boya, bo widać że dziewczyna tak lubi. Wbijam prosto z dworu do jej pokoju, pokazuję na nią palcem i mówię:

- chodź, pomożesz mi w czymś. - wychodzi, ja przyciskam ją do ściany, łapię za udo i mówię
- Czwartek 19.00. Twoja pierwsza i ostatnia szansa.

ucieka, wchodząc do pokoju mówi - Niech będzie ostatnia ;]. Chciałem coś jeszcze rzec, ale spierdoliła no i chuj bombki strzelił. Wkurwiłem się, nie powiem.

Możecie napisać że przegiąłem, ale z laską się znamy trochę lepiej, zresztą nie unikam kontaktu fizycznego z kobietami i ona to wie. Generalnie zawitałem jeszcze do jej pokoju dzisiaj raz, bo chciałem coś od jej wspóllokatorki, z nią zero kontaktu, jej koleżanka później mówiła mi że jakaś zwieszona chodzi cały dzień. Więc, podsumowując,

Lekcja nr. 3 - Niektórych przeszkód takich jak wiek, urazy z przeszłości itepe, CZASAMI nie przeskoczysz.

Lance w dłoń i jedziemy dalej. Tym samym kończę na dzisiaj, dobranoc Państwu.

PS. Sory za długi wpis, tak jakoś wyszło. Liczę na komentarze, zjebcie mnie porządnie bo na pewno zrobiłem masę błedów których nie dostrzegam. A i warto przeczytać temat, który założyłem swego czasu na forum nt. ostatniego związku - zobaczycie sami, jak bardzo się zmieniłem.

Odpowiedzi

Najważniejsze to dostrzegać

Najważniejsze to dostrzegać własne błędy i nad nimi pracować. Idź do przodu, życie toczy się dalej. Atakuj!

taki jakis naglowek nie

taki jakis naglowek nie madry...