Czesc
Krótka historia (z laską z pracy):
Z laską zacząłem zadawać się na poważnie 2 tygodnie temu.
Wszystko udało się zrobić według zaleceń i po pocałunku była moja. Została na
noc, następnego dnia seks, mieliśmy wspaniałą wspólną niedzielę do późnego
wieczora. Wszystko układało się świetnie. Cały tydzień było cudownie. Widać
było że bardzo jej zależy. W sobotę pojechaliśmy razem na wesele jej znajomych
i wszystko się zepsuło. Nie wiem czemu wracając dowiedziałem się, że między
nami nic nie będzie bo zupełnie nie pasujemy do siebie. Bez powodu odwróciła wszystko w jednej chwili.
Dziwnie się poczułem bo wcześniejszy tydzień nie wskazywał na to w ogóle -
wręcz przeciwnie.Zauważyła że mnie to mocno dotknęło - chyba że jestem needy. W poniedziałek nie poszedłem do pracy. Zaczęła się martwić o
mnie, pisać, dzwonić co się dzieje itd. Chciała się spotkać wieczorem - co zrealizowałem.
Na przywitanie pocałowałem ją, wziąłem za rękę. Nie odpuściła. Zachowywała się
jakbyśmy byli razem - całowaliśmy, kochaliśmy itp. Do czwartku było ok, poza
tym, iż nie widać po niej było tego samego zaangażowania co tydzień wcześniej. W
czwartek chwilę porozmawialiśmy na imprezie firmowej (czwartkowo – piątkowa),
tańczyliśmy razem, było sporo alko. Dowiedziałem się, że jest jej bardzo dobrze
ze mną, ale nie potrafi być w związku i to koniec (wyszedłem od niej o 4:30).
Powiedziała też żebym „spierdalał do siebie”. Odwróciłem się na pięcie i
poszedłem. Widziałem że jeszcze za mną patrzy. Wiem ze pod wpływem alko i
emocji, ale jednak… Budzę się dziś rano (piątek) i patrzę że dzwoniła o 4:40
(pewnie jej się głupio zrobiło, zwłaszcza za te słowa) oraz rano. Oddzwoniłem
(9:30) i dowiedziałem się że zadzwoniła bo się martwi, gdyż nie byłem na
śniadaniu (zaspałem
).Teraz nie możemy ze sobą rozmawiać bo jest cała
otoczka pracy. Zaznaczała wczoraj kilka razy że nie potrafi być w związku,
przepraszała, – wszystko pod wpływem alko, ale słowo to słowo. Panowie co
radzicie zrobić? Laska bardzo mi się podoba i mnie kręci.
Pozdrawiam
Tu aż się roi od sytuacji, w których jesteś needy... Bawi się i tyle, albo chcesz z nią być na luźno i spotykać się z nią czasami na seks jeśli ci się podoba, albo ją olewasz i szukasz innej skoro chcesz związku.
"Chcesz rozdawać karty...? Wejdź do gry..."
"Break the walls..."
narazie urwij kontakt, niech ona polata za tobą. Póki co to jesteś piesek
Urwać kontakt - nie odzywac sie wogóle, czy powiedziec jej zebysmy po prostu ze soba nie rozmawiali i dali sobie spokój (zapewne bedzie sie odzywac i mowic ze było fajnie, ale nie potrafi byc w zwiazku)?
Dzieki za kazda pomoc.
Siemka. Rozmawialiśmy telefonicznie. Powiedziała że nie
żałuje wspólnych chwil, ale to już koniec. Nie widzi naszej przyszłości i
zostaniemy na gruncie koleżeńskim. Nie będziemy utrzymywali dalszego kontaktu i
raczej się odzywać. Będzie ciężko bo w pracy widzimy się codziennie. Myslicie
ze jest jeszcze opcja żeby cos odmienic? Czy już temat zamkniety i darowac
sobie?
olej ją nic nie rób a w pracy traktują ja uprzejmie ale bez czułości, bez aluzji do tego co było.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Nie wiem jak bardzo Ci na niej zależy, ale jak ja byłbym na Twoim miejscu, to bym to raczej zakończył. Z tego co piszesz, od początku laska nie bardzo Cię szanowała, robi z Tobą co chce, co chwilę zmienia jej się zdanie od "nie cierpię cię" do "kocham cię". Nienawidzę takich lasek, które się bawią uczuciami innych.
Możesz z nią jeszcze porozmawiać i niech się określi, czego chce, bo nie chcesz się bawić w jej głupie fochy.
Try me
Według Waszych zaleceń w pracy jestem wobec niej normalny - traktuję jak koleżankę. Widzę że próbuje mnie zagadywać na tematy standardowe (co słychać, jak weekend itd), chyba trochę też obserwuje. Z mojej strony emocje są już w pełni opanowane, ale pojawia się myśl... Fajnie by było jakbym usłyszał jakiś przepraszam za "spierdalaj", albo chociaż wyjaśnienie tego zachowania. Chciałbym dążyć do tego żeby mimo wszystko za jakiś czas przyznała się do błędu (bez konsekwencji - nie chcę nikogo krzywdzić). Za kilka dni organizuje u siebie małą imprezkę. Zaprasza wszystkie osoby z pracy (w przedziale 20 - 30 lat). Domyślam się że przyjdzie max 7 osób. Uważacie, że powinienem iść? Średnio mam na to ochotę, ale jeżeli ma to być kolejny krok do osiągnięcia celu to czemu nie
Ps. szanowanie siebie to podstawa
Pozdrawiam
Podrywaj inne na jej oczach. Rób to w pracy i jeśli zdecydujesz się iść na imprezę to tam też. Zobaczysz jaki będzie efekt.
Mam pytanie w kwestii zachowania.
Wobec laski zachowuje się spokojnie. Zawsze to ona pierwsza się odzywa (zazwyczaj kończy się na "cześć"). Jak jest w pobliżu to nie podchodzę, nie zaczepiam. Jak czasem coś więcej do mnie powie to odpowiadam bez emocji, lekko zlewkowo. Nie ciągnę żadnego tematu - ona pyta, ja odpowiadam, ale nie wulgarnie. Nie traktuje jej jak inne koleżanki (samemu zagaduję, uśmiech od ucha do ucha, lekki flirt). Uważacie że taka postawa jest ok? Jeżeli nie to dajcie jakieś wskazówki.
Z góry dzięki.
Odpowie ktos w sprawie wyżej wymienionego wpisu?