Witam,
Ostatnio mam dość nie typowy,a może typowy problem z moją dziewczyną. Mianowicie mam wrażenie, że od pewnego czasu zaczyna mi STOPNIOWO narzucać ramę przyjaciela. Wszystko zaczęło się od nie całowania w szkole. Potem przenisoło się to na miejsca publiczne, a teraz nawet nie chce specjalnie dac się przytulić w obecności ludzi. tłumaczy to tym, że się krempuję, ale jakoś wcześniej tego nie było. Nie ukrywam przy niej że mi to nie odpowiada... Dodam, iż znamy się pół roku
Panowie co robić? Wytłumaczyć, że nie odpowiaqda mi to i walnąć chłodnika? Wszystkie propozycje mile widziane. PS. Oczywiscie te na temat.
Łatwo Ci mówić. Wiem, że temat jest banalny ale on tylko tak głupio brzmi na pierwszy zrzut oka.
Tu się rozgrywa ludzka tragedia, a wszystko zaczeło się od tego, że kręciłem z jej przyjaciółką i trochę przegiąłem (takie przyzwyczajenie) ;D Teraz ona jakby się boi?
Walimy na księżyc...
w końcu jesteśmy już w połowie drogi...
jak kolega wyżej napisał: musisz wyciągnąć ze spodni "pana uspokajacza" Wszelkie "przyjacielowanie" jej minie jak ręką odjął
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Niestety jej opór przed sexem jest nie ziemski
Dodam, iż to "typowa nastolatka", która nie wie czego chce 
Walimy na księżyc...
w końcu jesteśmy już w połowie drogi...