Witam
Dziś spotkałem się po szkole z moja dziewczyna na mieście. Miała być sama a przyszła z 3 koleżankami. Nie było to dla mnie mile ale spróbowałem wykorzystać to jakoś na jej niekorzyść i rozmawiałem tylko z nimi a ja olewałem. Byliśmy razem w paru sklepach a mi zaczęło się nudzić bo ileż można oglądać bluzkę której się nie kupi i tak. Jakimś cudem po około 1-1,5 h się rozeszły. Zostaliśmy sami i poszliśmy coś zjeść do pubu. Traktowałem ja dosyć chłodno, zresztą tak jak ona mnie. Co jakiś czas pytała tylko czy sie sfochałem. Starałem się być opanowany i spokojny. Zero emocji pozytywnych i negatywnych przy tym. Po tym wracaliśmy do domu. Chcialem ja podprowadzic bo mam po dordze na przystanek. Ona mowila ,ze krotko i takie tam marudzenie. Powiedzialem ze bylo spedzic wiecej czasu z koleznkami to bysmy w ogole sie nie widzieli. Po tym zapadla cisza i doszlismy na przystanek. DO autobusu mialem 10 min wiec powiedziałem "idziemy" i poszliśmy w stronę jej mieszkania. W połowie drogi (z przystanku do niej jest z 200 metrów) ona powiedziała ze "było sobie jechać, sama się umiem odprowadzić pff" wiec powiedziałem jej "to cześć" ona na to "pap" i odwróciłem się na piecie i poszedłem na autobus. Nie wiem co z nią się stało potem. Napisała mi potem SMS "co ty robisz najlepszego..." a nastepnie "o co ci chodzi? ja stałam a ty sobie poszedłeś i się nie odwróciłeś nawet". Szczerze to nie wiedziałem nawet o tym, ze ona tam stoi i patrzy jak odchodzę. Odpisałem jej po parunastu min ,ze nie będzie mnie traktować jak psa i ,ze póki co nie mam czasu". Teraz do mnie wydzwania i pisze SMS'y. Olewam to. Czy zrobiłem dobrze? Nie będziemy się widzieć teraz do niedzieli. Olac ja do tego czasu czy jak? Postawić warunek ,ze jeszcze jeden taki wybryk to zegnamy się? Jak coś mamy po 18 lat, jesteśmy razem 7 miesięcy. Zaznaczam, ze pierwszy raz odszedłem sobie w ten sposób. Proszę o rady jak to dalej pociągnąć. Dzięki za wszystkie podpowiedzi
Dzownila do mnie z 10 razy w przeciagu 5 min, teraz dostalem sms "ostatni raz dzownie, pomysl czy warto mnie olewac teraz". Nie mam zamiaru odbierac, wydaje mi sie ze to ST.
Pozdrawiam Wueserha
Mam maly problem. Dzis w moim miescie beda jej rodzice i maja mi oddac garnitur ktory zostawilem u nich w domu na slubie. Nie wiem czy ona przyjedzie do mnie z nimi. Jak sie zachowac? Moze dzownic do mniej w tej sprawie, jak z nia rozmawiac
Pozdrawiam Wueserha
Przykro mi, ale ta sytuacja powtarza sie juz ktorys raz. No zle licze, kilkadziesiat razy juz tak bylo. Za kazdym razem szedlem dalej probujac to jakos obrocic w zart albo zlosliwosc. Dzis miarka sie przebrala. Juz tak dalej nie moglem. Nie odbiore, jak mnie rzuci to jej strata.
Pozdrawiam Wueserha
Kiedys starala sie ona bardzo, wiec jej wybaczalem to. Teraz przestala sie tak zachowywac fajnie, czasem jest mi z nia nawet zle. Dlatego juz nie wytrzymalem tego wszystkiego i skonczylem sie bawic w mila dupe
Pozdrawiam Wueserha
Powiedzialem ze bylo spedzic wiecej czasu z koleznkami to bysmy w ogole
sie nie widzieli. - źle!
A reszta dobrze rozegrana
W każdej grze są zwycięstwa i porażki - to naturalna cecha rywalizacji. Jeśli chcesz grać i wygrywać musisz się liczyć z tym, że czasami poniesiesz porażkę. Jedyny sposób na uniknięcie porażek to przestać grać, ale wtedy też nigdy nie odniesiesz zwycięstw
Zadzownila do mnie z telefonu taty, odebralem bo myslalem ze to on. Powiedziala mi ze przyjdzie do mnie (3 km drogi) na piechote, pada deszcz. Powiedzialem jej, ze nie chce jednak sie rozlaczyla. Wiem, ze to zrobi. Jak mam to rozegrac?
Pozdrawiam Wueserha
Pogadaj z Nią, powiedz, że nie będziesz dłużej tolerował takiego zachowania. Ukarałeś ją, ona wydaje się, że to zrozumiała, jak dla mnie wystarczy. Trzeba umieć też zachować umiar, przesada w żadną stronę nie jest wskazana.
Nie przylazla jednak, jej rodzice sami oddali mi garnitur.
Pozdrawiam Wueserha
Spokojnie... rozgrywasz całkiem dobrze. Uważam podobnie jak Bruno. Patrz co byś nie przesadził Z twojego opisu wnosze ze wystarczająco ją ukarałes. Teraz po prostu porozmawiaj z nią szczerze i powiedz co Ci się nie podoba.
Fakt że to w sumie o pierdołę chodzi merytorycznie ale w sumie to o zasady
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Juz wszystko zalatwione, przyszla niedawno do mnie pod dom, przeprosila i zaczela sie zachowywac jak kiedys. Chyba sie przestraszyla ,ze mnie straci? Odwiozlem ja do domu autobusem, przez caly czas sie przytulala i calowala mnie, gralem chlodnego ale w sobie podobalo mi sie, ze znow jest taka jak kiedys. Pod jej mieszkaniem nie chciala mnie wrecz puscic ale jakos sie wydostalem. Teraz napisala mi z 3 smsy ,ze mnie kocha i tak dalej. Odpisalem, ze ide sie myc a potem w kime i papa. Mysle, ze dalej sobie poradze. Dzieki wszystkim za rady!
Pozdrawiam Wueserha
No przeczytałem wpis i wszystkie komentarze i wróciła mi nadzieja że jednak istnieją tutaj jeszcze ludzie którzy rozumieją lekcje po lewej
co do tego komentarza nade mną to cieszę się że wszystko wróciło do normy ale już jechałeś po bandzie zakończenia związku słuchaj pilnuj się bo widzę że się bardzo cieszysz pamiętaj bądź czujny bo jak stracisz tą ważną cechę i będzie wielkie zaangażowanie z twojej strony to ona jednak zrobi z ciebie tego pieska
(to taka rada na przyszłość)