Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Koncert, kino i narkotyki, czyli ciąg dalszy historii Fizziego.

Cześć, pisałem kilka dni temu o poznaniu dziewczyny, jak kto chce:
http://www.podrywaj.org/moje_pierwsze_kroki_po_szkole_i_b%C5%82%C4%99dy_du%C5%BCo_b%C5%82%C4%99d%C3%B3w

A tak w skrócie: zagadałem do dziewczyny po szkole, zdobyłem numer, potem byłem na dniach mojego miasta, gadało się fajnie ale robiłem za mało kina i nie skończyło się żadnym pocałunkiem.

Teraz ciąg dalszy. Muszę powiedzieć że ciekawszy i zadający więcej pytań i dający mniej odpowiedzi niż pierwszy. Ale po kolei:

Z ósemką gadałem trochę w szkole, nie za wiele, znajomi mówili jednak że cały czas się uśmiechała gdy ze mną gadała, a gdy przechodziłem obok to na mnie zerkała. Dzisiaj w szkole zapytała czy idę na koncert Taliba, odpowiedziałem że nic o tym nie wiedziałem i powiedziałem że możemy iść razem. Zgodziła się, a ja powiedziałem że zgadamy się później.
Kilka godzin potem, po szkole, złożyło się tak że zobaczyłem ją przez okno pizzerii więc wyszedłem, dogoniłem i umówiłem się z nią na dokładną godzinę w określonym miejscu.
Dobra, bez zbędnej gadaniny przejdę do koncertu:

Przez 2-3 piosenki tylko staliśmy obok siebie i leciutko się bujaliśmy, zauważyłem że lekko przygładza sobie włosy, a co piosenkę mówiła albo że (ta piosenka) jest zajebista albo że ogólnie jest zajebiście. Objąłem ją więc jedną ręką, nie było oporów, zaczęliśmy trochę bardziej się bujać, nie było większej zmiany w jej zachowaniu, więc przy następnej wspomniałem żebyśmy trochę potańczyli, objąłem ją dwoma rękami. Coś mruknęła przeciwko, ale śmiała się i nie wziąłem tego na poważne. Jak dla mnie było świetnie, myślałem że się dobrze rozwinie wieczór, jednak pod koniec piosenki powiedziała że zaraz wraca..

Czekałem kilka minut, po chwili wróciła i powiedziała że musi iść bo na problemy rodzinne. Było głośno, więc tylko poszedłem kawałek z nią do wyjścia, wtedy dalej idąc tłumaczyła że "na feriach miała tabletki rozweselające i jakieś jej zostały, trzymała je w pokoju i teraz matka je znalazła i uważa ją za narkomankę". Po chwili rozstaliśmy się i po nijakim pożegnaniu szybko się oddaliła.



Nie wiem czy się śmiać, czy płakać.
Czy naprawdę była na tyle głupia że zostawiła takie rzeczy w pokoju?
Czy może mi skłamała bo się jej nie podobało i chciała iść?
Czuję się trochę jak piesek.

Jutro jej przygarnę. To jest pewne, najpierw przez kilka przerw chłodnik a potem zagadam i powiem że uważałem ją za mądrzejszą, dalej że tak po prostu sobie idzie, bez większego wyjaśnienia. Powiem że mnie się to nie podoba i jeśli chce odwalać takie fazy to było-miło-ale-już-się-pożegnamy.

Piszcie co o tym myślicie. Dzięki.

Odpowiedzi

Portret użytkownika DamienX

"Jutro jej przygarnę. To jest

"Jutro jej przygarnę. To jest pewne, najpierw przez kilka przerw chłodnik a potem zagadam i powiem że uważałem ją za mądrzejszą, dalej że tak po prostu sobie idzie, bez większego wyjaśnienia. Powiem że mnie się to nie podoba i jeśli chce odwalać takie fazy to było-miło-ale-już-się-pożegnamy."

Jak dla mnie to napinasz się za mocno...nie wiesz czy kłamała czy nie,ale wg.mnie foch jest nie potrzebny,wyjdziesz na kolesia który się obraził,bo ona musiała iść do domu więcej luzu...odczekaj pare dni,może sama sie odezwie

Portret użytkownika Junior

popieram, za dużo emocji w to

popieram, za dużo emocji w to wkładasz, a przez to co chcesz zrobić, to tak jak kolega napisał wyżej możesz pokazać jej że jesteś potrzebujący.chwilowy chłodnik powinien zadziałać Smile