Z autopsji i obserwacji innych zauważyłem, że to częściej my przegrywamy pierwsze znajomości lub nawet związki. To zawsze MY musimy podejść do panienki, starać się, myśleć, żeby to jak najlepiej wyszło. Ona tylko dokonuje wyboru - fajny jest, będę z nim kręciła. Częściej jest tak, że po pierwszym spotkaniu laska nie odpisuje, nie odbiera telefonów i nie jest to foch lub kolejny ST. Myślę, że my praktycznie zawsze chcemy się spotkać po raz kolejny i kontynuować znajomość, nawet dla samego zaliczenia panienki czy wpisania sobie jej na listę "zdobytych lasek".
One to postrzegają inaczej, jeśli my nie wypadniemy jakoś super extra na pierwszej randce, one uznają, że to nie "ten jedyny", nie był aż tak super jak powinien i urywają znajomość albo stają się mega zimnymi sukami. Teraz są mądre, ale zazwyczaj kończy się to tak, że dochodząc 30tki albo zostają starymi pannami albo biorą sobie kogokolwiek.
Tekst napisałem pod wpływem kilku ostatnio naprawdę udanych randek, z The Final Kissem na końcu, jednak bez jakiejkolwiek kontynuacji, zero odzewu. Po takich spotkaniach moja pewność siebie i poczucie wartości znacznie spadło, bo trudno tu zastosować zasadę Gracjana "olej ją, inne też mają". Czy to nie my przegraliśmy w takim momencie? Może przestańmy sobie wmawiać jak co poniektórzy: zdobyłeś laskę - wygrałeś, nie zdobyłeś laski - też wygrałeś, bo możesz się brać za inne. Co myślicie?
Wiesz, tak skonstruowany jest świat i nic na to nie poradzisz. Ktoś się kiedyś umówił, że tak ma być i tak jest.
Ktoś się kiedyś umówił, że złoto ma być najcenniejszym metalem i tak jest, pomimo, że tak naprawdę złoto jest metalem totalnie bezwartościowym.
Ktoś się kiedyś umówił, że brytyjski funt będzie więcej warty niż polska złotówka i tak jest, pomimo, że tak naprawdę i funt i złotówka to okrągły kawałek metalu o takiej samej wartości.
Ktoś się kiedyś umówił, że to facet ma zagadywać do dziewczyny i tak jest, pomimo, że oboje są takimi samymi ludźmi i mają takie same prawa.
Wmówiono ludziom, że to facet ma się starać, a jak to dziewczyna podrywa faceta to znaczy, że jest "łatwa" i wszyscy w takim przekonaniu żyją.
Też często zadaję sobie pytanie: "Dlaczego to ja mam odwalać czarną robotę? A one czerpią z tego tylko przyjemności."
...
ukasz co ty za głupoty tu gadasz? złoto bezwartościowe?
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
knokkelmann1 - wysoka wartość złota to zwykła iluzja. Dużo bardziej od złota wartościowa jest miedź czy aluminium (przemysł). Nawet srebro jest bardziej wartościowe (z uwagi na jego właściwości np. medyczne). Złoto bez domieszki innego metalu nie nadaje się do niczego. Z czystego złota nawet obrączki nie da się zrobić, bo będzie zbyt krucha.
...
Mi się podoba ta konstrukcja świata bo uwodzenie jest świetną zabawą.

"To zawsze MY musimy podejść do panienki"
My podchodzimy -mamy wybór w czyim kierunku. Możemy obserwować IOI bo jest zaproszeniem ze strony kobiety. One często nie są bezpośrednie bo "im nie wypada". I pomyśl kto ma gorzej? Facet który podchodzi do której chce kobiety, czy kobieta która jeśli facet się nią nie zainteresuje nie ma szans na zapoznanie?
"starać się, myśleć, żeby to jak najlepiej wyszło"
Na początku rzeczywiście czasem musimy się bardziej postarać, ale później role się odwracają.
"Ona tylko dokonuje wyboru - fajny jest, będę z nim kręciła"
To Ty dokonujesz wyboru -fajna jest to się z nią umówię/to do niej podejdę.
"jeśli my nie wypadniemy jakoś super extra na pierwszej randce, one uznają, że to nie "ten jedyny", nie był aż tak super jak powinien i urywają znajomość"
A jeśli ona okaże się idiotką to nie nadaje się nawet do seksu.
Tak cudownie być facetem
ty, a jakbyś zdobywał każdą laskę to by ci tak fajnie było? straciłbyś całą frajdę z uwodzenia, bo każdą przecież byś miał. To, że nie każda ci ulegnie zwiększa wartość twoim sukcesom i pewność siebie.
Wiecznie przegrywają?! Heh, rafciuuu ma rację.