Witam wszystkich.
Zacznę od tego, że jestem załamany całą opisaną poniżej przeze mnie sytuacją.
Jestem ze swoją dziewczyną od ponad roku (tj. 14 miesięcy) i bywało różnie raz lepiej raz gorzej ale zawsze kończyło się to bardzo szcześliwie. Tamten rok mieliśmy bardzo trudny bo ja chodziłem na rano (2 kl. liceum) ona na popołudnie (1 kl. liceum) i nie spotykaliśmy się zbyt często ale bardzo dużo ze sobą pisaliśmy. Mieliśmy bardzo wiele wspólnych tematów. Ona tańczy hip hop i house od ok. 5 lat, również interesuję się sportem. Sama wciągnęła mnie w taniec od kwietnia tego roku i muszę przyznać że bardzo mi się to spodobało, a cieszyło mnie to tym bardziej, że ją również to bardzo ucieszyło, że będziemy mieć wspólną pasję, wspólne duety itd. Nasza znajomość zaczęła się na obozie sportowym w zeszłym roku i było po prostu cudownie, w życiu nie czułem takiego uczucia, to było nie do opisania, z resztą ona czuła się podobno tak samo i sprawiała takie wrażenie. W tym roku w wakacje pojechaliśmy nawet znowu razem na obóz tym razem taneczny. Tam nie czuła się najlepiej, unikała wszystkich, ale to było spowodowane okresem. Pod koniec bardzo miło mi to wynagrodziła (wiecie o co chodzi
) Zawsze ją wspierałem, pomagałem w nauce kiedy tego potrzebowała, rozmawiałem, przytulałem sprawiałem niespodzianki. Cały czas mówiła mi że jest bardzo szczęśliwa, a apogeum tego wszystkiego nastąpiło pod koniec tych wakacji. Mieliśmy po raz pierwszy odbyć swój stosunek do którego długo się przygotowywaliśmy (nawet zdążyłem kupić już gumki), mieliśmy plany, żeby wybrać się w najróżniejsze super miejsca i obiecywała mi że będziemy spędzać ze sobą znacznie więcej czasu niż w zeszłym roku szkolnym. Nawet nie wiecie jak się cieszyłem. Pewnego dnia napisała mi czy się spotkamy, ja akurat wtedy nie mogłem bo obiecałem kumplowi, że pojedziemy na rowery gdzieś dalej, więc napisała, że spoko nie ma problemu. Na drugi dzień chciałem jej to wynagrodzić i zaproponowałem spotkanie, a ona napisała że okropnie boli ją głowa i nic z tego. No to okej. Na drugi dzień piszę jak się czuje i nic. Napisałem jeszcze kilka smsów dzwoniłem ale nic z tego. Minął równy tydzień a ona... pisze mi "nie wiem czy jest sens dalej to ciągnąć". Chociaż minęły 2 tygodnie ja nadal jestem w ciężkim szoku. Nagle zaczęła pisać, że wkurza ją moje zachowanie i wątpi w moje uczucia. Ja chciałem się z nią spotkać i pogadać w 4 oczy ale odmówiła. Nie wiem jak to się stało skoro tydzień wcześniej pisze mi coś dokładnie odwrotnego, a w międzyczasie się nie spotkaliśmy... A pisaliśmy ze sobą po kilkanaście godzin dziennie bo była na wsi u babci. Póżniej nie odzywała się znowu kilka dni więc poszedłem do niej i przez domofon prosiłem ją, żeby zeszła bo musimy pogadać. A ona powiedziała, że teraz nie chce i się rozłączyła. Na gg napisała mi potem, żebym dał jej czas ale raczej nie będzie w porządku i żebym przestał nachodzić ją w domu.
Sam już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, jestem załamany bo zależy mi na niej niesamowicie. A tym bardziej jestem w szoku, że to wszystko tak się odwróciło w przeciągu tygodnia kiedy naprawdę rewelacyjnie zaczęło się układać. Jak myślicie, czy to może być jakiś kryzys, albo jakiś test? Bardzo proszę o pomoc.
Jesli ona ci nie odpisuje i nie oddzwania to powinienes zrobic to samo. Obiecala ci wiecej czasu razem, a zrobila tak zebys zaczol za nia latac. Ja bym przestal do niej pisac, dzwonic nawet jak sama to zrobi. Daj wam 2-3 tygodnie i zobacz czy sie odezwie. Jesli tak, to po tym czasie mozesz zaczac dzialac. Trzeba ja ustawic do pionu
No właśnie to jest dosyć dziwne, bo chce żebym się o nią więcej starał (chociaż uważam, że nie mam sobie nic do zarzucenia i zawsze miałem dla niej czas i okazywałem jej wtedy bardzo dużo uczucia). A kiedy poszedłem do niej to spławiła mnie po prostu i miała do mnie jeszcze pretensje. W ogóle jej nie poznaje, bo przez ten ponad rok nie znałem jej od tej strony... Tym bardziej, że tak właściwie do końca sam nie wiem o co jej chodzi bo nawet nie chce mi tego powiedzieć w cztery oczy.
A dostawala od ciebie tez negatywne emocje czy zawsze byles mega mily i slodki?
Z reguły nie miałem jakiegoś większego powodu, żeby się na nią wściekać, ale starałem się być niedostępny czasami tzn. nie odpisywałem dłużej kiedy nie mogłem albo coś tam miała robić to czekałem aż ona pierwsza się odezwie i z reguły to wszystko było okej, to jest pierwszy raz kiedy coś takiego się dzieje w ogóle. Chociaż może przyznam, że czasem byłem zbyt miękki co nie znaczy, że nie zdarzyło mi się na nią wściec ale szybko wszystko było w normie.
Odrób lekcje i artykuły znajdujące się po lewej stronie.
Ja bym zrobil tak jak pisalem. W miedzyczasie poczytaj sobie arty po lewej
Czytałem czytałem... tyle, że właśnie jest już na to trochę za późno, bo wszedłem na tą stronkę dopiero kilka dni temu. I muszę przyznać, że popełniłem trochę błędów i niestety ciężko będzie je teraz naprawić, tzn byłoby łatwo gdyby oczywiście wszystko się ułożyło jak najszybciej bo jak to mówią mądry Polak po szkodzie...
powiem Ci, że w ogóle nie jestem zdziwiony... Poczytaj i wtedy zrozumiesz, dlaczego...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Kobiety tak mają - jest super i nagle jeb - odwrócenie sytuacji o 180 stopni.
Moja rada: O nic nie proś, nie łaś się i nie naciskaj - jak będziesz to robił osiągniesz odwrotny skutek. Tobie chyba zależy bardziej niż jej i dlatego masz zajebisty problem. Ale spoko, nie jest jeszcze tak tragicznie. Ty swoje próbowałeś, teraz jej ruch. Poczekaj kilka dni - zastosuj chłodnik. Daj jej tydzień - czy się odezwie, czy nie, jej decyzję przyjmij ze spokojem.
Wariant 1 - przemyśli i będzie dalej chciała być z Tobą - zjeb ją porządnie. Powiedz, że zachowała się jak dziecko, uważałeś ją za dojrzałą dziewczynę - bla bla. Ustal nowe zasady gry. Nie może być tak, jak było do tej pory.
Wariant 2 - odezwie się i zakończy to: Wysłuchaj jej - niech się wygada. Zaakceptuj jej decyzję, nie pokazuj, że Ci zależy. Pożegnaj się grzecznie, skasuje jej numer i GG. Od teraz jesteś z nią na zwykłe cześć - nic więcej (Ameryki nie odkryłem). I rozglądasz się za nowymi dupeczkami.
Wariant 3 - nie odezwie się wogóle (czyli mam Cię już w dupie). Napisz jej SMS ze zjebką: Ok, wszystko rozumiem. Zaskoczyłaś mnie tylko swoim zachowaniem - nawet nie miałaś odwagi spotkać się ze mną, aby mi wszystko wyjaśnić. Zawsze uważałem, że jesteś bardzo dojrzała jak na swój wiek, ale cóż - widocznie pomyliłem się. Nie rozumiem twojego postępowania, ale je szanuje. Będzie tak, jak Ty chcesz - to Twoja decyzja. Powodzenia.
I reszta jak w Wariancie 2.
Ja bym tak zadziałał.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Muszę przyznać, że trafiłeś w sedno irens
Napisałeś dokładnie to o co mi chodzi. Chociaż szczerze mówiąc wolałbym nie używać ostatnich dwóch wariantów... Bardzo chcę z nią być bo jest dla mnie naprawdę wszystkim i mamy tyle ze sobą wspólnego, ale po przeczytaniu tych wszystkich artykułów ze stronki żałuję swoich niektórych zachowań i to bardzo... Ale cóż, teraz zostaje mi tylko czekać. Mam nadzieję, że jednak będę musiał użyć tylko wariantu 1
A jeśli (nie daj Boże) dojdzie do 2 to myślicie, że po takim czasie, który spędziliśmy razem, dwóch obozach i wielu naprawdę niezapomnianych chwilach zmięknie po jakimś czasie i się odezwie? (Oczywiście jeśli ja totalnie ją oleje).
Masz rację Carlopactwo, wiem, że będzie ciężko kiedy już tak się stanie... Właściwie to już zaczynam to trochę odczuwać, bo mnie aż kur**ca trafia czasami jak ten telefon tak milczy, bo zawsze pisaliśmy do siebie bardzo dużo. Ale z jednym nie do końca się zgodzę, zwykle nie warto wracać do byłych i lepiej o nich zapomnieć, ale mój kumpel wrócił do swojej z którą najpierw był jakiś miesiąc a teraz też są ze sobą już ponad rok i są niesamowicie szczęśliwi, tylko, że może nawet za bardzo bo on już całkowicie o mnie przez nią zapomniał... Więc można powiedzieć, że straciłem 2 najważniejsze osoby naraz więc jest to dla mnie tym bardziej trudna sytuacja, że muszę w ogóle swoje znajomości budować od nowa, nie mówiąc o nowej dziewczynie... Przez ten ponad rok pokłóciłem się ze swoją może 3 razy i to zawsze o jakieś pierdoły. Teraz dopiero jest to coś poważniejszego, więc liczę, że jeszcze się to ułoży zwłaszcza, że po przeczytaniu tej stronki jestem mądrzejszy
Bardzo poprawiła mi nastrój, bo wiem, że mam dużą szansę poznać następną przy odrobinie wysiłku.
moze nie jestem doswiadczony, ale teraz po przeczytaniu artow i rozwazeniu wielu aspektow postepowania kobiet(na podstawie mojej) moge cos napisac.
), jak nie wiesz o co chodzi lasce to to ST.
" Teraz dopiero jest to coś poważniejszego, więc liczę, że jeszcze się to ułoży"
powaznego chyba tylko pod wzgledem milczenia. Moim zdaniem laska chce Ci pokazac, ze jest wazniejsza od kumpla. Pozatym
"Mieliśmy po raz pierwszy odbyć swój stosunek do którego długo się przygotowywaliśmy"
mozliwe ze zaplanowala sobie ze to bedzie ten dzien, albo jakies inne plany zrodzily sie w jej glowie, i cos poszlo nie po jej mysli. Chce Ci pokazac ze ona "ma racje".
Bodajrze text Vłodarza przewinal mi sie przez mysl odnosnie ST (niestety tylko jeden zapamietalem i musze poszukac znow
Moze nie jestem doswiadczony, ale staralbym sie postapic zgodnie z tym co napisal Irens.
~raczkujący w tych sprawach, jesli cos napisze poczekaj na rady starszych doswiadczeniem~
Jasne stary, a zobaczysz różnice w zachowaniu kobiet, gdy będą starsze. To są zupełnie inne kobiety. Siana już w głowie nie mają - wiedzą, mniej więcej, czego chcą. No i na seks się decydują szybciej - doświadczenie mają i większą ochotę.
Abstrahując od tego wszystkiego - używaj chłopie życia, a do pewnego wieku nie traktuj swojej dziewczyny, że to ta jedyna. Młodzi jesteście - jeszcze dużo przed wami, spotkacie masę ludzi na swojej drodze. Dopiero wtedy będziecie wiedzieć, czego tak naprawdę chcecie. Ech gdybym ja miał taki wybór. Kobieta zazwyczaj jest z facetem, ponieważ nic lepszego nie trafiła - jak stwierdzi, że może mieć coś lepszego - niestety odchodzi. A kiedy tak stwierdza ? Licho wie.
Ciesz się, że jesteś - jak ona będzie to OK, ale w Twoim życiu jedynie - kobieta ma podążać za Tobą, nie na odwrót - inaczej przegrasz. Zawsze Kobieta ma dążyć do tego,a by być w Twoim świecie. One tego same podświadomie chcą.
Podsumowując: Nie przejmuj się, głowa do góry, klata do przodu i heja ! Ciesz się, że jesteś facetem. Ja się tym cieszę każdego dnia.
Pozdro, i napisz jak się to skończyło.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Dużo mi bardzo pomogliście, dzięki temu czuje się lepiej. Może nie zależałoby mi tak bardzo gdybym miał chociaż jeszcze tego kumpla, nazywam go kumplem, a nie przyjacielem, bo był nim tylko do tej pory dopóki do niej nie wrócił.
Kurczę wczoraj czytając rano te wszystkie artykuły też zacząłem czuć się bardzo bardzo pewnie i akurat na przystanku była sobie taka jedna śliczna dziewczyna chyba w moim wieku do tego sama! Już miałem podejść i dziób otworzyć ale coś mnie zatrzymało, a później w autobusie kolejna... i też w moim wieku, bo czytała jakiś plan lekcji i już miałem nawet gadkę na to, tylko że... znowu zatrzymała mnie ta myśl: "A jeśli mojej przejdzie?" nie chce wyjść na jakiegoś kobieciarza i kręcić z kilkoma oczywiście jeśli z tamtymi by coś wyszło
ty myślisz, że zagadanie do panienki = kręcenie z nią? Czyli godzinna rozmowa to już musi być deklaracja chęci posiadania z nią potomstwa... No ciekawe.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tak jak pisałeś wcześniej, zapewne okazywałeś jej zbyt dużo uczucia!
Pamiętaj stary, to Ty jesteś facetem i to Ty masz być panem związku, także jeśli coś panna zjebała to nie bój się jej ochrzanić, bądź tzw bad boyem ;D
Aha i wcześniej dodałeś- Z reguły nie miałem jakiegoś większego powodu, żeby się na nią
wściekać, ale starałem się być niedostępny czasami,,- czyżby monotonia życia?? Brak sporów i jakichkolwiek kłótni przez ten czas hmm?
________________________________________________________
Strach jest tylko iluzją w Twojej głowie. To on blokuje ludzi przed spełnianiem celów. Nie pokonasz go..to będziesz tkwił w tym gównie w którym jesteś!
Wyjebane miej, sie śmiej ;D
.
Nie, nie o to mi chodzi. To prostu tak działało na mnie w podświadomości. Muszę jeszcze przestawić swoje myślenie trochę. Nie interesowałem się innymi kobietami w tym czasie, bo nie miałem powodu, byłem szczęśliwy i tyle. W podświadomości leżało mi coś takiego, że póki jestem ze swoją nie chce żeby inna odebrała to jako podryw. Przecież wiem, że gadanie z laską to żaden grzech... sam mam koleżankę z którą czasem się spotkam pogadać, albo nawet przez jakiś czas chodziliśmy na zajęcia i nic więcej. To tyle
"Brak sporów i jakichkolwiek kłótni przez ten czas hmm?"
Wtedy olewka i przepraszała mnie niemal na kolanach. Może potrzeba było nam jakiegoś solidnego wstrząsu, bo faktycznie mogła poczuć monotonię. Raz mi napisała, że może nawet za bardzo do siebie pasujemy stąd to wszystko. Ale to są tylko domysły, wyjaśni się pewnie dopiero za kilka dni.
Jakby Ci to powiedzieć, obserwuję zachowanie kobiet i znałem się z wieloma nie raz dość dobrze i muszę przyznać, że moja jest wyjątkowo delikatną i uczuciową osobą. Czasem mówiła mi że czymś ją zraniłem, chociaż nawet nie mogłem się domyślić co to mogło być a ją zabolało. Oczywiście fochy takie to tam się zdarzały
A mi się wydaje że laska się przestraszyła sexu zacząłeś planować kombinować na wszystkie możliwe sposoby i taki to efekt.
Właśnie to też brałem pod uwagę, ale taki foch? Chociaż wiecie co, przypomniałem sobie, że zaczęła ciągle coś kombinować z tym. Akurat dzień przed jak miałem do niej przyjść i "to" zrobić nagle mi napisała, że ma okres i nic z tego. Później nagle jacyś dziadkowie, do naprawy z grzejnikiem, a na końcu właśnie ta głowa. Więc mi się to składa w jedną całość w sumie i może nie wiem testuje mnie, żeby była pewna, że zależy mi na niej a nie na seksie...
Jeszcze dodam coś od siebie: Nigdy nie umawiaj się na pierwszy raz - to ma wyjść SAMO z siebie, bez planów - oczywiście masz być na to przygotowany. Umawianie się na pierwszy raz jest bez sensu. Wprowadza za dużo stresu i napięcia. Całkowicie chybione.
Tak rozpalasz laskę, że sama ci wskakuje na kolana czy jak tam wolisz. SPONTAN - tylko i jedynie.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Che che. Dobre te laski są. Stosuj chłodnik dalej. Lasia coś rzeczywiście z tym bzykaniem kombinuje. Robią z tego straszne halo. Trzymaj Gardę - zagada sama. Jak już oficjalnie nie będziecie ze sobą - rwij inne laski - na jej oczach - ale delikatnie - zwykła rozmowa, śmiech wystarczy.
Żyjesz bez niej, a ją powoli będzie zżerać ciekawość - co u Ciebie, czy masz kogoś, i czy już się z nowa laską pieprzyłeś, oczywiście, że o tym pomyśli. Daj popracować naturze kobiecej. Ona pierwsza się odezwie.
Tylko ustal z nią, czy się nafochała, czy to rzeczywiście koniec, bo jak koniec - jesteś wolny i robisz co chcesz. Proste.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...
Nie odzywała się już prawie 3 tygodnie, więc w końcu sam jej wczoraj napisałem (dopiero bo byłem chory a chciałem się z nią spotkać od razu), że mam dość czekania i jeśli nie chce ze mną być to niech mi to powie w oczy a nie unika mnie. Dziś odpisała mi, że nie unika mnie i jeśli robi mi to różnicę to spotka się ze mną i powie mi to w oczy a na razie nie ma czasu... Nie myślałem nawet że ona jest taka podła. Bywało różnie, ale wydawało mi się, że naprawdę jesteśmy szczęsliwy. Nie okazała mi nawet odrobiny wdzięczności za te wszystkie wspólne chwile które spędziliśmy razem przez 14 miesięcy. One naprawdę potrafią być okrutne ale cóż nie żałuję, teraz wiem więcej o życiu i może jednak powinienem był być dla niej twardszy. Najgorsze, że szkołę zacząłem fatalnie i nie mogę od miesiąca się na niczym skupić kompletnie, powoli mi to zaczyna mijać ale pewnie minie jeszcze trochę czasu zanim mi to minie... Teraz pozostała jeszcze formalność by to zakończyć, chciałem być wobec niej i siebie w porządku, muszę się z nią spotkać i skończyć to tak jak należy...
Chuj z tą formalnością. Załatwicie to jakoś na spontanie a gitary sobie tym już nie zadręczaj, tylko obierz od razu inne żeńskie cele. Będziesz miał ich parę to i w głowie ciśnienia czuć nie będziesz.
Młody jesteś. Chyba nie myślałeś, że kiedyś się z nią ożenisz. 14 miesięcy to chuj -nowe doświadczenie. Przejmować się takim związkiem to byś mógł ale mając ponad 30 lat, gdy już stabilizacja jakaś się przydaje i samotne pranie skarpet nudzi. Niedługo studia a tam nie warto mieć stałej dziewczyny tylko parę,z którymi będziesz mógł zagłębiać się w tajnikach i doświadczeniach seksualnych. Stała laska by Ci wtedy pierdoliła tylko, że może byś ograniczył imprezy i do niej przyjechał.
Tak trochę już czasu minęło i muszę przyznać, że zacząłem się z tym godzić, a z drugiej strony nawet trochę mi ulżyło bo dowiedziałem się jaka jest, więc zawsze się znajdzie jakieś pozytywy we wszystkim. Na razie myślę, że warto byłoby zająć się szkołą, bo początek nie wypadł za dobrze przez to wszystko a w tym roku matura. Myślę, że miłość sama się znajdzie
Na razie oddam się pasjom i ulubionym zajęciom (dobrze że jest jeszcze ciepło to pogram w nogę i pojeżdzę na rowerze). A kandydatka na żonę to była żadna i ja nie tylko teraz nawet tak myślę, ale już wcześniej ale pomyślałem, że mamy jeszcze czas w końcu by do tego dojrzeć. Nie żałuję, że z nią byłem, jedynie tego, że w taki sposób się to kończy i jak to mówią "Co cię nie zabije to wzmocni" 
I git - lej na nią - tak jak ona wylała się na Ciebie. Młody jesteś - to jeszcze nie jedną dupcię będziesz obracał. Niech se idzie swoją drogą. A ty rwij, rwij, rwij ... i ruchaj.
Bo prawdziwy RockAndRolla chce kurewsko dużo ...