
Tak jak pisałem wcześniej, w niedzielę jestem umówiony z kumplem na podryw w centrum handlowym.
Byłem dzisiaj na filmie u znajomego, poznałem tam bardzo fajną dziewczynę. Mając w głowie podstawy teorii podrywania, które stopniowo wchłaniam od czterech dni zacząłem do niej startować. Byłem pewny siebie, rzucałem zabawne dowcipy, starałem się zdominować towarzystwo. Następnie zacząłem rozmawiać z ową kobietą, nie omieszkając przy okazji rzucać w jej stronę dwuznacznych tekstów i zabawnych aluzji. To było wszystko na luzie.
Gdy żegnaliśmy się, powiedziałem, że chcę ją porwać na spacer. Zareagowała niepewnością, ale przekonałem ją do tego stwierdzeniem, mam zamiar z nią porozmawiać.
Spacerując z nią naturalnie byłem pewien siebie, zachowywałem spokojną postawę ciała, wolno gestykulowałem. Gdy trochę się rozgadała, zatrzymałem ją i prosto w oczy powiedziałem: "Podobasz mi się, wydajesz mi się interesującą osobą, chcę Cię poznać bliżej". Jej mina warta była oprawienia w obrazek i powieszenia na ścianie!
D. "Mam chłopaka i chcę mu być wierna"
Ja. "To wspaniale że masz zasady i trzymasz się ich, ale podobasz mi się Ty, nie Twój chłopak"
Reakcja? Szok. Dotknąłem ją, pochyliłem się i chciałem pocałować. Cała zarumieniona odsunęła się ode mnie. Lekko się speszyłem, ale pomny rad tutaj zawartych uśmiechnąłem się i jakby nigdy nic zacząłem iść dalej. Od razu podreptała za mną.
Wtedy stwierdziła, ze musi wracać, bo się spóźni itd, to ja jej że dojdziemy do skrzyżowania i wtedy niech się zwija. Nie dałem po sobie poznać, że jej odmowa zrobiła na mnie wrażenie i doszliśmy prawie do mojego domu (zapomniała, że pół kilometra wcześniej miała wracać). Gdy się zupełnie rozgadała, nagle zatrzymałem się i powiedziałem, że muszę wracać. Wydawała się zaskoczona, ale zaczęła się żegnać.
Powiedziałem, żeby dała numer telefonu. Wzięła mój i wpisała się sama. Zauważyłem, że trzęsą się jej ręce, gdy to robiła - punkt dla mnie. Na odchodnym przytuliłem ją, i gdy chciała się już oderwać postanowiłem ją zaskoczyć. Powoli, z namaszczeniem polizałem ją po szyi po czym bez słowa odwróciłem się i ruszyłem w swoją stronę. Po chwili usłyszałem jak odjechała rowerem. Sekundę później usłyszałem jak hamuje i czułem na swoim ciele, że odwróciła i patrzyła się za mną.
Spokojnie, powoli zatrzymałem się, wyciągnąłem fajkę, odpaliłem i pewnym siebie krokiem ruszyłem przed siebie.
Jaka jest moja puenta? Otóż facet nie ściana, da się przestawić i gdy udało mi się przebić jej barierę dystansu do mojej osoby, to dostrzegłem, że gada jak najęta, ciągle się na mnie patrzy i na mój uśmiech ZAWSZE reaguje uśmiechem. Muszę popracować nad rozmową z kobietami oraz nad mową ciała. Wiem, że byłem spięty, gdy chciałem ją pocałować i czekałem na moment, w którym odda mi koma ze swoim numerem. Przede mną wiele ciężkiej pracy.
Pozdrawiam.
Odpowiedzi
Nie dajemy numeru kobietą!
czw., 2010-08-26 21:03 — ellesar09Nie dajemy numeru kobietą!
Czemu nie?
ndz., 2010-08-29 12:40 — djdjagoCzemu nie?
Ona wpisała mi na koma swój
czw., 2010-08-26 21:04 — AquilexOna wpisała mi na koma swój numer :]
To ładnie wtedy.
czw., 2010-08-26 21:07 — ellesar09To ładnie wtedy.
ładnie rozegrałeś, wydajesz
czw., 2010-08-26 21:47 — Realładnie rozegrałeś, wydajesz się bardziej zaawansowany, albo jesteś tak mocno zdeterminowany ; )
lepiej rzuc to cholerne
ndz., 2010-08-29 13:42 — Grzesiolepiej rzuc to cholerne jaranie, bo wartosciowe dziewczyny (nie palace) tego naprawde nie lubia