Hej wszystkim!
Wracajac do tematu, który został tu poruszony http://www.podrywaj.org/panna_z_pracy
Otoż spotkałem się z nią po tygodniowym niewidzeniu ( oprócz pracy) w niedziele.
Generalnie ciężko było mi się z nią umówić, co chwila przekładała spotkania, ale w końcu sama do mnie zagadała i spotkaliśmy się w niedziele.
Ja zacząłem od tego, że nie chce o tym rozmawiać co się stało ostatnio, że ona chce to wszystko spowolnić itp.
Sama chciała poruszyć ten temat: zaczęła mi gadać, że jestem ważny w jej życiu itp bzdury. W międzyczasie powiedziała mi jak spotkała się z jakimś tam kolegą i że on jej jednak nie pasuje i że to nie było to jak ze mną i do niczego nie doszło. Zaczęła mi generalnie jęczeć, że paru kumpli odkąd dowiedziało się, że jest ona wolna zaczęło się w niej zakochiwać. I ona nie może sobie z nimi poradzić itp. ja oczywiście starałem się ukrócić ten temat i nie dawać żadnych porad i zmierzałem do kwestii, która nas dotyczy.
Wyszło na to, że zaczęła mi gadać, że ona się obawia , że mogę się w niej zakochać i ona nie chce mnie ranić jakby co, bo ona jeszcze nie wie co do mnie czuje. Powiedziała, że coś czuje, ale nie może mi powiedzieć, bo bym się poczuł za pewnie wtedy.
Okazało się, że jeszcze w trakcie jej związku jak dogorywał spotykała się z jakimś kolesiem, w którym się zakochała i że on ją tak zranił, że ona może się znowu nie zakochać. Ja jej powiedziałem, że to znaczy, że ona boi się zakochać we mnie, bo mógłbym ją zostawić i ją olać.
Poźniej pojechaliśmy do parku, kupiłem wcześniej jakieś owoce i zrobiliśmy sobie mały piknik....nie było jej łatwo nawet pocałować, w końcu udało się tak delikatnie, ale generalnie czułem się jakbym z dziewczyną zaczynał od nowa jak na pierwszej randce.
Podczas odwożenia do domu cały czas się praktycznie na mnie gapiła, ja coś tam gadałem (nie pamiętam co) i zaczęła to mnie głaskać to przytulać.
Ale mimo wszystko to wszystko dla mnie nie trzyma sie kupy... z dziewczyny, ktora jeszcze 2 tygodnie temu robiła mi dobrze podczas jazdy samochodem i sypiała u mnie na chacie w każdy weekend zmieniła się w jakiś oschły stwór..
Z pracą problem się rozwiązał, generalnie nie rozmawiamy w pracy, bardzo rzadko na przerwach i się raczej unikamy.
aha dzis z nia rozmawiałem przez chwile na przerwie, aby sie dzis umowic. Dzis nie mogla, to zaproponowałem niedziele, na co się zgodziła. Powiedziałem jej, że jeszcze powiem potem, o której godzinie, a ona na to, że to ona powie o której. ja mówie hoho moja droga to ja Ci powiem i tyle..na co ona, że to ona zadecyduje..po czym zamknąłem temat.
Poradzcie mi prosze jak to rozegrać, może olać tę niedzielę czy spotkać się i jak działać...??
W międzyczasie powiedziała mi jak spotkała się z jakimś tam kolegą i że
on jej jednak nie pasuje i że to nie było to jak ze mną i do niczego nie
doszło.
musisz ostro się starać, bo jak na mój gust jednak do czegoś doszło i robisz za klasyczne, zatapialne koło ratunkowe. To tłumaczy przytulaski a brak laski itp. przyjacielskie, piknikowe zachowania.
pozd
oczywiscie nie mam na mysli dzwonienia, kwiatowania, smsowania itp, tylko stanowczosc
Kawałek mięsa a jaką ma moc!
Chyba
"zaczęła mi gadać, że jestem ważny w jej życiu itp bzdury. W międzyczasie powiedziała mi jak spotkała się z jakimś tam kolegą i że on jej jednak nie pasuje i że to nie było to jak ze mną i do niczego nie doszło"
z jednej strony mówi, że jesteś ważny a spotkała się z innym?
w chuja z Tobą leci i trzyma Cię na smyczy moim zdaniem.
"Wyszło na to, że zaczęła mi gadać, że ona się obawia , że mogę się w niej zakochać i ona nie chce mnie ranić jakby co, bo ona jeszcze nie wie co do mnie czuje."
powinieneś odbić piłeczkę
zadzwoń do niej w sobote wieczorem ustal termin, więcej negów moim zdaniem bo laska sobie za bardzo pogrywa i zbyt pewnie się czuje.