Zrozumiałem, że nastawienie na podryw jest jak czekanie z otwieraczem za zębami i zastanawianie się czy podchodzić czy nie. Jak krok do przodu, a potem do tyłu i - jeszcze nie, może za chwile, a może wcale nie jest taka ładna. Tak się czułem z takim nastawieniem. Kiedy wychodzę nastawiony na dobrą zabawę, albo poprostu wyjście ze znajomymi. Widzę fajną l-ke. Staram się zagadać tym co mi przyjdzie pierwsze do głowy typu "masz może igłę i nitkę - właśnie roztargałem sobie spodnie na parkiecie. Może to nie najlepszy otwieracz, ale jeśli obrócić to w żart i opowiedzieć historie jak to rozdarły ci się spodnie na parkiecie podczas tańca, może być ciekawym wstępem - sam przez to przechodziłem(rozdarły się oczywiście w kroku. Nic przyjemnego, ale przynajmniej było wesoło i poznanym L-ką też się podobało
.