Witam! podziele sie troche z wami moimi przezyciami. Prawie dwa i pol roku temu poznalem moją EX. Układało nam sie zajebiscie. To ona mowila ze ja ją pierwszy zostawie lecz ja ją zapewnialem ze bedzie odwrotnie. Byla we mnie zakochana po uszy. Po roku znajomości zaczęla sie inaczej zachowywac tzn. nie miala ochoty sie ze mną spotykac, olewala mnie, nawet gdy sie konkretnie zafoszylem i nie odzywalem przez 3 dni ona nic sobie z tego nie robila. Gdy przyjechalem do niej z kwiatami i miskiem (bo wiedzialem ze ona chce zerwac) nic to nie zmienilo... powiedzila ze ona nie jest pewna, czy ja jestem tym jedynym z ktorym chce byc do konca zycia. Prosilem ją zeby dala nam troche czasu ale nic z tego ona byla pewna ze chce zerwac ale kontaktow nie chciala zrywac.
Bardzo sie wtedy męczylem...ale po tygodniu postanowilem do niej zadzwonic czy cos sie jej nie zmienilo. I co?? a to ze powiedziala "naprawde nie ma szans bysmy sie zeszli". Wiec sobie odpuscilem - zacząlem jezdzic na dyskoteki, wyrywac panienki, tak dla wlasnej satysfakcji. Poznalem wtedy Olkę...ehh fajna dziewczyna...co ja z nią w tą sobote nie robilem;) (ale sexu nie bylo bo kumpel przestawil auto;D ) W kolejną sobotę tez bawilem sie z Olką ale wtedy byla tez moja EX, (zresztą sam jej zalatwilem powrot z disco dlatego zdecydowala sie z kolezanką dostac na tę impreze). Oczywiscie EX zobaczyla ze bawie sie z tą Olką, ale tez podchodzilem i bawilem sie z EX--chyba dawno sie tak nie bawilismy, tak na luzie i spontanie. Gdy znowu podszedlem do Olki nagle podeszla kolezanka mojej EX i zaczela mnie opierdalac ze sie nie bawie z nimi ;D Juz wtedy widzialem co sie kręci...poprostu moją EX kurwica brala ze znalazlem juz inną. Dostawalem od niej coraz wiecej esow ale troche ją zbywalem. Wpewnym momencie wahalem sie czy wracac do niej czy krecic z Olką. No ale po jakichś 3 albo 4 tyg od zerwania wrocilismy do siebie... Ale nie to ze na jej jedno slowo przymerdalem do jej nóżek...!! Zwodzilem ją i dalem sobie 1 tydzien na odpowiedz.
Po tym jak zaczelismy na nowo chodzic bylo jeszcze bardziej zajebiscie niz na początku związku! oboje to zauwazylismy i bylismy szczesliwi i mowilismy ze to rozstanie bylo nam potrzebne. Jednak upłynęło 1,5 roku od rozstania i znowu to samo....ona mowi "nic do ciebie juz nie czuję -zrywam" No myslalem ze mnie krew zaleje tak sie we mnie wszystko gotowalo. Tym razem wplątał sie w nasz związek taki koles z pewnego wesela. Tanczyla z nim gdy wyszedlem na dwor. powiedziala mu swoje nazwisko i znalazl ją na NK. mialem haslo do jej konta i przeczytalem jej korespondencje z nim. Nie bylo przyjemne to co czytalem ;/. No ale rozstając się znowu nie chcielismy zrywac kontaktów...spotykalismy sie wieczorami gdy konczyla pracę i troche gadalismy troche milczelismy.
I tu znowu scenariusz się powtarza.... ja chodzę na dyskoteki, łapie sie kazdej pierwszej lepszej i ona sie o tym dowiaduje. Troche wiedziala z moich opowiesci gdzy sie spotykalismy troche z NK i od mojego kolegi. Z tym kolesiem z wesela nie mogla sie cos dogadac i przestal ją interesowac, chociaz mowila ze on nie mial znaczenia w naszym rozpadzie a byl tylko pretekstem bym sie od niej odczepil. I pewnie domyslacie sie co bylo potem... znowu byla zazdrosna jak cholera o te panienki (ktore nic dla mnie nie znaczyly) Umowilismy sie na piwo do baru i tak sie spilismy ze nocowala u mnie. I taka sytuacja powtorzyla sie jeszcze kilka razy juz nawet bez alkoholu. Oczywiscie spalismy razem i grzeczni nie bylismy;) Bylismy tak siebie spragnieni ze trwalismy w usciskach dlugie minuty... Tak nam siebie brakowało ze nie moglismy sie sobą nawieżyć.
Wrocilismy do siebie po 3 tyg bo zapewniala mnie ze wie ze to ja jestem tym jedynym i jest juz pewna na 100% ze to ze mną chce przeżyć resztę życia. Bylem szczesliwy z jej zapewnien i uwiezylem w to. Jednak teraz po trzech miesiącach znowu zaczela sie wahac... z niewiadomo jakich przyczyn. jeszcze dwa tygodnie pisala ze mnie kocha i czulem to. Ale gdy zaczela sie inaczej zachowywac to sie zczailem ze znowu bedzie to samo... czyli rozstanie. Tej nocy nocowala u mnie i zacząlem sam rozmawiac na nasz temat i gdy uslyszalem ze stala sie jakas obojętna wobec naszego uczucia, powiedzialem: ZRYWAM Z TOBĄ!. nie czulem juz zlosci do niej troche bylem na to przygotowany przez te dwa wczesniejsze "rozwody". Wygarnelismy sobie co sie nam w sobie nie podobalo i jakos wtedy oboje poczulismy ulge ale zdania o rozstaniu nie zmienilismy. Z jej ust, nie zapomnę.. w pewnym momencie padły takie słowa: "ale wiesz, że jak teraz bedziesz sie zabawial z innymi to szans na powrot nie bedzie" .. no szok!!! co ona mogla myslec? ze znowo pewnie wroce...
Kazdym razem rozstając sie, czule sie obejmowalismy i nawet calowalismy sie. Jednak teraz obiecalismy sobie ze juz sie nie bedziemy widywac i kazdy idzie w swoją stronę. ... Ale ja juz za nią tęsknię i mam nadzieję ze sie znowu opamięta po kilku tyg....chociaz z drugiej strony czy warto??? jesli mialbym pewność ze bedziemy do konca zycia to bylbym w stanie spróbowac kolejny raz...........
Odpowiedzi
przeprosila ze nie
czw., 2009-07-02 10:44 — mateo1986przeprosila ze nie dopisywala bo komp jej sie wieszal. Spoko nawet sie gadalo troche pozartowalismy. umowilem sie z nia dzis po pracy. Troche sie tego boje, ze zacznie mi sie glos trząćś i ze bede spięty....ale wiem jedno ze nie moge jej tego pokazac i ze musze zaprezentowac sie tak jakbym byl szczesliwy, radosny i spontaniczny. Coś jeszcze doradzicie?????
hehehe to obowiązkowo;p
czw., 2009-07-02 13:19 — mateo1986hehehe to obowiązkowo;p
jeszcze nie byłem. o 21 ide.
czw., 2009-07-02 16:20 — mateo1986jeszcze nie byłem. o 21 ide. Tak sie zastanawiam czy mowic jej dlaczego tak naprawde nam nie wyszlo? tzn roztłumaczyć ze stracila mna zainteresowanie bo byłem miękki ale ta miekkosc wyszla z tego ze bylem po szpitalu... Roztlumaczac jej to ze zrozumialem dlaczego kolejny raz stracila mną zainteresowanie?? czy nie trącać tego tematu??
wrócilem. umowilem sie z nia
czw., 2009-07-02 21:33 — mateo1986wrócilem. umowilem sie z nia na placu zabaw i tam sobie pogadalismy. Tematów było sporo bo sporo czasu nie gadalismy. Wypytywala co tam u mnie i u moich znajomych. No to jej wszytko opowiadalem i troche koloryzowalem. Ogólnie rzecz biorąc to że u mnie jest spoko. Jak zapytalem co u niej to powiedziala, ze tak srednio czy jakos tak to ujela, bo nie dostala sie nigdzie na studia. Cos wspomniala o takim Kamilu ze na weselu z nim byla. Zapytalem czy jako partnerka czy dziewczyna. Powiedziala ze jako dziewczyna..........Zapytalem czy dlugo chodzą? odp ze jakies 3 tyg. I cos zaczela sie usmiechac. Zapytalem jej czy juz sie calowali;D [tak dla brechty] nie nie..odpowiedziala ale to chyba wyczulem lekką ironię. Zapytalem jaki on jest, odp. ze taki jak ona czyli powiedzmy "zwariowany". Ja tez kiedys bylem taki jak ona i pasowalismy do siebie no ale wyszlo jak wyszlo. Gadalismy o roznych pierdolach przez jakies 45min. Na pozegnanie rozłozyla ręce i mnie objela. No to ja dalem jej buziak popatzrylismy na siebie no i w drugi policzek jej dalem ale tak blizej ust jakbym chcial w usta..... i tak zerknela na mnie jakby to powiedziec jak ta emotka w gg ( ;> ) Nie żaluje tego co zrobilem bo co mi tam....ma niby tego fagasa to niech on sie teraz martwi co jego dziewczyna robi ze swoim bylym. Wogole jak gadalismy to jej ręke na ramie zalozylem tak na spontanie. Powiem wam ze chyba troche zbrzydla albo ja juz na nią inaczej patrze......
Ogolnie to jestem zadowolony ze sie spotkalismy i chyba bede szukal jeszcze okazji zeby sie spotkac ale to tak terapeutycznie zeby nie tracic z nią kontaktu a w miedzyczasie musze zacząc na nowo zyc i podbijac do innych. Po spotkaniu odrazu zabralem sie do roboty i pojechalem rowerem na osiedlena spacer i zacząlem wykonywać lekcję nr 3. Podjerzdżalem pod panienki i pytalem o ulice. Udalo mi sie zagadac 2 razy do 2 panienek. Pytalem tylko o droge ale nic wiecej, usmiechnalem sie, podziekowalem jak mi wytlumaczyly i jechalem dalej. Nastepnym razem bede jakos rozwijal te rozmowy. Moge sobie powiedziec ze mam wyjebane na nią ale wiem ze i tak bede mial jeszcze rózne nastroje, jak narazie jest ok....spodziewalem sie ze ma kogoś a to spotkanie tylko to potwierdzilo.
Dodam ze rozmowa byla w bardzo milej atmosferze [zdziwienia, zaskoczenia, ahy i ohy;D]i nie wyczuwalem od niej jakiegos chlodu itp. tak gadalismy jak kolezenstwo po dluzszym niewidzeniu sie.
no powiedzmy, ze coś w tym
pt., 2009-07-03 10:54 — mateo1986no powiedzmy, ze coś w tym stylu....Bede krecil sie wokol innych, aż może natafie na cos godnego uwagi. Wtedy się ją zajme a byla mam nadzieje bedzie odchodzila w niepamięć. Nie zamierzam sie ostro angazowac w zwiazek ale tak na luzie jak na początku z moją EX.
wtedy co sie z nią spotkalem
pon., 2009-09-28 20:37 — mateo1986wtedy co sie z nią spotkalem czyli ztego co tu widze 02 lipiec mialem z nia ostatni kontakt. od tamtej pory ja pierwszy sie do niejk nie odezwalem, usunalem jej gg i nie odwiedzalem jej profilu na NK. Aż tu nagle trzy tygodnie temu bylismy na tej samej dyskotece. Wchodze na sale z paczką znajomkow i dostaje sms od bylej: "Widze cie ;p :)" rozejrzalem sie po sali i jej nie widzialem wiec napisalem "a ja Ciebie nie:p" Nie ukrywam ze sie wtedy wkurwilem troche bo sobie pomyslalem, ze pewnie jest z tym swoim nowym... [a po chuj mam ich widziec razem?..zeby im powiedziec jak zajebiscie wyglądaja?;D] po chwili dostaje kolejnego esa "bo ja jestem na dworze :)" no i na tego esa juz jej nie odpisalem. poprostu olalem ja. Po jkakims czasie zauwazylem ze jest na sali ze swoja kolezanka. Udawalem ze ich nie widze ale kontem oka spogladalem. Byly z takim kolesiem ze wsi który tu nie ma glebszego znaczenia. Tańczyły cały czas tylko we dwie. Momentami nawet 3 metry odemnie i mojego kółka. Ja bawilem w najlepsze z kolezanka [wyrobila sie gówniara;D] Pod koniec imprezy jak tanczylem z tą kolezanka moja byla przechodzila obok nas i zlapala mnie za boczek i z zawstydzonym usmieszkiem powiedziala cześć, odpowiedzialem jej normalnie jak do kolezanki i niestając poszla dalej. Od jakiegos miesiąca byla na moim profilu NK z jakies 3 razy. w ostatni piatek puscila sygnala TO BYL PIERWSZY JEJ SYGNAL OD ZERWANIA czyli od jakies 4,5 miesiąca. Odpuscilem jej na drugi dzien w poludnie.odrazu przylecial es od niej; co tam porabiam:) co tam słychac:) napisalem ze zajebiscie spoko a co u niej. no i niby ze ma dobra prace ale ogólnie to do bani... o nic nie pytalem tylko pogratulowalem pracy i kazalem pozdrowic brata. I tyle bylo naszego pisania. Teraz nasuwa sie takie pytanie po co ona sie do mnie odzywa teraz gdy juz sobie dalem z nią spokoj??? ciekawe kiedy znowu sie odezwie, pewnie niebawem. Kto zrozumie te kobiety......???
o ja pierdziele! jak czytam
pt., 2009-10-30 13:07 — mateo1986o ja pierdziele! jak czytam ten moj blog od początku to aż mi jest sie samego żal!
Chujowy stan mialem. Teraz gdy po tym wszystkim jest juz prawie 6mies, duzo sie zmienilo. wiadomo sympatia jakas tam w sercu zostala ale wszystkie te rozterki po rozstaniu minely. U mnie to trwalo z jakies 3,5 miesiaca. U mnie wiele sie zmienilo a jeszcze wiecej u byłej; ten koles z nią zerwal, pobawil sie nią i zerwal. Wyobrazam sobie co ona teraz czuje bo chyba jest w gorszej dupie niz ja bylem po naszym zerwaniu. Nie żaluje jej wcale ani tez sie nie ciesze ze tak jej sie ulozylo, poprostu moze dorośnie przez to i ją to dużo nauczy.