
Oto moje pierwsze świadome plażowanie i pierwszy podwójny sukces. Zaznaczam że miejsce było mi bardzo sprzyjające i warunki też. Klub ten znam od paru lat i część ludzi jest stałymi bywalcami których również znam. Przed wyjściem z domu skończyłem czytać książkę Styla, byłem ciekawy jak to wszystko działa i zdeterminowany na sukces. Poza tym nie miałem przygotowanych żadnych gotowych tekstów, wszystkie rozmowy były na spontanie i zachowywałem się jak najbardziej naturalnie jedynie stosując się zasad i wykorzystując niektóre gesty i zwroty oraz sposób ignorowania dziewczyny tak żeby zwrócić na siebie jej uwagę.
Miejsce kurs tańca 4-stopień otwieram zwykłym „czy mogę prosić”, na szczęście nie była z tego stopnia(już skończyła jakieś wyższe stopnie), wiec nie byłem zwykłą pomocą naukowa tylko potencjalnym facetem z którym będzie się dobrze bawić, podaje rękę i prowadzę na parkiet, taniec ma tą zaletę że od razu masz kontakt cielesny. Trochę gadamy ale raczej pierdoły o tańcu, o nic jej nie wypytuje udając w ogóle nie zainteresowanego. Po 2 czy 3 piosenkach odprowadziłem ją na stronę partnerek (neg gestem – nie musiała ćwiczyć była z wyższego stopnia wiec wszystko umiała lepiej ode mnie i ja to wiedziałem ona też wiedziała ale właśnie zaczęła w to wątpić) a sam poszedłem do znajomych(dziewczyn), trochę się zdezorientowała i poszła na swoje miejsce na parapecie. Pogadałem z kilkoma koleżankami i kumplem nie zwracając na nią uwagi, potem poprosiłem znowu do tańca podchodząc powoli przez całą sale oglądając się za innymi L-kami potem przyśpieszyłem kończąc mało zabawnym doskokiem(podchodziłem pod lekkim kontem, doskoczyłem na wprost niej) z wyciągnięciem ręki i delikatnym ukłonem oraz krótkim „można?”, podała rękę z uroczym uśmiechem i speszonym wzrokiem. Podeszliśmy na środek sali i tu coś powiedziałem uśmiechnęła się i spytała „a jak masz na imię?”(miękka piłka) odpowiedziałem i przedstawiła mi się. Tym razem starałem się podtrzymywać i prowadzić rozmowę ale nie zadawałem pytań, naprowadzałem rozmowę tak żeby to ona zadawała pytania, albo mówiłem coś o sobie lub znajomych tak żeby ona zaczęła mówić na podobne tematy i tak przez parę piosenek. Odprowadziłem ją, teraz już na jej miejsce i poszedłem gadać ze znajomymi. Śledziła mnie wzrokiem, udawałem ze jej nie widzę i zmieniałem co jakiś czas rozmówców, śmiała się z moich wygłupów chociaż widziała je z daleka(MP). Nie poprosiłem jej do tańca jak zaczęła grać muzyka, zostałem z wianuszkiem znajomych i nie znajomych mi osób, podeszła na naszą stronę Sali i stanęła niedaleko nas, perfidnie stanąłem tyłem do niej. Przy następnej przerwie na ćwiczenie kroków stała już z 4-stopniem i powtarzała z nimi(hehe siła neg Mysteriego). Muzyka, po chwili proszę ją do tańca, na początku milczę, na następnych piosenkach rozmawiamy, skończyła się muzyka odprowadzam ją ale już przy niej zostaje dalej rozmawiając. Wchodzę z zegarynką. Na koniec żegnam się i mówię:
Ja:„jeśli chcesz jeszcze kiedyś potańczyć to możemy wyjść razem”
Ona: „jasne” (uśmiech)
Ja: „to jakoś się skontaktujemy…” pytające spojrzenie
Ona już tylko podała mi numer, od razu puściłem sygnał sprawdzający i pożegnaliśmy się jeszcze raz. (żałuje że nie pocałowałem jej przynajmniej w policzek na pożegnanie) Potem poszedłem pożegnać się ze znajomymi i jakoś tak wyszło że przy wyjściu zgarnąłem(też właśnie miała wychodzić) jedna dziewczynę której wcześniej nie znałem, mimo że widziała jak się z wcześniejszą wymieniam nr mimo to wyszliśmy razem a potem skończyło się T-domykiem i zaproszeniem na imprezę, potem się dowiedziałem że jedna z moich koleżanek nieświadomi zrobiła robotę skrzydłowego i coś jej o mnie nagadała, widocznie ciekawego.
Aha a po powrocie do domu okazało się że ta pierwsza ma faceta(źródło inf. fb)
Niema to jak szczęście początkującego.