Był piątek, prawdopodobnie ostatni tak gorący dzień tego miesiąca. Po 50-ciu godzinach tygodniowej pracy wykonywanej w palącym słońcu, jedyną rzeczą jakiej było mi trzeba zdawało się być zimne piwo i odpoczynek. Przejrzałem pocztę, nowe blogi i w okolicach godz. 21 stwierdziłem, że wyjdę "na miasto" zobaczyć co się dzieje w terenie.