Witam wszystkich dawno się nie udzielałem za co chciałbym przeprosić. Ale już mówię o co chodzi! Otoż byłem z dziewczyna pół roku... Równe 4 tygodnie temu wybraliśmy się razem na 18 do znajomych. Wiadomo alkohol muzyczka tańce. Było około 80 osób. No ale do sedna sprawy na imprezie również była koleżanką z klasy mojej dziewczyny która podobno na mnie leci tak mi mówiła dziewczyna i mówiła mi żebym się trzymał od niej z daleka... A ze ja nie uznaje czegoś takiego jak jakieś rozkazy od drugiej osoby wiec robiłem swoje... Moja gdzieś tam poszła bawiła się z moimi kumplami to ja no cóż poprosiłem do tańca ta jej koleżankę... Nie powiem świetnie się bawiliśmy wszystko super... Gdzieś tam na dwie godziny przed końcem imprezy pytam się mojej czy zatańczymy a ona ,,nie bo nie lobię z Tobą tańczyć'' kminie sobie a to siedź sobie tutaj jak Ci tak dobrze. I poszedłem się bawić dalej... Wróciłem do domu poszedłem spać rano kolo 12 telefon od dziewczyny pyta się mnie czy przeczytałem eska...