Opowieść z czasów kiedy byłem frajerem...
Był to początek studiów. Dziewczyn jak na lekarstwo - uczelnia techniczna. Na początku studiów kobietami wolałem sie nieinteresować ale moją uwage przyciągneła pewna dziewczyna z innej grupy z którą miałem wspólne wykłady ale oddzielnie ćwiczenia. Ubierała się nieco innaczej niż wcześniej pozanane mi dziewczyny ale bardzo ładnie, była taka cicha spokojna przyjaźniła się ze swoją głównie z jedną koleżanką. Już na samym początku semestru na jednym z wykładów odbyło się coś co nazywamy walką wzrokową. Patrzyła się w moim kierunku odwrócona do kolegi z tyłu i zobaczyła być może że jestem zakłopotany tym że się na mnie patrzy. Chwile później zrobiła mi test spojrzeniem - pierwszy spuściłem wzrok -zachowałem się jak najgorsza ciota.