Kiedy stawiałem pierwsze kroki w temacie uwodzenia kobiet, było dla mnie oczywiste, by wychodzić jak najwięcej, a tym samym poznawać jak największą ilość kobiet. Chodziło o trening, ćwiczenie rozmowy ale i samo przełamywanie stref komfortu.
Nie było w tym nic złego - lecz nie było też alternatywy. Po prostu, aby być lepszym w relacjach, trzeba było więcej wychodzić na podrywanie dziewczyn.