
Dziś od rana w radiu trąbią o jakimś Blue Monday. Ponoć to dzień, gdzie depresja osiąga poziom maksymalny i każdemu brak motywacji. Chyba każdy z nas kiedyś zderzył się z powszechnie nazywanym „brakiem motywacji”. Tak naprawdę brak motywacji, to tylko usprawiedliwianie się przed działaniem. Mamy swoje ulubione gwiazdy filmowe, swoich ulubionych muzyków czy sportowców. Patrzymy na nich z podziwem i zastanawiamy się jak oni to robią. Widzimy w nich niezwykłych ludzi, bohaterów. A czy kiedyś patrzyłeś obok siebie? Na tych prawdziwych, namacalnych zwykłych bohaterów? Ja mam ich kilku. I teraz Ci o nich powiem (zmieniając ich imiona dla anonimowości), bo to ludzie którzy po prostu wzięli się do roboty, a nie rozczulali się nad tym jak to się im nic nie chce.
Andrzej, 25 lat
Od czasów przedszkolnych był dzieckiem ekstremalnie otyłym. Do niedawna osiągnął krytyczną wagę 212 kg ! Ubranie musiał kupować na allegro, a zwykłe czynności takie jak zawiązywania buta były dla niego nierealne. Pewnego dnia za namową znajomych zrobił krok i wziął udział w programie odchudzania pewnego instytutu. Przez 1,5 roku ćwiczeń i dokładnego przestrzegania diety schudł 131 kg i waży teraz tyle co normlany zdrowy chłop. Możesz mówić, że nie masz mobilizacji do zrzucenia wagi. Że to nie ma sensu, bo próbowałeś już milion diet i programów treningowych. Pamiętaj! Każda waga jest do zrzucenia!
Adam, 27 lat
Młody zdolny chłopak. Rzucił studia, bo nadużywał narkotyków, a później alkoholu. Każdy problem rozwiązywał szklanką wódki wypijaną w samotności. Pewnego dnia wraz z dziewczynami czekaliśmy na niego w pubie. Gdy dzwoniłem żeby się z nim umówić był trzeźwy. Po 40 min trafił do tego pubu, tak pijany że nie był w stanie mówić. Potem zaliczył zgona, obrzygał się i zaszczał. Pewnego dnia zadzwonił do mnie rano z prośbą… Od razu pomyślałem, że chodzi o pożyczenie kasy na wódkę. Poprosił abym go zawiózł do ośrodka odwykowego, bo sam tam po prostu nie będzie miał siły pójść. Spędził tam 2 miesiące w zamknięciu na detoksykologii i na terapii. Wyszedł i rozpoczął nowe, czyste życie. W chwili obecnej 5 miesiąc nie pije. Potrafi nawet pójść z nami na imprezę i nie pić podczas gdy my pijemy.
Maciek, żył lat 28
Facet o potężnej sile nie tylko fizycznej, ale przede wszystkim umysłu. Poznałem go jeszcze w podstawówce, gdy jako mały gówniarz biegłem po korytarzu i wpadłem na niego wysokiego chłopa, rozwalając w drobny mak swoje okulary. Nie odwrócił się wtedy dupą, tylko ogarnął sytuację i się mną zajął. Miałem przewagę w klasie, bo od tej pory zacząłem się z nim kumplować z kolesiem o kilka lat starszym. Maciek od dawna trenował Karate Kyokushin. Potrafił codziennie rano wstawać o 5:00 i biegnąć do lasu, by tam trenować i kopać drzewa gołą nogą. Bardzo pokorny i szanujący innych, zawsze gotowy pomóc w każdej sytuacji. Pewnego dnia zaczął czuć się gorzej… wykryto u niego guza mózgu. Tygodnie spędzone w szpitalach ciężkie operacje, chemioterapie itp. Nigdy nie widziałem na jego twarzy zwątpienia czy żalu do Boga. Bywały okresy że choroba ustępowała. Świadom tego, że każde uderzenie w głowę może być dla niego śmiertelne, wrócił do treningów, skończył kurs trenera i za darmo uczył małe dzieci karate. Pojawiły się nawroty nowotworu. W tym czasie nigdy się nie poddawał, walczył do końca. Nawet mając świadomość, tego że może nie dożyć jutra oświadczył się swojej dziewczynie. Zmarł w lipcu tego roku… Ślub miał być we wrześniu.
Pewnego dnia wszedłem na forum poświęcone karate kyokushin i zauważyłem, że gdy Maciek żył często udzielał się na tym forum. W stopce pod jego postami widniał cytat: „Rak to nie wyrok, rak to wyzwanie!”
Nie chce Ci się, żyć gdy zerwie z Tobą dziewczyna? Pamiętaj, że życie to dar o które niektórzy muszą walczyć ze świadomością, że każda minuta może być jego ostatnią.
Mój Tato.
Pamiętam jak opowiadał mi swoje dzieciństwo. Miał trójkę rodzeństwa, wychowywali się na małej wsi utrzymując się z rolnictwa. Opowiadał, że będąc dzieckiem miał zeszyt z kalendarzem w którym notował kiedy jego ojciec, a mój dziadek wracał do domu pijany, a kiedy trzeźwy. Gdy był pijany, dzień skreślał krzyżykiem. Gdy wracał trzeźwy, dzień zakreślał w czerwone kółko. Jednak każdy dzień miesiąca był skreślony krzyżykiem. Mimo to mój ojciec zrobił wszystko, żeby nie być takim jak dziadek. Ze wsi wyrwał się do miasta do technikum budowlanego, podczas gdy cała rodzina nalegała żeby został rolnikiem. Ukończył technikum. Poszedł do wojska,, gdzie został kapralem i sekretarzem jednostki. Później otrzymał pracę w urzędzie z której go wywalili na zbity ryj, bo nie chciał „kręcić na boku” mając na utrzymaniu żonę i mnie, roczne dziecko. Tato od podstaw wybudował sam duży dom. Nie czekał na jakiś spadek lub gotowe lokum. Zrobił wszystko, żebym ja i mój brat mieli lepsze dzieciństwo niż miał on. I wywiązuje się z tego w 200%. Nawet teraz ja jako 26 letni chłop mogę liczyć na niego jak małe dziecko z podstawówki.
Całe swoje życie możesz spędzić na narzekaniu. Szukaniu urojonej motywacji, czegoś co Cię popchnie do przodu. Możesz czytać książki, uczyć się nowych zbawiennych technik. Ale możesz też stanąć przed lustrem, spojrzeć sobie samemu prosto w oczy i powiedzieć: nie ma chuja we wsi, dam radę! Inni potrafią, to ja też umiem.
W każdym moim zwycięstwie jest pot i krew poświęceń! Chcę ubrudzić ręce by wybudować szczęście, ubrudzić ręce by wybudować szczęście!
W swoim życiu chcesz być postacią drugoplanową, czy głównym bohaterem? Bądź więc bohaterem, zwykłym, ale bohaterem. Dla Twojej kobiety, Twoich dzieci i dla siebie samego.
I tego każdemu z nas życzę!
Odpowiedzi
Podrywanie według mnie
czw., 2013-01-24 17:16 — KołbojPodrywanie według mnie powinno być efektem samorozwoju, zamiast inwestować w techniki podrywu bądźmy nią, samą w sobie. To jest inwestować w siebie by nie zawracać sobie głowy głupim podrywaniem, miejmy to w sobie.
Blog jak najbardziej NA TEMAT
Nie nie i jeszcze raz nie
czw., 2013-01-24 17:51 — SneakersNie nie i jeszcze raz nie
samorozwój nie sprawi, że w 100% dzięki niemu kobiety będą do nas lgnąć. Do kobiety trzeba oddzielnego tematu i ten temat daje TA STRONA. Możesz się rozwijać w biznesie, możesz się rozwijać w czymkolwiek innym. To są kategorie, a podrywanie jest oddzielną KATEGORIĄ, którą trzeba POSIĄŚĆ aby dobrze mieć z kobietami
Możesz rozwinać się w biznesie i czymś innym, ale nadal nie będziesz wiedzieć jak obchodzić się z kobietami, no chyba że jesteś na tyle bystry, że nie popełniasz błędów i bardzo szybko się uczysz na swoich doświadczeniach to już inna sprawka
Ja co prawda mam kobietę, ale obecnie rozwijam swoje ciało (też samorozwój) pływam, cwiczę w domu ale jakoś nie zauważyłem aby inne kobiety zwracały na mnie uwagę i widzisz jak to jest? niby się rozwijam ale kobiety nadal na mnie nie patrzą? (prócz mojej partnerki rzecz jasna). Już pomijam no life's, których pełno na świecie
Ale jak widzisz trochę Twojej teorii podważam na każdym kroku.
A blog na temat byłby jakby strona nazywała się: bohaterowie.org albo motywacja.pl albo samorozwoj.org
Musisz wiedzieć, że w
czw., 2013-01-24 18:38 — KołbojMusisz wiedzieć, że w podrywaniu jak w biznesie
Pewne rzeczy się pokrywają ze sobą.
Rozwijasz się DLA SIEBIE nie dla kobiet, tak jak już wcześniej pisałem.
Nie można podchodzić do podrywu jako stricte podrywu, ponieważ uwodzenie to coś więcej niż tylko techniki i rutyny.
Blog ten pokazuje nam historie kilku FACETÓW Z JAJAMI, uczy nas MĘSKICH RZECZY.
Nie możemy zacząć mówić o uwodzeniu jeśli nie staniemy się pierw MĘŻCZYZNAMI.
Jakoś mój znajomy był bez
czw., 2013-01-24 16:33 — SneakersJakoś mój znajomy był bez zbędnych umiejętności, nawet nie pamiętał liczby ucisków i oddechów.. nie był odważny nigdy i śmiały, nigdy nie był opanowany - wiecznie nerwowy.. a mimo to uratował człowieka i bez wątpienia jest to czyn bezcenny LECZ jednorazowy, który nie wpłynął później na zycie znajomego jakoś szczególnie. ot uratował komuś życie, wiadomo cieszyć sie można, ale żeby przez to jakoś poprawił umiejętności? NIE, zeby przez to miał kobietę? NIE. a czy chociaż trochę uspokoił się? a gdzież tam nadal nerwowy jest
znam go długo i wiem jaki był
czw., 2013-01-24 16:42 — Sneakersznam go długo i wiem jaki był PRZED jak i PO akcji
nic się nie zmieniło i nie tylko ja tak sądzę 
Jaskier, Twój komentarz też
pt., 2013-01-25 19:42 — M4rassJaskier, Twój komentarz też właśnie w tej chwili został przez Ciebie samego zakwalifikowany jako taki "przepis kulinarny" na stronie o uwodzeniu...
ZE ja kurwa tego wczesniej
pt., 2013-01-25 22:25 — Czarny22ZE ja kurwa tego wczesniej nie przeczytalem ......
.................................................
Świetny blog. Mnie i moją
pon., 2013-01-28 18:48 — Izzy3Świetny blog. Mnie i moją dziewczyne dziś chyba dopadl ten "Blue Monday"... heh.. mam nadzieje, że jutro wstanie lepszy dzień.
Motywujący tekst, myślę, że w trudnych chwilach jeszcze nie raz tu wróce. Pozdrawiam ;]
Siedzielem wlasnie na yt i
pon., 2013-01-28 19:23 — butterfly4994Siedzielem wlasnie na yt i szukalem jakis filmow z motywacja, i sobie pomyslalem ze wejde na podrywaj.org. nie bylem tutaj od dluzszego czasu a tu prosze, mila niespodzianka. mam motor jak cholera teraz ;D dzieki