
Testy dna
Pater semper incertus
Ojciec zawsze niepewny
Ten temat można uznać bez wątpienia jako najtrudniejszy do poruszenia z kobietą. Zalecam omijanie go szerokim łukiem. Dyskutowałem na ten temat z niezliczoną ilością kobiet i efekt tych rozmów był oględnie mówiąc mało ciekawy. To tak w ramach wstępu.
W życiu mężczyzny jeśli chodzi o relację d-m wypada znać choć trzy artykuły:
Art. 200. § 1 Kodeksu Karnego. Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
Art. 31. § 1 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego. Z chwilą zawarcia małżeństwa powstaje między małżonkami z mocy ustawy wspólność majątkowa (wspólność ustawowa) obejmująca przedmioty majątkowe nabyte w czasie jej trwania przez oboje małżonków lub przez jednego z nich (majątek wspólny). Przedmioty majątkowe nieobjęte wspólnością ustawową należą do majątku osobistego każdego z małżonków.
Art. 63 Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego. Mąż matki może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu sześciu miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę, nie później jednak niż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.
Są tutaj kobiety na forum i to będzie taki humor prawny. Jeśli wyjdziecie za mąż lub jesteście w takim stanie to polecam szarpnąć małżonka na złote łyżki. To mogłoby może nie przejść, ale taka dość dobra zastawa stołowa to już spokojnie.
Art. 939. § 1 Kodeksu Cywilnego. Małżonek dziedziczący z ustawy w zbiegu z innymi spadkobiercami, wyjąwszy zstępnych spadkodawcy, którzy mieszkali z nim razem w chwili jego śmierci, może żądać ze spadku ponad swój udział spadkowy przedmiotów urządzenia domowego, z których za życia spadkodawcy korzystał wspólnie z nim lub wyłącznie sam. Do roszczeń małżonka z tego tytułu stosuje się odpowiednio przepisy o zapisie.
§ 2. Uprawnienie powyższe nie przysługuje małżonkowi, jeżeli wspólne pożycie małżonków ustało za życia spadkodawcy.
Świadomość prawna w naszym kraju stoi na przerażająco niskim poziomie. Tyle się tutaj mówi o rozwoju, zatem ja dodam, że każdy mógłby sięgnąć po Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy przez co zobaczyć jak państwo normuje relację kobiety i mężczyzny. To bagatela 58 stron A4. Lektura ciekawa jeśli przyrówna się do swojej rodziny czy wydarzeń typu ślub. Zainteresowanie prawem pomaga. Nie trzeba być adeptem prawa czy prawnikiem.
Warstwa faktyczna
Jeśli rodzicielstwo to obowiązki obojga rodziców. To dlaczego tylko jedno z nich może posiadać pewność graniczącą ze 100% zgodnością ze stanem faktycznym? Kobieta może pomylić się co do swojej roli tylko w dwóch wypadkach. Po pierwsze, gdy zajdzie pomyłka na porodówce. Po drugie jeśli będzie sztuczne zapłodnienie i nastąpi omyłka co do jej materiału genetycznego. Aczkolwiek nie jest narażona na sytuację, że mąż przyjdzie z noworodkiem na ręku i powie jej z rozdziawioną buzią: Kochanie, patrz jakie mamy śliczne dziecko. Chciałbym widzieć minę kobiety, która znalazła się w takiej sytuacji i nie chciałbym być jednocześnie tym mężczyzną, bo coś myślę, że zarobiłby patelnią. Mężczyzna zaś jest narażony na taką sytuację, może nie w tak przerysowany sposób, bo robi się przestępstwo oszustwa w białych rękawiczkach. Kobieta spółkowała z pociągającym mężczyzną, ale jak przyszło co do czego to jednak wolała tego nudniejszego, ale bardziej zaradnego. Za coś takiego powinna odpowiadać karnie, bo ona wie, że może wprowadzać drugą stronę w błąd, ale drugiej strony nie uświadamia. Jednak jest na to przyzwolenie społeczne. Gdyby go nie było i po weryfikacji testami dna następowały procesy o zwrot kosztów poniesionych na ciąże nieswojego dziecka plus za straty moralne to sytuacja uległaby poprawie. Jednak to jest materia przemilczana w opinii publicznej. Lepiej dyskutować po raz tysięczny na temat aborcji niż rzucić w eter obligatoryjne testy dna. Mężczyźni rządzą światem, a nimi kobiety. Tu to widać najlepiej. Pozwalamy na takie oszustwa bez konsekwencji. Reasumując, pod względem słuszności nie powinno być przyzwolenia dla sytuacji, gdy jedna strona ma przewagę wiedzy oraz pewności i nie zezwala się w zrównaniu z nią, choć podmioty ponoszą takie same obowiązki.
Różne są szacunki, co do tego ilu mężczyzn wychowuje nieswoje dziecko. Pojawiają się nawet takie oscylujące w granicach 10%. Testy dna staniały bardzo. Ta cena aż wydaje się zbyt niska. Ciekawe są badania dna mierzące pokrewieństwo nie przez ojca, ale przez matkę ojca. Jeśli termin upłynie na zaprzeczenie ojcostwa to nie można go przywrócić. Jedynym ratunkiem jest prokurator, jak to brzmi… Jednak czy na pewno pewnym? Przykład 30-letniego Bartka z Piotrkowa reprezentowanego przez mecenas Marię Wentland-Walszkiewicz pokazuje, że nie jest to do końca skuteczny sposób. Zainteresowanych odsyłam do wujka google.
Czy testy dna to jedyne wyjście?
Nie, bo istnieją inne pewniki. Po pierwsze zgodność krwi. Tabelkę dziedziczenia krwi pewnie wielu z was widziało na lekcjach biologii. Może warto sobie odświeżyć? Może warto zainteresować się grupą krwi partnerki? Jeszcze lepiej byłoby wybrać się wspólnie na oddawanie krwi by zrobić coś dla innych w ramach wspólnych uczuć. W niektórych wypadkach dane mogą być tak oczywiste, że już nie trzeba sięgać po wiedzę laboratoryjną. Niebieskoocy są niejako uprzywilejowani jeżeli skoligacą się ze sobą, bo dziecko powinno posiadać niebieskie oczy, mur, beton, przynajmniej matematycznie, natura lubi wymykać się z ram.
Prewencja
W sieci można natrafić na przerażające dla mężczyzn tematy na forach lub artykuły o tym, iż kobieta chcąca dziecka potrafi zrobić wiele, oj wiele. Od słynnego chyba zapomniałam wziąć tabletki, a to wezmę dwie teraz po wstrzykiwanie sobie nasienia pobranego strzykawką z prezerwatywy do pochwy. Zatem jeśli chodzi o antykoncepcję to warto być odpowiedzialnym i świadomym we własnym zakresie. Jak wolicie? Powierzyć komuś gotówkę by poszedł do banku wpłacić za was czy jednak pójść osobiście i dopilnować interesu? Zatem można kupować prezerwatywy wyłącznie przez siebie (przypadek legendarnej kioskarki dziurawiącej kondomy ku przyrostowi naturalnemu) i zadbać o ich utylizację własnoręcznie. Można także pomyśleć o żelu plemnikobójczym. Aby wznosić toasty z kolegami świadomie: aby następny dzień dziecka nie był naszym.
Rozmowa z kobietami
Co do zasady przybiera postać „auć auć, nic nie wiem, nic nie słyszałem” rodem z odcinka Maxa Kolonko: Telewizja to jest business. Głównym argumentem kobiet jest zaufanie. Ten argument jest wysoce niefortunny. Łatwo można go odbić. Pytam się je, czy zgadzają się z moją koncepcją zaufania, ewentualnie w rozmowie wplatam to. Zaufanie to stan w którym dwa podmioty nie są pewne co do określonego zdarzenia i muszą wykazać się wiarą w drugą osobę. Najlepszym przykładem jest tu wierność. W innym wypadku partnerzy by się za sprawdzali na śmierć i dofinansowali kieszenie detektywów. Nie mówiąc o fiksacji. W przypadku rodzicielstwa o czymś takim nie ma mowy, bo kobieta ma przewagę wiedzy. Zatem ich koronny argument jest obalany. Rybka wpadła w sieć. Potem jak to sobie uświadamiają to słychać taki pisk ich wymalowanych paznokci przejeżdżających po szybie. Wtedy pojawia się kobiece ego. Kobieta czuje się skrzywdzona, bo odbiera to jako podejrzenie w kierunku swoim, że jest niewierna i zaczyna się robić nieciekawy spektakl. Kobiety nakręcają się. Oj nakręcają. Niektóre dostają piany na swych ślicznych buziach. Nie można już tego zatrzymać. Przypomina to reakcję łańcuchową. Poszła iskra, nastąpił zapłon, zapnijcie pasy, jazda bez trzymanki. Tematu nie da się zamknąć, zmienić. Wiją się jak węgorz, bo argumentów logicznych nie mają, główny został im wytrącony. Zatem czas sięgnąć po ostateczny oręż czyli emocjonalność. Mężczyzna zaś jest gnębiony przez to, że śmiał nawet poruszyć taki temat. Tak jest w wielu wypadkach. Pojawiają się fochy. Atmosfera jest tak nieprzyjemna, ciężka, że można to wyczuć na wiele mil. Na to też jest patent. Wielu mężczyzn w obawie przed taką formą przemocy psychicznej robi testy dna w ukryciu. Zatem można wystosować kolejne pytanie: Jak wolisz? Wiedzieć, że mężczyzna chcę testów czy wolisz jakby zrobił je w ukryciu? Wtedy wiadomo pojawia się już leciwa akceptacja, na zasadzie z dwojga złego. Wtedy można dodać, że zrobienie za plecami to jest naruszenie zaufania prawdziwe.
Nie zawsze taką formę przybiera dysputa z płcią piękną, bo spotkałem się z kobietami, które chwytały to w lot ku mojemu zdumieniu i nic nie musiałem tłumaczyć. Wydawało im się to naturalne. Tak oczywiste, że to się rozumie samo przez się. Ba, nawet więcej, same dopowiadały, że będąc po drugiej stronie chciałyby wiedzieć. Inne zaś rozumiały, ale nie chciały by to wyszło poza obręb rodziny. Czysto intymna kwestia. Wstydziły się chyba co by powiedziało otoczenie. Jednak w 95% to jest burza. Jeśli szukacie negatywnych emocji, chcecie je wywołać u kobiety, ten temat nie powinien was zawieść. Jednak to może być taki tajfun, że zmiecie waszą relację z kobietą z powierzchni ziemi. Pewnym rozwiązaniem, socjalnym mogłyby być obligatoryjne testy dna, ale jako liberał nie lubię takich rozwiązań.
Co mówi reakcja kobiety na ten temat:
- poziom emocjonalności można określić
- zobaczyć czy jest tradycjonalistką czy potrafi zmierzyć się z innymi trendami
- wejrzeć w jej poczucie sprawiedliwości
- zmierzyć poziom tolerancji
Co na to mężczyźni?
Znam takich, co mają podobny pogląd do mojego. Zrobię, bo chcę wiedzieć, należy mi się to. O żadnej zgodzie kobiety tu nie ma mowy, bo ja nie wyrażam na jej pewność co do jej pokrewieństwa z dzieckiem to w imię czego ma być odwrotnie? Należy jej się rozmowa. Jest to zgodne z duchem równouprawnienia. Kobiety wywalczyły tyle praw na przestrzeni wieku, a jak chodzi choćby o ociupinkę dla mężczyzny to jest wielki problem. Spotkałem też się z innymi głosami wśród naszej płci. Tak po każdym dziecku? Powiedział kolega do mnie na wieść o tym temacie. Zaraz wtórowała mu koleżanka obok, on tylko tak gada, a jakby wziął do ręki dziecko to by mu przeszło. Czyli są mężczyźni tradycjonaliści. Jest także trzecia grupa, którą lubię najbardziej: who cares. Nie myślę, żeby podążali za kobiecym tekstem: ojcem nie jest ten kto spłodził, ale ten kto wychował, ale raczej myślący wszystkie dzieci nasze są i co za różnica, są większe problemy, choroby, wojny. To jest chyba najpiękniejsze w życiu, że są różne postawy nawet na tak drażliwe tematy.
Idealne rozwiązanie?
Zamknijcie oczy. Wyobraźcie sobie pokój waszego dzieciaka. Pełno walających się maskotek, gdzieś tam gra pozytywka w tle, na ścianie plakaty, a wśród nich jedna ramka, gdzie widnieje wynik testu dna mówiący, iż to dziecko jest wasze. Pochodzi od mamusi i tatusia. Kiedy wasze dziecko przyleci do was z pytaniem? A skąd wiesz tatusiu lub mamusiu, że jestem twój to bierzesz szkraba na ręce i pokazujesz mu taką ramkę mówiąc: mam na to dowody z uśmiechem, ale najlepszym dowodem jest miłość do ciebie.
Może od tego trzeba z kobietami zaczynać rozmowę na ten temat. Tak delikatnie, nierzeczowo, ale oddziałując na zmysły. Zarysować im, że chciałoby się taką wizję spełnić. Coś myślę, że się jeszcze przekonam. Dobra zagrywka, gdy się pojawia w ich ustach temat dzieci. W sumie to może być też swoista forma obrony, gdy kobieta naciska was na dziecko. Powinno to wychłodzić temat, a także tylko na tym etapie macie największe szanse na wytargowanie tego. Lepiej bierzcie to oświadczenie na piśmie. Tak zgodnie z zasadą: kochajmy się jak ludzie, liczmy się jak Żydzi. Później się może oblubienicy tak zapomnieć, nie mówiłam tego, źle mnie zrozumiałeś. Jak to Cyceron mawiał: papier się nie rumieni.
Kto z Was panowie myślał o testach dna? Może już robił? Może prowadził rozmowę na ten temat z kobietą?
Tak ogólnie ostatnio na forum przewija się temat ignorowania postów użytkowników. Zauważyłem przy blogach też zwyczaj dodawania kto jest twórcą w tytule. Ciekawa maniera, bo faktycznie przy okazji pozwala omijać blogi z automatu jeśli ktoś nas mierzi. Chętnie z tego skorzystam. Można powielić ten patent, wydaje się interesujący. Nie wszyscy musimy się lubić.
Odpowiedzi
Nie widzicie, że ten trol
ndz., 2016-06-05 11:48 — Stary CapNie widzicie, że ten trol nabija sobie tylko liczbę odsłon i komci?!
Spójrz na swoją liczbę
ndz., 2016-06-05 12:37 — AleusSpójrz na swoją liczbę punktów pomocy, a na moją,a potem przemyśl oskarżenie o trollingu. Ja nie piszę o jakichś uchodźcach. Przeklejam 10 stron A4, czytam raz, no nie da się, drugi, no nie pasuję mi, ale Ci tam nie piszę postów, że mi się nie podoba. Po prostu omijam. Spokojnie na 3 część o Uchodźcach nawet Ci nie nabije odsłony
Odnośnie odsłon. Spójrz na ilość komentarzy, a na ilość odsłon. Potem porównaj ze swoimi Uchodźcami cz. 1
Miłej komparatystyki.
http://www.podrywaj.org/blog/moj...
MrSnoofie wybacz, ale zamykam
ndz., 2016-06-05 12:08 — AleusMrSnoofie wybacz, ale zamykam dyskusję z Tobą, bo dochodzą do głosu argumenty, że mi zależy na nabijaniu postów. Także kolejni adwersarze nie odpowiem Wam, bo nie życzę sobie takich płytkich ocen pod moim adresem.
Zainteresowanych zapraszam na PW do dyskusji ze mną jakby co:)
"Zatem problem dotyczy dwóch
pon., 2016-06-06 14:07 — Elba"Zatem problem dotyczy dwóch rodzajów mężczyzn: albo takich, którzy mają podstawy podejrzewać swoją kobietę o kurestwo, albo takich, którzy mają dziurę w poczuciu własnej wartości i na gruncie tego podejrzewają zdradę. Nikt normalny, o zdrowym poczuciu własnej wartości, w zdrowej relacji z wartościową kobietą nie wpadnie na to, żeby robić jakieś śmieszne testów dna i potwierdzać, że to jest aby na pewno JEGO dziecko"
Dokładnie tak. I ani pół słowa więcej.
Albo nie, coś dodam. Pytam męża: czy przyszło ci kiedykolwiek do głowy, żeby zrobić test DNA i sprawdzić, czy nasze dziecko jest twoim dzieckiem?
Popatrzył zdziwiony i mówi: nie, a czemu miałoby mi przyjść?