Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Fundamenty uzależnienia oraz jak (i dlaczego) skutecznie rzucać

Portret użytkownika septo

Minęło 40 dni od kiedy nie palę. Biblijna to liczba.. przecież Jezus przez 40 dni pościł na pustyni. Po czasie jaki upłyną zupełnie nie ciągnie mnie do papierosów, powiem więcej - odmawiam za każdym razem kiedy ktoś mnie poczęstuje, po prostu szkoda mi zerować licznik. Jeszcze rok temu decyzja o rzuceniu palenia wydawała się niewyobrażalna.

Rzuciłem bo doszedłem do przekonania, że tego chcę. Tkwiłem w czymś, co przestało mnie satysfakcjonować, czułem, że robię to z przyzwyczajenia, automatycznie, poddając się bez udziału świadomości albo wbrew jej wyraźnym przykazaniom. Palenie stało się po prostu częścią codzienności. Po tym jak rzuciłem odkryłem, że uzależnienie się od palenia, a później decyzja o rzuceniu fajek pozwoliła mi zaobserwować i zrozumieć jakie są fundamenty uzależnienia, jak odzyskać kontrolę nad uzależnieniem i jak wypracować właściwe podejście do rzucenia.

Zrozumienie na jakie są powody uzależnienia od nikotyny pozwoliły mi na eksperymentowanie z odnoszeniem go do wszystkich innych przypadków uzależnienia, w tym także uzależnienia od kobiety – tak często prezentowanego przez zdesperowanych userów (czy przeze mnie jeszcze rok temu).

Postaram się podzielić z wami moimi przemyśleniami. Przy okazji, zauważyłem, że rzucanie palenia pozwala przez chwilę wczuć się w rolę kobiety rzucającej faceta (dziwne ?). Ale po kolei.

Pogadajmy o uzależnieniu. Dlaczego uzależniamy się i dlaczego od bab najmocniej.

1. Facet vs. niewygody i adaptacja jako fundament uzależnienia

Pamiętam jak za dzieciaka jeździliśmy z rodziną na wakacje na mazury (pociąg+autobus). Często były to miejsca odległe od cywilizacji ciche, surowe i sielskie. Charakterystycznym obrazkiem tych wyjazdów był płacz mojej mamy po zrozumieniu do jakiego miejsca trafiliśmy, dla równowagi uśmiech ojca, nie mówiąc o radości jaką mieliśmy z bracholem kiedy lecieliśmy z patykami w krzaki „szukać bazy” i drogi do jeziora.

Od tamtego czasu zupełnie nie zwracam uwagi na niewygody. Wystarczy mi śpiwór, materac, kawałek podłogi, zimna woda – no ok. pewnie nie położyłbym się na kamieniu wśród robali. Faceci są dostosowani do znoszenia niewygody i lubią się katować (siłka, boisko, góry itd.)

Znoszenie niewygód pozwala nam adoptować się do warunków środowiska niezależnie od tego jakie są, natomiast naturalne dążenie do wygody sprawia, że staramy się dostosowywać do warunków w taki sposób żeby wygód mieć jak najwięcej.

U podstaw uzależnienia leży zaburzenie funkcji adaptacyjnej. Jeżeli ktoś doskonale adoptuje się do sytuacji, będzie dzielnie znosił życie z kobietą, która tak naprawdę uwiera go i jest niewygodnym partnerem. Taki przypadek będzie cierpiał i z przyzwyczajenia trwał w takim stanie, aż do przekonania, że inaczej nie można, że to coś normalnego, że to codzienność. Nie dąży do wygody. Staje się biernym odbiorcą życia. Zapomniał o dążeniach. Dochodzi do sytuacji, w której nie będzie już odróżniał stanu wygody i niewygody, który w relacji damsko męskiej uczyni z niego hybrydę bez JAJEc czyli jamniko-jelenia.

Trzeba pamiętać o tym żeby dążyć do wygody !!

2. dlaczego najczęściej maminsynkom rośnie drugi ogonek, a później poroże ?

Wyżej było o każdym facecie bez wyjątku. Teraz o grupie najbardziej narażonych. Maminsynkach. Są różne typy maminsynków. Stereotypowy to mięczak i życiowa dupa, ale mogą to być także kolesie pozbawieni wyższych uczuć, wychowani przez matki na twardzieli, ale z zakodowanym poddaństwem wobec spódnicy, w tym często najbardziej właśnie maminej.

Pisałem o tym wcześniej, czynili to wiele razy lepsi ode mnie. XXI wiek postawił nas facetów w trudnym położeniu. Po pierwsze brakuje prawdziwych męskich wzorców w rodzinie. Zauważcie, że kiedyś facet robił dzieciaka w wieku 20-25 lat, jego dzieciak również w tym wiek. W konsekwencji ziomek w wieku 18 lat mógł mieć ojca w wieku 38 i 60 letniego dziadka. Tzn. rosnąc mógł obserwować 2 facetów, z których jeden był w sile wieku, a drugi wkraczał powoli w jego jesień. Ile lat teraz mają nasi ojcowie ? ile lat my będziemy mieli jako ojcowie, kiedy nasze pociechy zaczną wchodzić w dorosłe życie ? 50 ? ile będą mieli dziadkowie 75-80 ? w ogóle będą dziadkowie ?

Należę do pokolenia, które wychowywało się na podwórku. Obok boiska była ławeczka. Na ławeczce siedziała „podwórkowa starszyzna” my słuchaliśmy siedząc obok na trawie. Uczyliśmy się tam przeklinać, słuchaliśmy o całowaniu, czasami ktoś zwędził z chaty playboya i nam pokazał. Z wypiekami na twarzy słuchało się 16-18 latków opowiadających o tym jakie Asia czy Marysia ma cycki, a „zaufani” mogli posłuchać o seksie. Po jakimś czasie dostępowaliśmy zaszczytu zasiadania na ławce, później zapraszaliśmy na nią młodych. Wiedzieliśmy jak się zabierać za koleżanki w podstawówce liceum i na podwórku – właśnie dlatego, że słuchaliśmy o tym od starszych.

Wiedziałbym jak zachowywać się w związku gdybym mógł podglądać ojca, dziadka, wujów, kuzynów. W chuj mi tego brakowało.

Nie mając od kogo otrzymać podstawowej wiedzy o relacji damsko-męskiej, istnieje ryzyko, że facet (maminsynek taki jak ja) bezpośrednio spod maminej spódnicy trafia pod spódnicę swojej lubej. Ustawia się w podobnej relacji jak z mamusią – „słuchać, wykonywać, przepraszać, nie podnosić głosu”. Staje się jamniczkiem nie widząc w tym nic złego – mamusia chwaliła, gotowała – teraz Justysia chwali (no.. czasem) i gotuje – coraz podlej..

Biorąc pod uwagę to, co opisałem w pkt. 1 adoptujemy się szybko do wszystkich związanych z tym niewygód. W dodatku maminsynek, mając zakorzenioną dozgonną miłość do matki niemal automatycznie uzależnia się od swojej nowej pani. Nie wyobraża sobie życia bez niej, nie wyobraża sobie że może ją zostawić (bo matki się nie zostawia), trwa i pragnie ją przy sobie utrzymać za wszelką cenę. Nie zdając sobie sprawy z tego, że jest uzależniony. Zupełnie zwyczajnie nie wie co jest mu potrzebne, co może mieć, a czego się trzyma.. A pani najczęściej w pewnym momencie robi sobie z jamniczka – jelenia (przerobiłem Smile ) bo rzadko się uzależnia.

Trzeba pamiętać, że z kobietą nigdy nie połączą nas więzy krwi, to zawsze będzie relacja polegająca na odkrywaniu bliskości z OBCĄ osobą !

3. Męskie zamiłowanie do rutyny – tutaj też czai się niebezpieczeństwo

Jak sobie powiedzieliśmy faceci przyzwyczajają się do niewygody, co często staje się przyczyną późniejszego uzależnienia, syndrom maminsynka potęguje ten stan. Niestety jest jeszcze trzeci czynnik jakim jest skłonność facetów do rytuałów, rutyn, przyzwyczajeń itd. Sam je mam i nie rozumiem co je powoduje. Nie potrafię nie mieć pełnej kolekcji czegoś. Jeżeli coś składa się z 5 elementów, nie mogę mieć 4.. zawsze smaruję kanapkę po szerszej stronie itd. są goście, którzy muszą zacząć dzień o 5:30 od 10km biegu, są tacy, którzy muszą najpierw napić się kawy, wyjść na balkon czy zamieszać 7 razy w lewo (taki klimat jak w „Dniu Świra”).

Cześć tych rutyn jest zupełnie niegroźna, część zdrowa, ale jeżeli przez przypadek kobieta stanie się jedną z tych rutyn niezbywalną częścią codzienności i facet przestaje sobie wyobrażać dzień bez pomyślenia/zadzwonienia do niej/napisania sms etc. to rutyna przeradza się w uzależnienie..

Kobieta nie może być naszym hobby !

Nie jestem naukowcem, więc metodologicznie pewnie można zauważyć tu pewne nieścisłości lub niedomówienia i na pewno dałoby się jeszcze coś dorzucić. Obserwując siebie i tematy na forum zauważyłem 3 główne fundamenty naszych uzależnień. Nazwałem, opisałem – macie materiał do dalszych przemyśleń na ten temat.

Skoro łatwo się uzależniamy, to trzeba przyznać, że smak i zapach kobiecego ciała, to rozkoszne jedyne w sobie ciepło stanowi przekurewsko mocny czynnik uzależniający. Nie ma argumentu dla którego w łatwy sposób z niego zrezygnujesz. Prędzej zaakceptujesz niewygody - do czego jak sobie powiedzieliśmy jesteś przystosowany.

No to jak rzucić ? i jak to (chyba) wygląda oczyma kobiety.

Wróćmy do nikotyny. Łatwiej jest operować na tym przykładzie. Uzależnienie objawia się w ten sposób, że odczuwamy dyskomfort mając do tego ograniczony dostęp lub gdy myśląc o tym, że brak tego czegoś rodziłby dyskomfort - profilaktycznie boimy się utraty tego czegoś. Żeby w takich warunkach z czegoś zrezygnować musimy na chwilę zatrzymać się i odpowiedzieć sobie na kilka pytań. U mnie z fajkami wyglądało to w następujący sposób.

Po co to robię ? To jest przyjemne i relaksuje ! Co jest w tym przyjemnego i na jak długo się relaksuję ? Dym jest przyjemny ? Przecież już po 15 min jestem wkurwiony i myślę o tym żeby zapalić ! Ok. po prostu to lubię. Co w tym lubię ? To że mogę wyjść, na chwilę się zatrzymać, pomyśleć ? A nie mogę wyjść, na chwilę się zatrzymać i pomyśleć nie paląc ? Mam takiego swojego małego, przyjaciela który zawsze jest przy mnie, swoją małą chwilę wolności ! Płacę za to, wkurwiam się i zdechnę na raka, nie wiem jak by się żyło bez jego obecności – zajebista wolność, świetny przyjaciel.. Budzisz się i chcesz uciekać – rzucasz.

Taki dialog możemy przeprowadzić w stosunku do każdego chorego układu w którym pierwszym symptomem, że coś jest nie tak to brak poczucia szczęścia, wrażenie robienia czegoś na siłę, jechania pod górę, tworzenia sobie wymówek i usprawiedliwień. Wreszcie strach – jak to będzie bez tego ?

Ok. ale jak zastosować taki sposób rozumowania, kiedy właśnie powiedzieliśmy sobie, że cipka jest super ! Włącza się panika i desperacja – zwłaszcza w przypadku kolesi, którym było ciężko znaleźć drogę do cipki – „rezygnować z cipki i nie mieć cipki” – uwaga ! to krzyczą wasze przerażone jądra. Ja uważam, że z fiutem nie ma sensu dyskutować i w takim przypadku niezależnie od okoliczności trzeba zastosować manewr, który nazwałem rozmową „chuja z butem” po prostu kopnąć się w jaja i użyć mózgu oraz frazy ze strony „inne też mają”.

Są tu pewnie tacy , którzy w tydzień zaliczyli więcej niż ja przez całe życie. Ale to co przeżyłem wystarcza do sformułowania tezy, że kobiety najmniej się różnią właśnie cipką. W rozmowie „chuja z butem” nie ma więc argumentu cipki. Odpowiadacie sobie na wszystkie powyższe pytania sprowadzając waszą kobietę i życie z nią na poziom „bez seksu”.

Wynik będzie inny. Toksyczna kobieta bez cipki będzie jak nikotyna. Jesteś po prostu uzależniony. Rzucasz.

Ciekawa to sprawa, i w sumie zajebista. Rzucając faje, musisz myśleć – k.. już nigdy nie zapalę. Może coś źle pomyślałem, może nie umiałem palić, może to była zła decyzja. Może jeden dziennie, może dałbym radę itd. Konsekwencją rzucenia fajek – jest brak fajek. Natomiast uzależnienie od kobiety najskuteczniej leczy się dużą ilością znajomości z innymi kobietami !!! Rzucasz coś, żeby prawdopodobnie w mniejszych dawkach brać więcej lepszego towaru z rynku. Rzucając nie rzucasz. Magia ! Mała rada. Poddawajcie krytycznej obróbce gadkę o tym, że nie warto albo nie wolno mieć koleżanek. O tym że friendzone to getto dla fiuta etc. Fakt - uganianie się za koleżanką i desperackie próby zmiany friendzone na coś więcej, osaczanie kobiety, która nie ma na nas ochoty – to uzależnienie. Nie ma nic złego w posiadaniu koleżanek dając im do zrozumienia, że cały czas odbieracie je jako kobiety.

Wspomniałem, że wydawało mi się, że rzucając nikotynę przy okazji poczułem się trochę jak kobieta, która męczy się z facetem, który na początku wydawał się kuszący, później jakoś tak okrzepł w szarej codzienności, zaczął męczyć więc ona coraz częściej myślała jak by to było żyć bez niego. Odsuneła się mentalnie, ale byli dalej razem. Ograniczała ilość kontaktów. Bywały dni że nawet o nim nie pomyślała, ale wieczorem ze strachu przed tym uczuciem kochała się jak szalona. Wewnętrznie podjęła decyzję, ale zanim rzuciła delektowała się każdym zbliżeniem. I nastąpiło rozstanie, burzliwe albo spokojne, po którym było trochę myślenia, a po czasie zastanawiała się już tylko, czy ta przygoda to nie był sen. Teraz tonie w nowym uzależnieniu. Nie mówię, że tak musi mieć każdy facet. Ja tak miałem – babskie rozterki przy rzuceniu fajek.. Może troche je teraz lepiej rozumiem ?

Na koniec - najmądrzejsze zdanie jakie padło na tej stronie – "nauczcie się tracić kobiety". Są momenty w których żeby utracić trzeba zdecydować się i wiedzieć jak rzucić.

Miłego dnia panowie (no i panie)

Odpowiedzi

Paradoksalnie jednak fakty są

Paradoksalnie jednak fakty są takie, że palacze są zdecydowanie atrakcyjniejsi dla kobiet

Portret użytkownika Mugen

Też nie palę. Około 2

Też nie palę. Około 2 miesiące, sam nie wiem ile bo przestałem liczyć. Rzuciłem bo szkoda kasy chociaż i tak teraz przepuszczam ją na alko inne atrakcje Laughing out loud