Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Czy wszystko jest w twojej głowie? by Yami

Portret użytkownika Yami

Współczesne uwodzenie jest często serwowane w formie, która zakłada, że jeśli wyryjesz sobie w głowie kilka prawd życiowych i odklepiesz wystarczającą ilość podejść, to staniesz się uwodzicielem, o którym zawsze śniłeś. Nie bagatelizuję przyswajania wiedzy czy działania. Musisz uświadomić sobie pewne sprawy i wdrożyć je w swoje życie. Musisz wiedzieć, żeby nie być miłym chłopcem, nie psić, nie stękać o spotkania. Nie być sfrustrowanym potrzebującym. Musisz też w jakiś sposób poznawać kobiety. One same nie przyjdą i o tym już wiesz.

Cały cudowny schemat można sprowadzić do dwóch kroków:

1. Pochłoń wiedzę i zaaplikuj do swojego życia
2. Ruchaj laski

Niemniej często jest tak, że ludzie pochłaniają wiedzę, podejmują mniejsze lub większe działanie, a efektów albo nie ma, albo są mocno niezadowalające. Ludzie reagują na nich nie tak, jakby chcieli. Kobietę mają raz do roku, co jest oczywiście nieporównywalnie lepsze od zupełnego braku, no ale nie można powiedzieć, że jest to zadowalająca liczba. A potencjalne romanse walą się jak domki z kart.

Do pełni depresji brakuje tylko jednego. To, co u nich nie działało, u kogoś w otoczeniu wlazło jak nożyk w masełko. Reakcje zupełnie różne. Na nich kobiety spoglądają, jakby przyłapały ich w kiblu, jak tłuką pisiorem o zlewozmywak, drąc mordę o wyzwoleniu republiki pingwinów. Na innych natomiast – jakby właśnie się dowiedziały, że sam szatan pierze im skarpetki. A wykonanie wydaje się względnie takie samo.

Przychodzi taki i mówi:
„To są jakieś podwójne standardy!” Wink

I powiem wam teraz, gdzie leży sedno — uwodzenie zostało spopularyzowane i skomercjalizowane. Zostało sprowadzone do gruntu, na którym może robić to każdy. Każdy i od zaraz. Kontaktujesz? Dzisiaj kupujesz moją książkę, idziesz na szkolonko – jutro ruchasz modelki. Kopnie cię jak ruski generator, w głowie ci się od razu poukłada i od jutra startujesz. Bądź pewny siebie, bądź ambitny, DUŻO PODCHODŹ! Tak! Zupełnie jakby to było przerzucanie węgla! I tyle, stary! Niczego Ci nie trzeba, bo wszystko, czego potrzebujesz, jest w twojej głowie! Laughing out loud

Wiesz już, o czym mówię? Został sprzedany ci przepis, który od jutra ma zadziałać u każdego. Zarys ogólny, bardzo umowny. Spopularyzowany i niewymagający. Tak, niewymagający. Pokazujący, że podrywanie jest bardzo, bardzo proste. Pasujący do modela i zaniedbanego grubasa. Milionera i kasjera z biedronki. Przepis trafny i dobry, bo zawiera wiedzę najpotrzebniejszą. Ale przepis, który nie wygra za ciebie życia. Nie zmieniający rzeczywistości i ogólnie przyjętych praw. Nie przeskakujący warstw społecznych i nieczyniący z ludzi Bogów. Przepis przemilczający pewne sprawy.

Prawidłową ideologię można sprowadzić do trzech kroków:

1. Nie bądź gównem
2. Pochłoń wiedzę i zaaplikuj do swojego życia
3. Ruchaj laski

Proste, prawda? Problem w tym, że wielu jest gównem, ale wierzy, że odpowiednie podejście wszystko nagle pozmienia. I tu jest problem. Jeden z drugim ma w życiu rozpierdol, że mikołaj rozważa, czy w ramach litości nie przynieść im na święta przymusowej eutanazji. Ale oni przeczytali książkę, wykuli i mają tyle zapału, że są gotowi przejść GTA na piechotę, aby zaruchać. A później jest jęk i płacz, bo ludzie nie traktują ich poważnie. Bo kobiety, pracodawcy i pies sąsiada traktują ich przez inny pryzmat niż kolegę, który gównem nie jest. Który ma ogarnięte najważniejsze aspekty swojego życia i tym przyciąga. Nie jest tylko odmalowanym wrakiem, tylko stabilnym statkiem. I ludzie, kłamani tą całą ułudą, że to, kim jesteś, nie ma znaczenia, są bardzo zdziwieni, że u nich nie bangla tak, jak powinno. Wink

Owszem, wszystko zaczyna się w głowie. Ale odpowiednie myślenie o sobie i rzeczywistości, ogłada towarzyska, odpowiednia kalibracja zachowania, to tylko mała cegiełka większej budowli. Jeśli będziesz traktował siebie jak króla, gdy całe twoje życie z każdej strony będzie pokazywało, że twoje miejsce jest wśród żebraków – to tak właśnie ludzie będą Cię traktować.

Nie lubię sposobu, w jaki serwowana wiedza traktuje kwestie wyglądu i pieniędzy. Spycha te sprawy na totalny margines. No bo przecież wszystko jest w twojej głowie. Wink Mniejsza o to, że każdy w swoim własnym interesie powinien dążyć do tego, aby być zdrowym, ładnym i żyć godnie. Ale sprzedawanie wizji, że wystarczy „mieć dla siebie” i „być zadbanym”, aby mieć lasek w bród, to swoiste przekłamanie. Są to terminy bardzo ogólne, naciągane wręcz, bo dla jednego będzie to „mama mnie już nie karmi i codziennie się myję” a dla drugiego „nie wyobrażam sobie zarabiać mniej niż cztery kafle miesięcznie albo założyć niedopasowane ciuchy”.

Wewnętrznie możesz być naprawdę solidnym produktem. Możesz być poukładany i sprawny. Ale jeśli od strony reklamy, którym jest przede wszystkim wygląd, przebija u ciebie totalna amatorszczyzna, to wiele osób taki produkt przekreśli z wejścia. Ludzie będą zakładać, że produkt, który ma taką reklamę, nie może być dobry. I z drugiego końca kija – jeśli masz przyciągającą, rewelacyjną i przemyślaną kampanię reklamową – ludzie będą nadawać ci pozytywne cechy. Będą zakładać, że jesteś dobrym produktem i jeszcze przed głębszym poznaniem traktować cię lepiej.

Od tego, jak wyglądasz, zależy, z jakiego poziomu zaczynasz wszystkie swoje relacje z ludźmi. Więc nie jest to po prostu kwestia „bycia zadbanym”. Jeśli jesteś gruby, nosisz workowate bluzy i ogólnie masz aparycję, jakbyś właśnie uciekł z więzienia na Słowacji, to będziesz zaczynał z zupełnego dołu. Z gruntu, z poziomu podłogi. Będziesz musiał przekonywać ludzi i pokazywać im, że masz cechy, o które by cię nie posądzili. I znowu – jeśli jesteś ładny – będziesz dostawał pozytywne reakcje, zanim jeszcze otworzysz usta.

Świetnie wyglądający facet, który przerobił trochę materiału i ma jaja stosować się do tego, co przyswoił, nie ma specjalnie dużego problemu ze zorganizowaniem sobie seksu. Tutaj już kwestia leży w jego szlifie. Często jednak szukać nie musi, bo kobiety same zabiegają o jego uwagę. I wtedy, już od startu, może wykorzystać pełen potencjał swoich umiejętności.

Facet, który nie pracuje nad swoim wyglądem, będzie przekreślany raz za razem. Nie tylko przez kobiety. Przez pracodawców, kolegów też. Jako brzydki gość możesz spotkać się z całym spektrum rozczarowań i milionem sposobów na bycie wyjebanym. Kobiety mogą nie chcieć się z tobą spotkać. Mimo starań i bardzo pozytywnych cech będą zwlekać i rezygnować z budowania znajomości z tobą. Może dojść do sytuacji, gdzie będziesz miał seks, ale – o ile celujesz w stabilny związek – będzie ci bardzo trudno zbudować taką relację. Będziesz jak produkt z biedronki, który może jest smaczny, ale wstyd pokazać się z nim publicznie.

Będziesz przez całe życie miał drogę pod wiatr. Przed każdą nową osobą będziesz musiał pokazywać, że jesteś silnym facetem. Będziesz musiał skakać jak cyrkowa małpa, aby zmazać słabe lub obojętne wrażenie wywołane wyglądem.

Pracuj więc, każdego dnia, aby być przystojnym facetem. Bo – paradoksalnie – będzie cię to kosztowało mniej energii, niż całe życie udowadniania, że jesteś lepszym mężczyzną, niż wyglądasz. Nie masz „być zadbany”. Masz dążyć do efektu, gdzie twój wygląd rozpierdala. Gdy się pojawiasz, atmosfera ma gęstnieć. Laski mają szeptać „co to za gość?”. Masz ze swoim wyglądem być jak cios w ryj, a zarazem subtelny skalpel.

Druga wspomniana już kwestia to pieniądze.

Wielu facetów nie potrafi zaakceptować faktu, że kobiety lubią gości, którzy potrafią zarabiać. W naszym kraju ogólnie poruszenie tematu hajsu to jedno wielkie tabu. Przyjęło się mówić, że zawsze brakuje i ogólnie bieda. A jeśli jakimś cudem nie klepiesz biedy, to tak, jakbyś złamał jakąś niepisaną zasadę i jesteś frajer, złodziej i zdrajca. Najlepiej wtedy takiemu dać do wiwatu, bo od tych pieniędzy mu się poprzewracało i co on w ogóle sobie pozwala czuć się dobrze. Wink

Laski nigdy Ci tego nie powiedzą. Nie będą się głośno przyznawać, że facet, który ciągnie powyżej średniej krajowej, wzbudza podziw. Że pociąga je seksualnie. Nie mówię tutaj o milionach, tylko jak najbardziej osiągalnych zarobkach. Takich, dzięki którym nie tylko przeżyjesz, ale możesz pozwolić sobie na życie i na rozwój. Kobiety nie mówią o tym głośno, bo frustraci okrzyknęliby je zaraz tępymi kurwami, które czyhają na twoją kasę. A to jest dla kobiety w pewnym sensie śmierć na gruncie społecznym.

Nie chodzi o to, jak dużą cyferkę chomikujesz na koncie. Chodzi o to, co z tymi pieniędzmi robisz.

Niektórym wydaje się, że są stabilni i sami się utrzymują. Ale jak padnie lodówka w domu, to jest koniec świata. Jest płacz i wołanie do Boga, dlaczego im to robi. Czy to jest prawdziwy facet?

Pomijając wyżej wspomniane dobre ciuchy, dobre zarobki gwarantują ci dostęp do lepszych kosmetyków, łatwego zdobycia mieszkania, samochodu, elektroniki. I znowu – nie mówię tutaj o pieniądzach wystrzelonych z kosmosu. Chodzi o zupełnie normalne produkty, do których masz dostęp.

Pieniądze dają ogromne możliwości rozwoju. Niektórzy bardzo chcą schudnąć, ale nie stać ich na siłownię i dietę. Innych interesują szkolenia w jakieś materii, ale zupełnie nie mają pieniędzy na kursy i książki.

Wielu z moich starych znajomych ma bardzo kiepskie prace. Żyją jako ochroniarze na parkingu, kasjerzy w biedronce. Myślą, że są mega samodzielni, ale tak nie jest. Widać to bardzo dobrze, bo przychodzi lato. Pojawiają się szalone wyjazdy nad morze, do Chorwacji albo do kurortów. Ale oni nie mają na to pieniędzy. Albo mają, ale oszczędzali cały rok na ten jeden wyjazd.

Życie szybko weryfikuje tych, co są na dnie. Tych, którzy pracują za gówniane pieniądze. Aktualnie najniższa krajowa nie zapewnia ci niczego. Nie stać cię na to, aby cokolwiek kupić. Całe życie nie stać cię na coś i liczysz pieniądze, czy starczy ci do pierwszego. Takim ludziom otoczenie bardzo często podkłada świnie. Czasami poderwiesz jakąś dziewczynę i wszystko układa się świetnie, ale zawsze znajdzie się jakiś pies ogrodnika, który szepnie jej złe słówko o tym, jak kiepsko ci się wiedzie. I niezależnie, czy chciała z tobą być, czy chodziło o seks – zapał stygnie. Bo intuicyjnie od nieudaczników po prostu się ucieka. To nie jest bycie silnym facetem, na którego starasz się kreować.

To, jak ci się wiedzie, świadczy o tobie. Nie tylko w kwestii pieniężnej, ale gwarantuje też zestaw pewnych cech, które musisz posiadać. Człowiek nieodpowiedzialny, słaby i miałki, nie dostaje najlepszych stanowisk w firmie. Tak jak silny, niezależny facet nie pozwoli sobie pracować za niewolnicze pieniądze. Jeśli nie masz dla swojego pracodawcy żadnej wartości, jesteś wymienialny, a co najgorsze – nic z tym nie robisz – nie dziw się, że ludzie widzą cię przez ten pryzmat.

Opowiem jeszcze krótko o dwóch rzeczach – ambicji i pewności siebie.

Z ambicją to jest tak, że ja dzisiaj mogę mieć ambicję być mammografem, a jutro żyrandolem. Ambicja nic nie znaczy, jeśli nic w tym kierunku nie robisz. Ambicją nie jest posiadanie marzeń czy zapędów, tylko realne kroki i osiąganie w tym kierunku sukcesów. Jeśli chcesz być pisarzem, a masz dziesięć stron maszynopisu – to dla mnie nie masz żadnej ambicji. Ludzie nie będą padać na kolana, bo chcesz coś zrobić. Tylko to, co już masz, czyni cię silniejszym facetem.

Pewność siebie to już termin w pewnym sensie mityczny. Używany jest wszędzie, jakby był lekiem na całe zło.
Podchodzisz do laski? - bądź pewny siebie!
Idziesz na rozmowę o pracę? - bądź pewny siebie!
Masz wypadający zwieracz i rozstępy na dupie? - bądź pewny siebie!
Tak słucham i wydaje mi się, jakby coraz mniej osób wie, o co z tym właściwie chodzi. Pewność siebie to wiara we własne umiejętności. Wiara, że cokolwiek spadnie ci na twarz, to sobie z tym poradzisz. To nie chodzenie wyprostowanym, jakbyś miał szczotkę wsadzoną w anus. To nie mówienie powolnym tonem. Tego nie osiąga się zabiegami w twojej głowie.

Jak człowiek, który zawodzi na każdym gruncie swojego życia, ma myśleć, że cokolwiek się stanie, ma ze sobą najsilniejszego człowieka – siebie?
Jak człowiek, który wiecznie jest do dupy, ma sądzić, że, jeśli będzie trzeba, będzie licytował się z szatanem o własną duszę?
To jak powiedzieć psu, że od jutra ma być kotem.

Jeśli wiecznie jesteś do dupy – przestań być do dupy. I przestań zawodzić. Przede wszystkim siebie.

To takie – moim zdaniem – elementarne rzeczy, które trzeba w swoim życiu ogarnąć, żeby wyjść ze strefy gówna. Jest tego więcej – ale, gdy zrozumiesz, o co mi chodzi – sam znajdziesz to w sobie. Boli mnie, jak wiele osób w ogóle nad tym nie pracuje, bo naiwnie wierzy, że bieganie po ulicach i zaczepianie panienek wygra za nich życie. Podrywanie to rzecz, którą możesz zacząć od dzisiaj. Ale nie bądź też ślepym idiotą. I nie wierz, że sprzedasz gówno w papierku jako bukiet kwiatów. Bo to właśnie często próbują ci wmówić.

Wszystko łączy się w jedną całość. Gdy każdego dnia ciężko pracujesz na to, aby być nikim, to tak właśnie będzie. Niezależnie od tego, co sobie postanowisz w swojej głowie.

Stań się facetem, a nie graj faceta.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Trancer

Bardzo dobry

Bardzo dobry tekst.

Poruszyłeś bardzo ważny temat w tym blogu, mianowicie kwestia "dowodu towarzyskiego", zwany też bardziej ogólnie statusem społecznym.

Ma on wpływ na to jak laski nas postrzegają, czy tego chcemy czy nie.

Tak jak faceci w pierwszej kolejności lecą na dupę i cycki, tak też kobiety w pierwszej kolejności lecą na tego co ma dobry "dowód towarzyski".

Dla niektórych brutalna prawda, ale podparta moim doświadczeniem.
I tu wcale nie chodzi mi o zarobki (kolega już na ten temat napisał i tak) ale o to jaką mamy reputację i opinię w otoczeniu.

Niby nie ocenia się kogoś po tym co kto o kim mówi, no ale wystarczy czasami że laski usłyszą o kimś, że jest "nieatrakcyjny" towarzysko (cokolwiek to znaczy) to takiego gościa najczęściej przekreślają na starcie. I chuj z tym, że to może być zajebisty i ciekawy człowiek, "skoro o nim krążą słuchy że jest niefajny" itp.

Dlatego my faceci mamy ciężej od kobiet - one tylko umalują się, podkreślą swoje walory i już mają za sobą stado napalonych samców.
Z kolei takie kwestie jak reputacja czy opinia są ciężkie do wypracowania, bardzo łatwo jest też być udupionym pzrez kogoś, kto nam może czegoś zazdrościć.

Żeby już tak nie rozwlekać tematu, skwituje swój komentarz w ten sposób:

"Faceci zakochują się w tym co widzą, a kobiety w tym co słyszą. Dlatego one się malują, a oni kłamią".

PS: gdzieś na necie trafiłem na taką myśl, no i ciężko się z nią nie zgodzić.

Pozdrawiam.

Maturzysci! Czy to wy?!

Maturzysci! Czy to wy?! Cholera, troche elokwencji i pala na stosach. Autor na pewno nie mial na mysli tych wszytkich ktorym sie zyje wysmienicie czy to w Uk czy w Polsce Smile Pewnie chodzi tu o wszytkich ktorzy sami sobie podcieli skrzydla a pozniej nasrali do wlasnego gniazda nie daj Bog ciagnac za soba rodzine i p*erdolac u glupoty na forum uwodzicieli :/ O tych wszystkich ktorzy wchloneli zle(a moze i nie?!) iluzje spoleczenstwa i zwalaja swoje hiobowe niedole na innych ktorym poszlo troszke lepiej(chójom!). I tyle, kazdy widzi to co chce zobaczyc, robcie z tym co uwazacie za stosowne bez pretensji za czyjekolwiek tak oblesne przemyslenia. No, pozdrawiam, solidny kawal merytorycznej wiedzy Smile

Z większością się zgadzam i

Z większością się zgadzam i przyznaje rację aczkolwiek mam pewne zastrzeżenia:

"Ale jeśli od strony reklamy, którym jest przede wszystkim wygląd, przebija u ciebie totalna amatorszczyzna, to wiele osób taki produkt przekreśli z wejścia. Ludzie będą zakładać, że produkt, który ma taką reklamę, nie może być dobry. I z drugiego końca kija – jeśli masz przyciągającą, rewelacyjną i przemyślaną kampanię reklamową – ludzie będą nadawać ci pozytywne cechy. Będą zakładać, że jesteś dobrym produktem i jeszcze przed głębszym poznaniem traktować cię lepiej."

No niekoniecznie - zawsze może być w drugą strone: bananowy dzieciak, ma farta w życiu, jak taki bogaty i ładny to pewnie oszust.

"Od tego, jak wyglądasz, zależy, z jakiego poziomu zaczynasz wszystkie swoje relacje z ludźmi. Więc nie jest to po prostu kwestia „bycia zadbanym”. Jeśli jesteś gruby, nosisz workowate bluzy i ogólnie masz aparycję, jakbyś właśnie uciekł z więzienia na Słowacji, to będziesz zaczynał z zupełnego dołu. Z gruntu, z poziomu podłogi. Będziesz musiał przekonywać ludzi i pokazywać im, że masz cechy, o które by cię nie posądzili. I znowu – jeśli jesteś ładny – będziesz dostawał pozytywne reakcje, zanim jeszcze otworzysz usta."

No nie zawsze tak jest. Czasami trzeba też wziąć na poprawkę "aurę" jaką dana osoba tworzy. Często tak jest, że koleś/laska jest zadbany/zadbana, wygląda świetnie ale podświadomie czujesz, że coś z nim jest nie tak. Wydaje mi się, że bierze się to z poważnych kompleksów, które są tak silne że rzutują na mowę ciała - i czasami widzisz super ładną laskę ale mimo wszystko brak jej tego czegoś - bo jej kompleksy wysyłają do całego ciała sygnały, że uważa się za brzydką, pomimo swojego wdzięku.

"Wielu z moich starych znajomych ma bardzo kiepskie prace. Żyją jako ochroniarze na parkingu, kasjerzy w biedronce. Myślą, że są mega samodzielni, ale tak nie jest. Widać to bardzo dobrze, bo przychodzi lato. Pojawiają się szalone wyjazdy nad morze, do Chorwacji albo do kurortów. Ale oni nie mają na to pieniędzy. Albo mają, ale oszczędzali cały rok na ten jeden wyjazd.

Życie szybko weryfikuje tych, co są na dnie. Tych, którzy pracują za gówniane pieniądze. Aktualnie najniższa krajowa nie zapewnia ci niczego. Nie stać cię na to, aby cokolwiek kupić. Całe życie nie stać cię na coś i liczysz pieniądze, czy starczy ci do pierwszego. Takim ludziom otoczenie bardzo często podkłada świnie. Czasami poderwiesz jakąś dziewczynę i wszystko układa się świetnie, ale zawsze znajdzie się jakiś pies ogrodnika, który szepnie jej złe słówko o tym, jak kiepsko ci się wiedzie. I niezależnie, czy chciała z tobą być, czy chodziło o seks – zapał stygnie. Bo intuicyjnie od nieudaczników po prostu się ucieka. To nie jest bycie silnym facetem, na którego starasz się kreować."

Wszystko fajnie pięknie ale przecież ktoś to musi robić? Gdyby każdy facet nagle się ogarnął to każdy chciałby zostać piłkarzem/prezesem/programistą/kosmonautą i umarlibyśmy z głodu, bo nikt nie chciałby pracować w gastronomii.

Z tego wynika że tylko ci co dobrze zarabiają i ogarniają życie mają szansy na związek - a to nie prawda. Ci, którzy rozwijają się na każdym polu - wygląd, praca, relacje międzyludzkie - mają znacznie większy wybór i są towarem obleganym, mogą przebierać stawiać warunki, decydować.

Ci mniej pracowici lub niepotrafiący z jakichś przyczyn wybić się i pracują za średnią/najniższą lub mają problemy z ludźmi i inne - nie mają wyboru ale dalej mają szanse - musza liczyć na farta i mają ograniczony wybór. Nie mogą też zbyt wiele wymagać i muszą z pokorą doceniać to co mają.

Jest sporo tzw "nieudaczników" - jakieś 2/3 społeczeństwa robi za taką stawkę według badań a nie wydaje mi się aby 2/3 społeczeństwa było wiecznymi singlami.

"Z ambicją to jest tak, że ja dzisiaj mogę mieć ambicję być mammografem, a jutro żyrandolem. Ambicja nic nie znaczy, jeśli nic w tym kierunku nie robisz. Ambicją nie jest posiadanie marzeń czy zapędów, tylko realne kroki i osiąganie w tym kierunku sukcesów. Jeśli chcesz być pisarzem, a masz dziesięć stron maszynopisu – to dla mnie nie masz żadnej ambicji. Ludzie nie będą padać na kolana, bo chcesz coś zrobić. Tylko to, co już masz, czyni cię silniejszym facetem."

Z ambicją tez jest tak, że na pierwszy rzut oka nie widać ciężkiej pracy - na podstawie piłkarzy, na początku żaden nie idzie do ekstraklasy tylko gra w słabych ligach, wkłada ciężką prace ale tego widać no i co teraz? Grają po kilka lat zaczynając od okręgówek, potem coraz wyżej coraz wyżej i dopiero po kilku latach wchodzą wysoko lub zostają na słabym poziomie.