Siema!
I liceum, fajna blondyna wpada mi w oko.
Mimo rad zaczynam rozmowę na durnym NK (śmieszne - wiem, JUŻ wiem), nic z tego nie wychodzi, bo czego można było się spodziewać. W szkole byłem ponury, zero uśmiechu (złe samopoczucie), ale coś się zmieniło, gdy zacząłem czytać Alchemie Manipulacji, w tej ksiażce taka złota myśl była - żyj z pozytywnym nastawieniem, gdy budzisz się rano wstawaj z łóżka z myślą, że ten dzień będzie zajebisty i jak najszybciej musisz się z nim spotkać, a nie czekaj aż będziesz musiał w końcu wstać, by odsączyć kartofelki. Teraz żyjąc z uśmiechem czuję się dużo lepiej ;D
Ale wracając do tematu blondyny - zaczęła nazywać mnie przyjebem itd (wiem to od paru znajomych). "KURWA!" pomyślałem, "będziesz siedział tak bezczynnie i pozwolisz, by myślano o Tobie jak o durnym chłopczyku, który boi się zagadać w szkole? Oczywiście, że NIE! rozkmiń coś."
Jak postanowiłem tak zrobiłem "hmm tylko jak by to można było naprawić? Wiem!