Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak zmienić swoje życie?

9 posts / 0 new
Ostatni
Aleksandraaa20
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 20
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2020-05-15
Punkty pomocy: 0
Jak zmienić swoje życie?

Cześć, chciałabym zmienić swoje życie aby ogólnie lepiej mi szło jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, tyczy się to też facetów. Od niedawna zdałam sobie sprawe jakie wielkie błędy popełniałam i jak moje myślenie sprawiło, że nie miałam jak kogokolwiek poznać oraz zachęcić swoją osobą. Całe gimnazjum przeleżałam w łóżku, dużo płakałam, bardzo nie lubiłam siebie ( być może taki wiek), wiele sobie wmawiałam przez co totalnie się zamknęłam na otaczający mnie świat i głównie moje życie wyglądało tak, że wracałam ze szkoły, kładłam się do łóżka i oglądałam jakieś seriale, ewnetualnie się uczyłam, ale przez dołujące myśli nie umiałam się w ogóle skupić na nauce, tylko myślałam jaka to jestem beznadziejna i brzydka dla innych. Teraz jak o tym myślę to żyłam w jakimś ciemnogordzie umysłowym, totalnie nie umiałam się ogarnąć, wracałam ze szkoły i ryczałam, przejmowałam się głupotami. Nie widziałam jak jest naprawde w rzeczywistości, żyłam tylko swoimi wymyślonymi problemami i na to skupiałam najwięcej enegrii i uwagii, ludzie mnie nie obchodzili, nie interesowało mnie nic tylko własna osoba, uważałam, że mam najgorzej na świecie. Rodzice mieli ze mną problemy, bo nie chciałam żyć. Zabrali mnie do psychologa, który mnie zdiagnozował i stwierdził, że jestem egocentryczką i mam niedojrzałą osobowość. Pamiętam, że to był cios dla mnie, bo przecież ja tak cierpiałam a na to wychodzi, że wszystko wyolbrzymiam i mam skrzywiony obraz rzeczywistości. Oczywiście wyparłam wszystko, że egocentryczką nie jestem i ja poważnie cierpie i ludzi mi robią krzywdę.Psycholog zaproponowała mi terapie grupową, że to by było dla mnie najlepsze, bo bym zobaczyła problemy innych ludzi i nauczyła się żyć w społeczeństwie i takie terapie są najlepsze. Nie zgodziłam się, bo uważałam, że po co mam być w grupie gdzie są osoby chore na anoreksje i nie mam takich problemów i to nie ma sensu. Jakbym uważała się za lepszą, idiotyczne myślenie oczywiście.

Po 3 gimnazjum był najgorszy okres, bo zaczęłam dużo działać w necie, wchodzić na czat typu "6obcych" gdzie większość chłopaków wchodzi tam aby sobie konia zwalić i pobawić się w cyberseks. Jakby szkoda, że moje pierwsze znajomości z chłopakami zaczęły się od takiej strony a nie normalnie w realu. Na tamten czas jednak byłam totalnie zamknięta w sobie, żyłam w swoim świecie cierpienia, nie robiłam nic tylko lezałam w łóżku i rozpaczałam.W trakcie wchodzenia tam zobaczyłam, że wysyłanie erotycznych zdjęć to norma, że faceci tego oczekują więc sama w pewnym moemncie zaczęłam uważać, że to jak najbardziej normalne. Sami mi tak pisali, że to nic takiego, tylko wysłanie cycków, cipska i czemu by nie, kto mnie widzi. Na początku byłam na nie, ale potem aby utrzymać jakaś znajomość z chłopakiem, wysyłałam pod jego namową i prośbami ( miałam 15-16 lat) i zaczęłam im wierzyć, że to norma i nic złego. Po wysłaniu foty jak jestem w samych stringach i bluzce, pisali mi dużo miłych słów i wkońcu się czułam akceptowalna, że jest ze mną wszystko dobrze i to był mój bardzo poważny błąd. Po kilku takich sytuacjach zrozumiałam, że to nie ma sensu, że to jest totalna głupota, bo ci faceci walą sobie do mnie konia i nic z takich znajomości nie wynika, nie są wartościowe. Jeden facet mnie w sumie uświadomił, że robiłam źle i mnie ostro zjebał i chyba wtedy zrozumiałam, że to było złe z mojej strony takie wysyłanie. Od tamtego momentu nie wysyłałam takich zdjęć obcym facetom z 6obcych.
Po pół roku przerwy od wysyłania takich zdjęć w 1 klasie technikum poznałam chłopaka o 8 lat starszego. Moje pierwsze love story, ale przez neta. Kamil miał na imie. Po 2 miesiącach codziennego pisania, dzień w dzień mega się w nim zauroczyłam, on we mnie też. Bardzo chciał do mnie przyjechać pociągiem w maju, ale ja byłam na nie, bo uwaga nie miałam sztucznych rzęs xD. Nie wiem co sobie ubzdurałam, że jedynie jak zrobie sztuczne rzęsy to się z nim spotkam ( to też pokazywało jak się ze sobą czułam mega niepewnie) i przełożyłam spotkanie na lipiec.On się niby zgodził, ale uznał, że najlepiej maj, bo ma dużo wolnego w tym czasie na studiach a dzieliło nas 900 km, bo on był z północy a ja z południa, ale zgodził się przyjechać, bo byliśmy w związku i serio nazywałam go swoim chłopakiem. Ogólnie wydawało mi się, że mamy cudowną więz, on też mi zresztą to pisał. Czułam, że mnie traktuje wyjątkowo. Co było oczywiście niedojrzałe zakochać się tak w wyobrażeniu przez neta. Moje problemy z psychiką coraz bardziej wychodziły, coraz bardziej pokazywałam, że jestem po prostu wariatką, niestabilną osobą z dużymi problemami z emocjami. Po mojej akcji gdzie zaczęłam mu pisać jak bardzo chciałabym umrzeć on na następny dzień zerwał ze mną. Relacja od tego momentu zaczeła być toksyczna, bo ja już wcześniej traktowałam go bardziej jako terapeutę któremu moge sie wygadać i który mi pomoże niż partnera, chłopaka czy sympatie tylko swoje problemy wyrzygiwałam mu i on nie umiał tego znieść i była krótka piłka, że nie chce ze mną już być. Nasz kontakt mimo wszystko przetrwał, udało nam sie normalnie popisać, ale ciągle miałam te akcje gdzie chce umrzeć, ale zarazem nasz kontakt polegał też na cyberseksie więc moim zdaniem on już zaakceptował, że ja tak mam i miał to gdzieś, bo wiedział, że ma jakieś korzyści z tej relacji. Pisaliśmy codziennie fantazje erotyczne, jakieś filmiki, masturbowanie się w tym samym czasie i myśle, że to mu się podobało i dlatego ten kontakt dalej był kontynuowany. Ja to zrozumiałam, nie chciałam być tylko zabawką do przyjemności seksualnej i z wielką kłótnią znajomość została zakończona. On mnie zablokował ja jego. Bardzo to przeżyłam, bo miałam z nim kontakt dzień w dzień od pół roku i nie wyobrażałam sobie żyć bez tego kontaktu, bo moje życie tylko polegało na tym kontakcie, zero zainteresowań, pasji. Liczyło się tylko ten kontakt. Wiem to brzmi strasznie, ale w tamtym czasie myśle miałam jakieś stany depresyjne, nie myślałam racjonalnie, chciałam się bezprzerwy zabić. Po kilku miesiącach od tej znajomości, chyba w sumie nawet nie po kilku, ale po miesiącu, półtorej miesiąca napisał do mnie pewien użytkownik. Przedstawił się, że ma 28 lat, swoje pasuje, dużo zarabia. Spodobało mi się, że jest taki wartościowy ( mimo, że sama byłam wtedy mega zagubiona) to stawił mi się jako wzór do naśladowania. Podrywał mnie, chciał się spotkać, pisał do mnie "kotku" po kilku dniach pisania. Następnie wyszło, że ma 31 lat ( czyli był 13 lat starszy), przeraziłam się wtedy i napisałam, że chyba nie jestem odpowiednią osobą do pisania, bo mam dopiero 17 lat ( na moim profilu było, że mam 18), że pewnie jestem dla niego dzieckiem i chyba nie ma w tym sensu. A on twierdził, że ma sensu i wcale mnie po tym nie odrzucił. Spotkaliśmy się z kilka razy, no normalnie wielka miłość. A facet chciał mnie po prostu bzyknąć, nie wiem może miał ochote na małolaty, bo nigdy z takimi nie próbował. Oczywiście mi mówił, że mnie kocha i obiecywał mi dużo, kupował prezenty. Byliśmy parą przez pewien okres, ale nie trwało to długo, bo znowu pojawiły się moje jazdy i znowu zaczęłam traktować partnera jak terapeute co skończyło się wiadomo zakończeniem znajomości. Tylko on nie mógł normalnie tego zakończyć, ale udawał z miesiąc, że jest zarobiony i co chwile mnie wystawiał, obiecywał a potem wystawiał. Możliwe, że się bał, bo byłam nieprzewidywalna i nie chciał abym sobie coś złego zrobiła, ale też nie umiał się wykręcić z tej znajomości. Dużo tam toksyny było i też nie pisze wszystkiego, bo nie chce się aż tak rozpisywać. Na końcu wyszło jeszcze, że ma dzieci a kiedy się pytałam czy ma to zawsze mówił, że nie ma. W żywe oczy mi kłamał, dziewczyne która była tak zagubiona, że aż szok, wplątywać w takie gówno aby tylko zaruchać i nie wiem zabawić się. Nie wiem co mu siedziało w głowie, ale spotykanie się z osobą nieletnią, mając dzieci z poprzedniego małżeństwa, być w trakcie rozprawy gdzie jakby się to wydało mógł stracić wszystko nawet kontakt z własnymi dziećmi. Wydaje mi się to tak niepoważne jak na 31 latka. Jakby na tych spotkaniach było naprawdę super, gadaliśmy całą noc, mimo wieku to były tematy do rozmów plus był seks, ale to trzeba w pewnym wieku postępować dojrzale i rozsądnie a nie pakować się w relacje z zagubioną małolatą mając z poprzedniego małżeństwa dzieci i nie mówiąc jej o tym, robiąc przy okazji jej śmietnik w głowie ciągłymi obietnicami. No kto tak postępuje w wieku 31 lat. MAŁO TEGO. Miał ten użytkownik tutaj profil i był to dość znany użytkownik, co pisał swoje blogii jak to on sie nie zna na relacjach z kobietami, jakiej to on nie ma wiedzy w zakresie podrywu.
Znowu to była dziwna relacja, pojawiły sie problemy ze snem, w ogóle nie sypiałam, lęki, myśli samobójcze coraz większe. Musiałam w pewnym momencie brać antydepresanty po tej znajomości, bo potrafiłam nie spać 3 noce z rzędu. Mega ciężki czas, duże poczucie winy, niesprawiedliwość, mimo wszystko kochałam tego faceta, dziwną miłością, niedojrzałą, chorą, ale był dla mnie mega ważny i uwierzyłam serio w jego obietnice, byłam tak naprawde dzieckiem, bo ile to jest mieć 17 lat. Przede wszystkim on mi dawał tylko szczęście i to taka pułpka jest, bo ja dalej nie miałam żadnych pasji, zainteresowań i ciągle miałam myśli samobójcze. Jedynie zapominałam o zmartwieniach jak sie z nim widziałam i on był jakby takim lekiem na te moje stany depresyjne, przy nim czułam się szcześliwa. Dlatego jak zerwaliśmy to nie widziałam tym bardziej sensu żyć, bo jedyne szczęście mi zostało odebrane. Były wtedy lekcje online przez koronawirus, pierwsza fala i całe dnie tylko leżałam, nie czesałam włosów, nie myłam się w ogóle. Ciągle tylko wyżalałam się w necie, czytałam głupie fora jak kobiety uważają się za brzydkie i nigdy nikogo nie miały i ja to czytając wmawiałam sobie, że takie właśnie mnie życie czeka, bo jestem beznadziejna, brzydka i nic nie warta. Całe dnie leżałam, płakałam, tęskniłam za byłym, czytałam fora, wyżalała się w necie i robiła z facetów terapeutów. Trafiłam w pewnym momencie na faceta który był mega wartościowy, miał pasje, super prace, pozytywne podejscie do życia. Chciał mnie bardzo wyciągnąć z depresji, pomóc mi. Spotkaliśmy się kilka razy, poczuł coś do mnie i znowu wylądowałam w związku gdzie chłopak robił mi za terapeute. Byłyby to normalny związek i tak uważam, że był najnormalniejszy, ale niestety dalej mając problemy sama ze sobą z miesiąca na miesiąc on też nie wtrzymywał. Po pół roku się rozstaliśmy.

Doszłam do pewnych wnisków. Mianowicie, że absolutnie nie mogę traktować facetów jak terapeutów jak chce mieć jakieś relacje z nimi czy to koleżeńskie, romantyczne. Nie mogę z siebie robić ofiary i z początku się przedstawiać jako siortka której nic nie wychodzi, jest beznadziejna, brzydka, bo to odrzuca i facet zaczyna być pocieszycielem, terapuetą i nie jestem dla niego atrakcyjna. Ogólnie powinnam się ogarnąć życiowo czyli skoro w tym roku mam 19 to najlepiej zrobić prawko, zdać mature w 4 klasie technikum, zdać egzamin zawodowy. Napisze tak plan i swoje cele mam. Chce po technikum zrobić kurs na wózek widłowy, bo chciałabym pracować przez pewien okres na magazynie ( z tym jest też powiązany profil na jakim jestem w technikum). Chciałabym pracować w magazynie na okres studiów zaocznych.Na studia ogólnie chce iść na zupełnie inny kierunek niż jestem w technikum, bo na psychologie aby pomagać głównie trudnej młodzieży i dzieciom. Pomyślałam, że skoro sama ciężko przeżywałam okres dojrzewania to mogłabym się bardziej wczuć w problemy z niska samooceną i akceptacją.
Chciałabym również nauczyć się dwóch języków obcych angielskiego plus włoskiego lub hiszpańskiego.
Od miesiąca też regularnie zaczęłam ćwiczyć i sprawia mi to przyjemność. Wiem, że chce w to iść i w przyszłości siłowo trenować. Teraz jestem na etapie ogólnie aby wzmocnić ciało i kondycje i stopniowo wprowadzać coraz większe obciążenie.
Bardzo bym też chciała spróbować pole dance. Kiedyś bardzo lubiłam tańczyć, chodziłam nawet na zajęcia taneczne i być może bym się w tym odnalazła. Też taka pasja mogłaby mi dodać pewności siebie, bardziej bym znała swoje ciało i chciałabym to robić tak dla siebie niż abym brać udział w jakiś konkursach. Tylko jest duży problem z odważeniem się. U mnie w mieście jest klub gdzie pani prowadzi zajęcia, ale są już tam kobiety które długo ćwiczą i głupio mi tak przyjść nie znając się kompletnie na tym. Najlepiej bym się czuła gdyby była taka grupa dla początkujących, że po wakacjach startuje nowa grupa gdzie każda z dziewczyn nie ma doświadczenia i pani nas uczy. A tak przyjść na zajęcia gdzie kobiety już ćwiczą pare miesięcy i nie wiem nawet jakby to wyglądało, że ta pani by mnie uczyła od samego początku przy tych dziewczynach co są już średniozaawansowane. Myślałam o indywidualnych, ale nie ma takich w moim miesice, a jak są to dużo płatne i by mnie nie było stać. Jak ogólnie się przełamać, nie wstydzić się?. W końcu one też musiały tak zaczynać.

Chce po prostu ogarnąć swoje życie, już nie być ofiarą, zagubioną laska która ma nierówno pod sufitem, bo w takim stanie bede odtrącała od siebie facetów normalnych a przyciągała jak już jakiś też psycholii i nie stworze nigdy normalnego związku.
Do tego czasu relacje tworzyłam tylko przez neta, nie chce już tego robić i najlepiej by było dla mnie skończyć z szukaniem tak znajomości. Tylko każde próby nie wchodzenia na czat kończą się tym, że i tak wchodzę i chyba sie uzależniłam. Nie chce też żyć ciągle światem wirtualnym tylko właśnie żyć w rzeczywistości, osiągać cele i moim zdaniem i tak długa droga przede mną i najlepiej jak sobie dam spokój z związkami tak na rok nawet dwa.

Bardzo się rozpisałam wiem. Jak ktoś był w stanie to przeczytać, moje wypociny to napiszcie czy ktoś też wyszedł z takiego gówna życiowego?. Jakieś rady co mogłabym jeszcze zrobić aby stać się bardziej normalną i wartościową osobą?

Hello

WildGuy
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 99
Miejscowość: pomorskie

Dołączył: 2018-03-22
Punkty pomocy: 136

Ok widzę trzy pytania w tym referacie:

-O pole dance mogę popytać kilka babek, czy warto zaczynać z grupą bardziej zaawansowaną. Z tego co wiem, to nie ma z tym problemu.
-"Czy ktoś też wyszedł z takiego gówna życiowego?" - W sumie nieustannie spotykam kobiety z tego typu przeżyciami na portalach, o których piszesz. Piszą do facetów, bo myślą, że zamienią się oni w darmowych terapeutów. Opowiadają prawie zawsze to samo. Więc tak, znam takie przypadki, nie jesteś jedyna, nie martw się.

Myślę, że problemem nie jest jakiś brak faceta, ale przyjaciółki. Zamieniasz facetów w terapeutów, po pierwsze, nikogo z nich nie będzie to obchodziło, jedynie kilku beta simpów będzie udawało, że ich to interesuje. Na takie rzeczy musisz otwierać się w późniejszej fazie relacji. Kobiety powinny żalić się między sobą. Znajdź sobie 'skrzydłową', która wysłucha twoich żali, która weźmie cię na imprezę, czy gdzie tam i tak działaj. Zbuduj sobie taki krąg społeczny, bo jak się domyślam, to nie masz takiego.

Jak stać się wartościową osobą? Normalnie, każdy jest tak samo wartościową osobą. Nie wiem jakim czynnikiem mierzysz wartość. Jest wielu wartościowych ludzi, którzy kiedyś żyli na ulicy, ale zostawili wielkie dzieła, które dopiero ludzie docenili dziesiątki lat później. Poznawaj ludzi w realu, odłącz internet. Jak jest sezon, to usuwam wszystkie aplikacje tindery i inne głupoty i działam w polu. Po jakimś czasie zobaczysz jak bardzo były one destruktywne. Zapisz się na te pole dance, czy co tam i nie tylko. Tak jak starsze, samotne osoby robią, pojeździj autobusem dla beki (nie no), ale wyjdź do ludzi, jest masa różnych zajęć (przynajmniej przed tfu epidemią była).

No fajne plany, a chociaż coś zrobiłaś w tym kierunku? Od razu działaj, bo ludzie dzielą się na tych, którzy marzą i tych, którzy działają.

~

Aleksandraaa20
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 20
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2020-05-15
Punkty pomocy: 0

Nie mam takiego kręgu. Właśnie i tu jest największy problem, że szukam znajomości przez neta, a najlepiej by było poznawać ogólnie ludzi w realu, żyć w tej rzeczywistości. A nie bazować ciągle na necie, bo wiadomo jakich dziwaków można w necie spotkać ( oczywiście jakiś tam procent normalnych jest, ale mniejszy). Nie ma co myśle znowu się wciągać w dziwne znajomości.

Niedawno to odkryłam, że właściwie po co wchodze na ten czat skoro nikt mi tam nie pomoże i może faktycznie troszkę mi będzie lżej jak się komuś wygadam, ale po co tracić czas na takie wygadywanie się nieznajomym facetom, jakby oni w ogóle mnie nie znają, nie są terapeutami więc mi nie pomogą, wysłuchają, coś tam odburkną i tyle. Więc to totalnie nie ma sensu i zdałam sobie z tego sprawe. Poza tym masz racje, nikogo to nie obchodzi jakie problemy ma jakaś laska w necie. Poza tym takim czymś można mega odstraszyć. Wiem, bo spotkałam meską wersje mnie. Chłopaka co narzekał, że ma problemy z kontaktami, z dziewczynami, że jest beznadziejny i brzydki. Mnie to tak odrzuciło, że już nawet nie chciało mi się z nim dłużej pisać, coś tam mu poradziłam i tyle, ale to było takie nieatrakcyjne robienie z siebie sieroty, której nic nie wychodzi. Tak jakby jak taka postawa może jakąkolwiek laske do siebie przekonać. Od tego momentu sobie powiedziałam, że już nigdy nie będę wygadywała w necie i robiła z siebie nieogarniętą sierotke. Najgorsze jest właściwie jak człowiek siebie sam disuje, że on sam ma taki obraz siebie w głowie i sobie wmawia, blokuje i sam sobie jest winny, że mu nie idzie z takim podejściem.

Myśle, że przyjaciółki to na ten czas byłaby sprawa najlepsza, ale tyle lat miałam tak destrukcyjne myślenie i żyłam w swojej jaskini, że serio to trudno jest zmienić. Powolutku małymi krokami chce najpierw ogarnąć koło siebie, zadbać o siebie. Poza tym serio koronawirus utrudnia poznanie kogoś. Mam jedną koleżanke z klasy, ostatnio się z nią widziałam i było spoko. Tylko sęk w tym, że to zawsze ja ją zapraszam gdzieś a ona nigdy nie pomyśli o mnie. Znalazła swoją paczkę znajomych i nie wiem nawet jakbym mogła się wkręcić, ona też nigdy nie pomyśli o mnie. A mi tak głupio się wpraszać. Jeszcze jestem w stanie ją gdzieś zaprosić i ona ogólnie zawsze znajdzie dla mnie czas, nie wystawia, ale żeby tak mnie gdzieś zaprosić to nie. Kiedyś bardziej zapraszała, ale nie miała tej paczki, też mieliśmy silniejszą więz, ale odkąd poznała nowe towarzystwo to ja stałam się koleżanką poboczną, o której nie pamięta. No chyba, że jej się przypomne Laughing out loud. Jak była u mnie to na końcu rzuciła, że to wkońcu ja musze do niej przyjechać i mnie zaprasza, ale tak tylko rzuciła.A dzisiaj na snapie widziałam jak się bawi z tą przyjaciółką i piją. Moim zdaniem ona może nawet nie być świadoma, że ja bym chciała tak do niej przyjechać i z nimi spędzić czas. Może to ja powinnam zaproponować wspólne spotkanie, ale znowu coś ja mam proponować?. Czy to nie bedzie wyglądać głupio?.

W tym roku mam zamiar dużo podziałać w związku z tym prawem jazdym. W maju się zapisze na jazdy i przez wakacje chce zrobić prawko. Od września to w sumie tylko zapierdzielam z nauką, bo maturę będe mieć i chce ją bardzo dobrze zdać.
Chce też się zapisać na ten pole dance, ale aktualnie klub zamknięty, bo koronawirus. Mam nadzieje, że na wakacje się otworzy. Jak pisałam od miesiąca ćwicze regularnie, 5 razy w tygodniu, różne partie ciała i też chce iść w trening siłowy. Narazie mam minimalne obciążenie ( z większym bym się zabiła) i z miesiąca na miesiąc trenować z coraz większym, jest tutaj oczywiście ważna systematyczność. Są lekcje online, wszystko pozamykane to bezproblemu moge sobie pozwolić na treningi i na tym się skupić.
Co do języków to codziennie ucze sie angielskiego, wykupiłam sobie kurs więc codziennie 45 minut na język obcy przeznaczam czasu. Też mi się to przyda do matury, bo ja chce pisać rozszerzenie z angielskiego.

Czasem mam właśnie problem z tym, że dużo marze a mało robie, ale wiem z czym jest to związane a mianowicie z tym, że za dużo czasu zabiera mi telefon i staram się jak wstane z rana, odkładać telefon i nie zaglądać, aby mnie nic nie rozpraszało.

Dzięki, że odpisałeś. Nie myślałam, że ktoś w ogóle przejdzie przez ten referat.

Hello

WildGuy
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 99
Miejscowość: pomorskie

Dołączył: 2018-03-22
Punkty pomocy: 136

Jedna jest lepsza niż nic. Na pewno możesz się chociaż raz z nią gdzieś wkręcić. Tu chodzi o nabranie rytmu i odejście od wzorca, że przeglądasz telefon w poszukiwaniu czegoś, co powinno mieć miejsce w realnym życiu. Dlatego takim osobom często zaleca się wyjście do ludzi. Steve P. kiedyś zalecał zapisywanie się właśnie na kursy tańca. Nie po to, aby nauczyć się tańczyć, ale żeby partycypować w grupie społecznej, oczywiście najlepiej złożonej z kobiet. Tak się buduje społeczną pewność siebie, wydziela się oksytocyna i mózg zaczyna inaczej działać.
To nie jest pierwszy tego typu post, takie same problemy mają faceci i remedium nie jest wbrew pozorom wyjście z domu, ale to jest pierwszy krok.
Jest 5 faz, które określa się w MM, po krótce - budowanie kręgu społecznego to proces. Najlepiej znaleźć skrzydłowego/skrzydłową i działać krok po kroku. Idziesz z babką na imprezę, tam poznajesz ludzi. Ważne, żeby na początku nie wybrzydzać i budować umiejętności społeczne. Ja czasami z imprez wracałem z 50 nowymi kontaktami, niekoniecznie tylko kobiet, bo faceci też mają wartość życiową. Ale tak się buduje krąg społeczny. Poznajesz coraz bardziej 'wartościowych' ludzi, a potem z kim się zadajesz, takim się stajesz. Automatycznie twoja "WARTOŚĆ SPOŁECZNA" rośnie. To naprawdę banalne, szczególnie na imprezach, gdzie każdy jest po alkoholu i nie ma oporu przed poznawaniem. Tego tinder, czy co tam ci nie zagwarantuje.
Jak ci się nudzi, umiesz język itp. to obczaj T. Robbinsa - Personal Power, to kilka nagrań ukierunkowanych na budowanie celu w życiu i myślę, że nie ma lepszego produktu dla ludzi, którzy zaczynają prawie, że od zera swoje świadome życie. Bo najważniejsze w życiu jest posiadanie celów, tak działa mózg, że bez celu kręci się w miejscu.
Przestań myśleć, co sobie koleżanka pomyśli. To jest relacja najgorszego typu, kiedy myślisz, co sobie ktoś pomyśli. Ja opieram relacje na szczerości z każdym, inaczej nie ma sensu taka relacja, bo jest fałszywa.
Cele spoko masz, ale wg. mnie możesz mieć jeszcze ambitniejsze, przy małych celach ludzie się rozleniwiają, bo myślą, że są na wyciągnięcie ręki. Wtedy wrócisz do stanu, w którym się znajdowałaś, mimo, że te cele dalej gdzieś będą w głowie. Good luck.

~

Aleksandraaa20
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 20
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2020-05-15
Punkty pomocy: 0

Dzięki za tak obszerne rady Smile, film obejrze.

Ambitniejsze cele czy jakie?, lot w kosmos?, bo serio nie wiem co bym mogła robić ambitniejszego?

Hello

WildGuy
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 99
Miejscowość: pomorskie

Dołączył: 2018-03-22
Punkty pomocy: 136

Tzn. to są nagrania audio.
Bardziej chodzi o cele długoterminowe. Zdasz prawo jazdy, zapiszesz się na te pole dance, zdasz maturę i co?
Tony np. do celów podchodzi regorystycznie. Piszesz plany nawet na 20 lat wprzód. To one powodują, że życie nabiera sensu i jakiegoś celu. Chociaż mówi się, że droga jest celem, ale to i tak trzeba ją najpierw wybrać. Cele krótkoterminowe powinny być krokiem na drodze, a nie celem samym w sobie. Jak patrzysz daleko, to masz wizję, świadomość życia i celowości. Te cele pchają człowieka do przodu.

~

Targecik
Nieobecny
Płeć: kobieta
Wiek: 26
Miejscowość: '*

Dołączył: 2014-02-20
Punkty pomocy: 138

Masz dopiero 19 lat jak rozumiem. To masz jeszcze mnóstwo czasu, żeby zmienić swoje życie. Spokojnie. Natomiast serio martwi mnie jedną rzecz. Gdzie są w tym wszystkim Twoi rodzice? Jak to się stało, że jako tak młoda dziewczyna wplątałaś się w takie gówno? Rozumiem, że nie masz z nimi najlepszych relacji?

Druga rzecz. Trafiłaś do kiepskiego psychologa. Powinnaś poszukać kogoś lepszego i kompetentnego, kto by Ci pomógł. Domyślam się, że nie możesz sobie pozwolić na terapię płatną? Warto poszukać dobrego psychologa na NFZ. Naprawdę zachęcam Cię, żebyś to zrobiła, bo masz sporo kiepskich przejsć już za sobą, jak na tak młody wiek. Niestety do takich zwykle długo się czeka, ale lepsze to niż nic. Szukaj kogoś do skutku z kim będzie Ci się dobrze rozmawiać i komu zaufasz.

Trzecia sprawa. Super, że się bierzesz pomału za siebie. Jeśli mogę Ci coś poradzić jako starsza koleżanka, to odpuść sobie facetów na razie. Będziesz miała na to mnóstwo czasu jeszcze, a na razie lepiej wykorzystaj ten czas dla siebie, żeby sobie poukładać sprawy w głowie. Bo słusznie zauważyłaś, że dopóki sobie ich nie poukładasz, to będziesz przyciągać niekoniecznie odpowiednich facetów mówiąc delikatnie. Naprawdę szkoda już marnować więcej życia na taki syf. Przyjdzie czas, że jak się weźmiesz za siebie to znajdą się wokół Ciebie normalni goście.

Skup się na tych celach, które sobie postawiłaś i przestań wchodzić na te aplikacje. Jeśli jesteś uzależniona to będzie ciężkie bardzo, ale musisz jakoś przekierować uwagę na coś innego. Chociażby na to prawko, które chcesz zrobić. Albo ćwiczenia albo coś tam innego co Cię kręci. Jak chcesz wejść na apke, napisać do kolesia to idziesz pobiegać itp.

I serio poprobuj z tym psychologiem poszukać kogoś. Wiem, że może masz kiepskie doświadczenia do tej pory, ale znajdziesz w końcu kogoś spoko jak będziesz szukać. To Ci dużo może dać. I indywidualna terapia, żadna grupowa w Twoim przypadku na początek. Może jednak rodzice dadzą radę Ci jakoś finansowo z tym pomóc?

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 597

To problem raczej na wizaż czy netkobiety.

Na forum o podrywie wypowiadamy się na temat podrywu. Nie szukaj tutaj mędrców życia, ekspertów w każdej dziedzinie.

Sam chcialbym wiedzieć jak swobodnie zmieniać swoje życie. Jedne rzeczy mi się udaje i to robię, np: jestem w stanie ćwiczyć 2 godziny po 3-4 razy w tygodniu. Chciałbym też czytać 50 książek rocznie ale już po 2 super ciekawych książkach, w które nawet się wkręcam mam po prostu dość. I co poradzisz? Nudzi mnie strasznie czytanie i wolę spędzić czas bezproduktywnie.

Kij wie jak działają nawyki. Kiedyś powiedziałbym ci po prostu - idź i zacznij robić to czego chcesz. Taki prosty korwinizm. Chcesz osiągnąć sukces to zacznij robić to co trzeba żeby osiągnać sukces. Pracuj ciężko całymi dniami i się ucz.

Teraz wiem, że taka prosta receptura nie zadziała we wszystkim, bo twój własny umysł będzie sabotował wysiłek. Jedne rzeczy można łatwo zmienić, inne nie. W niektórych kwestiach stworzenie nawyku było dla mnie banalnie proste np: programowanie, siłownia czy granie na instrumentach. W inne tematy chciałem wejść mocno, ale poległem. Własny umysł sabotował wysiłek.

vl94
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2019-01-03
Punkty pomocy: 1

powodzenia