Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Wkrótce przyjdzie wiosna

Portret użytkownika Javareal

-Pamiętasz Shire Panie Frodo? Wkrótce przyjdzie wiosna, rozkwitną drzewa w sadach, ptaki uwiją gniazda w gałęziach leszczyny, na polach zasieją jęczmień, będą jeść pierwsze truskawki ze śmietaną. Pamiętasz smak truskawek?
-Nie, Samie. Nie pamiętam smaku potraw ani szumu wody, ani dotyku trawy. Jestem nagi w ciemnościach. Nie ma już nic, żadnej zasłony, między mną, a ognistym kręgiem. Widzę go na jawie, z otwartymi oczyma.

To wyżej to moja rozmowa sam ze sobą przez pierwsze tygodnie po rozstaniu. Zdanie „Wkrótce przyjdzie wiosna” pojawia się u mnie samoistnie codziennie. Niezwykle mi pomaga i dodaje sił no i wiary, że w końcu przez „zimę”, która odzwierciedla mój stan psychiczny pojawią się gdzieś na horyzoncie pierwsze przebiśniegi (oby to nie była fatamorgana heh). Pierwsze prawdziwe bolesne rozstanie. Wcześniej nie rozumiałem cierpienia innych ludzi po utracie „najważniejszej osoby w życiu”, kpiłem sobie gdy ktoś z takiego błahego powodu płakał. Już sobie nie kpię, już wszystko rozumiem.

Wiele mówiło się tutaj o rozstaniach,powstało wiele blogów, ale wciąż widzę, że powstają na forum te same wątki jakby takie kopiuj – wklej, jak odzyskać byłą, jak przeżyć rozstanie itp. Dlatego postanowiłem, że sam napisze coś na ten temat.

Utrata tej bliskiej osoby to w rzeczywistości utrata siebie. Próba odzyskania dziewczyny to tak naprawdę próba odzyskania siebie, ktoś już tutaj to napisał, że tak naprawdę to staramy się odzyskać nie tę dziewczynę, a te kilka cegiełek naszej egzystencji, które zabrała nam ta osoba wraz z swoim odejściem. Ja po rozstaniu oglądałem na youtubie bardzo często zawalenie wieżowców World Trade Center (ciekawe co mi to wtedy przypominało). Jeden z najważniejszych cytatów tej strony „One zawsze wracają” jest mylnie interpretowany to nie o to chodzi, żeby one wróciły, a żebyśmy TO MY WRÓCILI. To my zawsze wracamy, jeżeli będziemy się zmieniać na lepsze. Silniejsi, mądrzejsi, szczęśliwsi. Oto dostaliśmy od losu SZANSE, żeby już nigdy na nikim się nie zawieść, mamy szansę już nigdy nie być przez nikogo zranionym i mamy szansę już nikogo nie zranić, lepiej poprowadzić nasz następny związek i jeszcze lepiej uszczęśliwić naszą przyszłą partnerkę. Uderzam tutaj głównie do wielu osób, które mają poczucie winy, że zawaliły w związku. Obudziliśmy się Panowie, tak ktoś wylał nam na mordę kubeł lodowatej wody kiedy spaliśmy i teraz jesteśmy przebudzeni.

Umrzeć i narodzić się na nowo. Reinkarnacja jest tu i teraz, a nie po śmierci. Umarliśmy, wiec trochę sobie poleżmy w tym gównie zwanym depresją i później powstańmy lepsi o te wszystkie chujowe cechy osobowości jakie mieliśmy przed śmiercią.

Ostatnia porada. To właśnie kiedy czuje się, że się upadło, to żeby się nie zrywać z podłogi od razu, poleżeć trochę, przecierpieć i najważniejsze POGODZIĆ SIĘ Z UTRATĄ i pogodzić się z tym, że powrót nie istnieje. Wtedy zaufajcie mi będziecie leżeć dużo krócej.

Po rozstaniu wyprowadziłem się z miasta. Cztery miesiące już „leżę” i cierpię. Czuje się już dużo, dużo lepiej, ale pozwolę sobie „poleżeć” trochę dłużej (a co tam). Podjąłem decyzję, że sylwestra spędzę samemu i bez alkoholu, za to z Picollo i orzeszkami ziemnymi. Będzie to bardzo refleksyjny Sylwester, który zarazem będzie już ostatnim aktem żałoby po rozstaniu. W przyszłym roku wracam do mojego miasta i już tworzę nowe możliwość, już za niedługo będę wypatrywać pierwsze …przebiśniegi.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Rot

Tylko nie łez za długo, bo

Tylko nie łez za długo, bo odleżyn dostaniesz.

Serio, ogarnąć się tyle ile potrzebujesz i wrócić na "rynek".
Gdzieś kiedyś przeczytałem, że po rozstaniu masz prawo być w żałobie 10% tego czasu, co trwał związek. Potem masz podnieść dupę i żyć dalej.

PS: one PRAWIE zawsze wracają w sensie dosłownym.
Nie ma co szukać drugiego dna.

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Też bym wolał odpowiadać na

Też bym wolał odpowiadać na tematy ludzi, którzy zawiązują nowe znajomości zamiast rozpamiętywać stare, no ale musimy pracować na tym co mamy, a zlamane serduszka to woda na młyn dla miejsc takich jak to. Z tysiąca, kilku zostanie i faktycznie poprawi jakość swojego życia... Smile

No i tego Ci życzę, żebyś w swoim czasie doszedł do siebie i zaczął żyć na nowo. Nie bądź tylko zbyt melancholijny. Wink

Portret użytkownika Simi

Wracają, wracają ale skoro

Wracają, wracają ale skoro zmieniasz miasto to faktycznie trzeba zapomnieć, dobre myślenie

Portret użytkownika raM

Nie rozumiem waszych

Nie rozumiem waszych werteryczno-męczęńskich postaw po zerwanych związkach. Sam byłem w kilku i na bazie swoich doświadczeń wiem, że najlepiej sprawdza się stara maksyma "Czym się strułeś, tym się lecz".
Rozumiem, że powrót na rynek po kilkuletnim związku może być trudny, że łatwiejsze jest leżenie we własnych łzach i rozpamiętywanie przeszłości.
Nic nie jest na zawsze. Im wcześniej to zrozumiecie, tym łatwiej będzie się wam żyło.

Portret użytkownika Kensei

Masz rację, ale to, że nie

Masz rację, ale to, że nie masz zrozumienia dla nich i tego jak działa ludzka psychika akurat zaleciało cwaniactwem, bez jaj, raczej jak kumasz relacje damsko męskie i sam przerobiłes rozstania to powinieneś rozumieć już doskonale.

Portret użytkownika raM

Rozumiem dwa tygodnie na

Rozumiem dwa tygodnie na ogarnięcie się, nawet miesiąc. Ale autor tematu już leży czwarty miesiąc, więc obstawiam że do 6 miesięcy dobije, skoro zakłada temat. Czyli mamy pół roku straty, zamiast dwóch tygodni. Biorąc pod uwagę fakt, iż kolega już pod 30 podchodzi, to najwyższy czas aby zdał sobie z tego sprawę.

Portret użytkownika Javareal

Blog jest mocno metaforyczny

Blog jest mocno metaforyczny i myślę, ze do końca tylko ja go zrozumiem. Wyprowadziłem się, też z innych powodów, nie tylko rozstania.

Samo leżenie zaś to tak w rzeczywistości, rozmyślanie, analizowanie co w dłuższym okresie czasu jest złe i to głównie miałem na myśli. Chciałem również, powiedzieć o tym, ze pewne rzeczy po prostu trzeba przetrawić, nie uciekać od tego, od samego siebie. Tylko właśnie położyć się, zatrzymać i wszystko przepracować samemu, a to jest bolesne ponieważ jest to otwarcie ran, które trzeba przeczyścić i zabandażować w poprawny sposób, aby się w końcu zagoiły, kroczek po kroczku jak z psychiatrą i nie o tylko do związku się to odnosi, ale ogólnie do całego swojego dotychczasowego życia. Po takiej refleksji otwierają się oczy na wiele spraw. człowiek mądrzeje, mężnieje.

Co do powrotów, to myślę, że są one złe. Po prostu, nie warto się kręcić w kółko i wracać do starej przeszłości. Ja zrozumiałem to od razu po rozstaniu. Powroty w pewnym sensie nie istnieją i mówię to głównie do osób, które były w wieloletnich związkach, ponieważ nigdy nie wróci to co tak bardzo idealizujemy i te najszczęśliwsze chwile w związku, o których tak rozmyślamy.

Sam zaś blog jest moim pierwszym. W przyszłości będą kolejne, tym razem będą one już związane konkretnie z tym, z czym do czego została ta strona utworzona.

Portret użytkownika Heathcliff

Powodzenia, Java Podnieś swoj

Powodzenia, Java
Podnieś swoj status to ona sama się odezwie
No chyba ze się hajtnie ale co trzeci ślub się obecnie kończy rozwodem Wink

Badz jak Redford w Niemoralnej propozycji tego sobie i wam życzę na nowy rok

Cześć, Przyznam Ci rację

Cześć,
Przyznam Ci rację często tak jest, że chcemy wrócić do stylu życiu z ex - tego co razem robiliśmy, znajomych, rodziny. Utrata tego boli i trzeba to przejść nie ma innej drogi.
Co do powrotów, jestem parę tygodni po rozstaniu, ponad 4-letni związek, z 4 miesięczną przerwą. Niestety to co było przyczyną rozstania wtedy, było też przyczyną rozstanie teraz. Żeby kiedykolwiek to miało się udać, każde z nas musiałoby przepracować dobre parę miesięcy z psychologiem, albo przejść terapie dla par. Pytanie czy to starczy, po moim przykładzie widać, że nie.
Czy one zawsze wracają, warto czekać i tyle cierpieć, hmm to zależy.
U mnie raz wróciła, raz nie, na pewno nie było warto czekać i chyba tylko ego posunęło mnie w kierunku odzyskania ex.
Swoja trzeba przecierpieć, przykro mi, że w twoim przypadku zajmuje to tak dużo czasu, ale jak już jestem po najwiekszej dawce bólu spróbuj wrócić na rynek. Nikt Cię nie zmusza do tworzenia nowego związku od razu, można poznać nowe koleżanki, przyjaciólki albo od razu wejdziesz na głębszą wodę.
Trzymam kciuki!