Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Spontaniczny Sylwester

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Wielkimi krokami zbliża się Nowy Rok i Sylwester. Korzystając z okazji i wolnego czasu postanowiłem przypomnieć sobie i przekazać wam jedną z moich sylwestrowych przygód. Aby zacząć opowieść musimy się cofnąć do odległego roku 2014, kiedy to przypadał jeden z dwóch okresów mojej największej aktywności w zakresie poznawania nowych kobiet. Abyście lepiej zrozumieli powagę sytuacji przypominam, że hitami były wtedy „Happy” Williamsa i „Chwile jak te” Bednarka, a Young Leosia była już legalna, ale jeszcze nie mogła napić się w klubie Baccardi ze szklanki, bo miała dopiero 16 lat (pewnie mieszała wtedy Harnolda z Lodoherbatą jak my wszyscy w tym wieku). W skrócie - dawno temu.

I w tych zamierzchłych czasach na stronie Podrywaj.org obowiązywał absolutny zakaz rozmawiania o podrywaniu w Internecie. A my jak to w Polsce… „Jeśli coś jest zakazane, to trzeba to robić tak żeby nikt nie widział” …I tak próbowaliśmy, tylko się tym specjalnie nie chwaliliśmy. No tak to działa. Owoc zakazany kusi. Ale do rzeczy, bo stylistycznie mój wywód zaczyna brzmieć jak marudzenie starego dziada.

No więc jesienią 2014 – jakoś w listopadzie albo nawet już w grudniu zapoznałem przez Internet, a właściwie przez Facebooka kilka dziewczyn. Wtedy najlepiej działały strony typu Spoted lub grupy tematyczne skupiające ludzi o podobnych zainteresowaniach. Kultura Imb nie była tak rozwinięta, no i życie było jakieś łatwiejsze, a mnie nie bolały jeszcze plecy od samego leżenia. No i w przerwach od imprez, okazjonalnych podrywów i studiowania pisało się z tymi dziewczynami na różne mniej lub bardziej poważne tematy.

W okolicach 26 grudnia posypały mi się plany na Sylwestra. Myślałem więc nad opcją awaryjną, żeby się trochę pobawić i jakoś z przytupem zakończyć ten rok. Jedna z moich internetowych koleżanek akurat wtedy zapytała mnie o plany na ten dzień. Zgodnie z prawdą odpisałem, że żadnych nie mam bo ekipa mi się posypała. W odpowiedzi dostałem zaproszenie na imprezę …do Gdańska. Sam wtedy mieszkałem bardziej na wschodzie niż północy. Logistycznie temat był skomplikowany, bo co jeśli impreza mi się nie spodoba, albo koleżanka okaże się nieinteresująca?

Ustaliliśmy, że przyjadę dzień wcześniej i będę nocował u niej na podłodze i jeśli mi się nie spodoba to pojadę z powrotem do siebie i jeszcze zdążę się wbić na krzywy ryj na jakąś olsztyńską imprezę. Akcja mocno spontaniczna i trochę na przypale. Kupiłem bilet, flaszkę i paczkę prezerwatyw. Spakowałem ciuchy, kosmetyki i śpiwór. Ruszyłem na pociąg.

W Gdańsku byłem dzień przed Sylwestrem około godziny 14. Było jeszcze widno, więc miałem okazję po raz pierwszy przyjrzeć się na żywo mojej internetowej koleżance. Metr siedemdziesiąt sześć, szczupła, niebieskie oczy, rude farbowane włosy, okulary, krągły tyłek, wcięcie w talii i pokaźny biust. Pomyślałem – nie jest źle. Przytuliliśmy się na powitanie.

Po drodze na jej lokum kupiliśmy jeszcze kilka piwek, żeby przełamać pierwsze lody. Na miejscu rozpakowałem się, otworzyliśmy piwo i zaczęliśmy sobie rozmawiać o tym Sylwestrze: że fajna spontaniczna akcja, że sieć to niebezpieczne miejsce, że nie wiadomo na jakiego zboczeńca można trafić i co on będzie sobie na pierwszym spotkaniu wyobrażał. Włączyliśmy muzykę, a moja koleżanka coraz śmielej opowiadała mi o tym, czego taki internetowy nieznajomy nie powinien jej robić na pierwszym spotkaniu. Atmosfera gęstniała, ale póki co nic z tego nie wynikało. Tak, to jest ten moment kiedy dziewczyna zaprasza was do siebie, jest miło, ale możecie jeszcze wszystko spieprzyć i do niczego nie dojdzie.

Przypomniało mi się, że moja koleżanka miała mieć mały tatuaż. Spytałem czy mi pokaże na żywo. Zgodziła się i zdjęła bluzę z kapturem w której siedziała. Odważny gest, zwłaszcza, że tatuaż był w okolicy przedramienia lub łokcia. Finalnie wyszło tak, że podkoszulek zawinął jej się niefortunnie na głowę i pokazała mi swoje obfite piersi w staniku. Przystąpiłem do akcji ratunkowej. Oswobodziłem jej głowę. Spojrzeliśmy na siebie. Zaśmialiśmy się. Znów spojrzeliśmy na siebie i zaczęliśmy się całować. Tego dnia zaspokoiłem też wszystkie inne potrzeby swojej gospodyni, a ona moje. Na pierwszym spotkaniu, w obcym mieście i w czasach kiedy to nie było jeszcze, aż tak powszechne. A na Sylwestrze bawiłem się świetnie.

Często o powodzeniu w takich sytuacjach pomimo wzajemnego zainteresowania kluczową rolę odgrywają spojrzenia, emocje i przypadkowe mogłoby się zdawać zdarzenia. Sztuczka polega na tym aby szybko je rozpoznawać i wyciągać z nich korzyści. Tyle w kwestii morału.

Finalnie wyszedł z tego kilkuletni związek, mieszkaliśmy razem, mieliśmy się pobrać, na szczęście nic z tego nie wyszło. Za to dzięki tej akcji stałe zadomowiłem się w Gdańsku, teraz tu mieszkam, żyję i pracuję. Niczego nie żałuję. Trzeba, żyć tak aby w przyszłości było co wspominać.

Mam nadzieję, że wyszedł z tego taki raport-motywator na nadchodzący weekend, który mam nadzieję w waszym życiu też zaowocuje przygodami wartymi zapamiętania. Szczęśliwego Nowego Roku 2022! Oby następny był lepszy od wszystkich poprzednich!

Dobrodziej z Północy

Odpowiedzi

"Trzeba, żyć tak aby w

"Trzeba, żyć tak aby w przyszłości było co wspominać." - otóż to, sam wychodze z takiego założenia Smile

Przyjemnie sie czyta takie historie, akurat żeby mieć co robić podczas jedzenia:D Niekiedy czytam sobie właśnie takie historie w blogach sprzed kilku lat, a nóż własnie coś fajnego się z tego wyciągnie.

Ten sylwester dla mnie jest też inny. Plany się właśnie posypały i lecimy ze znajomymi na spontanie na misto. Może też jakaś ruda się przytrafi Smile

Ja podjąłem decyzję, że tego

Ja podjąłem decyzję, że tego sylwestra spędzę refleksyjnie samemu i bez alkoholu (może picolo sobie kupię). Od pierwszego stycznia mocna praca nad sobą, i życzę sobie i również wszystkim użytkownikom tutaj, aby kiedyś też nas spotkała taka fajna przygoda jak Autora tego znakomitego bloga.

Portret użytkownika Rot

Tak jak pisałem na blogu:

Tak jak pisałem na blogu: ciekawi mnie bardziej "techniczna" strona tej historii.
Jak wprowadzone kino, jak doprowadziłeś do sytuacji w której mogłeś wykonać tak zdecydowany ruch bez oporu.
Tak ku potomności.

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

No dobrze, jak Waść sobie

No dobrze, jak Waść sobie życzysz. Zacznę od tego, że w historii skupiłem się na dwóch rzeczach. Mianowicie, że spontan często popłaca, bo potem jest co wspominać, oraz że należy wyłapywać, bądź kreować ( i tu muj błąd, bo tego jest opisane za mało) momenty przełomowe w prowadzonej interakcji. Można je rozegrać na milion sposobów i nie ma jedynego słusznego, ale trzeba je rozegrać bo przegapione zaowocują po prostu niczym. Za młodu wiele razy wracałem z wina u koleżanki niepocieszony, bo nie potrafiłem ich nawet zauważyć. Z perspektywy czasu widzę, że sygnały abym zrobił coś więcej były, tylko ja ich nie ogarniałem.

Takie sygnały mogą być różne i ledwo zauważalne np. ona siada na łóżku i ręką gladzi pościel, albo patrzy Ci głęboko w oczy, tudzież pokazuje ci z bliska paznokcie, kolczyki czy chuj wie co jeszcze. Clue jest takie, że moment przełomowy jest suptelny i zmysłowy. Gdy wiesz już czego szukasz, to już wtedy po prostu to wiesz. I tu potrzeba wprawy i doświadczenia, albo dobrej intuicji i zmysłu obserwacji. Bo to jest najbardziej czytelne zielone światło jakie danego wieczoru dostaniesz. No i niestety bardziej zielone często nie będzie, mało która powie Ci wprost "bierz mnie Rot". Dodatkowo, tak to ze światłami bywa, że są ograniczone czasowo. Pojawiają się i znikają, za to jak już się wstrzelisz to dalej czeka Cię już tylko zielona fala. Smile

A jak już ktoś na siłę szuka schematu to tak: budowanie komfortu i atrakcyjności było na etapie pisania, w końcu sama mnie zaprosiła. Dlatego też kino wprowadziłem od razu, na powitaniu. Zmiana miejsca. Budowanie napięcia i eskalacja u niej na mieszkaniu. Opisany dobrze moment przełomowy i myk domknięcie. Nie brzmi już tak fajnie, ale wszystko już tu jest. Zgodnie ze sztuką.

Portret użytkownika Layne

Nie łapię: 1) Dostajesz

Nie łapię:

1) Dostajesz zaproszenie na imprezę do Gdańska od laski z internetu. Jedziesz mimo, że to nie jest podróż 2 przystanki autobusem. Jak tutaj pojawiają się takie tematy to goście dostają opierdol że jadą takie dystanse do ledwie poznanej osoby

2)Zaczęliśmy sobie rozmawiać o tym Sylwestrze: że fajna spontaniczna akcja, że sieć to niebezpieczne miejsce, że nie wiadomo na jakiego zboczeńca można trafić i co on będzie sobie na pierwszym spotkaniu wyobrażał.

Jeden z blogów Szabelszczaka traktował o tym, by nie poruszać takich negatywnych tematów (tam na przykładzie "faceci to świnie") bo wtedy laska sobie łączy z Tobą takie negatywne skojarzenia. A Ty ją czymś takim straszysz.

Ja bym pozostał niewzruszony w momencie gdy zrobiłeś akcję ratunkową, bo nie mam żadnego ładnego zdjęcia które mógłbym użyczyć do rejestr przest. seks.

Portret użytkownika Dobrodziej z Północy

Ad. 1 Zrobiłem tą akcję na

Ad. 1
Zrobiłem tą akcję na własną odpowiedzialność i nikogo na forum nie pytałem o zgodę czy radę w tej kwestii, bo to moje życie. Musisz rozgraniczyć czym są zasady tego forum od tego, czym jest opinia innych ludzi (też omylnych) oraz od tego, czym jest Twoje życie.

Przykładowo Kiedyś był tu koleś, który za namową innego typka z forum kupił swojej dziewczynie w ramach prezentu kapcie w kształcie kutasów i gdy ta go za to ojebała, to miał o to pretensje do całego forum. Że ktoś mu taki żart sprzedał. O dziwo nie miał pretensji do siebie, ze zrobił bezrefleksyjnie głupotę poleconą mu przez kolesia z sieci. Totalnie zapomniał o tym, że nikt mu pistoletu do głowy nie przykładał.

Zresztą. Przygotowałem sobie plan awaryjny i w najgorszym razie spędziłbym noc na ogrzewanym dworcu, gdyby i ten nie wypalił. Odrobina adrenaliny na wlasne ryzyko. To czyni różnicę.

Ad. 2
No widzisz, wszystko zależy od Kontekstu, czy tam Kalibracji jak to ładnie w podstawach napisano.

Ale cieszę się, że pytasz. Co do zasady Adept ma rację, w rozmowie z obcą osobą może to być odebrane w taki sposób jak napisał, ake wyobraź sobie sytuację w której jest to forma żartu sytuacyjnego nasyconego podtekstami i to działa, bo bawi was ta sytuacja i rozładowujecie w ten sposób stres i napięcie związane z dziwną sytuacją jednocześnie budując inne napięcie. Erotyczne.

To wymaga dwoch rzeczy, wyczucia i wprawy. Tobie faktycznie bym tego nie polecił, dopóki nie ogarniesz mowy ciała i jej czytania na poziomie biegłym. Tak, to też jest dla mnie umiejętność nabyta, a nie dar wrodzony.

No i na sam koniec, jeśli masz sexual consent, a ja miałem z wyżej wymienionych powodów, to niczego się nie musisz obawiać. W zasadzie o tym jest ten wpis, jak wyłapać tą niewypowiedzianą zgodę. Bo prawie nigdy nie dostaniesz jej wprost. Wgl. Bardzo ciekawy temat którego nikt tu nie poruszał chyba nigdy... Przynajmniej ja nie kojarzę.

Więc jeszcze tak syntetycznie. Na dzialania erotyczne zawsze potrzebujesz zgody partnerki i jesteś zobligowany przerwać w każdym momencie gdy ta zgoda zostaje wycofana. Nawet w trakcie. Działa to w obie strony.

Portret użytkownika Rot

Ad 2: ludzki umysł jest na

Ad 2: ludzki umysł jest na tyle pojebany, że nie rozumie "nie" zbyt dobrze.
Jak powiesz gówniakowi żeby nie biegał, to wyobrazi sobie siebie biegającego i będzie biegał jeszcze szybciej.
Stąd też odpowiednio poprowadzona gadka o niebezpieczeństwach w poznawaniu obcych ludzi może być skuteczna - laska sobie wyobraża wszystko to, o czym opowiesz, ale serio, Layne/Parszywy, nie bierz się za tę koncepcję dopóki nie ogarniesz podstaw, bo inaczej skończy się to bardzo źle.