Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Związek bez końca?

9 posts / 0 new
Ostatni
emkropka
Portret użytkownika emkropka
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2014-03-24
Punkty pomocy: 3
Związek bez końca?

Witam, to mój pierwszy post na forum. Portal czytam już od jakiegoś czasu, nie mniej jednak wcześniej się w ogóle nie udzielałem. Nigdy nie sądziłem, że dojdę do momentu w którym napiszę tu temat, z prośbą o opinie kogoś bardziej doświadczonego. Sam siebie doświadczonym bym nie nazwał, w relacjach z kobietami sobie radzę - z reguły bardzo dobrze.

Przede wszystkim - mam świadomość tego, że nikt za mnie nie podejmie decyzji. Mam tylko nadzieję, że któryś z Was będzie w stanie mi doradzić, bo mam taki młyn w głowie, że szkoda gadać.

Około 3 czy 4 lata temu poznałem dziewczynę. Byliśmy w relacjach koleżeńskich, pisałem dużo smsków do niej i mój sposób na podryw był tak żałosny, że sam nie wierze jak to się mogło udać (w skrócie - zostań przyjacielem>powiedz jej, że ją kochasz). Młody byłem i głupi, no ale się udało. Byliśmy razem około 9 albo 10 miesięcy, w między czasię się rozstawaliśmy i schodziliśmy, chyba dwa razy. Później z nią zerwałem z prostego powodu - przestałem czuć tą magię. Po prostu, stwierdziłem, że czas na nową miłość. Wiedziałem, że to nie jest kobieta z którą chcę spędzić resztę życia i po prostu to zakończyłem mimo tego, że było mi z nią na prawdę dobrze - nie miałem na co narzekać. Dogadywaliśmy się, mieliśmy bardzo dobry seks. Tylko, że... dla tej kobiety byłem często czymś w rodzaju nawet nie przyjaciela co mentora. Miałem wrażenie, że jest strasznie ode mnie zależna. Wiedziałem, że jestem dla niej wszystkim. Momentami mnie to przytłaczało, bo dla mnie ona była po prostu kimś ważny, ale nigdy nie w centrum świata. Akceptowała moje wady, których - nie ukrywam - było sporo. Wiecie, laska co jak jej powiem, że zamiast sobotniej randki w sumie chcę iść się najebać z kumplami bo dawno się nie widzieliśmy to pójdzie ze mną a przy tym będzie równo ciągła z gwinta Wink

Problem polega na tym, że po zerwaniu z nią nie mieliśmy kontaktu przez zaledwie... 2 tygodnie. Po tym czasie była na mnie zła, smutna, i unikała mnie jak ognia, ale czasami zdarzyło nam się spotkać. Na domiar złego większość naszych najbliższych znajomych to wspólni znajomi. Jak z nią byłem stała się częścią mojej ekipy. I tak zostało, przez co po zerwaniu zaczęliśmy się spotykać od czasu do czasu sam na sam. Trwa to do dzisiaj, nie jesteśmy razem ale nadal zachowujemy się jak para z tą różnicą, że parą nie jesteśmy. Ona w między czasie próbowała z jakimiś kolesiami, niestety jej nie wyszło - ja tam jakieś pomysły miałem ale cały problem polega na tym, że jestem kurewsko wybredny. Mam wrażenie, że większość kobiet inteligencją nie grzeszy, i strasznie mnie irytuje to, że czuję się od nich dużo lepszy (tu nawet nie chodzi o pewność siebie, bo nawet takie kobiety mnie czasami onieśmielają, ale jak już uda mi się je dobrze poznać działam bardzo płynnie, że tak to ujmę). W miarę regularnie się pieprzymy, robimy różne świństwa i rozmawiamy ze sobą na praktycznie każdy temat. Wiem o tym, że ona chciałaby do mnie wrócić i wczoraj powiedziała mi o tym otwarcie. Nie chcę tego ciągnąć w obecnej formie, ale jestem mocno do tej kobiety przywiązany. Jestem po prostu przyzwyczajony - i nie chcę niczego zmieniać, nie widziałbym problemu żeby znów z nią być - o ile jest to jej potrzebne. Problem polega jednak na tym, że ja nie jestem w stanie jej zapewnić, że za 3 miesiące nie poznam innej kobiety, która mnie onieśmieli totalnie. Boje się, że przeciąganie tego tylko ja skrzywdzi. Nie wyobrażam sobie życia w przyszłości z nią, nie chcę również stracić kontaktu.

Mam wrażenie czasami, że to kwestia mojego podejścia. Szukam ideału, stawiam wysoko poprzeczkę przez co nie mogę znaleźć nikogo innego i podejrzewam, że prędko nie znajdę. W rzeczywistości wystarcza mi ona, nie jest to jednak coś na co powiem WOW. Bez tego jednak pewnie byłoby mi ciężko, przynajmniej na początku.

Mam w głowie totalny młyn - nie mam pojęcia co robić. Miał ktoś z Was podobną sytuację? Lub ktokolwiek ma pomysł, jak można by to rozwiązać? Z góry dziękuje za wszystkie odpowiedzi.

czysteskarpety
Portret użytkownika czysteskarpety
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 2584

Jesteś w dużo lepszej sytuacji niż większość chłopaków którzy planują powroty do byłej, bo to ona tego chce, a ty się wahasz, że ją zranisz. I tak i tak ci poradzę żebyś nie wracał, nic specjalnego z tego nie wyniknie. A to, że masz duże wymagania co do lasek to dla ciebie mega plus. Nie bierz byle czego na dłużej niż noc. Miej wymagania co do kobiety, to jest zdrowe i rozsądne. Szukaj, a w końcu taką znajdziesz. Ale nie rezygnuj równocześnie z przelotnych znajomości, one też mogą dać dużo radochy Wink

emkropka
Portret użytkownika emkropka
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2014-03-24
Punkty pomocy: 3

Nie spodziewałem się tak szybkiego odzewu, dzięki.

Wiesz, tylko problem polega na tym, że widywać ją będę tak czy siak. Nie mogę ot tak zerwać kontaktu, znam ją tak jak mówiłem 4 lata, mamy wspólnych znajomych i tak dalej. Dodatkowo, czasami jestem o nią trochę zazdrosny. Próbowała kiedyś kręcić z jednym typkiem, swoją drogą jednym z moich kumpli. Skończyło się na zwykłym lizaniu się, koleś ją olał (ale tylko na chwilę) bo odwaliła dziwną akcję i poleciała lizać się z jeszcze innym typem, na tej samej imprezie. Była totalnie pijana, jak popije to z reguły robi dziwne akcje. Nic strasznego, to był tylko jeden taki wyskok. Czasami mam wrażenie, że robi to specjalnie - żeby wzbudzić moją zazdrość). Jeśli chodzi o tego kolesia jestem pewny, że się nie pieprzyli. I mam 99% pewności, że tego nie zrobią. Dlaczego? Ona wie, że ja bym się dowiedział (wiem o niej na prawdę praktycznie wszystko, ze względu na wspólnych znajomych ciężko jej pierdnąć tak, żebym się o tym nie dowiedział) a wtedy przestał bym ją pieprzyć. Błędne koło. Nie chcę jej zranić, a tak jak mówiłem - ciężko mi określić jak długo to potrwa. Dlatego z nią zerwałem, ale tak jak mówiłem - to nadal trwa, już około 3 rok.

No i właśnie, mi pasuje taki układ jaki mieliśmy, bez konkretnego zobowiązania. Tylko, że o ile ja nie czuję do niej miłości (ogólnie jestem taki trochę bez uczuć, z reguły tylko się ciesze lub denerwuje). Tylko wiesz, dziewczyna mimo tego, że mnie nie kocha chciałaby jednak ze mną być, żeby tą pewność mieć, nie szukać kogoś (rozumuje w trochę dziwnych kategoriach, tak jakby MUSIAŁA kogoś mieć).

GRUNWALD
Nieobecny
Wtajemniczony
Wiek: 45
Miejscowość: w cetrum

Dołączył: 2015-09-03
Punkty pomocy: 428

Związek bez zobowiązań to jak cukier bez cukru szoa na to życia marnować, ale skoro się z nią bzykasz to ją akceptujesz jaką jest.

Narząd nie używany staje się nie użyteczny

emkropka
Portret użytkownika emkropka
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2014-03-24
Punkty pomocy: 3

Mój problem polega na tym, że nie czuję w związku do niej nic konkretnego. Jest mi bliska, i szkoda mi by jej było stracić, ale czuję, że to nie to.

Z drugiej strony czuję tak tylko dlatego, że nie załamałbym się po zakończeniu tej znajomości na długi okres czasu tylko po prostu bym znalazł kogoś innego. Teraz decyzja jest prosta, albo zmieniamy naszą relację w tą stronę, że widzimy się tylko np. z znajomymi, na piwo itd. - bez seksu i niczego konkretnego, albo wracamy do pojęcia typowego związku - po prostu jesteśmy razem. Tylko, czy nie byłoby to szczeniackie z mojej strony gdybym zaangażował się, nie mając pewności czy to wszystko ma sens?

emkropka
Portret użytkownika emkropka
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2014-03-24
Punkty pomocy: 3

Dodam, że poznawałem w między czasie różne kobiety - i z każdą blokowało mnie to, że nie widziałem w niej nic specjalnego. Mogły być ładne, czasami sprawiać wrażenie inteligentnych, ale ja zawsze znalazłem coś do czego się skutecznie potrafiłem dopierdolić i powiedzieć sobie "daj sobie spokój, to nie ta"...

emkropka
Portret użytkownika emkropka
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2014-03-24
Punkty pomocy: 3

W sumie temat nie aktualny, do usunięcia...

gen
Nieobecny
Wtajemniczony
Wiek: stary
Miejscowość: Śląsk

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 3469

kolego, ten wiek w Twoim profilu to jest prawdziwy?

emkropka
Portret użytkownika emkropka
Nieobecny
Wiek: 18
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2014-03-24
Punkty pomocy: 3

zastanawia mnie tylko - do czego zmierzasz?