Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zależność od rodziców, brak kasy, niska samoocena

14 posts / 0 new
Ostatni
lumberjack
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-03-26
Punkty pomocy: 7
Zależność od rodziców, brak kasy, niska samoocena

Mam 23 lata, w sumie już 24 za kilka miesięcy, a perspektywa życia na własny rachunek pojawi się dopiero za 3 lata, taki charakter studiów. Czuję się jak nastolatek pośród dorosłych ludzi. Większość wokół zarabia, pracuje, są w związkach lub nawet po ślubach, a ja jak to gówno muszę się prosić o każdą złotówkę rodziców. Jak zaczynałem studia, z dwuletnim opóźnieniem, to większość znajomych kończyła licencjaty, też byli na utrzymaniu rodziców. Pojedyncze przypadki gdzieś pracowały, więc ta zależność nie była taka irytująca.
Na wakacje nie jeżdżę, bo nie ma za co. Ostatni raz byłem 3 lata temu zanim zacząłem studiować, jak sobie zarobiłem w wakacje.
Mam bardzo duży kompleks na tym punkcie. Z dziewczynami nie jest źle w takim sensie, że są takie którym się podobam i miałem sporo okazji żeby coś z tego wykręcić. Problem jest taki, że są to głównie dziewczyny z bliskiego grona, a na własnym doświadczeniu wiem żeby dupy z grupy nie brać. Z kolegami wyjść żeby się powłóczyć po mieście praktycznie już nie ma, bo poza kilkoma wyjątkami są pozajmowani i nie w smak im takie wypady. Ja też nie jestem typem osoby która wychodzi z inicjatywą.
Dziewczyny żadnej nie zaproszę, bo co jej mogę zaproponować? Piwo i pizzę z biedry na mieszkaniu? Nawet jak gadka się klei to mój brak pewności siebie zabije zainteresowanie. Myślę sobie wtedy, że jaka ogarnięta dziewczyna by chciała takiego gołodupca. Wiem, że za te 3 lata będę miał atrakcyjną pracę, ale obecnie czuję się jak zero. Jeszcze na imprezie spotkałem byłą i jak usłyszałem jak sobie życie ogarnia to mnie dobiło kompletnie. Pomyślałem, że dobrze że z takim nieogarem zerwała.
Miał ktoś z was taki okres oczekiwania na lepsze? Jak sobie radziliście z takimi dołkami emocjonalnymi?

ann39
Portret użytkownika ann39
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Średnie miasto

Dołączył: 2017-02-10
Punkty pomocy: 167

Mialem, chodzilem na silownie, czytalem ksiazki. To mnie wrecz motywowało do pracy nad sobą, taki okres.
Natomiast jak byłem w związkach, tak jak teraz. Dostęp do łatwego seksu i branie za pewnik niszczył moje motywacje. Potrafie zdać sobie z tego sprawe. Jednak pomimo tego tez byly gorsze dni. Musisz znalezc sobie jakąś prace lub zajęcia dodatkowe zeby wykorzystac ten czas. Innej racepty nie ma. Trywialne ale tak jest niestety. Poukładanie wszystkiego w głowie i praca nad sobą.

lumberjack
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-03-26
Punkty pomocy: 7

Na siłkę chodziłem, ale zamknęli to muszę przeczekać ten czas. Najgorzej zdecydowanie jest brać dziewczynę z grupy. Jak nie wyjdzie to jest mega problem. Jedno z najgorszych uczuć słuchać jak kiedyś bliska osoba świetnie sobie radzi bez ciebie. Mega demotywuje.

Nukem
Portret użytkownika Nukem
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28 i pół
Miejscowość: Wielkop

Dołączył: 2020-02-17
Punkty pomocy: 59

Stary, dobić Cię? Miałem niemal identycznie, studia ukończyłem z trzyletnią ponad obsuwą, teraz niewiele się zmieniło z tą różnicą że ukończyłem już studia, na których nic nie pracowałem. Wraz z obroną rozbiła się życzeniowa wizja "ah, ukończę studia, to z mgr znajdę pracę i wszystko się ułoży" gówno.

Mam tych latek 28 i dalej jestem na utrzymaniu starego (tylko on zarabia, jest niejako domowym tyranem, co nie sprzyja poczuciu własnej wartości), pracy nie ma. Siłownie zamknięte więc dodatkowo dupa rośnie. Czasy nie sprzyjają, fakt, ale z moim społeczno-humanistycznym wykształceniem w połączeniu ze świecącym białymi plamami CV chętnie mnie raczej nie przyjmą. Więc typie łap prace, staże, coś żeby ruszyć z posad i nie wylądować w gównie. Tu nazwaliby mnie "cipą".

Bywam parszywy, ale staram się nie

lubiezapier239
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2019-12-06
Punkty pomocy: 46

Co robiłeś przy 2 letniej przerwie i przez wakacje????
Mam tak samo, ale ja przy tej 2 letniej przerwie zaoszczędziłem 20000. Dodatkowo w każde wakacje zarabiam i odkładam 7000-8000 przy najniższej krajowej. W wakacje mieszkam u rodziców. A w okresie październik- czerwiec utrzymuję się sam. Dodatkowo co miesiąc z obrony terytorialnej mam 650zł. Na miesiąc mam ponad 2000zł na wydanie. Z tego opłacam sobie zajebisty nawet drogi pokój. Reszta idzie na jedzenie, imprezy, siłownie itd. W każdym miesiącu mogę sobie pozwolić na zakup jakiś ubrań za 100-200zł. Niby nie dużo a szukam na wyprzedażach w galerii i zawsze coś znajdę z 70% obniżką. W poprzednim roku zakupiłem zakupiłem sobie używanego macbooka za 3000. A w tym roku kupiłem sobie iphona 11. Więc jak widzisz z odpowiednim planem można sobie dobrze poradzić.

lubiezapier239
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2019-12-06
Punkty pomocy: 46

Piszesz trochę jak ten gość co narzekał że nie ma laski na sylwestra Laughing out loud

lumberjack
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-03-26
Punkty pomocy: 7

Przez jeden rok chodziłem do liceum we Włoszech, ale ten rok się nie liczył do edukacji i jadąc po drugiej klasie wróciłem po roku do 3 więc moje liceum trwało de facto 4 lata. Potem, po skończeniu liceum nie do końca mi poszła matura więc musiałem poprawiać i do tego siedzieć w domu, bo nie miał się kto babcią zająć. W wakacje przed przerwą pracowałem za granicą, wyjechałem ze znajomymi. Po poprawionej maturze, zaraz przed studiami, też pracowałem za granicą, ale pojechałem do rodziny, ale z rodziną najlepiej na zdjęciu, więc był powrót po kilku tygodniach i pracowałem jeszcze w Polsce. Potem zaczęły się studia. Pierwsza letnia sesja niezdana anatomia, dochodzi do tego miesiąc praktyk w szpitalu. Nie zdam przedmiotu to wypad ze studiów, z tego nie ma warunku. Po drugim roku bliźniacza sytuacja z tym, że przyszedł koronawirus, więc nie było praktyk, ale sesja się kończyła w połowie lipca, a drugi termin na początku września. Znowu spina żeby zdać, bo już 2 lata w tył jestem to nie mogę sobie pozwolić na kolejny. Teraz 3 rok idzie i mam nadzieję że poprawek nie będzie, bo i tak już mam zajęte dwa miesiące na praktyki, bo trzeba jeszcze zaległe odrobić. I tak przez wakacje byłem jedną nogą na wylocie, a jak zdawałem to potem zostawały 2 tygdonie września i zabawa od nowa. W tej chwili studia mi sprawiają trudność to co dopiero by było z pracą w tygodniu. Myślałem o pracy w hostelu w weekendy, bo można poczytać sobie w trakcie materiały do zajęć, ale wirus pokrzyżował plany.

lubiezapier239
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2019-12-06
Punkty pomocy: 46

Znam dużo osób co pracują i studiują. Jedna osoba nawet robi za granicą na pełnym etacie i studiuje dziennie. Tylko że studia zdalnie. Skoro nie masz pieniędzy to nie wybrzydzaj. Żadna praca nie hańbi. Możesz iść np. Do żabki
Nie masz żadnych oszczędności?

johnnytdsky
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 22
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2020-11-24
Punkty pomocy: 12

Sytuacja wcale nie jest taka nie korzystna jak ci się wydaje. Jestem typem człowieka który na wszystko ma plan i pod wszystko go dostosowuje więc tobie radziłbym zrobić to samo. Jak to zrobić? Wykorzystaj możliwości które masz teraz, znajdź luki w swoim czasie na dodatkowe zajęcia.. dokładniej:
1.Najpierw stary przemyśl czy te studia ci są faktycznie potrzebne, nastały takie czasy ,że teraz szuka się fachowca z poleceń i po tym co on potrafi robić. Papierek z roku na rok jest co raz mniej istotny, więc może warto dobijać się gdzie się da i poszukać sobie czegoś innego w formie zarobku. Oczywiście wszystko zależy od branży w której jesteś, to juz musisz sam przemysleć.
2.Wykorzystaj wolny czas na to co możesz zrobić proponuje albo zacząć ćwiczyć co poprawi twoją pewność siebie, znaleźć sobie dodatkową pracę albo poczytać książki, oczywiście nie jakieś romansidła, kryminały, przygodówki, to jest dobre dla głupich ludzi. Poczytaj coś co pomoże ci się rozwijać w tym przypadku najlepiej książki o relacjach damsko męskich.
3.Nie musisz laski tak szczerze nigdzie zapraszać, ubierz się w jakiś dobry ciuch, wyjdź na miasto i spróbuj popodbijać do lasek ćwicząc swoją grę. Moze teraz się nie uda bo sytuacja jest taka jaka jest ale w połowie lutego juz bedzie sie robiła lepsza temperatura więc będzie na to czas. Za jakiś czas staniesz się pewniejszy i bardziej ogarnięty w praktyce więc zawsze możesz mieć laski na 2-3 spotkania, jedno może być w domu na szybki seks i dziękuje. Pokaż że nie przywiązujesz uwage do rzeczy materialnych ale jesteś znakomitym kochankiem.
4.No i ostatnia kwestia, na zewnątrz pokaż ,że ta sytuacja cię nie obchodzi. Ze swoich obserwacji wyciągnąłem następujące wnioski ,że nie raz jakaś dupa która mi sie podobała chodzi z jakimiś przychlastami co nie mają za dużo kasy, jedynie są pewnie siebie a czemu są? Bo mają na bieżącą sytuacje wyjebane, to od nich emanuje przez co laska tego nie zauważa. Na pewno można znaleźć na to definicję w książkach od psychologii bo takie coś często występuje

Miłości nie ma. Są tylko stany emocjonalne związane z wydzielaniem hormonów. Naucz się je wywoływać a będziesz mógł robić z kobietami co chcesz. One są jak psy, a psa trzeba wytresować!

MrG
Portret użytkownika MrG
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 32
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2019-01-11
Punkty pomocy: 518

Troche biadolisz... Oooo nie mam kasy a inni mają. Była układa sobie życie a ja to nie umiem. To idź do roboty.
Jak byłem na studiach to umarł mi ojciec, matka splajtowała i urodziła mi się 2ka dzieci. Kasy też nie miałem. Ale... W wolnych chwilach ładowałem tiry częściami samochodowymi, pracowałem w tesco przy inwentaryzacjach, pomagałem przy rozstawianiu scen, robiłem przeprowadzki, pomagałem na budowie, weekendy w nocy pracowałem za barem, wakacje do anglii zapierdalać. Weź facet dupe w troki i do roboty, jakiejkolwiek. To że dostaniesz magistra nic nie zmieni. Po magistrze szukaj roboty w swoim kierunku ale nie licz że jak w życiu nie pracowa£eś to wszystkich olśnisz swoim tytułem

ann39
Portret użytkownika ann39
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Średnie miasto

Dołączył: 2017-02-10
Punkty pomocy: 167

Potwierdzam bo mam magistra Laughing out loud a nawet 1 mgr i 1 licencjat a musiale wyjechac do uk dorobić pieniędzy szybko

Malylunch
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Kraniec globu

Dołączył: 2019-10-12
Punkty pomocy: 338

To będzie lekarz... Musi mieć studia... Ehhh
Niestety tutaj bez kwitu nic nie zrobisz.
Ale! Ale!
Możesz zostać właścicielem kliniki Smile tutaj już nie trzeba papieru Laughing out loud

Ogólnie to leniuszek:) jak się ma za dużo w dupie to tak bywa. Ogólnie to łatwo chociaż 2 dni w tygodniu spędzić w pracy, zawsze kilka stów wpadnie. Przez kolejne 5 możesz zakuwać.
Popatrz na swój czas wolny i to co możesz zrobić. Ja pracuje od 15 roku życia, nie były to pełne etaty ale wakacje, ferie, czasem wagary były żeby przytulić parę zł, prawie każdy weekend na robocie i jakoś mi tak zleciało. Nie brałem kasy od rodziców, bo zawsze ja miałem. I ty też poprostu nie bierz. To proste, wystarczy chcieć i się postarać. Jeżeli jesteś niezależny automatycznie wszystkio idzie Ci w górę.
A z dupami... To wystarczy być zadbanym, czystym, nie ważne lokum ani to jedzenie. Ważny jesteś TY i to jak siebie postrzegasz Smile
Jak masz się za dno to inni też tak uważają, jak masz się za zajebistego faceta to w ujebanych roboczych ciuchach byś coś poderwał bo miałbyś ten błysk, te szalone oczy, ta energię, pozytywna otoczkę wokół siebie która przyciąga ludzi bo chcą trochę jej że źródełka czyt. od Ciebie.
Ubrania zawsze można zmienić, auto też, mieszkanie i wszystko materialne Smile

Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu

`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano

lumberjack
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2018-03-26
Punkty pomocy: 7

Dzięki, to jest sensowna odpowiedź. Widać, że przeczytałeś dokładnie mój post.

infreak
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Rocznik 91
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2017-09-16
Punkty pomocy: 530

Chłopie, ty nie patrz na to co będzie za 2-3 lata. Za 2-3 lata może przyjść taki kryzys, że ludzie będą się nawzajem zjadać, albo jebnie w nas meteoryt. Życie przecieka ci przez palce. W obecnym świecie rządzi pieniądz i tego nie zmienisz. Studiowanie nie może być twoją wymówką, że nie masz złotówki przy dupie. To nie chodzi o to, że jako gołodupcem nie możesz nic zaoferować kobiecie. Możesz być gołodupcem, ale mieć smykałkę do robienia kasy i z dziewczynami nie będzie problemu. Sam fakt, że nie potrafisz zarobić kasy odbiera ci męskości. Nie chodzi o ilość, tylko umiejętność.

Musisz nauczyć się kombinować - jakkolwiek, cokolwiek. Albo praca zagranicą w wakacje tak jak tu chłopaki pisali. Albo jakieś korepetycje. Albo normalna praca + przejście na tryb zaoczny. Albo handel narkotykami. Nie no z tym ostatnim to przesadziłem.

Zresztą - nie wiesz co będzie za 3 lata. Za 3 lata może się okazać, że ten dyplom nic ci nie da i jednak jesteś w dupie. Nie masz planu B ani innych umiejętności. I co wtedy? Będziesz miał 26 lat i dalej nic. Kolejne 4 lata będziesz próbował dojść do sensownych pieniędzy i powiedzmy inwestował w kursy itd. Dalej na nic nie będzie cię stać. Pierwsza sensowna kasa w wieku 30 lat ...

Przeżyjesz swoje życie w trybie wegetacji? Nigdzie nie pojedziesz, nic se nie kupisz, a pierwsze poważne pieniądze w takim tempie zarobisz w wieku 30 lat, gdzie większość będzie już miała własne chaty, fury, będą jeździć za granicę czy rozwalać tysiące na swoje pasje i rozwój. Znajomi będą cię pytać - gdzie byłeś na sylwesta, jak spędzałeś majówkę, ile krajów odwiedziłeś? Ty nie będziesz mógł nic powiedzieć i wezmą cię za dziwaka, co tylko siedzi w domu. Nikogo nie będzie obchodziło, że może słusznie nie wydawałeś kasy tylko się uczyłeś, ale większość spokojnie podróżowała. Teraz młode dupy potrafią już z 10 krajów odwiedzić.

Zycie nie jest sprawiedliwe i twój najlepszy okres jest właśnie teraz i kończy się w okolicach 30. Potem priorytety się zmieniają. Więc na twoim miejscu postarałbym się TU I TERAZ zarabiać jak najwięcej szmalu. Nie dla szpanu, nie dla dup czy poklasku kolegów. Tylko żeby mieć jakieś wspaniałe wspomnienia z tego krótkiego życia. Żeby jeździć normalnym samochodem. Realizować zajawki póki teraz jako młody facet masz chęci i czas. Mieć się za co rozwijać, żyć w sensownych warunkach. Kupować zdrowe jedzenie i robić formę na siłowni. Mieszkać jak najszybciej samemu w wygodnej kawalerce a nie męczyć się z obcymi ludźmi w pokojach czy z rodzicami, gdzie żadnej dupy nie możesz przyprowadzić. To wszystko kosztuje, ale większość ludzi daje rade studiować, pracować i prowadzić normalny standard życia bez wegetacji.

Ja np: w tym roku chce się wziąć poważnie za drony, kręcić jakieś amatorskie filmy. Do tego celu jakiś sensowny sprzęt, licencje, dodatkowe graty i wychodzi 10 kafli.

Załóżmy, że twoją pasją są motocykle to musisz wyłożyć jakieś 20 kafli na odpowiednie ubrania, ochronę, sam motocykl, prawo, jakieś podstawowe gadżety. Nawet jak będziesz chciał se pojeździć na deskorolce czy nauczyć się grać na gitarze, biegać, cokolwiek - musisz mieć kilka kafli + jakieś oszczędności na życie.

Będziesz do 30 czekał aż będzie stać cię na swoje pasje? Po 30 będzie za późno, zmieni ci się światopogląd, nie będzie ci się chciało. Spojrzysz na ludzi, którzy od 20 roku zgromadzili już zarabiając powiedzmy średnią krajową - 10 * 12 * 4000 = 480.000. Nawet jeśli 3/4 z tego to poszło na rachunki, imprezy itd to i tak zgromadzili już spory majątek przed tobą. Większość ludzi po studiach ma już chociażby na wkład własny albo samochód, ty być może będziesz dopiero szukał pierwszej sensownej roboty.

Nie mówię tego, żeby cię dobić, tylko po prostu pokazać ci dlaczego czujesz się tak źle ze swoimi decyzjami. BO źle sobie zaplanowałeś życie i wiesz, żę dużo tracisz. Tracisz w życiu to co NAJCENNIEJSZE - nie są dupy, ani kasy, ani znajomi. Są to wspomnienia, możliwość normalnego życia bez wegetacji, możliwość realizacji swoich pasji, swoich zachcianek. A do tego - sorry, potrzeby masy szmalu. Obecnie nie masz żadnego wyboru tak naprawdę i to cię dobija.

W życiu chodzi o te wspaniałe chwile, wspomnienia. Świadomość, że wstaje rano i nie muszę się martwić o to co jest w lodówce. Wsiadam na motocykl i jadę na wycieczkę, wieczorem zahaczę o siłownię i skoczę do drogiej restauracji bo mam taki kaprys. Po drodze zagadam do kilku dup i jedną ściągam na kawalerkę, gdzie nikt mi się nie skarży na hałas i nie muszę się martwić, że mi kumpel/Matka wpadnie do pokoju. Błogie uczucie. Odpalam muzykę i spędzam czas w towarzystwie młodej Julki, która aż się prosi o dobry seks.

Jeżeli odpowiednio zmienisz swój plan i nauczysz się ogarniać hajs już teraz, a nie za 3 lata - to może tak wyglądać twoje życie. Im szybciej zaczniesz, tym szybciej osiągniesz. Czy o to chodzi w życiu, żeby do 30 zapierdalać i nic z tego nie mieć? Czy może korzystać z życia już od wczesnej młodości?