Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Wpadka..

12 posts / 0 new
Ostatni
Portret użytkownika M@rlboro
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 26
Miejscowość: Planeta Ziemia

Dołączył: 2011-01-30
Punkty pomocy: 105
Wpadka..

Witam was

Piszę do was, bo ostatnio trochę się pogubiłem.. Nie wiem co robić...

tzn.

Jestem w związku z dziewczyną 5lat. Naprawdę fajnie wszystko się układało i wychodziło. Nie było z nią jakiś specjalnych problemów. Wszystko pod kontrolą. Jednakże, po tym okresie, po prostu wszystko u mnie się wypaliło.. Właściwie to był już z mojej strony koniec, odwoziłem ją do domu.. ale swoim płaczem, podczas drogi (wiem uległem..) zawróciłem i zabrałem ją do siebie.
Szczerze mówiąc, uważam, że naprawdę jej na mnie zależy, widzę to po niej. Nie gra w gierki, gdy jest jakiś adorator to od razu go zbywa. Jakby to powiedzieć kocha i nie rozgląda się za innymi.. Ucina szybko jakąś kolwiek próbę nawiązania kontaktów przez innych (z tego co zaobserowałem).
Właściewie ma tylko mnie... Z mojej strony, bez zdrady, poznawałem dziewczyny ale nic więcej, nie pociągałem tematów. Naprawdę dbałem o to co chłopaki tu przekazaliście. Pewne wartości, wyciągnołem i trzymałem się tego. Stworzyłem udany związek razem z moją dziewczyną.

Co się stało ? Zaliczyłem wpadkę wtedy...

Wiem, wiem.. jakbym nie zawrócił.. jakbym sam nie włożył to by nic nie było. A to miał być już koniec..

Urodził mi się syn.. Od chwili gdy zobaczyłem go po prostu pokochałem go. Pragnę być dla niego przykładem, pragnę mu nie szczepić tych wszystkich iluzji lub chociaż trochę chronić go od tego. Próbowałem jakoś ożywić uczucia do niej. Naprawdę zajmowałem się synem, przebierałem, zmieniałem pampersy razem z nią.Kontynowałem to jak było wcześniej. Syn ma już roczek. Przez rok ciężko pracowałem, trzymałem to wszystko w kupie. Jednak...... Duszę się.. Nie jestem z nią już szczęśliwy, właściwie czuje, że jestem na siłe tylko dlatego, że.. Wiecie. Czuje, że marnuje swoje życie tylko po to, żeby jakoś wyglądać przed ludźmi... Żeby rodzina mnie nie znienawidziła i co najważniejsze, że bym sam siebie nie znienawidził. Czuję się odpowiedzialny za to wszystko, nie chcę uciekać od obowiązków, nie chcę opuszczać syna.. Duszę się sam ze sobą i swoimi myślami... Ciągnie mnie do nowych wyzwań, innych dziewczyn. Walczę z tym, myśląc o synu i dziękuje z to co mam, nie mam prawa narzekać na moją partnerkę. Jednak duszę się.. dosłownie duszę się sam z sobą.. Prawda jest taka, że nie chcę z nią być.

Może zgłupiałem ale czuje, że w końcu i tak ten „wózek” się wykolei. Za 5, 10, 15 lat. Wtedy ta bańka iluzji pęknie. Wtedy najbardziej ucierpi mój syn. Gdy będzie widział co się dzieje, gdy będzie rozumieć więcej niż teraz. Zastanawiam się ostatnio czy lepiej by było dla niego by wiedział, że ma ojca, ale że rodzice nie są razem.. W przyszłości by go mniej bolało..
Trudne decyzje, często są tymi najlepszymi na przyszłość.. Choć bolą na początku.

Nie chcę też lecieć w kulki. Nie zasłużyła ona na to. Wszystko albo nic, związek z moimi zasadami i wartościami albo w ogóle.

Chłopaki, piszę do was, ponieważ mam duży szacunek do tej społeczności a zwłaszcza do doświadczonych użytkowniów. Dzięki tej stronie internetowej moje życie jest lepsze, teraz zwracam się znowu do was.

Piśze bo może po prostu zgłupiałem, potrzebuje różnych perspektyw, bym mógł podjąć dobrą decyzję.

Liczę na wasze szczere opinie,

Dziękuje

Neal Caffrey
Portret użytkownika Neal Caffrey
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2013-05-09
Punkty pomocy: 938

Po pierwsze nie wypisuj że trzymałeś się zasad tej strony, bo daleko Ci do nich skoro kobieta potrafiła diametralnie zmienić Twoją decyzję płaczem. Zostałeś zmanipulowany jak małe dziecko, jak frajer. Fenomenem tej sytuacji jest to, że ona nie straciła do Ciebie szacunku i sama po jakimś czasie nie zerwała [może przez to że wcześniej zaszła w ciążę?].

Po drugie to sprawiasz wrażenie gościa który na siłę szuka dziury w całym. Piszesz, że niby taka fajna ta Twoja kobieta - wierna, kochająca, a za chwilę narzekasz, że się dusisz. Nie istnieje wiele przykrzejszych widoków od obrazu faceta który nie wie czego sam chce i gubi się w swoich myślach oraz czynach.

Summa summarum - masz synka i kobietę, ale chciałbyś poruchać na boku i zaznać czegoś nowego, jednocześnie ich nie krzywdząc. Nie wiem jaką masz piramidę wartości, ale moim zdaniem mężczyzna powinien brać odpowiedzialność za swoje czyny.

Twój przykład to idealne odzwierciedlenie tego jak działa karma - kierują Tobą popędy i to przez nie znalazłeś się w sytuacji w której teraz jesteś.

Pozdrawiam NC.

PS: Może się mylę, ale po tym wpisie mam wrażenie, że jesteś gościem który wpadł pętlę tych czasów i na siłę szuka czegoś nie dostrzegając i doceniając tego co ma pod ręką, aż tego nie straci. Koniec końców na świcie zawsze znajdzie się ładniejsza laska, lepszy samochód czy większy dom, ale w ogólnym rozrachunku to nie ma znaczenia wobec prawdziwego szczęścia.

Joker97
Portret użytkownika Joker97
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Olsztyn

Dołączył: 2012-07-27
Punkty pomocy: 33

A ja cię rozumiem, bo taka kochająca, niegrająca w, niestety zazwyczaj jest nudna.

Wiem, że masz mętlik w głowie. Według mnie jeśli chcesz innych popróbować to za te kilka lat i tak to zrobisz, będziesz się dusił, zaczną się kłótnie, zdradzisz albo coś w tym stylu i wtedy dopiero będzie kłopot. Przemyśl sprawę, skupiając się na rozwiązaniu a nie problemie i nie rób nic wbrew sobie, tylko Ty znasz swoją sytuację my jedynie możemy coś zasugerować.

Powodzenia Smile

romanek
Portret użytkownika romanek
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Odpowiedni
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-03-15
Punkty pomocy: 707

Ciężki temat, z jednej strony poważne, wiążące zobowiązania do końca życia - rodzina, stworzenie szczęśliwego dzieciństwa - to są kwestię albo trudne ( jak w Twoim przypadku ), albo chyba najwspanialsze doświadczenie, jakie może kogoś spotkać.

Właściwie to chyba nie ma tutaj dobrego rozwiązania, rzucisz kobietę - ucierpi syn, zaczną się podchody, zaczną się potężne kłótnie, co za tym idzie problemy

Odpowiedz sobie na jedno pytanie: czy nie jesteś szczęśliwy, bo ciągnie Cię do do innych dziewczyn, boo są inne? rozumiem, ekscytacja za nowym, nieznanym.. każdy to przerabiał, tylko żebyś nie wpadł w błędne koło, na zasadzie zmieniam swoje życie o 180 stopni, wywracać wszystko co się da, palę mosty - poznaje inną, a za pół roku to samo - rutyna, lekkie wypalenie, chęć poznania innej i tak w koło. Niestety, czasy swobody, wyszumienia się u Ciebie minęły, a przynajmniej powinny w obecnej sytuacji.

przemyśl sobie,absolutnie nie namawiam Cię,żebyś został z matką Twojego dziecka, jesteś jesteś nieszczęśliwy - mam tu na myśli, fakt,że nie zawsze jest tak,że odchodzisz do innej, i jest "lepiej" - bywa,że jest gorzej, dużo ludzi żałuje - dlatego przemyśl dokładnie, milion razy - zanim dasz ostateczny krok w jedną, albo drugą stronę

David Durden
Portret użytkownika David Durden
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Rybnik

Dołączył: 2015-06-15
Punkty pomocy: 620

Zgadzam się z tym co napisał Neal, ale chciałbym ugryźć problem z jeszcze innej strony.

W skrócie, teoretycznie zależy ci na synu i wydaje się, że jak odejdziesz, to on na tym ucierpi, trochę tak, tylko pytanie czy nie ucierpi bardziej jak zostaniesz na siłę.

Krótka historia.

Mój ojciec był z moją matką i na początku było spoko. Ale po kilku latach, zaczęło się pieprzyć, znalazł inną i nie potrafił podjąć decyzji o odejściu. Cały czas jeździł z jakąś panną i żył na dwa domy, żeby "jakoś to było", żeby "rodzina nie znienawidziła" i żeby "dzieci jakoś miały".

Jakoś... to nie przeszło. Moje dzieciństwo, to ciągłe kłótnie, ogromny stres, bijatyki i ciągłe bycie między młotem, a kowadłem. Totalny psychiczny rollercoaster od 9 do 18 roku życia. Serio, mógłbym napisać niezłą książkę, gdybym zebrał wszystkie akcje, które miały miejsce, no sieka, sieka psychiczna. Dobrze, że wszystko skończyło się tak jak się skończyło, ale i tak do ojca pozostaje ogromny żal, nawet po sporym już okresie od "unormowania" sytuacji i podejrzewam, że nigdy to już się nie zmieni, no bo umówmy się, dzięki temu człowiekowi, który wtedy był kompletnym egoistą i nie nadawał się do posiadania dzieci ("bierz odpowiedzialność za swoje czyny, jest całkowitym zaprzeczeniem, jego postępowania), moje dzieciństwo praktycznie nie istniało, raczej nie wspominam miło tego okresu, który podobno ma być najpiękniejszym okresem naszego życia, a pomyśl też, jak to rzutuje potem na dorosłe życie.

Więc w takich sprawach na dłuższą metę, możesz spieprzyć życie swoim dzieciom zdecydowanie bardziej, niż jak szybciej podejmiesz zdecydowane ruchy i rozwiążesz problem u podstaw, oszczędzisz małemu późniejszego rozpierdolu, który wierz mi, nadejdzie tak czy siak, im dłużej tym bardziej się bedziesz dusił, tym bardziej te emocje będą szukały ujścia i wszystko się rozwali o góry lodowe, tylko ze zdecydowanie większą siłą.

Z drugiej strony, to co napisał Neal - branie odpowiedzialności za swoje czyny, niby chciałbyś się jeszcze pobawić, no ale "wpadłeś" i co by tu teraz zrobić, duszę się! Zachowanie mega słabe, ale już po tym co napisałeś widzę, że to nie przejdzie, ten związek nie ma szans, zniszczysz tylko życie bliskim ci ludziom przez swój egoizm.

Tak więc przemyśl to.

-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.

Dominikkow
Portret użytkownika Dominikkow
Nieobecny
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 1993
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 970

Pewnie perspektywa kajdanow na kilkanascie lat Cie przeraza. Ale ja Ci powiem: rob tak, aby Twoj syn byl z Ciebie dumny, a Ty z niego. Bo jak nie ma starego w zyciu syna swojego, to chocbys byl milionerem, moze miec ze soba problemy jak bedzie dorastal. Bojki, narko, zawalanie szkoly. W wiekszosci, ogromnej, winny jest temu nieobecny ojciec. I nie pozwalaj mamusi na kastracje synka. Tzn. zeby nie zamienila Ciebie na niego. Bo syn nigdy nie bedzie partnerem swojej matki. Nie pozwalaj na to, zeby jej uslugiwal, bo w przyszlosci bedzie pantoflem, ktory boi sie kobiet. Za 5 - 6 lat zabierz go na ryby, czy pod namioty.
Naucz go jakichs praktycznych umiejetnosci, zeby nie martwil sie o start w zyciu.

_____________________________________________________________

Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.

Portret użytkownika M@rlboro
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 26
Miejscowość: Planeta Ziemia

Dołączył: 2011-01-30
Punkty pomocy: 105

Neal, nie jestem z tego dumny ale to nie byl jej pierwszy raz z placzem tylko nigdy wczesniej nie zadzialal.. Nie rozumiem co wtedy mi przyszlo do glowy :/ prawda jest tez taka, ze jak dasz luzu i popelnisz blad raz na rok to nic sie nie stanie.nie przesadzajmy. Jednak ten błąd ma z soba dużą odpowiedzialnosc.

Niestety nie szukam dziury w calym, to tak jakbys mial przez cale zycie pracowac w pracy, ktora nie daje Ci satysfakcji, jestes wypalony i chodzisz bo musisz. Tu nie chodzi tylko o nowe dziewczyny i przygody.. Nie pojde do klubu by nagle ruchac co sie tylko rusza.. Nie, nie tak.

Neal, co ostatniego wpisu cos w tym jest, dlatego walcze z tym i jak napisalem probuje doceniac.

Romanek, tak ciagnie mnie do innych dziewczyn jak każdego, ale tu nie chodzi glownie o to. Tak jak napisalem, od prawie juz dwoch lat trzymam sie tego i pcham ten wozek jak bylo wczesniej, bo wlascie juz 6lat nasz zwiazek trwa. Szczerze to nie mam glowy nawet na to by myslec teraz o innych zwiazkach. Skupiam sie na pracy i Synu oraz na naszym zwiazku, jednak jest to z mojej strony na siłę, niestety...

David i tak jak piszesz.. O to mi chodzi, czy jest sens trwac w tym i naprawde walczyc z soba, zeby nie bylo tak jak ze za 10 lat przez to moj Syn dostanie podwojnym rykoszetem.....

Zwrocilem sie do was, bo nie jest mi to obojetne. Jestem odpowiedzialny za to i piwo, ktore sobie nawazylem musze wypić. Tylko, ktory kierunek bedzie lepszy.

Mimo wszystko dzięki!
Odpisywalem przez tel. Wiec pominolem pare wątków

MrSnoofie (niezweryfikowany)

Ja Ci coś napiszę mądrego: pokusy będziesz miał ZAWSZE przezawsze. A laski faktycznie dzielą się na te dobre na życie, jednak nie gwarantujące palety ogromnych, uzależniających emocji - i na te, z którymi trudno sobie dać spokój, jednak w życiu faceta działające jak kula u nogi. Zakładam, że mogłeś zwyczajnie nie dojrzeć do relacji ze stabilną, dobrą kobietą - sam dojrzałem do tego dość późno. Przez blisko 20 lat też mnie ciągnęło do wielkich emocji i kobiet, które takie wzbudzają. Jakkolwiek, to są rzeczy, na które ma się znikomy wpływ, jak widzisz. Podejrzewam, że gdyby to zależało w pełni od Ciebie, zrobiłbyś wiele, żeby utrzymać tę relację.

Fakty są takie, że dziecko ma bardzo czułe radary. Jeżeli będziesz tkwił w związku bez uczuć z Twojej strony, i kobieta, i dziecko będą do czuły. Laska będzie nieszczęśliwa, bo nie da się udawać uczuć, a dziecko będzie wzrastało nieszczęśliwe w atmosferze nieszczęścia rodziców, chłodu między Wami. Także przynajmniej odpuść sobie myślenie, że "dla dobra dziecka nie odejdę". Twoja możliwość ruchów nie jest zbyt szeroka - albo próbować dojrzeć w locie, czyli przeprowadzić ze sobą szereg mądrych dialogów, może cykl rozmów z psychologiem albo mądrym przyjacielem. Albo po prostu odejść. 5 lat to kawał czasu, wiele Was musiało łączyć. Miłość, kolego, to kwestia deklaracji wewnętrznej, nie emocji. Emocje zawsze się wypalają, je zawsze, w każdej długotrwałej relacji trzeba podsycać, wzbudzać. Ciebie ciągnie do emocji, doskonale to znam i rozumiem, ale z perspektywy mojego doświadczenia Ci powiem: stabilny związek z osobą, która jest Ci oddana, na którą możesz liczyć, która Cię nie wyrucha, nie wystawi do wiatru i wesprze w każdej chujowej chwili to jest największy skarb na tym śmiesznym świecie. Jeżeli masz taką kobietę i ją zostawisz, możesz nie znaleźć drugiej do końca życia. Po prostu licz się z tym, jak wygra w Tobie opcja B i się wymiksujesz, żeby szukać emocji Smile

Zlooty
Nieobecny
Wtajemniczony
Wiek: 25
Miejscowość: Małkinia

Dołączył: 2012-10-14
Punkty pomocy: 816

Kurwa! Pomyśleć, że wystarczyło wtedy ją tylko odwieźć do domu...
Można się rozejść i być dobrym ojcem dla małego a można zostać i być chujowym przykładem.
Nie ma reguły to że zostaniesz i poświecisz siebie nie zrobi z Ciebie ojca roku.
Może to przypominać reanimację trupa ale ja bym tak zrobił.
Mówi się, że kobieta jest odzwierciedleniem swojego faceta. Kiedy ostatnio spędziliście czas tylko we dwoje? Kiedy ostatnio zabrałeś ją na randkę albo gdzieś na weekend? Kiedy ostatnio wygrzmociłeś ją na masce samochodu?
Narzekasz, że Ci się nudzi i dusisz się w związku a może nie potrafisz nim odpowiednio kierować? Chcesz fajnie spędzonego czasu na Mazurach? Zostaw syna u rodziców, weź ją za rękę i jedź. Brakuję Ci przygodnego seksu? Weź ją na kolację i przeleć na parkingu w aucie. Na trzęsących się nogach i rozczochranymi włosami pod rękę poprowadź do domu.
Chcesz żeby wyglądała seksi zamiast przypominać kurę domową? Zamiast miksera na urodziny kup jej bieliznę z wyższej półki. Zamiast balerin, szpilki.
Stary to Ty masz jaja w tym związku, jak i dokąd go poprowadzisz zależy tylko od Ciebie.
Nie pytaj, kochanie pójdziemy na miasto? Tylko zadzwoń z pracy żeby nic nie gotowała na wieczór bo dzisiaj szykujesz niespodziankę, niech założy najlepszą kieckę. Nie jutro, nie pojutrze. Zrób to właśnie teraz.

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.

Portret użytkownika M@rlboro
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 26
Miejscowość: Planeta Ziemia

Dołączył: 2011-01-30
Punkty pomocy: 105

MrSnoofi, dzieki chyba mi cos uswiadomiles. Mozliwe, ze nie dojrzalem do tego a dialogi z soba mam juz z pol roku.. Mam tylko te dwie opcje tak jak napisales.

Zlooty, zabralem ją nad jezioro, ostatnio co do seksu nie narzekam Wink
Prowadze ten zwiazek tak jak bylo na samym poczatku.
Tu jest raczej problem ze mną.

Dziekuje chłopaki

Igorsky
Portret użytkownika Igorsky
Nieobecny
Wiek: 26
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2013-09-17
Punkty pomocy: 131

Snoof wyczerpał już chyba temat, ale od siebie dorzucę, że trawa po drugiej stronie jest zawsze bardziej zielona. Prowadzisz stabilny dobry związek, ciągnie Cię do imprezowania, nowych lasek i wszystkiego co związane z kawalerskim trybem życia. Jesteś w trybie imprezowym ciągnie Cię do związku, bo to fajnie jest ugotować coś dla drugiej strony, pogadać wieczorem, czy zwyczajnie w świecie idąc spać położyć się obok kogoś komu się ufa.

Przysłowiowa miłość bardzo szybko się wypala, pół roku, rok, no może półtora, a potem pozostaje w najlepszym przypadku przyjaźń, szacunek, bliskość i zaufanie, a w najgorszym tylko przyzwyczajenie. Pogadaj z kimś bliskim o tym na głos, bo czasem w wewnętrznych dialogach się zapętlamy i nie "idziemy dalej", a wystarczy parę dobrze postawionych pytań żeby we łbie niektóre tryby znowu zaczęły się kręcić.

Co do samych obaw związanych z dzieckiem, to według mnie większą krzywdą dla dziecka jest dorastać w "zimnym" domu, niż mieć rodziców którzy nie są razem, a mają normalną relację. Warto żebyś wziął tez pod uwagę fakt, że z tą kobietą będziesz miał kontakt przez najbliższe dwadzieścia parę lat, czy tego chcesz czy nie.

wawik
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Mielec

Dołączył: 2011-04-17
Punkty pomocy: 1

Zlooty dobrze prawi.

Jeśli nie pomoże to co on napisał próbujcie różnych dewiacji sexualnych i nowości, powiedz jej co cię kręci i chciał byś spróbować bo ci się to podoba, imprezujcie razem i róbcie to co cie kręci, jeśli ona tego nie chce to rób to bez niej, jeśli nie jest to zdrada to masz do tego prawo. Imprezy ze znajomymi raz w tygodniu i biba do rana? Jeśli tylko jej nie oszukujesz to jasne że tak. A jak będzie miała jakieś fochy z tym związane, to to nie jest twoje zmartwienie że chcesz się raz w tygodniu dobrze zabawić a ona nie chce ci towarzyszyć. Moim zdaniem nie ma się co w tych sprawach ograniczać jeśli znajdziesz również czas w tygodniu tez dla dziewczyny i syna. Pamiętaj że gdy będziesz już umierał za X lat to będziesz najbardziej żałował tylko tych rzeczy których nie zrobiłeś (a nie tych które zrobiłeś). I nie będzie cie interesowało co pomyślał o tobie ktoś inny, kto już pewnie i tak wtedy nie będzie żył już kilka lat Smile

Jak to nie pomoże to warto by porozmawiać o tym ze swoją dziewczyną że ją bardzo szanujesz i chcesz by znowu między wami było super jak na początku ale nie masz bardzo pojęcia jak to zrobić. Może ona zacznie cię jakoś uwodzić, podniecać czy to ubiorem itd czy czymkolwiek innym.
Jeśli to nie pomoże to zaproponuj może jakąś wspólną terapię?

A jak to nie pomoże to jeśli nie masz dobrej pracy z której jesteś zadowolony to wyjedź za granicę na 2 - 3 miesiące bez powrotu do domu w tym okresie i może jak ci zabraknie tego co masz, to zatęsknisz za tym co miałeś (masz) i znów będziesz się cieszył ze swojego życia Smile

No a jak nie to chyba ostatni mój pomysł by powiedzieć swojej dziewczynie że źle się czujesz w waszym związku, że może do tego nie dorosłeś, że nie chodzi o inną kobietę tylko chcesz być przez jakiś czas sam, przez ile to się okaże. A syna odwiedzaj i zabieraj najczęściej tylko będziesz mógł. To jest codziennie, co drugi dzień, minimum 3 razy w tygodniu po kilka h spędzonych razem i myślę że na tym nie ucierpi Wink Warunkiem jest to by mieszkać gdzieś niedaleko.

Nie potępiam cię bo wiem że to nie zależy od ciebie, i pomimo że chcesz by było dobrze to się czasem nie da, takie życie.

W każdej chwili bądź gotów odwrócić się na pięcie i pójść w swoją stronę Smile