Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Uzależnienie i problem ze snem

13 posts / 0 new
Ostatni
Czasleci
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2020-02-13
Punkty pomocy: 22
Uzależnienie i problem ze snem

Witam nic o podrywaniu jak coś tylko o stylu życia jeśli kogoś nie interesuje niech dalej nie czyta i nie traci czasu.

Szybko opisze dwa problemy może tutaj mi ktoś to fajnie jakoś przedstawi i znajdę odpowiedź. Jestem uzależniony od gier. Grałem już jak miałem 5 lat czyli gram 20 lat w swoim życiu ale od jakiś 3 staram się tego nie robić. Szkoda życia uważam na gry komputerowe ale co jakiś czas wracam. Przeważnie na Androidzie instaluje coś z google play jestem fanem złożonych strategi...

Póżniej usuwam gry np na 3 miesiące póżniej znowu instaluje coś i gram trochę w pracy trochę w domu... Niby nic ale chciałbym poprawić jakoś swojego życia co znaczy że muszę bardziej koncentrować się na pasjach pracy itp... Chodzę na siłownie mam pasję na której co jakiś czas trochę zarabiam jeżdze na snowbordzie itp... Ale co jakiś czas od jakiś powiedzmy 3 lat schemat się powtarza siedzę i myślę jak narkoman że muszę coś zainstalować itp i póżniej czas leci zamiast skupić się na rzeczach ważniejszych.

Drugi problem to problem rano ze wstawaniem. Nie mieszkam z rodzicami 2 lata pracuje w systemie zmianowym i jeśli nie muszę ale to na prawdę nie muszę to nie wstanę nigdy rano... Wiem że mam ten sen trochę rozjebany przez taki system pracy itp ale potrafię na 9 rano nastawić 3 budziki 8 jak trzeba odstawić telefon na drugi koniec pokoju i tak czy inaczej nie wstanę czasem nawet nie pamiętam jak ja wyłączam póżniej wkurwiony bo np idę na noc na godzinę 18 zamiast wstać o 9 to wstanę o 13 i nie ogarniam zadań które mam. Natomiast jeśli mam iść do pracy chociażby na godzinę 6 rano i wstaje o 5 to nawet jak się położe o 1 czy 2 spać bo powiedzmy coś się wydarzy to po tych 3 h i tak wstanę. Albo jeśli jestem z kimś umówiony itp...

Czasleci
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2020-02-13
Punkty pomocy: 22

Z tymi grami dlaczego mam takiego moralniaka ? Ponieważ mam czas wolny a to idę na siłownie jadę na basen itp i takie spędzanie czasu wolnego uważam za spoko ale granie w gry dla mnie prywatnie czuje z tyłu głowy że zamiast się rozwijać gdy jest to kluczowe bo mam na to możliwości to gram i tracę czas. Póżniej źle czuje się po prostu moralnie przez to i kasuję.

mkrupa
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2018-09-29
Punkty pomocy: 8

Masz jakiś cel w życiu?
W sumie miałem tak nie raz, ale zrozumiałem, ze czasem człowiek potrzebuje odreagować, zresetować się, odstresować, po prostu wyluzować. Niekiedy taka gra pomaga, tylko trzeba pamiętać, żeby się za bardzo nie wciągnąć i przez to nie przeznaczać czasu na gry zamiast realizacje celów.
Z tym spaniem mam podobnie. Dlatego ja staram się stawiać sobie cele. Np treningi rano, bieganie, jakieś konkretne prace itp, oczywiście o konkretnej godzinie. Jednak jeśli tego nie zrobisz to najważniejsze nie obwiniać się.

Czasleci
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2020-02-13
Punkty pomocy: 22

Tak mam jakieś marzenia które chce spełnić na przestrzeni całego życia a na ten rok mam 20 celów i jeśli spełnie 18 z nich będę zadwolony w 100 proentach. Już doszedłem do tego że daje sobie margines błędu bo jestem człowiekiem.
I dobrze mam je ustawione napisane na tablicy na ścianie by ciągle sobie przypominać o nich w gorszych chwilach ale np jeśli mam zły dzień i jestem mega zmęczony chce się położyć to się kładę i czytam książkę bo jedno z zadań to przeczytanie x książek w tym roku... Właśnie ja potrafię się zatracać i przed snem grać dużo bądź w pracy zamiast chociażby rozwijać swoją pasję a wiem że na przestrzeni czasu mógłbym z niej dodatkowo zarabiać przeciętną pensję powiedzmy około 3k a zamiast rozwijać się nowe umiejętności szukać kontaktów to ja po prostu trwonię ten czas. Ale że by nie było wiem że nie da się jechać 16h dziennie pracując bo już to przerobiłem ale mam wolny czas dla siebie np spotkanie z jakąś nową dziewczyną basen raz w tygodniu z ziomkami gdzie jedziemy siedzimy w saunach jedziemy coś zjeść takie typowe just for fun ... Dużo w moim życiu jest pracy dużo starań pasji ale co jakiś czas wracam do tych gier i mam moralniaka po prostu bo świat jest naprawdę piękny i można robić tak wiele rzeczy a ja gdzieś momentami zatracam się w tym. Mam 25 lat dopiero zaczynam studia lubię swoją pracę nawet ale jest to praca bez rozwoju za 3k lubię swoje życie ale mając świadomość tego jak może być pięknie i jak to można ułożyć źle się czuje że gram po prostu

Pckr
Portret użytkownika Pckr
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2019-06-01
Punkty pomocy: 803

Jak lubisz sobie pograć czasem to nic złego, to raz.

Dwa, że ewidentnie brakuje Ci bata na plecach, niestety na tym polega dorosłe życie że albo sam sobie będziesz biczem albo do końca życia będziesz etatowcem, potem na emeryturze tv i tak do końca żywota, który będzie dokonywany w atmosferze bólu dupy.

Ostatnio założyłem podobny temat, zobacz jak to wygląda u innych:
http://podrywaj.org/forum/czas_w...

Co robić?
Znajdź coś co Cię motywuje. Zacznij czytać książki, masz całe spektrum tego.
Sekret
Napoleon Hill
Afirmacje
Kolaże motywacyjne na ściane
Rusz dupę Wiśniewskiego

Naprawdę, tej literatury jest na pęczki.

Blogów też jest na pęczki! Choćby i ostatnie blogi samego Adepta są ciekawe i motywują do działania.

Może w Twoim przypadku wizyta u psychologa coś zmieni, nie wiem, spróbuj, to 100zł Cię nie zbawi.

Nie wiemy co na Ciebie zadziała a co nie, także popróbuj różnych rzeczy.

Może masz depresję, mam kumpla podobnego do Ciebie, jebaniec tylko by spał i grał, jak musiał to chodził do pracy - poszedł do psychologa, zapisała mu jakieś antydepy i odbił od dna (nie, sam nigdy nie brałem nic i nie uważam żeby to był rewelacyjny sposób ale jeśli nie masz na tyle samozaparcia i charakteru żeby samemu wyjść z bagna to tabletki mogą pomóc, potem jak już wyjdziesz na prostą z życiem - np. znajdziesz lepszą pracę , dziewczynę, whatever, to je odstawiasz i jest ok (Ci którzy uważają że potem się wraca do poprzedniego stanu to chuja się znają, znam wiele osób którym tabletki pomogły wyjść na prostą i od lat są już na dobrej drodze bez wspomagania)).

Inny kumpel z kolei zaczął tripować na kwasie i grzybach, przemyślał wiele rzeczy i po kilku miesiącach zmienił się o 180*.

Ile ludzi tyle sposobów, dlatego, cytując takiego jednego pół-incela pół-Chada z forum - "nie bać, tylko działać".

Pozdro i owocnego tygodnia Wink


~Mówi się że Twoje hobby to kobiety, dziewczyny i panienki.
~I małolaty, nie zapominaj!

Czasleci
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2020-02-13
Punkty pomocy: 22

Czytam książki psychologiczne mam co robić w tej kwarantannie non stop. Tak ułożyłem na razie plan na ten rok że tak jak mówię mam 20 celów i je realizuje.

Raz w roku wchodzę na tripa wiosennie naprawdę to dobrze nakręca na działanie przez jakiś kolejny czas miesiąc dwa docenia człowiek inne rzeczy patrzy na naturę na świat itp Kto tripował i ma jakoś rozwinięty mindset, duchowość whatever to wie co jest 5.

Ja całkiem lubię swoje życie- chodzę na siłownie 2-5 razy tygodniowo. Pracuję dodatkowo zarabiam trochę z pasji z domu czytam książki studiuje spotykam się z kobietami więc co jak co ale nie jestem ziomkiem który je śpi i gra...

Po prostu co jakiś czas widzę że wracam do tych gier. Choć chciałbym ten czas spędzać bardziej wartościowo tak jak np jeżdzenie na basen ze znajomymi co robię w zimę dodatkowo oprócz siłowni 1-2 razy w tygodniu- czasem pójdę na koncert itp to są fajne dla mnie chwile i wspomnienia ale po prostu od 3 lat wracam do tych gier i się w danej chwili zatracam itp i zamiast rozwijać pasję by lepiej zarabiać chociażby i mieć stabilniejszą pozycję w tym co robię to wtedy np przez 2 tygodnie gram trochę w pracy godzinkę przed snem itp a zaniedbuję właśnie tą pasję czy zadania odkładam przez to na później...

A co do tej kwarantanny to czytałem temat ale mam co robić przez ostatni tydzień spedzałem czas z rodziną, rozpaliłem z ziomalem ognisko w lesie pogadałem z nim, raz wyszedłem na 4 pak pogadać też z kimś do lasu. Pojechałem raz do dodatkowej pracy zrobiłem jakieś 5 treningów w domu bo mam ciężary spotkałem się z koleżanką ugotowałem kolację zrobiłem śniadanie itp. Zapierdalam uważam jak mało kto tylko wracam do tych gier a czuje tak szczerze to czuje sercem że gdyby nie one to bym szedł szybciej do przodu i mam wyrzuty moralne przez to że instaluje coś ze sklepu play i cisnę np 15 godzin w tygodniu jak policzę a zamiast tego mógłbym robić cokolwiek chociażby z listy zadań których sobie zarzuciłem a tego do końca nie robię właśnie.

Może nie którzy mają rację że powinienem się wychillować i czasem sobie zagrać a może jeśli tak będę działał to za parę lat nie będę miał takiego życia jakie chciałbym mieć ?

benrot
Portret użytkownika benrot
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: Wroclaw

Dołączył: 2012-12-05
Punkty pomocy: 240

Ciekawy temat Smile polecam wizytę u psychologa, jeśli czujesz, ze masz problem z tymi grami, ze siedzi Ci to w głowie to znaczy, ze ten problem jest i super, ze jesteś tego świadomy. Tez wpadałem kilka razy w życiu w takie koło, ze chcesz z czymś zerwać, chwile się uda, a potem wraca, uzależnienie od gier/sieci jest taka sama choroba jak uzależnienie od narkotyków czy alkoholu, to nie jest żaden wymysł:) pomyśl może jak spędzić mógłbyś czas, aczkolwiek w obliczu koronawirusa może być ciężej się zorganizować Laughing out loud a jeśli chodzi o książki i rozwój osobisty to spoko pomysł, ale siedzenie i czytanie takich tematów całymi dniami na pewno nie da Ci poczucia spełnienia, szczęścia, musisz znaleźć sobie jakieś zajęcie które z jednej strony da Ci poczucie, ze robisz coś pożytecznego a z drugiej SPRAWI CI PRZYJEMNOŚĆ Smile u mnie takimi rzeczami są: moja praca, wspinaczka, spotkania ze znajomymi, podróże i wiadomo dupeczki, a twoje?

LudwikXIV
Nieobecny
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 35
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2015-03-23
Punkty pomocy: 738

Chociaż ostatnią grą w jaką grałem był pegasus którego dostałem na komunię, nie rozumiem czemu ludzie się zadręczają wyrzutami sumienia z powodu przepierdolenia wolnego czasu na rzeczy bezużyteczne. Nie jesteśmy robotami, a myślę że bycie "rozwojowym ćpunem" jest równie szkodliwe, jak nierobienie niczego. Jeśli poza pracą robisz jeszcze coś fajnego, to nie ma powodu żebyś nie poświęcił trochę wolnego czasu na relaks. Oglądanie filmu czy meczu w TV to ta sama półka. Mimo to nie spotkałem jeszcze nikogo, kto po obejrzeniu Ligi Mistrzów rwałby włosy z głowy że przejbał bez sensu 2 godziny z życia... Nie dajmy się zwariować.

Malylunch
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Kraniec globu

Dołączył: 2019-10-12
Punkty pomocy: 346

O właśnie totot Ludwiku. Jakiś umiar trzeba znaleźć. Jeden lubi gry, inny mecze, inny zamknie się w garażu na kilka godzin grzebiąc pdzy aucie. Inny ogląda aukcje na allegro. Jak nie robisz totalnie nic to jest źle, ale jak robisz i czasem masz gorsze dni to moim zdaniem nie ma nic złego.
Osobiście byłem kiedyś nolifem i grałem w gry po kilkanaście h dziennie przez chyba 3lata... Czulem się trochę jak na głodzie jak nie grałem. Nagle przyszedł moment że znudziło mi się, znalazłem coś innego co mnie tak pochłonęło że teraz bez tej zajawki chyba bym wewnątrznie umarł Smile. Ale mimo wszystko chyba każdy chce czasem się odmóżdżyć, zapomnieć o świecie i posiedzieć w nicości pochłonięty czymś co sprawia Ci radość:)

Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu

`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano

Czasleci
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2020-02-13
Punkty pomocy: 22

Może faktycznie sam sobie nakręcam problem na głowie? Ale skoro zaniedbuje może nie obowiązki ale swoje jakieś plany przez to to czy nie wychodzę przez takie trwonienie czasu na minus ?

Grze122
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Katowice

Dołączył: 2015-01-26
Punkty pomocy: 143

Dokładnie wiem o czym mówisz, też chciałem poświęcać każdą wolną chwilę na rozwój i nie tracić czasu na błahe sprawy co doprowadziło do mojego wypalenia i zmęczenia psychicznego.
Doszedłem do wniosku, że trzeba dać na luz, relaks należy się każdemu, nie można całe dnie gonić często nie wiedząc za czym byle tylko iść na przód. To autodestrukcyjne dla twojego zdrowia psychicznego.

Mówisz, że lubisz strategie... takie gry szczególnie rozwijają, uczą podejmowania decyzji, myślenia logicznego. Zamiast namawiać Cię do odstawienia gier, namówię Cię byś z nich nie rezygnował Smile

LudwikXIV
Nieobecny
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 35
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2015-03-23
Punkty pomocy: 738

Z tym zaniedbywaniem swoich planów to zależy jakie one są. Czasami narzucamy sobie plany tak ambitne, że nie jesteśmy im w stanie sprostać. Sami tworzymy na siebie presję, która nas pożera żywcem. W życiu obok pracy i rozwoju osobistego musi być miejsce na coś, co pozwala nam się odprężyć, zapomnieć o pędzącym do przodu świecie i pozwoli pozostać normalnym, fajnym facetem.

Ta spirala ciągłęgo samodoskonalenia prowadzi niektórych do tego, że nawet siedząc na kiblu mają poczucie, że tracą czas. No bez jaj. Prędzej czy później przed każdym pojawi się pytanie, czemu ma to wszystko służyć. Osiągnięciu nadludzkiej zajebistości? OK... Ale po co Ci ta doskonałość? Komu i do czego jest to potrzebne? I tutaj pojawia się pułapka. Jakiejkolwiek odpowiedzi nie udzielisz, podmiotem w zdaniu będzie słowo "JA". Tylko czy skupianie 100% energii wyłącznie na sobie samym nie doprowadzi w pewnym momencie do poczucia osamotnienia i przekonania, że to wszystko jest bez sensu? Bo przecież kiedyś uświadomisz sobie, że Twoja zajebistość naprawdę nikomu do niczego nie jest potrzebna, jeśli nie służy wyższemu celowi, jakim jest wkład szerszą społeczność jaką tworzysz. Sam rozwój nie jest celem samym w sobie, jeśli nie służy też innym.

Ale takie rozkminy pojawiają się dopiero później, kiedy przekraczasz magiczną barierę 30 lat i uświadamiasz sobie, że dałeś się wciągnąć w wyścig szczurów, który prowadzi donikąd. W pewnym momencie zauważysz, że młode laseczki którym imponowały Twoje mięśnie, Twoja erudycja czy cokolwiek innego, zaczną Cię postrzegać jak gościa, który nie ma nic ciekawego do zaoferowania, bo jest skupiony wyłącznie na sobie. To nie jest atrakcyjne. Nie lubię też spotykać się z takimi kobietami i myślę że większość kobiet nie lubi takich mężczyzn. Chyba że do seksu raz na jakiś czas. Ale kiedy zapragniesz stworzyć relację opartą na czymś więcej niż tylko ruchanie, okaże się że jest dla Ciebie o wiele trudniejsze, niż dla gościa który został w tym wyścigu daleko w tyle...

No wiem że kurwa nie jest portal filozoficzny, ale momentami to mi szkoda ludzi, którzy sami zaciskają sobie na szyję pętlę...

Czasleci
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2020-02-13
Punkty pomocy: 22

Dobrze to napisałeś ale czy jeśli nie masz pozycji jakiej chciałbyś mieć a właściwie dokładniej w sumie dla mnie zarobków jakie powinieneś mieć by fajnie utrzymać rodzinę jak coś by kiedyś postawić dom itp mówię tutaj aktualnie o zarobków od 5 do 8 k to jest minimum uważam że by jakoś utrzymać teraz rodzinę. A co np w razie nie planowanego dziecka... Zarabiam 3k trochę dorabiam itp ale jeśli zarabiam te 3 k to chciażby kredytu nie dostanę na mieszkanie za bardzo... Jeśli wtedy miałbym wrócić do domu gdzie mam teoretycznie warunki na mieszkanie na 2 rodziny to męczyć się będzie twoja kobieta z Mamą bo zawsze tak jest i żyć tak w zgrzytach przez np 10 lat ? Lubie nawet chodzić do tej swojej pracy itp ale czuję STRACH jeśli myślę o przyszłości nie mam jakiś działek pieniędzy odłożonych itp...
Masz rację że po 30 może tak być jak na razie jestem w połowie do tej 30 więc mam jeszcze trochę czasu. Ale widzisz jeśli czegoś nie zrobię by lepiej zarabiać to czeka mnie takie życie od pierwszego do pierwszego a to nie jest coś dobrego...

Fajnie też mieć dobrze zbudowane ciało i np po 30 nie mieć brzucha piwnego i nie warzyć 100 kg Skoro tutaj jesteśmy to wiemy że relację z kobietą mogą się popierdolić i nie chciałbym mieć za np 10 lat 200 tys kredytu rozwodu i być zaniedbanym gościem co zarabia 3k i wraca do rodziców...