Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Tragedia, dramat, depresja i tak dalej

9 posts / 0 new
Ostatni
Maniakalno-Depr...
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: xxx

Dołączył: 2015-06-09
Punkty pomocy: 0
Tragedia, dramat, depresja i tak dalej

Mam dość dziwny problem ze sobą i swoim mózgiem..
Jeszcze jakiś czas temu wszystko było pięknie i układało się jak powinno - czułem pełny luz i siłę, czy to w towarzystwie grupy, czy w rozmowach z dziewczynami. Na każdej imprezie zawsze udało się coś ugrać, spotykałem się jednocześnie z kilkoma dziewczynami (co uważałem za spory sukces i radość), każdy tydzień miałem zajęty przez kolegów, imprezy albo laski. Wszystko szło pięknie a ja aż czułem że rosnę i że mogę wszystko. Spełnianie coraz większych ambicji, to wszystko tak działało że niezbyt przejąłem się choćby rozstaniem z dziewczyną po roku związku.
I byłoby pięknie, tylko że to wszystko prysło. Nie wiem sam kiedy i jak.. Zaczęło się od połączenia problemów ze zdrowiem i finansowych - głupia sprawa, padł mi samochód i naprawa wynosi kilka moich wypłat więc musiałem się zadłużyć. To wszystko podziałało tak że jakoś spiąłem dupę strasznie, przejąłem się wszystkim, mniej rzeczy zaczęło mnie cieszyć, jeszcze zacząłem rozpamiętywać byłą, że błędem było rozstanie i chciałbym do niej wrócić. Poczułem w tym względzie jakąś pustkę i nagle ogromną potrzebę posiadania dziewczyny na stałe, nie wiadomo dlaczego. W tym samym czasie jakoś się złożyło że część znajomych jakby dała sobie ze mną spokój, część wolała towarzystwo kogoś innego i zostałem jakby pominięty przez nich, dziewczyny z którymi się jeszcze spotykałem z tego co widzę też odpuściły. Nie wiem czy przez zmianę moich humorków zacząłem się inaczej do nich odnosić i stąd takie skutki, czy taki zbieg okoliczności. Poderwać jakiejś dziewczyny teraz nie umiem. Rozmowa ogólnie z ludźmi jakoś ciężej idzie. Sztywno ze mną, potrzebuję planu żeby do kogoś zagadać a i tak jest bez polotu, nie tak jak wcześniej że samo szło instynktownie.
Obecnie tam gdzie miałem największe problemy wychodzę już na prostą. Wszystko zaczyna być dobrze, tyle że problem z myśleniem został, czyli wszystko co wyżej napisałem, co zmieniło się na negatywne zostało - i z tym właśnie nie mogę sobie poradzić.

Może ktoś będzie w stanie coś podpowiedzieć - jak wrócić do dawnego stanu? Czyli luźny człowiek, nie przejmujący się niczym, przyciągający ludzi i mogący wszystko. Wtedy to nawet mało co było w stanie mnie zdenerwować, zestresować czy zawstydzić, obecnie jestem jak kłębek nerwów i nie mam pojęcia skąd to się wzięło i jak się tego pozbyć.
Jakieś pomysły? Wmawiam sobie że młody jestem, że świat stoi otworem i będzie dobrze, przestań się użalać ale jakoś takie gadanie nie działa.
Zdarzały się zawsze gorsze momenty, tylko że 2-3 dni a nie miesiące...

opos1
Portret użytkownika opos1
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Krakow

Dołączył: 2014-05-12
Punkty pomocy: 589

Wpadłes w wir negatywnych mysli, negatywnych wyobrażeń wiec nie masz co się dziwić , że tak właśnie jest..
Pielęgnuj każda pozytywną mysl, a każda negatywną zamieniaj w pozytywną.
Jak tak robiłem i robie dalej, widząc ogromne postępy.
Zajmij się jakimis pasjami , rozwijaj je.i nie uzależniaj swojej wartości od zewnętrznych czynników, wartość i poczucie pewności buduj wewnątrz siebie.
Poradz sobie jak najszybciej z problemami, bo one też nie dają Ci tej radości z życia.
Powodzenia Wink

czysteskarpety
Portret użytkownika czysteskarpety
Nieobecny
Wiek: 24
Miejscowość: 3miasto

Dołączył: 2014-11-06
Punkty pomocy: 2584

Ciężko jest poznawać dziewczyny jak coś ci wisi nad głową. Mówisz np. o samochodzie, też tak miałem, że jak mi padł samochód to nie było opcji na udany podryw, bo idąc do klubu w bani miałem, że coś jest nie tak ;p Uporządkuj najpierw swoje sprawy, a zobaczysz, że poczujesz dużo większy luz w kontaktach z ludźmi.

Maniakalno-Depr...
Nieobecny
Wiek: 19
Miejscowość: xxx

Dołączył: 2015-06-09
Punkty pomocy: 0

Właśnie nie wiem czy to wszystko przez problemy czy gdzieś indziej przyczyna leży, w sensie że tak samo z siebie wyszło.
Z pasji wszystko przestało mnie cieszyć, stwierdziłem że poszukam jakichś nowych żeby się czymś zająć ale jakoś nic mnie nie jara wcale, jedyne gdzie czas potrafię teraz spędzać to praca (która de facto nigdy mi się nie podobała i nadal mi się nie podoba ale jest jedyną możliwością oderwania się od złego myślenia).

"nie uzależniaj swojej wartości od zewnętrznych czynników, wartość i poczucie pewności buduj wewnątrz siebie"
Tylko jak to zrobić?

Ostatnio byłem na imprezie, poznałem i chyba jakoś tam w miarę zainteresowałem 3 dziewczyny, z czwartą którą trochę znałem wcześniej weszło kc czy jak to tam mówicie. Więc można by powiedzieć że na plus zaczyna wszystko być, tylko problemem jest że wcale mnie to nie cieszy teraz tak jak kiedyś że bym zadowolony biegał. I nawet nie chce mi się z żadną jakiejś relacji zaczynać mimo że każda w okolicach 8-9/10 (a wcześniej bym nie odpuścił za nic).
Nie wymyśli ktoś jakichś lifehacków czy sztuczek jak naprawić przeorany mózg? Tongue
Od października będę w nowym otoczeniu, zarówno miejsce zamieszkania, szkoła, praca i cała reszta i chciałbym jakoś wesoło z impetem w to wejść a jak tak obserwuję to co się ze mną dzieje, to będzie ciężko. Bo tylko wylewanie żali mi dobrze idzie.

Kojot
Portret użytkownika Kojot
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: swietokrzyskie

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 12

Jeżeli część towarzystwa Cię opuściła to już sobie daj z nimi spokój Smile Problem się pojawia a oni odrazu uciekają. Znajdź nowych kolegów.
Tak się właśnie dzieje z człowiekiem gdy swoje życie skupia na pieniądzach, panienkach, imprezach. Zbudowałeś na tym swoją wartość. Nie mówię, że to jakieś złe rzeczy są ale nie można się od tego uzależniać.
Depresja to już częsty przypadek wśród ludzi i właśnie takie podejście do życia ją powoduje.
Pustkę chcesz zapełnić miłością, czyli jakby się dowartościować. Szukanie szczęścia w miłości. Sporo dziewczyn tak ma, już wiesz jak się czują? Heh Laughing out loud To też nazywa się właśnie desperacją. Znajdziesz jedną dziewczynę, nie wyjdzie, będziesz przygnębiony, potem następną, itd.
Wiem, że forum jest niezbyt przychylne do religii (szczególnie chrześcijańskiej) ale Twój problem, jest problemem duchowym.
Nie wiem czy jesteś wierzący czy nie. Ale chyba czas uwierzyć. Skupiłeś się za bardzo na przyjemnościach ciała ale o duchu zapomniałeś. Niby możesz kupić sobie zajebisty samochód, pukać dziesiątki panienek, ale gdy znowu Ci coś nie wyjdzie to powróci zbędne koło. Musisz sobie zadać pytanie czy ma to w ogóle sens?
Co Ci mogę zaproponować to, szczerą modlitwę, spędzanie dużo czasu z rodziną i z normalnymi kolegami. Nie myśl za dużo o tym wszystkim, jak człowiek za dużo myśli o różnych rzeczach to mu się w głowie pierdoli Smile Dlatego najwięksi filozofowie popełniali samobójstwa. Ale zrobisz jak uważasz Smile

Wiara gwarancją wygranej

MrSnoofie (niezweryfikowany)

"Poczułem w tym względzie jakąś pustkę i nagle ogromną potrzebę posiadania dziewczyny na stałe, nie wiadomo dlaczego."

Dlatego, że samemu jest fajnie, jak nie ma problemów Smile A jak są problemy, to fajnie mieć kogoś lojalnego, zaufanego, kto wesprze na 100%, zaszczepi pozytywnym myśleniem, podsyci optymizm i wiarę w siebie. Dobrze być w tym względzie samosterownym i samowystarczalnym, ale to zazwyczaj fajniej na papierze wygląda, niż w realu. Właśnie po to między innymi jest związek i w takich czasach się bardzo sprawdza jego wartość i jakość. Fajnie się razem bawić i cieszyć, ale po wspólnym wychodzeniu z problemów można poznać, czy to jest to, czy nie to. Dasz sobie radę, panie, charakter i osobowość Ci się nie zmieniła, nie da się nagle zostać zamulaczem pały. Tak jak Ci napisał kolega wyżej - pielęgnuj wszystkie dobre myśli, nie użalaj się nad sobą, nie postrzegaj siebie przez pryzmat tych zmian na gorsze. Towarzystwo się właśnie weryfikuje, to jest bezcenne - masz okazję, żeby się przyjrzeć, kto był przy Tobie, bo byłeś fajny i zabawny, a kto jest nawet w gorszym okresie. W życiu nie ma tak, że wiecznie się jest na górce, to jest właśnie jeden z Twoich dołków, wyjdziesz z niego silniejszy i bogatszy o doświadczenie. Taka to paczka truizmów Wink

aint Saint Limoncello (niezweryfikowany)

pamiętaj zawsze moze być gorzej! takie sytuacje hartują, walcz z nimi o lpesze jutro!

odnosnie depresji...jak rozumiem jesteś zdrowy
ciesz sie ze nie masz wyroku nad sobą i nie odliczasz dni do kalectwa/śmierci. chciałbyś zaczynać dzień od bólu i od myśli czy juro sam/a wstanę? tylko w takich sytuacjach mozesz/masz prawo miec depresje.

romanek
Portret użytkownika romanek
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Odpowiedni
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-03-15
Punkty pomocy: 707

nawet jeśli teraz Ci się wydaje,że wpadłeś w błędne koło to uwierz,że zawsze jest raz lepiej raz gorzej..

jeśli teraz Ci się wydaje,że "jest chujowo" to za jakiś czas to się zmieni Wink

nie piszę myśl pozytywnie, bo to zbyt banalne , tylko zacznij doceniać , to co masz , a nie rozpaczaj nad tym czego nie masz, bo tylko się nakręcasz

ja12345
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: piła

Dołączył: 2014-12-18
Punkty pomocy: 2

U mnie podobnie, złe myśli siedzą na mym karku cokolwiek robię. To po rzuceniu fajek, miałem niezły rozpierdol w mózgu i stany depresyjne. A przed rzuceniem czułem się jak młody Bóg. Podobno to mija. Tylko właśnie: obracaj wszystko w pozytyw, a pozytywne myślenie będzie powoli rosło, trzeba byc cierpliwym.

--------------------------------
Lepiej zdechnąć ryzykując niż się poddać. Jeśli porzucisz swoje marzenia to co Ci pozostanie?
- Jim Carrey