Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Rozstanie po 4 latach - misja: nie spiździeć.

34 posts / 0 new
Ostatni
Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16
Rozstanie po 4 latach - misja: nie spiździeć.

Witajcie Panowie, w sumie na stronie jestem już chwilę, ale nie udzielałem się zbytnio do tej pory.
Jak w tytule - właśnie jesteśmy na etapie rozstawania się z dziewczyną po czterech latach razem, w tym trzech wspólnego mieszkania. Powody? Oczywiście, według niej, wszystko to moja wina.
Historia: poznaliśmy się na weselu, poszło dość szybko, z tym że pierwszy rok na odległość: dwa różne końce Polski. Więcej to ja jeździłem do niej. Klasycznie.
Później decyzja: zamieszkamy razem, na jej końcu Polski, dla mnie to było duże poświęcenie. Ale czego się nie robi w imię miłości.
Kochałem ją szczerze i mocno, starając się okazywać to czynami, a nie słowami. W łóżku zawsze dochodziła (może z raz czy dwa przez te lata nie). A najlepsze, że nie musiałem używać żadnych sztuczek, nie było ST z jej strony, no bajka, trochę opuściłem przez to gardę myśląc sobie, że oto może po trzydziestu kilku latach to właśnie ta???
Aż pewnej nocy rozjebała wszystko, robiąc po imprezie jakąś kłótnię z dupy (naprawdę z dupy), pod koniec której, gdy jej powiedziałem że nie po to się do niej przeprowadzałem, powiedziała że, cytuję, mogę wypierdalać skąd przyjechałem. I tu powinienem się pożegnać. Ale nie.
I tak to ciągnęliśmy, zaczęły się kłótnie, z jej strony czasem ostre wyzwiska, ale było też mnóstwo wspaniałych chwil. Jednak to wypierdalaj tkwiło we mnie, powiedziałem jej o tym, ale nie usłyszałem że tak naprawdę to tak nie myśli (teraz mi mówi, że mówiła, ale to nieprawda, nigdy nie powiedziała). I w ten sposób we mnie wszystko się posypało, zburzyła całe piękno jednym głupim zdaniem (może przesadzam, ale nigdy bym nie powiedział czegoś takiego osobie którą kocham, nawet na największym wkurwie, a już tym bardziej komuś, kto dla mnie zostawił rodzinne strony wraz ze wszystkim co się z tym wiąże).
Przez ostatni rok to był już zjazd. Kupiła mieszkanie i tu dałem ciała (ale z przyczyn obiektywnych poniekąd) - nie miałem przez kilka miesięcy pracy, akurat gdy wyhaczyła tę chatę. Chciała żebyśmy kupili razem, ale po prostu nie miałem wtedy możliwości, nie dostałbym kredytu. Ale nie poczekała, mimo że prosiłem. Po kilku miesiącach oczywiście znalazłem robotę, z kredytem nie byłoby problemu, ale już nie chciała żebym się dołączał, miała żal/wyrzuty/... A w nas utkwiła kolejna drzazga.
No i w końcu stało się, dwa tygodnie temu pokłóciliśmy się i doszło do tego że się rozstajemy (początkowo nie traktowałem tego do końca serio). Przed rozstaniem kłótnie co chwilę, seks b. rzadko (nie miałem ochoty, miałem jej dość), zupełne nieliczenie się z moim zdaniem.
Dziewczyna z rozbitej (ale w żaden sposób nie patologicznej) rodziny, z mocno porypanym dzieciństwem, ale mądra, magapracowita i ambitna (pracownik naukowy), ciekawa świata, podobna do mnie w megawielu kwestiach jeśli chodzi o upodobania, uwielbiająca moje poczucie humoru (i ja jej), rozumiejąca absurd, naprawdę wolę lepiej przestać, bo mi się zrobi smutno. Z drugiej strony: NIE ZNAJĄCA POJĘCIA KOMPROMIS, bez chęci zmiany czegokolwiek w sobie, agresywna w kłótni, włącznie z próbami rękoczynów, bez autorefleksji, idealnie projektująca swoje negatywne cechy na mnie, nie umiejąca rozmawiać gdy moje argumenty jej nie pasowały i inne takie.
Dobra, koniec pieprzenia, mógłbym długo opisywać. Jeśli dyskusja się rozwinie to dopiszę.
Rozstaliśmy się. Nie jestem jakimś megatwardzielem, ale starałem się nie pieskować, dwa razy odbyliśmy (z mojej inicjatywy) rozmowy po których płakała, wie że mi nadal zależy (bo zależy, czterech lat nie wymażesz tak łatwo), tak naprawdę to ją nadal kocham. Ale nie możemy być razem, ja już po prostu pod koniec nie dawałem rady wytrzymać, a nie umiałem tego sam skończyć. Chciałbym żeby wróciły dobre chwile, ale to oczywiście niemożliwe.Chciałbym zacząć jeszcze raz, na innych warunkach, ale to też raczej niemożliwe.
Kilka dni temu była na spływie, tam wiem że poznała jakiegoś typa. Akurat wyjeżdża na 2 tygodnie za granicę (zaplanowane dużo wcześniej) i pewnie się z nim spotka, bo akurat on mieszka niedaleko (nie wiem czy do czegoś doszło na tym spływie, nie pytam jej, staram się o tym nie myśleć, ale wydaje mi się, że pewnie gdy się spotkają, to - zważywszy na okoliczności między nami i brak seksu ostatnio - na bank się prześpią).
Panowie, prośba do Was, rzućcie mi trochę porządnej męskiej energii żebym się nie złamał i nie zaczął kombinować jak wrócić, skamleć, piszczeć. Mam plan się wyprowadzić zanim wróci, już sobie ogarnąłem chatę, jej nic nie mówię. Serducho boli jak cholera, chciałoby się ponaprawiać wtopy, ale nie zrobię tego, tak naprawdę to i tak nie mogę. Kurwa, aż mi się mentalna i nie tylko mentalna łza ciśnie, ale nie ma bata.
No i chuj, trzydzieści kilka lat i znów od początku, a już w pewnym momencie się zacząłem cieszyć że spotkałem wyjątkową dziewczynę. Mam trochę strachu, ale też ciekawości. Tęsknię, ale wtedy staram się wspominać złe chwile (póki co). Wliczam też, że ona nawet może zatęsknić, co wtedy? Kurwa, jednak mam rozpierdol patrząc na to co piszę...

khrys
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Miejscowość: Gdansk

Dołączył: 2017-12-25
Punkty pomocy: 73

Po tym tekscie."wypierdalaj skad przyszedles" powinenes zmyc sie szybciej niz z domu gdy mama z wywiadowki wracala.
Milosc miłością,czuc ze dobry chłop z Ciebie ale...na litosc boską - szacunek szacunek i jeszcze raz szacunek choćby byla ostatnią kobietą na ziemi, kobieta Cie na swiat wydała, a druga ma Ci pluć w twarz ??!!

Nie napisales ile ona ma lat i ktorym facetem dla nie jesteś natomiast pod zadnym pozorem nie namawiaj jej logiki, nie tłumacz jej niczego. Po tych słowach oraz innych ostrych wyzwiskach po prostu odejdź. Ochłoń, przeanalizuj bez wulkanicznych emocji cały związek,jej zachowanie i tak dalej , plusy i minusy - cały stan rzeczy i zastanów się czy warto.

A ... i gdy tylko najda Cie mysli spizdowacenia by do niej wrocic - nagraj sobie na dyktafon tekst "wypierdalaj skad przyszedles" , podlacz pod glosnik telefon odpal dzwiek i wciskaj replay dopoki Ci nie przejdzie. POWODZENIA!

Wtemacie
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: W Pl

Dołączył: 2018-01-11
Punkty pomocy: 28

Kolega wyżej dobrze napisał, jednak to przeciwienstwa sie przyciagaja. Ogarnij chatę nie szukaj blisko niej może czas wrócić w rodzinne strony? Pamiętaj że nic nie dzieje się bez przyczyny jesteś wolnym człowiekiem. Gorzej było by jak byście mieli dziecko i wtedy duplo. Czas wrócić do gry polecam wrócić w rodzinne strony wtedy większa szansa że się ogarniesz . Poczukaj na forum moze ktos jest z Twoich stron i wyjdziesz z kimś kto mógł by wnieść odrobinę dobrego do Twojej życia:) powodzenia

-Lepszy jeden czyn, niż tysiące planów

Aleus
Portret użytkownika Aleus
Nieobecny
Były moderator
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: W PL

Dołączył: 2015-07-17
Punkty pomocy: 1331

Co tu się rozwodzić... Poległeś na rynku pracy, to zaważyło. Kobiety mają łatwiejszy start, mogą bawić dzieci, kelnerować, sprzątać, pracować w sklepie, pomagać jako asystentka itd.Mężczyźni przegrywają na starcie w takiej pracy na gwałt i na jakiś czas. Poza tym nie ukrywajmy, kobiety w pracy w stosunku do szefa są spolegliwe, ta sama kobieta do szefa i do męża, to może być różna osoba.Też bym zatrudniał kobiety, zwłaszcza 50+. Mężczyźnie zostaje, tak naprawdę robota na budowie na szybko i tyle. Mało, która kobieta to rozumie. Na szczęście potem szybciej awansujemy, bo dla faceta bezrobocie to K A S T R A C J A. On o tym dobrze wie i dlatego mężczyźni się tak dokładają. Pomijam też twórcze i rzeczowe podejście do sprawy i inne czynniki, dlatego mnie zawsze śmieszy kobiecy pisk,że płace i awanse nie są równomiernie rozdawane.

In concreto, jej się udało zostać na uczelni, dostać etat, fartnęło się dziewczynie i poczuła, że złapała Boga za nogi. Przyszło jej to za lekko i na Ciebie patrzyła, jak na gnyba i nieudacznika. To w niej rosło. Dodatkowo miała kontrast. Ona wielka pani, co ma na mieszkanie, a tu gołodupiec, co nie może znaleźć pracy. Żebyś nie miał złudzeń, jaki Twój obraz miała w głowie.

To, że znalazłeś w końcu pracę nie pomogło, bo już obraz się utrwalił.

Przegrałeś tak naprawdę ze względu na czynniki ekonomiczne, zależne i niezależne od Ciebie. Rynek pracy w tym kraju jak się nawet poprawia przez 500+, to za chwilę sprowadzą 1 mln Ukraińców i rynek znowu jest przesycony (na to nie masz wpływu). Trzeba się rozwijać i podnosić kwalifikację (na to masz wpływ).

-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.

syouth
Nieobecny
Wiek: 34
Miejscowość: Młynary

Dołączył: 2017-06-02
Punkty pomocy: 147

Hej. Też się rozstałem po 4 letnim związku, i jako motywacja powiem Ci, że jest po prostu zajebiście. Nowa kobieta jest super, chyba pierwszy raz w życiu mam tyle seksu, że nie wyrabiam, jest opiekuńcza, piękna i generalnie strzał w 10. A też wcześniej próbowałem ratować, kombinowałem, zakładałem tematy tu na forum, odzyskałem ją nawet po wcześniejszym rozstaniu. Jednak związek i tak chylił się ku upadkowi, ona w pewnym momencie przestała mnie szanować, a ja nie mogłem sobie na to pozwolić i się rozstałem.
Dodatkową satysfakcję miałem, że chyba pierwszy raz zobaczyłem, że ją coś ruszyło, szkoda, że dopiero jak zobaczyła, że rozstanie już jest definitywne i nie ma żadnej szansy żeby coś jeszcze zadziałać.

Jak mi powiedział kiedyś znajomy, jeżeli jedna strona daje z siebie wszystko, stara się w związku, a druga nie robi praktycznie nic, to przychodzi w końcu taki moment kiedy ta druga strona robi karpia, mówi AŁA, po tym jak nagle zostanie zrzucona brutalnie z piedestału.

W związku musi być zawsze równowaga, u Ciebie jej zabrakło, więc czas zrzucić księżniczkę z tronu.

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Cześć Panowie, dziękuję za szybkie odpowiedzi, Patson, dzięki jeszcze raz za priv.
Jeśli chodzi o wiek: ja 36, ona 34. Ten brak pracy, wiem to doskonale, rzeczywiście odbił się w swoim czasie na tym co było między nami. Było przez moment ciężko, bo wbiłem do nowego miasta, zero znajomości, kontaktów... Gołodupcem nie jestem, mam swoje mieszkanie w rodzinnym mieście, dobre wykształcenie, znam języki, nie było między nami dysproporcji umysłowej. Nie miałem pracy, ale jakiś tam hajs mi na bieżąco wpływał, daliśmy radę przez to przejść, później wyrównałem jej to, co dokładała gdy ja miałem mniej (btw. na uczelni pracowała już zanim się poznaliśmy). W mieszkaniu naprawdę sporo zrobiłem, siedziałem po nocach i drapałem ściany, równałem, zrobiłem podłogi, półki, instalacje (tu po prostu zapłaciłem fachowcowi), kuchnię, sufity, malowania, na bieżąco dokładałem się jej do kredytu. Ale robiłem to po tym "wypierdalaj" już z myślą, że jak raz mi to powiedziała, to w końcu zakończy w ten sam sposób. Jakaś samospełniająca się przepowiednia.
Stopniowo przestawała mnie szanować, pozwalałem na to, a ze smutku popadałem w swoistą bierność jeśli chodzi o obraz życia razem. Nie umiałem pierdolnąć i się postawić, bo przy każdej próbie wybuchały niemal wojny z jej strony. Dziewczyna z kolei nie umiała rozmawiać przyjmując czyjś punkt widzenia, ciągle skupiała się tylko na swoich odczuciach, tego że mnie rani w ogóle nie dopuszczała, w ogóle nie przyjmowała do wiadomości że coś robi źle. Mówiła że ją ranię, że to, że tamto, a ja naprawdę się starałem, niestety - błąd - dawałem za dużo siebie.
I teraz jest jak jest. Za stary już na to jestem, ale rzuciłem okiem na fb - nie wykasowała naszych zdjęć; gdy spytałem czy mnie już nie kocha, nie powiedziała że nie, powiedziała tylko że w niej stłumiłem to uczucie tak, że teraz nie jest w stanie być ze mną. Mówi że nie wierzy że się zmienię. To może daje szansę na naprawę i powrót, ale tak naprawdę, mimo że ją kocham, nie wiem czy chcę, nie wierzę by ona chciała w sobie cokolwiek zmienić dla nas, a bez tego dla mnie ani rusz.
Pod koniec zaczęła mówić o dziecku (może w ten sposób chciała ratować?), ale - co symptomatyczne - mówiła żebym zrobił JEJ dziecko, nie żebyśmy zrobili SOBIE. Tutaj miałem przynajmniej tyle mocy w sobie, że się nie zgodziłem, w takim stanie naszej relacji to by musiało pierdolnąć, a dzieciak by został i się wykoślawiał osobowościowo nawet o tym nie wiedząc.
Ehh, boli to wszystko jak cholera, ale podjąłem decyzję i gdy wróci to mnie nie zastanie, może to da jej do myślenia. Szkoda mi tego wszystkiego, bo zaczynam praktycznie od zera, co gorsza, jak to laski, idealnie wkręciła mi że to wszystko moja wina, że ona się starała i tak dalej. Szkoda mi naszego kochanego psa, który zostanie z nią (niestety formalnie w dokumencie adopcji jest wpisana ona), pewnie nieprędko go zobaczę (zamierzam zabrać wszystkie swoje rzeczy, więc nie będę miał po co przychodzić do - jeszcze - "swojego" domu. Ale nie chcę się płaszczyć, gdyby miało grać to by grało myślę sobie. Nie wiem tylko co zrobić gdy wróci, zobaczy że mienja niet i zacznie próbować się do mnie dobijać? Co jeśli zadzwoni i powie że tęskni, że się waha... Choć pewnie nie zacznie, w sumie jest ktoś nowy, da na pewien czas emocje i odwrócenie uwagi.
Nie wiem, rozjebka w głowie, znacie to. I z drugiej strony myśli: walcz, nie po to tyle włożyłeś żeby odpuścić, walcz o nią, o was, coś was jednak trzymało przy sobie przez te lata. Bo to nie tak że było tylko źle. Było najlepiej na świecie do pewnego momentu. Okej, dość idealizowania bo się znów zakręcę.
Dlatego napisałem do Was, żebyście mnie trochę wyprostowali, pomogli... I naprawdę bardzo dziękuję że jesteście, udaje się dzięki temu odwrócić myśli choć na chwilę.

Aleus
Portret użytkownika Aleus
Nieobecny
Były moderator
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: W PL

Dołączył: 2015-07-17
Punkty pomocy: 1331

Tak to jest, jak się idzie mieszkać do dziewczyny lub teściów. W drugą stronę, to jest normalne, że kobieta mieszka u faceta, ale jeśli kobieta ma przewagę i mieszka się u kobiety to takie sceny mogą się łatwo zdarzyć, że podczas kłótni zacznie mężczyznę z domu wyrzucać. Niedobrze jest, gdy kobieta ma przewagę w jakiejkolwiek dziedzinie.

Brawo, żeś Ty tego mieszkania w rodzinnej miejscowości nie sprzedał i nie wpakowałeś we współwłasność z nią. Ktoś tam nad Tobą u góry czuwał, ześ się tak nie władował. Ewentualnie jeszcze utrzymywałeś instynkt samozachowawczy.

Będzie dobrze:) Jesteś perspektywiczny, masz duży potencjał. Odbudowa i czas na łowy:)

-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Zarzuca mi że tego nie zrobiłem, a może to faktycznie by coś zmieniło, zobaczyłaby że widzę przyszłość z nią? Tak, to był instynkt samozachowawczy, jak z tym dzieckiem, podskórnie wiedziałem że pewnie mnie kiedyś kopnie. W ogóle to próbowała mnie jak mogła odciągać od rodziny i domu, nie rozumiała tego że oprócz niej jest ktoś ważny dla mnie. Może przez wzgląd na swoje dzieciństwo bała się że ją opuszczę? Ja z kolei miałem dobry dom, kochających się rodziców, nie było żadnych krzywych faz nigdy. To samo chciałem przenieść do swojego związku.
Aa, ona jest psychologiem, to tylko tak tytułem nakreślenia z kim mamy do czynienia.

Texic
Portret użytkownika Texic
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2017-11-12
Punkty pomocy: 38

Masz bardzo negatywne myślenie w tej chwili.. to normalne po rozstaniu. Normalne jest też to, że za jakiś czas Ci przejdzie. Daj sobie chwilę na odpoczynek, skup się na sobie.

Co do samej panny. Musisz teraz podjąć ostateczną decyzję przed samym sobą. Co zrobisz jeżeli panna nagle będzie chciała powrotu? Myślę, że wiesz co powinieneś wtedy zrobić, pytanie czy wytrzymasz psychiczne.

Sam 3msce temu zakończyłem swój prawie 5 letni związek, i z perspektywy czasu widzę, że brak jakiegokolwiek kontaktu i prób ratowania związku okazał się kluczowy dla mnie. To pozwoliło mi nabrać dystansu i teraz na spokojnie poznaję nowe kobiety i cieszę się życiem.

Powodzenia!

"Prawdziwe efekty pojawiają się wtedy, gdy już brak Ci sił"

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Dzięki man, wiem że to normalne. I tak jestem wyjątkowo spokojny, kiedyś już przez takie coś za młodu przechodziłem, było duuużo goręcej i bolało długo, bo ja uczuciowy jestem chyba za bardzo.
Co do ostatecznej decyzji - wiem i nie wiem. I tego się boję. Poczekam kilka dni i spróbuję wyciszyć banię, nad chęcią skontaktowania się z nią jestem w stanie zapanować, ale już gdy ona się zacznie dobijać to nie wiem. Zresztą, co ja kurwa w tej chwili myślę że laska będzie się ze mną kontaktować. Chciała się rozstać nie po to żeby wznawiać kontakt. Cośtam pierdoliła że jestem fajny jako przyjaciel i kolega, ale to wyśmiałem i wyszedłem.
Nie ma we mnie wrogości, jest złość na siebie że zjebałem i się zjebało, jest żal że tyle czasu w to wpakowałem i chuja z tego mam. Tak jak napisał Aleus, niestety dałem jej przewagę już na początku i w krytycznym momencie nie miałem żadnego atu.

LudwikXIV
Nieobecny
Wiek: 33
Miejscowość: Łódź

Dołączył: 2015-03-23
Punkty pomocy: 450

Gudenty, rzeczą która na pewno rozkłada Cię psychicznie jest to, że bardzo się obwiniasz o rozstanie. Zupełnie nie przyszło Ci do głowy że to może jednak zła kobieta jest?

1 Nie wiem czy chciałbym wiązać przyszłość z kobietą, która odwraca się plecami kiedy powinie Ci się noga. Chwilowy kryzys może zdarzyć się każdemu.

2 Ona sprawia wrażenie skupionej na sobie egocentryczki. Tylko jej cele są ważne i jesteś super dopóki jej w tym pomagasz. Kiedy pojawia się najmniejszy konflikt interesów, ona nie chodzi na kompromisy. Ma być wszystko tak jak ona chce a jeśli Ci to nie odpowiada, to "wypierdalaj".

3 Taka osoba rozpatruje partnera i ogólnie relacje międzyludzkie tylko pod kątem realizacji swoich celów. Dzieli ludzi na przydatnych, nieprzydatnych i na tych, którzy jej przeszkadzają. Żadne inne kryteria nie wchodzą w grę.

4 Związek z taką osobą może się udać tylko jeśli Wasze cele są zbieżne w 100%, albo kiedy się temu podporządkujesz.

5 Tacy ludzie bardzo często osiągają spektakularne sukcesy zawodowe, biznesowe, finansowe. Gorzej z relacjami międzyludzkimi (i związkami). Każda znajomość musi czemuś służyć, musi sens w kontekście jej życiowych targetów. Inaczej uważa to za stratę czasu i energii.

6 Empatia nie jest jej mocną stroną (o ile w ogóle ją posiada).

Gdybyś miał takie samo podejście do życia, być może coś by z tego było. Czasami dwoje indywidualistów może się jakoś sensownie dobrać. Po Tobie jednak widać że masz inne życiowe priorytety i inaczej traktujesz relacje międzyludzkie. Dlatego nie masz za czym płakać. Wiem że po trzydziestce jest o wiele trudniej znaleźć kogoś do LTR, ale można. Po prostu umawiaj się z innymi dziewczynami a prędzej czy później wszystko sobie poukładasz.

Patson
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Świat

Dołączył: 2018-02-05
Punkty pomocy: 43

Masz z tego więcej niż myślisz Smile

Doświadczenie i nauczkę na przyszłość, z której musisz wyciągnąć odpowiednie wnioski, a one pomogą Ci unikać podobnych błędów w przyszłości i jednocześnie pozwolą na poznanie wartościowej osoby, która będzie Ci odpowiadać.

I wina nigdy nigdy nie leży po jednej stronie, pamiętaj o tym. To tylko jeden z idiotycznych etapów po rozstaniu, gdzie całą winę chce się wziąć na siebie i snuje jakieś mrzonki, o tym że jakbyś postąpił inaczej to dalej byście byli razem.

syouth
Nieobecny
Wiek: 34
Miejscowość: Młynary

Dołączył: 2017-06-02
Punkty pomocy: 147

Gudenty, ja mam 37, 17 lat zmarnowane w 2 LTR, 2 lata na zabawie. Rozstałem się z ex po 4 letnim związku około 2 miesiące temu.
Zanim to zrobiłem, też miałem wątpliwości, że już stary jestem, że już tylko rozwódki mnie czekają, laski z dziećmi. Jeszcze 3 miesiące temu nie pomyślałbym że to wszystko się tak potoczy, że mi się ułoży z mega fajną kobietą, że znowu poczuję to coś, co czułem ostatni raz pewnie z 15 lat temu Wink.

Ciężko skreślić 4 lata, ale serio, uwierz, że czeka Cię wiele zajebistych chwil, że masz szansę stworzyć nową, lepszą relację z nową jeszcze fajniejszą kobietą, bo masz coś, czego nie miałeś 4 lata temu - dodatkowe doświadczenie.

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Piąteczka kolego!!! Gratuluję Ci i cieszę się że się udało, naprawdę! No i oczywiście powodzenia!
Właśnie poniekąd odpowiedziałeś na to co napisałem poniżej, dokładnie takie mam teraz rozkminy jeśli chodzi o poznanie kogoś.
A z drugiej strony - nigdy nie potrzebowałem kogoś tylko po to, żeby był, żeby karmić się jego energią, nie przechodziłem ze związku w związek. Mam swoją i jest jej wystarczająco dużo. Więc jeśli ktoś się trafi to spoko, jeśli nie - trudno, ja już wiem co będę robił (swoje!).

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Ludwik, ja jej nie idealizuję we wszystkich aspektach. Miała dużo wad, których w ogóle nie chciała zmienić. To również hamowało mnie przed angażowaniem się mocniej, bo jeśli laska, mimo że ją o to proszę, nie jest w stanie ogarnąć takiej rzeczy jak głupie zamykanie drzwi na zamek gdy się jest w domu, to ewidentnie będzie miała w dupie moje zdanie w ważniejszych kwestiach. Czego zresztą nieraz dowiodła. Pozostałe akapity również w punkt, jota w jotę. Zero empatii w sytuacjach gdy mieliśmy tarcia, zawsze na pierwszym miejscu był JEJ ból, który JA wywołałem; to że ja się zwijałem kilka razy z bólu w ogóle nawet nie było poruszane. Kolejna rzecz: "Mam swoje plany i chcę je zrealizować" (z Tobą czy bez Ciebie). No wszystko (to opis jakiegoś konkretnego typu osobowości/zaburzenia?).
Trochę się obwiniam (pewnie w dużej części jej manipulacja), bo mogłem parę rzeczy zrobić inaczej, ale wiem że to nie był ideał. Jaki ideał w wieku 30 lat (nie mówiąc już o trzydziestu kilku) byłby wolny??? (to, na marginesie, sprawia że faktycznie mam obawy jak tu znaleźć kogoś wartościowego...). Ja jej wybaczałem niedociągnięcia, jesteśmy tylko ludźmi i ja to rozumiem. Ale byłem za miękki, mimo że stronę czytam dość długo i znam podstawy, śledzę "rozgrywki" userów. Uśpiła mnie na początku tą swoją słodyczą, która wydawała się naprawdę autentyczna (inaczej nigdy bym się do niej nie przeprowadził). Ona była trochę jak nitrogliceryna, najmniejsze nie takie potrząśnięcie i JEB!

Patson, wiem że wina zazwyczaj jest po obu stronach. To nieco poprawia mi samopoczucie.

Cóż, pozostaje przerobić rozgoryczenie i dawać radę. Czego się nie spodziewa, to że nie zastanie mnie po swoim powrocie. Ciekawe (tzn. chuj mnie to obchodzi;) co poczuje, pewnie ulgę (chwilową). A potem? Postaram się przez te dwa tygodnie przygotować przede wszystkim na kontakt z jej strony, bo on raczej na pewno nastąpi (4 lata jednak). Zapewne myśli że jestem totalną pizdą i będę, jak poprzednimi razy, próbował naprawiać, prosić, błagać. Ni chu ja. Nie chcę się też mścić, szkoda na to energii. Chciałbym, tak jak Texic, utrzymać na tyle dużo siły żeby się nie złamać i nie wejść w gierki.

Zlooty
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Małkinia

Dołączył: 2012-10-14
Punkty pomocy: 625

Ona nie odchodzi od Ciebie bo nie dorzuciłeś się jej do mieszkania tylko zachowywałeś się jak pizda w związku. Możesz być bezrobotnym menelem bez szkoły, perspektyw na przyszłość ale to Ty masz nosić spodnie w związku. Wtedy jeszcze Ci podziękuje i zrobi gałę z połykiem.
Mało fajnych dziewczyn zostawiło dobrych chłopaków z $ i odeszło do Sebixów?
Kiedy ostatnio jak wróciła z pracy, wziąłeś ją za rękę i porwałeś na randkę? Zabrałeś w wolny weekend poza miasto? Kiedy ostatnio jak robiła kolację, zdjąłeś jej majtki i wygrzmociłeś przy blacie w kuchni?
Nie piszesz nic o swoich zainteresowaniach, sposobie spędzania wolnego czasu, wyglądzie, nadwadze ect.
Spocząłeś na laurach myśląc, że ona jest Ci winna dozgonną i bezgraniczną miłość, bo przeprowadziłeś się do jej miasta, zmieniając swoje życie. Pewnie Cię zaskoczę ale ona nie jest Ci nic winna. Zbierz resztkę swojego ego, wyprowadź się zostawiając karteczkę na lustrzę w łazience "Podstawą szczęścia jest wolność a podstawą wolności odwaga" albo innym mądrym cytatem a obok karteczki lizaka.

Te słowa "wypierdalaj" to był test czy masz kohones. Ty jej nie temperowałeś, pozwalałeś na wszytko... Jak kobieta zagalopowywuje się w szale emocji to Ty masz ją sprowadzić na ziemię i pokazać gdzie jej miejsce.

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Masz rację że trochę za bardzo wziąłem ją za pewnik i spizdowaciałem robiąc jej dobrze. Co do wolnego czasu - dużo rzeczy robiliśmy, 2-3 razy w tygodniu były wyjścia: sauna, baseny, tango, jakieś jedzenia, wypady do lasu na grzyby (oboje to lubimy), stosunkowo sporo jeździliśmy po świecie, narty, urlopy, konferencje, nocleg w namiocie na plaży przy ognisku. Seks był zawsze bardzo dobry, może bez jakichś ekstra nietypowości, ale porządne grzmocenie. Wyglądam dobrze, laski niejednokrotnie na mnie zerkają, nie mam nadwagi, uprawiam sporo sportu.
Później gdy to wszystko zaczęło się jebać, była niejednokrotnie tak odstręczająca, że nie miałem ochoty na nic innego niż spierdalać z chaty na długi spacer z psem, a nie brać ją na randkę. Niejednokrotnie nawet gdy coś przygotowałem na chacie, przychodziła i potrafiła jednym zdaniem wszystko zepsuć, po czym mi przechodziła na wszystko ochota. A później godzenia, przytulasy, próby odkręcania.
Mylisz się w kwestii tego mieszkania. Cały czas mi to wypomina. A chyba miałem prawo oczekiwać że poczeka aż ogarnę robotę (której sama nigdy nie musiała szukać, bo dostała propozycję zaraz po studiach), nie mówię tu o roku czy dwóch latach, ale zwykłych głupich trzech - czterech miesiącach. Nie, wszystko musiało być natychmiast, bo inaczej moja wina.
Może to i był test z tym hasłem w nocy, ale chuj z tym, tak jak powiedziałem, dla niej może to normalne, dla mnie pomiędzy dwiema kochającymi i szanującymi się osobami - nie do pomyślenia.
Nie twierdzę że jest mi coś winna. To ja sam jestem sobie winien, powinienem był to pierdolnąć dużo wcześniej skoro nie byłem w stanie jej kontrolować - nauka na przyszłość. Tak jak pisałem - nie jestem jakimś ultraPUA, zwykły pogodny koleżka ze mnie, szczęśliwy gdy mogłem coś dla niej zrobić (to błąd w nieodpowiedniej relacji, dobra kobieta powinna docenić to że ktoś się dla niej stara, tak samo jak normalny facet doceni ciepło kobiety - ja od dawna nie czułem od niej tego ciepła, najpierw była jej praca, potem pies, potem gdzieś ja. A mimo wszystko nadal się starałem - pizduś).
W kwestii sprowadzania na ziemię - nie wiem czy ktoś byłby w stanie. To osoba która w dzieciństwie musiała (niejednokrotnie dosłownie) walczyć ze starym, dlatego nieprzejednana, jak pisałem nitrogliceryna. W środku delikatniutka i poraniona, dlatego każdą niewygodną wzmiankę traktowała jak atak na siebie.

Zlooty
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Małkinia

Dołączył: 2012-10-14
Punkty pomocy: 625

Sam mówisz o kilku miesiącach, mogła poczekać.
Czegoś musiała się uczepić akurat padło na mieszkanie. Znalazła sobie pretekst aby uciszyć swoje sumienie.
Tu też zależy od podejścia, musisz prowadzić ją w związku. Nie pizdowatym głosem pytać "kochanie co robimy jutro, może pójdziemy na grzyby?". Tylko stwierdzić, idę jutro na grzyby, chcesz mi towarzyszyć?
Teraz sam sobie odpowiedz czy chcesz aby przez resztę życia przy Twoim boku stała kobieta, która przy potknięciu (kilku miesięczny brak pracy to nie tragedia) pizgła Cię w chuj i zostawiła samego, żeby stukać się z nowo poznanym gościem.
Nie usprawiedliwiaj też jej skrzywienia ciężko sytuacją w domu, nie jest pierwszą osobą na świecie, która miała ciężko za młodu.
Jest jebnięta bo faceci tacy jak Ty pokazali jej, że może trzymać berło władzy. Bo za każdym razem podkulali ogonek i przytakiwali swojej Pani. Dlatemu Adept i reszta chłopaków ma ułatwioną drogę. Podchodzą do takich kobiet mega pewni siebie, zdecydowani, biorą za rękę i prowadzą do łóżka zamiast pytać co ma ochotę zrobić.
Jeśli chcesz liczyć na cokolwiek z nią lub z innymi kobietami musisz zrobić obrót o 180 stopni swojej osobowści.

Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, łajdacki i triumfalny zarazem, na którego widok jej piersi napięły się jeszcze bardziej.

Aleus
Portret użytkownika Aleus
Nieobecny
Były moderator
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: W PL

Dołączył: 2015-07-17
Punkty pomocy: 1331

Popieram, nikt nie ma lekko.

Zlooty, jak zawsze w formie, ale wrzucę kamyczek do ogródka. Co z tego, że on się zmieni o 180 stopni, jak ona będzie węszyć w tym pozę i cały czas będzie go testować, czy się naprawdę zmienił, czy tylko gra, powstrzymuje się. Ona już z nim pobyła, wie, gdzie walić, by bolało. Ja bym nawet wyszedł z tezą, że dlatego powroty nie wychodzą, przez jakiś czas jest fajnie, facet uważa, a potem usypia kobieta jego czujność, sprawdza i mówi: wiedziałam, nic się nie zmieniłaś i kop.

Jak się zmieniać to dla nowej panny. Ona nic o nim nie wie. Czysta kartka i spokój. Nowe jest lepsze. Każdy ma swoje ulubione buty, ale jak kupi nowe, to chodzi w nowych.

-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Jeśli chcesz liczyć na cokolwiek z nią lub z innymi kobietami musisz zrobić obrót o 180 stopni swojej osobowści.

- tak wiem, za bardzo ugodowy jestem, mam problemy z wyrażaniem emocji i czasem ich okazywaniem (tzn. łatwo się "zamykam" dostając jakiegoś mentalnego puncha) i domaganiem się swojego. Za dużo czasem daję siebie. Już się umówiłem do terapeuty na rozeznanie i ew. poradę, pokierowanie, na pewno nie zaszkodzi. Poza tym generalnie wiem co chcę robić, co jakoś porzuciłem będąc w związku.

Nie powiem że nie ciekawi mnie czy ona zechce powalczyć, czy będzie w stanie cokolwiek konstruktywnego zaproponować w odniesieniu do swojej osoby. W końcu naprawdę sporo czasu ze sobą spędziliśmy. Powiecie: już koleżka mięknie, wystarczy że laska kiwnie palcem i wróci w paszczę lwa.
Nie, w końcu zamierzam postawić na swoim, spokojnie sobie sam poradzę. I wyprowadzka. Tak jak pisałem, myślałem żeby nic jej nie mówić, ale teraz sobie myślę czy to nie będzie wyglądało jak jakiś gówniarski foch, w sensie po co tak? Może lepiej jej jutro powiedzieć zanim pojedzie na lotnisko, że się usuwam, życzę powodzenia, buziak i cześć?

Aleus
Portret użytkownika Aleus
Nieobecny
Były moderator
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30
Miejscowość: W PL

Dołączył: 2015-07-17
Punkty pomocy: 1331

"Powiecie: już koleżka mięknie, wystarczy że laska kiwnie palcem i wróci w paszczę lwa".

Mam prośbę:) Chcesz walczyć (nie popieram), ale walcz, tylko przetestuj podejście Zlootego i powiedz, czy skuteczne i na jak długo? Czy ja się myliłem, czy nie? Wróć i zdaj relację. Nikt nie ma kodów na laski. Jestem ciekaw, kogo będzie na wierzchu.

-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Raczej staram się odrzucać myśli o walce. Chcę się pożegnać i tyle, idę w swoją stronę, nie zrobiłem nic złego, zawsze miałem nasze dobro na względzie, nie pasuje - ok. Będę oczywiście dawał znać co się dzieje, poza wszystkim bardzo mi pomogliście dzisiejszymi radami, naprawdę zdjęło mi to w ciul kiepskich rozkmin z barków (zapewne wrócą nieraz), dzięki Panowie, to niesamowicie budujące że jest taka społeczność. Informacja zwrotna musi być, ku rozwojowi wspólnemu.

syouth
Nieobecny
Wiek: 34
Miejscowość: Młynary

Dołączył: 2017-06-02
Punkty pomocy: 147

Gudenty, co do lasek, uwierz mi, że jest wiele wolnych, bez zbędnego balastu, w wieku około 30 lat. Moja ma 30, a uchowała się bo do tej pory nie myślała o stabilizacji, teraz chyba pierwszy raz uznała, że stabilizacji chce, jestem pierwszym facetem którego przedstawiła rodzinie, zakochana jest po uszy. Co będzie dalej? Nie wiem, nie zastanawiam się, ale jeżeli chodzi o sprawy damsko męskie to to co jest teraz jest 100x lepsze niż to co miałem pod koniec poprzedniego związku, więc nawet jak miałoby nie wyjść, to dla tych chwil warto.

Jak nie ona, to będą następne, znam naprawdę wiele kobiet w wieku 26+ które nie mają facetów, znam nawet dwie naprawdę ładne i fajne dziewice które mają prawie 27 lat ;P więc dla każdego coś dobrego Wink (choć dziewicy do LTR nie polecam).

Dlatego głowa do góry, czas wyruszyć na łowy!

TYAB
Portret użytkownika TYAB
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 30+
Miejscowość: Cała Polska

Dołączył: 2013-10-17
Punkty pomocy: 1862

.
.

1. Witajcie Panowie, w sumie na stronie jestem już chwilę, ale nie udzielałem się zbytnio do tej pory.

Miałem podobnie, sobie tylko czytałem i myślałem...dobrze, że ja nie mam takich problemów...i jeb...za kilka miesięcy wylądowałem tutaj z pierwszym tematem podobnym do Twojego w 2011 roku Smile

2. Jak w tytule - właśnie jesteśmy na etapie rozstawania się z dziewczyną po czterech latach razem, w tym trzech wspólnego mieszkania. Powody? Oczywiście, według niej, wszystko to moja wina.

Wina za rozpad związku, leży zawsze po obu stronach...

3. Historia: poznaliśmy się na weselu, poszło dość szybko, z tym że pierwszy rok na odległość: dwa różne końce Polski. Więcej to ja jeździłem do niej. Klasycznie.

No i wkładałeś w te jeżdżenie więcej czasu i pieniądzy. Inwestowałeś za bardzo...to przekładało się

4. Później decyzja: zamieszkamy razem, na jej końcu Polski, dla mnie to było duże poświęcenie. Ale czego się nie robi w imię miłości.

Kolejne poświęcnie z Twojej strony i to duże, bo musiałeś zapewne życie swoje do góry nogami wywalić.

Pamiętaj, że zakochana kobieta jest wstanie zrobić naprawdę bardzo dużo dla faceta, nawet wyjechać za nim na koniec świata.

W tym wypadku to ty się poświęciłeś dla dobra związku.

5. Kochałem ją szczerze i mocno, starając się okazywać to czynami, a nie słowami. W łóżku zawsze dochodziła (może z raz czy dwa przez te lata nie). A najlepsze, że nie musiałem używać żadnych sztuczek, nie było ST z jej strony, no bajka, trochę opuściłem przez to gardę myśląc sobie, że oto może po trzydziestu kilku latach to właśnie ta???

Ty okazuj swoją miłość prawem wzajemności, a nie czynami i słowami. Taką rzeczą byłeś wstanie zrobić więcej dla niej, niż ona dla Ciebie.

Hmm... byłeś dobry w łóżku? A może Ci się tylko zdawało? Wiesz większość facetów myśli, że jest dobra w łóżku SmileSmileSmile

Są kobiety które bardzo szybko dochodzą fizycznie. Miałem kiedyś taką, której wystarczyło tylko włożyć i już nią telepało. Dla niej orgazm z facetem do normalna rzecz i skoro ja ją doprowadzałem do orgazmu, to większość facetów również jest w stanie....

Powiem Ci, że jak jest dobrze w związku, jak wszystko się układa i jest zajebiście, to panny zawsze dochodzą:)SmileSmile Zakochane kobiety zawsze dochodzą, jak nie fizycznie to emocjonalnalnie:)Smile

No i chuj...rozleniwiłeś się...wykładając swoje jaja, serce i duszę na złotej tacy...

6. Aż pewnej nocy rozjebała wszystko, robiąc po imprezie jakąś kłótnię z dupy (naprawdę z dupy), pod koniec której, gdy jej powiedziałem że nie po to się do niej przeprowadzałem, powiedziała że, cytuję, mogę wypierdalać skąd przyjechałem. I tu powinienem się pożegnać. Ale nie.

Zaczął się wtedy etap odchodzenia emocjonalnego...Panna zaczyna sobie coraz bardziej pozwalać i w kłótni mówić naprawdę przykre rzeczy. Również i wasze godzenie wyglądało pewnie tak, że Ty chodziłeś i pierwszy wyciągałeś rękę na zgodę.

7. I tak to ciągnęliśmy, zaczęły się kłótnie, z jej strony czasem ostre wyzwiska, ale było też mnóstwo wspaniałych chwil. Jednak to wypierdalaj tkwiło we mnie, powiedziałem jej o tym, ale nie usłyszałem że tak naprawdę to tak nie myśli (teraz mi mówi, że mówiła, ale to nieprawda, nigdy nie powiedziała). I w ten sposób we mnie wszystko się posypało, zburzyła całe piękno jednym głupim zdaniem (może przesadzam, ale nigdy bym nie powiedział czegoś takiego osobie którą kocham, nawet na największym wkurwie, a już tym bardziej komuś, kto dla mnie zostawił rodzinne strony wraz ze wszystkim co się z tym wiąże).

Wiesz kobieta jest taka jaką jej pozwolisz być oraz wpływ na jej zachowanie mają: to jak była wychowana, jakie wzorce czerpała, kim się otacza dookoła.

Być może dla Ciebie były to mocne słowa, ale dla niej jak zjedzenie chleba z masłem. Może jej matka tak zwracała się do ojca? Ty to przeżywasz, a ona mogła się dziwić, że przesadzasz. Może u niej w domu tak było? Ale fakt...zakochana kobieta nigdy nie powie teg typu rzeczy swojemu facetowi...czyli odchodząc emocjonalnie pokazywała swoją drugą stornę medalu.

8. Przez ostatni rok to był już zjazd. Kupiła mieszkanie i tu dałem ciała (ale z przyczyn obiektywnych poniekąd) - nie miałem przez kilka miesięcy pracy, akurat gdy wyhaczyła tę chatę. Chciała żebyśmy kupili razem, ale po prostu nie miałem wtedy możliwości, nie dostałbym kredytu. Ale nie poczekała, mimo że prosiłem. Po kilku miesiącach oczywiście znalazłem robotę, z kredytem nie byłoby problemu, ale już nie chciała żebym się dołączał, miała żal/wyrzuty/... A w nas utkwiła kolejna drzazga.

Pokłosie odeścia emocjonalnego. Na innym polu straciłeś atrakcyjność czego były takie skutki. Zakochana kobieta by poczekała...

9. No i w końcu stało się, dwa tygodnie temu pokłóciliśmy się i doszło do tego że się rozstajemy (początkowo nie traktowałem tego do końca serio). Przed rozstaniem kłótnie co chwilę, seks b. rzadko (nie miałem ochoty, miałem jej dość), zupełne nieliczenie się z moim zdaniem.

Tradycyjnie

10. Dziewczyna z rozbitej (ale w żaden sposób nie patologicznej) rodziny, z mocno porypanym dzieciństwem, ale mądra, magapracowita i ambitna (pracownik naukowy), ciekawa świata, podobna do mnie w megawielu kwestiach jeśli chodzi o upodobania, uwielbiająca moje poczucie humoru (i ja jej), rozumiejąca absurd, naprawdę wolę lepiej przestać, bo mi się zrobi smutno

Hmm...no to już wiesz co mogło mieć wpływ na to, że kazała Ci wypierdalać:)Smile

11. Z drugiej strony: NIE ZNAJĄCA POJĘCIA KOMPROMIS, bez chęci zmiany czegokolwiek w sobie, agresywna w kłótni, włącznie z próbami rękoczynów, bez autorefleksji, idealnie projektująca swoje negatywne cechy na mnie, nie umiejąca rozmawiać gdy moje argumenty jej nie pasowały i inne takie.

Nie znała kompromisu, bo jej tego nie nauczyłeś. Nie stosowałeś KAR I NAGRÓD. Więc skoro wykładałeś jej jaja na złotej tacy, wywaliłeś całe swoje życie do góry dogami dla niej i przeprowadziłeś się na drugi koniec Polski, to o jakim my tu KOMPROMISIE MÓWIMY? Nauczyłeś ją sam tego. Kobietę uczy się takich rzeczy od samego początku. Od poznania, że nie ma nic za darmo...PRAWO WZAJEMNOŚCI.

12. Dobra, koniec pieprzenia, mógłbym długo opisywać. Jeśli dyskusja się rozwinie to dopiszę.
Rozstaliśmy się. Nie jestem jakimś megatwardzielem, ale starałem się nie pieskować, dwa razy odbyliśmy (z mojej inicjatywy) rozmowy po których płakała, wie że mi nadal zależy (bo zależy, czterech lat nie wymażesz tak łatwo), tak naprawdę to ją nadal kocham. Ale nie możemy być razem, ja już po prostu pod koniec nie dawałem rady wytrzymać, a nie umiałem tego sam skończyć

Więc ona sama skończyła...

13. Chciałbym żeby wróciły dobre chwile, ale to oczywiście niemożliwe.Chciałbym zacząć jeszcze raz, na innych warunkach, ale to też raczej niemożliwe.

No ja chciałbym schudnąć 30 kg, ale wiem że to nie możliwe:( znam ten ból:)

14. Kilka dni temu była na spływie, tam wiem że poznała jakiegoś typa. Akurat wyjeżdża na 2 tygodnie za granicę (zaplanowane dużo wcześniej) i pewnie się z nim spotka, bo akurat on mieszka niedaleko (nie wiem czy do czegoś doszło na tym spływie, nie pytam jej, staram się o tym nie myśleć, ale wydaje mi się, że pewnie gdy się spotkają, to - zważywszy na okoliczności między nami i brak seksu ostatnio - na bank się prześpią).

No na bank się prześpią i ona może również z nim DOJŚĆ:)-Boli?Smile

15. Panowie, prośba do Was, rzućcie mi trochę porządnej męskiej energii żebym się nie złamał i nie zaczął kombinować jak wrócić, skamleć, piszczeć. Mam plan się wyprowadzić zanim wróci, już sobie ogarnąłem chatę, jej nic nie mówię. Serducho boli jak cholera, chciałoby się ponaprawiać wtopy, ale nie zrobię tego, tak naprawdę to i tak nie mogę. Kurwa, aż mi się mentalna i nie tylko mentalna łza ciśnie, ale nie ma bata.

1. Wyprowadzić się z tego miasta.
2. Poznawać nowe kobiety.
3. Odswieżyć kontakt ze starymi osobami.
4. Poznawać nowe wartościowe osoby.
5. Odnaleźć w sobie pasję.
6. Zaczać robić to co się wcześniej kochało.
7. Uprawiać sport
8. Brać udał w zawodach.
9. Dużo czytać i się edukować.
10. Od czasu do czasu jeździć na jakieś szkolenia.
11. Robić każdego dnia wszystko to czego się boisz.
12. Ustalać sobie cele i je realizować.
13. Robić coś nowego.

16. No i chuj, trzydzieści kilka lat i znów od początku, a już w pewnym momencie się zacząłem cieszyć że spotkałem wyjątkową dziewczynę. Mam trochę strachu, ale też ciekawości. Tęsknię, ale wtedy staram się wspominać złe chwile (póki co). Wliczam też, że ona nawet może zatęsknić, co wtedy? Kurwa, jednak mam rozpierdol patrząc na to co piszę...

No lepiej późno niż później...mając kredyt, wspólny dom, dzieci...

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Dzięki za dobre rozpisanie. Wiem że zawaliłem w wielu punktach, cóż, nie cofnę tego, mogę tylko wyciągnąć wnioski na przyszłość...

Hmm... byłeś dobry w łóżku? A może Ci się tylko zdawało? Wiesz większość facetów myśli, że jest dobra w łóżku SmileSmileSmile

Nawet gdy było najgorzej dochodziła zawsze. Mieliśmy swoje techniki. W żadnym momencie nie było problemu z seksem, pod koniec to ja nie miałem ochoty, emocjonalnie.

Ty okazuj swoją miłość prawem wzajemności, a nie czynami i słowami.

Słowami również trzeba imo. Z prawem wzajemności zajebałem, nie ma co więcej pisać, wszystko jasne. Do przepracowania.

Również i wasze godzenie wyglądało pewnie tak, że Ty chodziłeś i pierwszy wyciągałeś rękę na zgodę.

Niezupełnie. Wiesz, jak pisałem, jestem chwilę na stronie, nie patrzę tylko na kształty literek... Jak zrobiła kiedyś gównoburzę w nocy i poszła spać na karimatę, nie wniosłem jej z powrotem na rękach do łóżka. Może powinienem, może gdyby to była inna osoba. Ona od pewnego momentu reagowała agresją. To oczywiście wiąże się z

...to jak była wychowana, jakie wzorce czerpała, kim się otacza dookoła.

To moim zdaniem główny jej problem, potwierdzeniem choćby to, że za każdym razem gdy go poruszałem, wybuchała agresją, atakiem. Uważała ze ją atakuję. A ja chciałem właśnie tak naprawdę powiedzieć że rozumiem, że mi strasznie jej żal i że ją w tym wspieram. Tyle razy to mówiłem, nigdy nie przyjęła zgodnie z moją intencją.
Otacza się ludźmi na poziomie, w sensie intelektualnym. Z racji wykształcenia i profesji wielu wokół psychologów. Psychologia to osobna bajka, już tu na stronie niejednokrotnie było o tej dziedzinie. DLA MŁODSZYCH/JESZCZE W TEJ MATERII NIEDOŚWIADCZONYCH USERÓW - uważajcie; nie twierdzę że w każdym przypadku będziecie mieli do czynienia z osobą z traumą, ale bądźcie uważni, o zbyt wielu przypadkach studentów mi opowiadała.

Nie znała kompromisu, bo jej tego nie nauczyłeś. Nie stosowałeś KAR I NAGRÓD.

Prawda. Zbyt idealistycznie ją postrzegałem, myślałem (i kurwa czułem zwrotnie), że skoro ja wiem za co powinna być kara a za co nagroda, to ona również (takie na początku wrażenie sprawiała), the point is, że nie było powodów do karania, naprawdę - tym mnie ujęła. Przegapiłem moment z tym nocnym jebnięciem z jej strony, zbyt znienacka było, naprawdę znikąd, szczerze to mnie straszliwie zabolało, nie spodziewałem się.

No na bank się prześpią i ona może również z nim DOJŚĆ:)-Boli?Smile

Czy ja wiem? Wink Nie moja rzecz w tej chwili, laska nie jest moją własnością. Wolę się próbować skupić na tym, co ja mam robić.

1. Wyprowadzić się z tego miasta.
2. Poznawać nowe kobiety.
3. Odswieżyć kontakt ze starymi osobami.
4. Poznawać nowe wartościowe osoby.
5. Odnaleźć w sobie pasję.
6. Zaczać robić to co się wcześniej kochało.
7. Uprawiać sport
8. Brać udał w zawodach.
9. Dużo czytać i się edukować.
10. Od czasu do czasu jeździć na jakieś szkolenia.
11. Robić każdego dnia wszystko to czego się boisz.
12. Ustalać sobie cele i je realizować.
13. Robić coś nowego.

Zawsze mogłem z nią robić to, co kochałem, ona lubiła aktywność. Koniec, nie idealizuję.

No lepiej późno niż później...mając kredyt, wspólny dom, dzieci...

Ona chciała, wytyka mi to. Ale poza 'chceniem' nie pokazała że potrafi być partnerką. I tutaj to tak naprawdę się rozjebało, boli mnie, że ani nie próbowałem w swoim czasie ramować, kalibrować, wychowywać ją sobie, ani nie odszedłem...

Rozmawialiśmy dziś, po raz pierwszy od dość dawna w miarę spokojnie, ma dużo żalu, część może słusznie, ale patrzy tylko ze swojej perspektywy, nie potrafi wyjść poza to, pomyśleć o tym, że jej zachowania mogą mieć wpływ na zachowania innych wobec niej. Szczerze mówiąc, to myślę, że gdybym bardzo mocno chciał, to bym nas spokojnie odzyskał, nie w tydzień czy dwa, ale spokojnie. Sęk w tym, że ja widzę, że ona nie jest w stanie nic w sobie zmienić. I mimo że myśli że zerwała ze mną, to tak naprawdę, w moim odczuciu, zerwała ze sobą że tak powiem. Smutne, wiem że jej ciężko.

Dzięki TYAB.

Kensei
Portret użytkownika Kensei
Włączona
Płeć: mężczyzna
Wiek: 31
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2018-04-06
Punkty pomocy: 79

Stary, w dużej mierze rozumiem Twój przypadek, Tyab sporo wyjaśnił też. Chciałem tylko poruszyć jedną kwestię, mianowicie to o czym piszesz i nazywasz "atakowaniem jej". Zjadłem trochę zęby na tym, gdzie z mojej strony intencją było wskazanie jakichś rzeczy, które mi przeszkadzają, wpływają na to jak się czuję itp, rzeczy które można zmienić by tworzyć lepszy, dojrzały związek, empatyczny. Otóż każdy taki komunikat dla kobiety mającej podobną osobowość, a widzę tu podobieństwa, jest odbierany jako próba zmiany kogoś, zamiast akceptacji w pełni tej osoby takiej jaka jest. Ona mogła to każdorazowo odbierać w stylu "nie pasuje mu taka jaka jestem, ciągle jest coś nie tak, nie odpowiadam mu" itd. Często próbuje wtedy człowiek logicznie wytłumaczyć, że nie o to chodzi... Ale nie da się, zwłaszcza gdy w grę wchodzą już emocje. Istotą problemu tutaj myślę nie jest to, że ktoś intencjonalnie robi i mówi coś żeby Tobie było gorzej, żeby sprawić przykrość itp. Istotą jest to, żeby akceptować to jaki ktoś jest, a samemu mieć wpływ i kontrolę nad tym jak się z niektórymi rzeczami czujemy i sobie radzimy. Reasumując, nie można czynić i obarczac kobiety tym jak sam się człowiek ze sobą czuję i co robi ze swoimi emocjami. Dojrzały ogarnięty facet po prostu nie daje sobie tak wejść na głowę.

"Empty your mind. Be formless, shapeless - like water."

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Możliwe że masz rację z tym akceptowaniem, niepotrzebnie próbowałem podchodzić do tego racjonalnie. Ma wielki żal o to do mnie, ale nie czuję się winny, intencje miałem zawsze dobre. Sęk w tym, że ja ją akceptowałem, aż za bardzo, przez co dałem sobie wejść na głowę, mój błąd.
To nieważne już w odniesieniu do niej. Muszę zapomnieć.
Teraz laska po znajomych żali się jaki to zły byłem, w swojej rodzinie zbudowała obraz mojej osoby jako przyczyny jej całego bólu. Smutne, ale chyba typowe.
Dzięki.

wujeksamozło
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: kraków

Dołączył: 2017-01-16
Punkty pomocy: 103

I ładnie wypunktowane Wink

Szczególnie punkt 11 jest tutaj kluczowy.

Związki na odległość, poraniony pomysł jak by to mało lasek w okolicy było?
Wyprowadzka do niej, jeszcze gorszy pomysł.
Miłość miłością, ale nie zmienia się całego swojego życia dla dziewczyny.

4 lata dużo nie dużo, ciesz się, że do końca nie zgubiłeś instynktu samozachowawczego.
Akurat facet w twoim wieku ma dużo prościej a niżeli kobieta jeśli chodzi o szukanie partnera, możesz i nawet 8 lat młodszą znaleźć i będziesz happy Wink więc tym tematem się nie przejmuj. Myślę, że poprzednicy wyczerpali wątek. Powodzenia!

Stary Wąż

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Tak Wężu, dzięki. Dam radę spokojnie;)

vanarmin
Portret użytkownika vanarmin
Nieobecny
Wiek: 27
Miejscowość: Lublin

Dołączył: 2011-11-20
Punkty pomocy: 414

Dostałeś solidną lekcję na przyszłość. Widać, że jesteś wrażliwym, empatycznym facetem. Powinieneś poszukać również takiej dziewczyny.
Zamiast być kapitanem na swoim okręcie, to poszedłeś robić za majtka, na cudzym okręcie... niestety na koniec zostało Ci zmywać podłogi brudną szmatą...
Wracaj na swój okręt, znajdź taką co zechce Ci w dalszym rejsie po drodze życia towarzyszyć, lecz Ty musisz solidnie kierować tym okrętem.

Przeinwestowałeś mocno w tą relację, ustawiłeś całe życie pod jej kątem, w zamian dostałeś tylko solidną lekcję. Pamiętaj żeby w pierwszej kolejności inwestować w siebie, a nie kobiety. Inwestycja w siebie zawsze z Tobą zostanie, z kobietami jak już wiesz, bywa różnie.
Teraz pora wziąć jaja w garść i wrócić w swoje strony. Ustaw swoje życie tak abyś Ty był szczęśliwy, a nie inni dookoła. Wtedy Twoje szczęście przyciągnie odpowiednią kobietę! Która doceni tym kim jesteś by być naprawdę szczęśliwym. Pamiętaj, żeby swojego szczęścia nie uzależniać od kobiet, bo poniesiesz srogą klęskę.

Wierzę w Ciebie, jedynie co Cię ogranicza to Twój własny umysł i iluzje.
Znajdziesz lepszą, PIONA!

"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"

Gudenty
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-16
Punkty pomocy: 16

Z tym zmywaniem to może bym aż tak nie jechał, ale owszem, powrót na swój okręt to podstawa.
Iluzje wymazuję, sporo ich co prawda zapewne zostało, ale daję radę na spokoju. Przeinwestowanie... cała prawda, dałem się zwieść;) Albo zjebałem po drodze.Pewnie jedno i drugie i jakieś jeszcze trzecie by się myślę znalazło.
To bardzo wartościowy wpis, z dużą dawką porządnej energii, dzięki vanarmin (celowo piszę z małej, tak masz w profilu;)!
Wniosek: do podstaw;)