Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Jak odzyskać zaufanie do kobiet i pozbyć się poczucia winy

21 posts / 0 new
Ostatni
ramzes80
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ,,,
Miejscowość: .,,

Dołączył: 2017-06-11
Punkty pomocy: 119
Jak odzyskać zaufanie do kobiet i pozbyć się poczucia winy

Cześć Wszystkim
Nie piszę tu po to aby się pożalić, czy szukać litości. Nie piszę też po to, aby szukać podpowiedzi co zrobić, aby wróciła, bo tego nigdy bym nie chciał.
Usunąłem wszystkie jej dane, nr tel, wszytko. Nie widzieliśmy się od rozstania. Ale opiszę po kolei co i jak.
Parę lat temu miałem tu swoje konto. Niestety na moje nieszczęście z czasem przestałem zaglądać na tą stronę i zapomniałem hasła.
To był początek 2011 roku kiedy to miałem pewien problem z moją wtedy jeszcze dziewczyną. Opisałem tu http://www.podrywaj.org/m%C3%B3w... ten problem i wszyscy stwierdzili, że
z laską jest ok, tylko ze mną coś nie tek, bo się wkurwiam jak się dobija do laski jakiś kolo z pracy. Sprawę olałem, jak koledzy radzili i wszystko ucichło.
Znów zaczęło być między nami ok. Po kilku miesiącach bycia razem, postanowiliśmy razem zamieszkać w wynajętym mieszkaniu. Czasami rozmawialiśmy o naszej przyszłości, co zaniepokoiło mnie,
to to że jak mówiłem o małżeństwie, to za każdym razem podkreślała, że ona na żonę to się nie nadaje, ale dziecko to by bardzo chciała mieć.
Wszystko układało się w miarę dobrze, aż do połowy 2013 roku, kiedy to znów jakiś adorator zaczął wydzwaniać i proponować spotkania. Zrobiła się awantura, podczas której
powiedziała mi, że ma zaniżoną samoocenę i widzi w sobie wiele wad, a ktoś zasypuje ją komplementami, a ja zajmuję się swoim hobby i za mało jej czasu poświęcam, a ona
nie mając pracy nudzi się w domu i stąd przyplątał się nowy kolega.Ja też nie omieszkałem powiedzieć jej co mi się nie podoba w jej zachowaniu, między innymi to, że najważniejsza jest zawsze dla niej koleżanka i to koleżanki zdanie się liczy, a nie moje. Na co ona mi odpowiedziała, że zawsze jej koleżanka będzie dla niej ważniejsza niż ja. Tak też mówiła podczas każdej naszej sprzeczki.
Porozmawialiśmy i ustaliliśmy, że nie będę tyle poświęcał czasu na swoje zainteresowania, będziemy razem więcej czasu spędzać. Tak też się stało. W tym czasie zaczęła wspominać coraz częściej o dziecku. Nie miałem nic przeciwko temu, ale uznałem, że
to jeszcze nie czas, bo ani nie mamy ślubu, ani własnego mieszkania, ani ona nie ma pracy. A z mojej pensji nie damy rady wszystkiego załatwić. W sumie sama przyznała mi rację.
Ale też odstawiła antykoncepcję, twierdząc że nie będzie się truć. Zaczęła wspominać o ślubie, bo pora pójść dalej w naszym związku. W sumie sam też uznałem, że juz chyba najwyższa pora. W końcu mamy swoje lata.
Niestety po ślubie pogorszyło się między nami. Już tydzień po ślubie powiedziała mi, że zaczął do niej do pracy przychodzić jej były, z którym była przed naszym związkiem i często do niej zagląda.
Wtedy przypomniałem sobie, jak mi tu koledzy radzili - powiedziałem, że zasady zna, może widywać się z kim chce, jest dorosła, a jeśli zdradzi, to musi liczyć się z tym, że się rozstaniemy.
Na tym temat jej byłego się skończył, aż do sylwestra, jakoś się posprzeczaliśmy po imprezie sylwestrowej i wtedy powiedziała mi, że jej były nadal ją odwiedza w pracy i nawet proponował jej bzykanko.
Oczywiście, wszystko co złe, to ja i moja wina. Kłótni było coraz więcej, zawsze pretekst do kłótni musiała znaleźć moja żona. W tym czasie kupiliśmy wspólne mieszkanie. Przez chwile cieszyła się, po czym
znów szukała pretekstu do kłótni i problemów, których nie było. Wyobraźcie sobie, że potrafiła strzelić focha i zrobić awanturę o to że akurat właśnie stanąłem w tym miejscu w kuchni, gdzie ona miała zamiar podejść.
Ewidentnie przeszkadzała jej moja osoba. Zmiany w pracy ustawiała sobie tak, aby w weekendy pracować, bo wtedy ja miałem zawsze wolne, a później pretensje do mnie ze mało czasu spędzamy razem.
Pewnego dnia znalazłem przypadkiem w kompie linki do portalu randkowego, gdzie szukała partnera. Powiedziałem jej o tym, co znalazłem. Oczywiście zaczęła się wykręcać i tłumaczyć, ze tak tylko chciała sobie coś sprawdzić i nie zagląda już tam.
Oczywiście kolejna rozmowa, że takim zachowaniem nadużyła moje zaufanie i ja mocno się zastanawiam nad dzieckiem, czy w ogóle chcę. W sumie po wszystkim powiedziałem jej, że już nie chcę dziecka.
Po tym jeszcze gorzej było między nami, powiedziała, że kochałaby mnie jakbym jej zrobił dziecko, a że dziecka nie ma, to mnie nie kocha i nie widzi ze mną przyszłości.
Zaczęła nosić przy sobie tel, blokowała dostęp do niego (wcześniej nigdy nie ukrywała przede mną telefonu). Kolejna rozmowa w tej sprawie i kolejne wymówki z jej strony. Po tym co zaobserwowałem, zaświeciła mi się lampka w głowie - jest ktoś trzeci. O seksie w gumce nawet nie chciała słyszeć, więc ja z obawy, że zrobi jej ktoś inny dziecko, zrezygnowałem ze współżycia.
Rok temu zapytała mnie czy będę jej robił problemy jeśli złoży sprawę o rozwód bez orzekania o winie.
Bez chwili zastanowienia odpowiedziałem, że żadnych problemów robił nie będę, droga wolna, a mieszkanie wystawiamy na sprzedaż. Od tamtej pory nigdy nie skamlałem za nią, nie prosiłem o drugą szansę. Nie namawiałem do zmiany zdania dot. rozwodu.
Jak złożyła pozew w sądzie, to już nie kryła się z tym, że spotyka się z innymi, jak ktoś pisał do niej smsy, to się dziwiła mi, że nie reaguję na to i nie zabraniam jej kontaktów z innymi, co dowodzi według niej, że jest mi obojętna.
Co dziwne - już po sprawie rozwodowej proponowała mi sex na pożegnanie. Odmówiłem. 2 miesiące po rozwodzie, mieszkaliśmy jeszcze w naszym mieszkaniu ze względu na nie uregulowanie spraw z kredytem. Nie wróciłem na noc, bo miałem akurat imprezę firmową. W nocy pisała smsy do mnie czy wszystko ok, bo wróciła do domu, a mnie nie ma. Nie odpisałem.
Ale pojawił się inny problem - nasze wspólne mieszkanie, kredyt też, ona chciała abym ja opuścił mieszkanie, a ona zostanie w nim i nie zgadza się na sprzedaż. Co do mieszkania, postawiłem warunek, że wyprowadzę się jeśli ona przejmie kredyt. Po rozwodzie przejęła kredyt wraz mieszkaniem.
Nie omieszkała mi opowiedzieć, co wyprawiała przez ostatnie pół roku za moimi plecami, jak to umawiała się z chłopakami z neta na randki i jak do lasu ją wozili.
Ich imiona w swoim telefonie zapisywała jako imiona żeńskie, tak na wszelki wypadek gdybym jednak przechwycił jej tel.
A wszystko to moja wina, że tak się stało, bo nie zrobiłem jej dziecka. Wpędziła mnie w mega poczucie winy za wszystkie problemy z czego nie mogę się uwolnić do dziś.
Nie raz jej tłumaczyłem, że dzieckiem nie naprawimy naszego związku, a wręcz przeciwnie, będzie jeszcze gorzej. Namawiałem na terapię małżeńską, ale na nic wszystko.
Wiem, że popełniłem mnóstwo błędów, które rzutowały na naszym związku. Ona oczywiście cały czas twierdziła, że jej winy w tym wszystkim nie ma żadnej, a to co się stało, to moja zasługa.
Każdy kto widział nasze małżeństwo z boku, stwierdził, że to nawet obok miłości nie stało, a rozwód z nią to najlepsze co mi się mogło w tym czasie przytrafić.
Wiem, że nie szanowała mnie, ważniejsze dla niej zawsze było zdanie koleżanki niż moje. Liczyły się tylko jej potrzeby a nie moje. Jak proponowałem spacer, to się jej nie chciało, a kilka dni później foch, że nigdzie nie wychodzimy.
Z perspektywy czasu wiem, że błędem było to,że kłótnię ona prowokowała, a ja później pierwszy się do niej odzywałem. Z resztą już po wszystkim powiedziała mi, że specjalnie prowokowała kłótnie, żeby się wyżyć na mnie.
Mimo wszystko nie potrafię sobie poradzić z poczuciem winy, że jednak mogłem wiele razy inaczej postąpić, może wtedy byłoby dobrze.
Nie chciałem, aby mi oddała pierścionek zaręczynowy, czy obrączkę, uznałem, że to jej, więc niech sobie zrobi z tym co chce. Pewnego dnia znalazłem pierścionek i obrączkę położoną na moich rzeczach. Skoro gardzi tym, to schowałem. Jakiś czas później chciała odebrać obrączkę, ale odmówiłem, mogła nie wyrzucać. Nie wiem, czy dobrze postąpiłem?
Teraz pora zacząć wszystko od nowa. Tylko jak teraz zaufać innej kobiecie? Nie wiem czy potrafiłbym zaufać, a przecież nie można wszystkich mierzyć jedną miarą.
Co o tym myślicie?

Simi
Portret użytkownika Simi
Nieobecny
Wiek: 30
Miejscowość: ...

Dołączył: 2014-11-20
Punkty pomocy: 79

Przykra historia stary, CZAS ! goi rany , powodzonka Laughing out loud

Tomcioromcio
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Lubawa

Dołączył: 2015-02-28
Punkty pomocy: 17

Grubo naprawde na twoim miejscu zaczął bym się bawić a nie pakować sie w kolejny związek, moze za jakiś czas trafi się lepsza kobieta.

tomrom

ramzes80
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ,,,
Miejscowość: .,,

Dołączył: 2017-06-11
Punkty pomocy: 119

Nie pakuję się, nawet nie wiedziałbym od czego teraz zacząć, Zbyt dużo mnie to kosztowało.

Hasano
Portret użytkownika Hasano
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 25
Miejscowość: miasto wojewódzkie

Dołączył: 2015-09-16
Punkty pomocy: 974

Czytając takie historie zastanawiam się czy małżeństwo/związki mają sens..

|Życie jest krótkie i jeśli masz na coś ochotę to to zrób, ale licz się z konsekwencjami| & |Kobieta jest jak motylek w Twojej dłoni, jeśli zaciśniesz ręce, motylek udusi się, jeśli otworzysz je za mocno, motylek odleci|

ramzes80
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ,,,
Miejscowość: .,,

Dołączył: 2017-06-11
Punkty pomocy: 119

Dokładnie. Gdybym nie spróbował, to bym żałował do końca życia, że nie spróbowałem.
Zrobiłem wszystko, co mogłem, żeby było dobrze, Było źle. Dobrze że nikt trzeci nie ucierpiał na tym - czyli dziecko.

sirkaszanka
Nieobecny
Wiek: 70
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-13
Punkty pomocy: 297

Miałeś sporo poważnych przesłanek, by zakończyć relację. Nie zastanawiaj się nad tym, co mogłeś zrobić lepiej, ale NAD TYM, DLACZEGO na Twojej desce rozdzielczej NIE ZAPALIŁY SIĘ WSZYSTKIE CZERWONE LAMPKI. Innymi słowy, dlaczego tak sporo razy ignorowałeś swoją inteligencję emocjonalną i oszukiwałeś sam siebie?

Wyobraż sobie, że wyczyny Twojej laski są do Ciebie jak położenie miast Szczecin-Warszawa. Szczecin nie jest aglomeracją Warszawy ani na odwrót. To zupełnie gdzie indziej położone miasta. Oddziel to. To tylko i wyłącznie od niej zależało co zrobi. I stwarzałeś jej ku temu warunki - mogłeś być jak najlepszą latarnią dla swojego związku: i prawdopodobnie byłeś - bo gdy lasia narzekała, od razu spełniałeś nawet jej najbardziej dziwaczne pomysły. Dawałeś światło na jej kurs, ale przecież latarnia nie może wyjść z ziemi, przyczłapać się do statku i powiedzieć "hej głuptasie, gdzie Ty płyniesz!" To była jej indywidualna decyzja, że zamiast Ciebie, wybrała bzykanie się po lasach z kolesiami z neta.

Dlatego nie miej sobie nic do zarzucenia. Ze swojej strony zrobiłeś wszystko co mogłeś.
Największa praca przed Tobą jest taka, by odpowiedzieć sobie szczerze na pytanie przed samym sobą "co ja do cholery robiłem z tą głupią zdzirą przez sześć jebanych lat". Smile I znowuż: to się tyczy Ciebie, nie jej. Ona mogła tylko wywoływać pewne Twoje stany, ale za wszystko co czujesz jesteś odpowiedzialny Ty sam.

Aha, nie kontaktuj się z nią. Usuń jej wszystkie zdjęcia, pozbądź się wszystkiego co Ci o niej przypomina. Skasuj i zablokuj jej numer.

ramzes80
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ,,,
Miejscowość: .,,

Dołączył: 2017-06-11
Punkty pomocy: 119

Usunąłem wszystko. Nie kontaktuję się z nią, ona ze mną też nie.

romanek
Portret użytkownika romanek
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: Odpowiedni
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-03-15
Punkty pomocy: 708

No cóż.. historia smutna jak dupa.
Napiszę Ci,że jesteś tak samo winny jak ona:)
Bo jako facet, mając tak wyraźne sygnały,że coś nie gra (kurwa nawet nie coś) - wszystko nie grało w Waszym "związku":
- brak Twojej kontroli
- jej znudzenie Waszym związkiem, bo przecież która zakochana kobieta pozwala na wydzwanianie do niej? która daje sobie zaproponować bzykanko? nie przypadkiem, ta która niby ma faceta, ale furtka otwarta?
- jej pierdolenie o tym, że ma kompleksy i ktoś ją adoruję, zapomniała dodać, że własnie tego chce
- jej niezrównoważenie psychiczne, bo nie jest normalne.. że kobieta chce mieć dziecko z facetem, z którym nie chce być
- Twoja mega cipowatość, bo trzeba było przerwać tą maskaradę już dużo wcześniej

Wyciągaj wnioski, pracuj nad sobą.. dobrze, że zablokowałeś całkowicie kontakt z nią.. dla mnie pierdolenie, że to "dziecinne" to ch*ja warte gadanie... niestety są tacy ludzie, którzy są bliscy przez pewien czas, sam jestem tego przykładem.. niestety to się zmienia, i niektórych ludzi po prostu trzeba "usunąć" ze swojego życia

Dobrze, że to nie poszło dalej.. dziękuj Bogu.. jedyny plus z tej całej sytuacji

sirkaszanka
Nieobecny
Wiek: 70
Miejscowość: Polska

Dołączył: 2014-11-13
Punkty pomocy: 297

Daj sobie czas na zaufanie do innej. Oczywiście musisz to poznawczo zreinterpretować - mianowicie jeden taki przypadek nie rzutuje na na miliony kobiet w tym kraju i na świecie. To jednostkowy przypadek. Pewnie, że jest takich więcej, ale każda nowo poznana przez Ciebie kobieta będzie inną jednostką niż ta ex. I każda następna będzie inna od poprzedniej.

Z pewnością warto, abyś poznawał kobiety, a jeszcze bardziej warto wypracować własne granice na co pozwalasz kobiecie, a na co nie pozwalasz: i jeśli Twój "ogródek" z Twoimi drzewami owocowymi jest bezczelnie deptany przez inne, a ogrodzenie nagminnie psute - to dziękuję, odcinam i następna w kolejce.

W końcu to Ty jesteś Panem samego siebie - nikt nigdy nie władał Twoją decyzyjnością jak tylko Ty sam.

Nie warto też wpadać w drugą skrajność i doświadczać urojeń paranoidalnych i chorobliwych zazdrości o kobietę.

ramzes80
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ,,,
Miejscowość: .,,

Dołączył: 2017-06-11
Punkty pomocy: 119

Mało tego, to jeszcze chciała mnie odciąć od kumpli

CiasteczkowyPotwór
Portret użytkownika CiasteczkowyPotwór
Nieobecny
Wiek: 25
Miejscowość: Poznań

Dołączył: 2017-09-09
Punkty pomocy: 167

Tak się składa, że nie robisz żadnej kobiecie łąski tym, że jej zaufasz.

Co do reszty, nie miej żalu do siebie, że mogłeś coś źle zrobić bo to taki typ kobiety. Z drugą, nową kobietą będzie lepiej. Współczuj facetowi, który się zwiąże z Twoją ex bo facet będzie mieć horror. Ona już taka jest. Szuka zaspokojenia emocjonalnego w postaci kłutni, szuka pretekstów. Samo stwierdzenie, że Cię zacznie kochać jak zrobisz jej dziecko świadczy o szantażu emocjonalnym z jej strony jak o o tym, że jakość tych uczuć była po prostu zerowa. Szczerze, nie zadręczaj się tą babą... I NIECH CIĘ RĘKA BOSKA BRONI, gdy do CIebie zagada olej ją, bo będzie to samo. Normalny facet ją rzuci i przybiegnie do Ciebie bo wie, że się już wcześniej jej dawałeś. Ona ma racje, na żonę się nie nadaję. Na matkę też bo co to za wychowywanie dziecka bez męża/ojca, wychowała by małego tyrana.

Jac
Portret użytkownika Jac
Nieobecny
Doktor podrywu
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 31
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2011-03-19
Punkty pomocy: 436

Spryciula, pozew rozwodowy bez orzekania o winie, w między czasie rypała się za twoimi plecami. Chciała mieszkać w mieszkaniu, które ty będziesz spłacał. Uratowało ciebie, że wzbroniłeś się przed zrobieniem dziecka. Ona by wtedy mieszkała z dzieciakiem w mieszkaniu, które ty byś spłacał. Za chwilę wmanewrowała by ciebie w znęcani się nad rodziną po sprowokowanej kłótni. W związku z czym sąd wyprosił by ciebie ze wspólnego mieszkania. Mogła by się rypać z kim by chciała ty byś to wszystko utrzymywał. Teraz ciesz się, że się wyplątałeś. Jak ochłoniesz, wykorzystaj zdobyte doświadczenie do znalezienia partnerki, która nie wykazuje wyżej opisanych cech. A doświadczanie masz już całkiem spore

Stifler
Portret użytkownika Stifler
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 21
Miejscowość: Californication

Dołączył: 2015-04-26
Punkty pomocy: 222

Powiem jedno CIESZ SIĘ ,ZE NIE ZROBIŁEŚ TEGO DZIECKA. Ludzie popełniają mniejsze i większe błędy ale ty zrobiłeś coś czego połowa facetów w XXI wieku by nie zrobiła - zacząłeś szanować siebie i to skończyłeś. Nie ważne czyj to był pomysł czy twój czy jej. NIe latałeś za nią z kwiatami tylko odpuściłeś. Trochę przez to nabierzesz dystansu do kobiet mam nadzieje ,że w zdrowym rozsądku bo nie każda jest taka. następnym razem nie wjedziesz nawet w związek z taka wariatką.

ZRÓB JEDNO DLA SIEBIE - CHOĆBY SIĘ WALIŁO PALIŁO CZY COKOLWIEK CZY ONA SIĘ ZMIENI NAWET ZA 100 LAT. NIE ODPISUJ NIE ODBIERAJ NIECH ONA STANIE SIĘ PRZESZŁOŚCIĄ JUŻ NA ZAWSZE ,TO TYP MANIPULATORKI ,KTÓRA NIE RAZ BĘDZIE CHCIAŁA WEJŚĆ W TWOJE ŻYCIE Z BRUDNYMI BUTAMI.

POZDRAWIAM SERDECZNIE I ŻYCZĘ WSZYSTKIEGO DOBREGO

RafaelB
Portret użytkownika RafaelB
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2019-11-15
Punkty pomocy: 461

Trochę jak w Dwóch i pół
- Alan i Judith. Koszmar Smile)))

Nie bać się, tylko działać.

ann39
Portret użytkownika ann39
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Średnie miasto

Dołączył: 2017-02-10
Punkty pomocy: 334

Szacun ze byles zdesperowany ale jej juz nie ruchales po rozstaniach.
Zamieszkanie po kilku miesiacach niszczy wszystko jednak wiedz ze to nie twoja wina. TOKSYCZNA LASKA. Nie każda zdradza. Osobiście sam byłem kiedyś zdradzony jednak kobieta zrobiła to RÓWNOCZEŚNIE prawie z zerwaniem, po prostu były przyjechał - TO SIE CENI HAHAHAHA Laughing out loudLaughing out loud:D
Reasumujac trzeba czytac oznaki, to nawet moze byc uczące dla czytających temat.

ramzes80
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ,,,
Miejscowość: .,,

Dołączył: 2017-06-11
Punkty pomocy: 119

Mimo wszystko jak tak myślę o tym wszystkim z perspektywy czasu, bo mineło już kupe czasu, to nadal mam wrażenie, że to ja spierdzieliłem to małżeństwo. Bo gdybym chciał tego dziecka, to pewnie do tej pory miałbym rodzinę, a tak to siedzę sam jak palec.

Z jednej strony czułem wtedy że ją kocham, że jest wszystkim dla mnie, a z drugiej strony nie chciałem dziecka, które ona tak bardzo chciała mieć i tak jej na tym zależało. Czy to nie jest pojebane?

Może faktycznie nie poświęcałem jej czasu tyle ile ona chciałaby, bo zawsze ta praca...
ale jak byłem w każdy weekend w domu, to ona ustawiała sobie właśnie wtedy dyżury w pracy, a w tygodniu jak ja byłem w pracy, to ona siedziała w domu.

Gdyby dało się cofnąć w czasie, to zgodziłbym się na to dziecko.

Emigrant
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 26
Miejscowość: Niemcy

Dołączył: 2020-09-21
Punkty pomocy: 13

Na pewno popełniłeś kilka błędów bo nie ma ludzi nieomylnych. Ja jestem pod wrażeniem Twojego zachowania bo zrobiłeś to co powinieneś, a na pewno to nie było łatwe.

Wiele z jej zachowań świadczą o tym, że ona jest po prostu zepsuta. Sama zresztą o tym mówiła.
Ciesz się, że rozstaliście się przed zrobieniem dziecka, to nierozwiązało by twoich problemów.
Nie żałuj chłopie bo nie masz czego. Pomijając już to, że ona pocieszała się byle kim i dawała się ruchać po lasach rożnym typom, to mówienie Ci o tym było u niej celowe by Cie zranić.
Taki typ. Dlatego nie jest warta już ani minuty twojego życia.
Sama wielokrotnie pokazywała, że poza ciałem nie ma nic do zaoferowania. Jeśli jesteś człowiekiem myślącym, który poza seksem chciałby mieć u swego boku mądra żonę to nigdy nie byłbyś z nią szczęśliwy.

ramzes80
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ,,,
Miejscowość: .,,

Dołączył: 2017-06-11
Punkty pomocy: 119

Tak, masz racje, popełniłem z pewnością wiele błędów. Zawsze miałem tego świadomość. Z pewnością nigdy jej krzywdy nie robiłem, zero alkoholu, zero dziwnych akcji, flirtów. Po pracy prosto do domu, do żony.
Największym błędem było to, że mówiłem że chcę mieć z nią dziecko, a później odwołałem to. Może też pod wpływem emocji, bo zobaczyłem że założyła na portalu randkowym konto. Ale żałuję do do dziś i będę pewnie żałował do końca życia tego.
Wiele rzeczy mi się nie spinało jak patrzyłem tak z boku na nasz związek. Czułem że coś jest nie tak, ale nie wiedziałem co. Nie opowiadałe też wtedy nikomu co się dzieje, bo uznałem że o takich sprawach się nie rozmawia z osobi postronnymi. A może trzeba było poradzić się jakiegoś dobrego kumpla co robić. Byłem z tym wszystkim sam.

senkei
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: Sochaczew

Dołączył: 2016-01-19
Punkty pomocy: 279

Chłopie pomijając, że wziąłeś ślub z nieodpowiednią osobą, to za taki finał powinieneś iść i dać na tacę. I mimo, że się wpieprzyłeś w taki związek, to podświadomie instynkt samozachowawczy uchronił Cię przed dużo większym problemem w postaci dziecka. I powiem Ci jakby to było na 99%, jakbyście mieli wspólne dziecko to i tak by Cię rzuciła z tym że musiałbyś płacić alimenty, prawdopodobnie spłacać połowę kredytu na mieszkaniu w którym byś nie mieszkał i jeszcze miał utrudnione kontakty z dzieckiem. A tak masz czystą kartę, po prostu przestań się obwiniać za coś co nie jest Twoją winą, a jak nadal nie możesz się pozbierać to może warto zapisać się na jakąś terapie u psychologa, bo jak dla mnie to po prostu przydałby Ci się kontakt ze specjalistą aby przeanalizować ten etap życia i go po prostu zamknąć. PS. A co do panny jak dla po prostu byłeś dla niej za dobry, jakbyś chlał i sam robił awantury to by była bardziej potulna.