Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Brak mi sił

11 posts / 0 new
Ostatni
smagacz
Nieobecny

Dołączył: 2010-02-10
Punkty pomocy: 14
Brak mi sił

Witam,

Piszę do Was, bo już brak mi sił i nie wiem co robić. Ostatnimi czasy mam ciężki okres. W pracy bardzo dużo obowiązków, wypełniam je, żeby jej nie stracić. Do tego dochodzi stres związany z covidem i całą tą pandemią. Ogólnie odczuwam permanentny stres. No i moje zazwyczaj stalowe zdrowie psychiczne zaczyna się sypać. Pojawiły się jakieś nerwobóle, obniżony nastrój dół itd.

Jednak najgorsze w tym jest to, że moja kobieta jakby tego nie zauważała. Do tej pory byłem wesołym, pewnym siebie gościem, ale gdy jest mi gorzej to ona mam wrażenie jest z tego powodu wściekła na mnie. Owszem niby się stara poprawić mi humor, ale jak się to jej nie udaje to zaczynają się fochy i wyrzucanie mi, że "no to ona już nie wie jak mi pomóc"...

Oświadczyłem się jej kilka miesięcy temu i było wspaniale, ale teraz nagle zmieniła się bo nie wypełniam jej "planu" na dziecko, ślub i szczęśliwe życie. Cały czas robi mi ciśnienie co jak się domyślacie nie pomaga mi, a jeszcze pogłębia kiepski stan psychiczny.

Już nie wiem jak z nią rozmawiać. Nic do niej nie dociera. Jest zafiksowana na tym, że kiedyś coś jej obiecałem a teraz okazuje się, że to kłamstwo.

Mam wrażenie, że sama rozwala ten związek i chce oskarżyć o to mnie. Nie mogę się nawet zrelaksować bo kładzione są mi do głowy coraz to nowe argumenty jak to ją oszukałem etc. Czy to jest właśnie toksyczność czy to ja zjebałem mając czelność poczuć się gorzej? Poradźcie coś. Może robię coś źle, może źle z nią rozmawiam?
Jak byście Wy rozwiązali taką sytuację?

Dzokej
Portret użytkownika Dzokej
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2013-11-09
Punkty pomocy: 36

Kolego, przedstawiasz sytuację swoimi oczami według Ciebie tylko i wyłącznie ona jest wina temu wszystkiemu. A jakbyśmy pochłuchali jej punktu widzenia, może okazać się że jesteś zwykłym dupkiem i nic z tego co tutaj napisałeś nie jest prawdą. Moim zdaniem nikt nic tutaj nie wskóra, bo tutaj potrzeba poznać całą sytuację a nie tylko jakiś kawałek.

Jedyne co mogę Ci poradzić, porozmawiajcie szczerze. Powiedz jak się czujesz, że potrzebujesz pomocy z jej strony. Jak to nie zadziała, szukaj pomocy u specjalistów.

"U miss 100% of the shots you don't take" -Wayne Gretzky" - Michael Scott

smagacz
Nieobecny

Dołączył: 2010-02-10
Punkty pomocy: 14

No jasne. Baby zawsze mają swoje racje Wink Stary ja nie zmieniłem się w dupka, nie robię awantur, nie obrażam, nie zamulam. Po prostu z mojej perspektywy stałem się bardziej wycofany.
Rozmowy były, ale pomagają na 1-2 dni. Później jakby o nich zapominała. Ileż można? Doszło do tego, że czuję się winny, że tak a nie inaczej mi się zrobiło w głowie, że jestem słaby itd. To chyba nie jest normalne, prawda?

Malylunch
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 24
Miejscowość: Kraniec globu

Dołączył: 2019-10-12
Punkty pomocy: 472

Zrobiłeś się pluszowy, od tego że nie musisz szukać laski. Odpuściłeś, tracisz w jej oczach, zaczynasz być cipa a tego unikaj.
Dla nie to staż związku pozwala Ci w glowie na odpuszczenie, i myślenie że to już na zawsze. Nie chodzi o jej myślenie bardziej o to że stałeś się "stetryczalym pierdzielem" Smile
Otwórz głowę, bo to zaprowadzi się w momemt gdzie ona będzie bzykana przez kogoś podobnego to tego co było na początku. Jak Cie poznała, to nie zmieniać się, jeśli rzucałeś mięsem to rób to dalej, jeśli chodziłeś wkurwiony to rób to dalej. Nic nie ukrywaj, nie upiększaj!

Wszystko czego pragniesz jest po drugiej stronie strachu

`Ćwicz wieczorem, potem rano
I idź po swoje, jakby Ci to odebrano

Dominikkow
Portret użytkownika Dominikkow
Nieobecny
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 1993
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2014-11-07
Punkty pomocy: 1026

Zegar jej tyka nic nie poradzisz. Ona szuka kolesia, który uciągnie ten wagon. Ty nie dajesz rady, do czego masz prawo bo jesteś człowiekiem, a nie koniem pociągowym. Ba, nawet konia się tak nie traktuje. A lokomotywa potrafi popsuć. Dla mnie czerwona lampka.

_____________________________________________________________

Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.

Mendoza
Portret użytkownika Mendoza
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Miejscowość: Nigdzie na stałe

Dołączył: 2012-10-28
Punkty pomocy: 1735

To ta sama Atencjuszka co dwa tematy temu i ta sama co sceny robiła o byłą?

Przemilczasz rzeczy, które Ciebie wkurwiają. Twoja narzeczona Ciebie grubo dominuje nie od wczoraj, w dodatku jeździ po Tobie jak po psie.

Być może nie przynosisz stresu z pracy do domu tylko stres z domu do pracy?

Jak czujesz się wysysany to jesteś z toksyną, to jest bardzo proste.
Zrzucanie na Ciebie winy za wszystko to standard zjebaństwa #2.

Można wyjść z tego w miarę cało ale prawdopodobnie bez niej.

Po pierwsze, zarządzasz zasadę, że będzie po Twojemu albo wcale, wyjebane masz w jej argumenty, jak się tylko zająknie, żeby zacząć coś Ci pierdolić jak do dzieciaka to od razu jej prosto w oczy: "Jak Ci się nie podoba to poszukaj sobie innego, mam już dość Twojego wiecznego niezadowolenia" .

I chuj, i trzymasz tą ramę choćbyś zdechł.

Tylko w ten sposób wyjdziesz z tego z jeszcze w miarę dyszącym szacunkiem własnym.
Inaczej przejebiesz i z nią, i z samym sobą.

________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.

eldoka
Portret użytkownika eldoka
Nieobecny
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 32
Miejscowość: Wyspa Genialnego Żółwia

Dołączył: 2015-08-13
Punkty pomocy: 1655

"Oświadczyłem się jej kilka miesięcy temu i było wspaniale, ale teraz nagle zmieniła się bo nie wypełniam jej "planu" na dziecko, ślub i szczęśliwe życie. Cały czas robi mi ciśnienie co jak się domyślacie nie pomaga mi, a jeszcze pogłębia kiepski stan psychiczny.

Już nie wiem jak z nią rozmawiać. Nic do niej nie dociera. Jest zafiksowana na tym, że kiedyś coś jej obiecałem a teraz okazuje się, że to kłamstwo.

Mam wrażenie, że sama rozwala ten związek i chce oskarżyć o to mnie. Nie mogę się nawet zrelaksować bo kładzione są mi do głowy coraz to nowe argumenty jak to ją oszukałem etc. Czy to jest właśnie toksyczność czy to ja zjebałem mając czelność poczuć się gorzej? Poradźcie coś. Może robię coś źle, może źle z nią rozmawiam?
Jak byście Wy rozwiązali taką sytuację?"

Ja tam nie wchodzę głębiej nawet w ten temat i czy to ta sama czy inna bo nie znam autora nawet z nicku.
Do sedna. Obiecałeś coś kobiecie i się z tego nie wywiązałeś i to, że ona jest teraz za to na ciebie zła to nie twoja wina. W twoim mniemaniu oczywiście. Jaki z ciebie facet, że coś obiecujesz, nie robisz tego i zwalasz winę na drugą osobę, nie widząc nic w tym złego?

Po pierwsze, nie obiecuj jak nie jesteś pewien że to zrobisz. Po drugie, zdarzają się błędy oczywiście ale miej jaja by się do nich przyznać a nie zlewać. W końcu pierdolnie cię w komis i dobrze zrobi bo to nie w niej problem a w tobie.

__________________________________________________________
"Babie trzeba założyć chomąto. Tak robili do XII wieku polscy chłopi. Zakładali babom chomąto i orali nimi pole."

"Nie próbuj! Rób albo nie rób, nie ma próbowania."

senkei
Nieobecny
Wiek: 29
Miejscowość: Sochaczew

Dołączył: 2016-01-19
Punkty pomocy: 279

Może zacznij od tego, że powiesz nam czemu się jej oświadczyłeś, czy tego chciałeś czy po prostu bałeś się, że cie zostawi? No i co jej takiego obiecałeś, bo trudno tu cokolwiek powiedzieć nie znając dokładnie sytuacji? Nie znam cie ale obstawiam, że panna dała ci ultimatum albo ślub albo wypierdalaj ty narobiłeś w zbroje i obiecałeś wszystko byle cie nie zostawiła. A teraz panna ciśnie o realizacje obietnic a ty nie wyrabiasz psychicznie bo po prostu nie jesteś na to gotowy.

sequel87
Portret użytkownika sequel87
Nieobecny
Wtajemniczony
Płeć: mężczyzna
Wiek: 33
Miejscowość: Jaworzno

Dołączył: 2018-07-27
Punkty pomocy: 2504

Czasami mam podobnie tylko z malum szcxegolem ze u mnie jest odwrotnie. To moja golebica ma czesto doly bo covid, bo nie mozna wyjsc do sklepu, bo okres za dlugi, bo do ginekologa sie nie da isc bo zaden nie przyjmuje tak jak kiedys, bo czekolady braklo na wieczor, bo dziecko trzeba zas wykapac a sie nie chce, bo na wakacjach zas bedzie w masce lazic, I wszyscu dookola umieraja.... a ja ja pocieszam I mowie ze bedzie dobrze bo to ja nosze spodnie, a dwoch zalamanych na swiat w domu nie potrzeba. Wez sie chlopie w garsc I nie jęcz, zaraz sloneczko wyjdzie, przyjdzie wiosna I nastroje a zmienia.

ramzes80
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: ,,,
Miejscowość: .,,

Dołączył: 2017-06-11
Punkty pomocy: 119

Ja miałem tak samo w małżeństwie. Też byłem obwiniany, że obiecałem dziecko, a teraz nie chcę. Poźniej już za wszystko byłem obwiniany. Ale im bardziej żona cisnęła mnie i im więcej problemów robiła z byle powodu, tym ja bardziej czułem niechęć do robienia dziecka. W końcu usłyszałem od niej, że gdybym chciał jej zrobić dziecko, to by mnie kochała,a tak to nie kocha mnie i nie widzize mną przyszłości. Nałożyły się na to wszystko problemy w pracy i ani w pracy nie było spokoju, ani w domu. Cały czas rozdrażnienie, nerwy i bicie się z właanymi myślami. Bo tak, mówiłem ze chcę mieć dziecko, ale też widziałem, że między nami nie jest najlepiej, że gdzieś tam olewa mnie. Zacząłem w końcu myśleć, że to nie na mnie jej zależy tylko na dziecku.
Jaka była prawda, nie wiem i już nigdy się nie dowiem. Pewnego dnia powiedziała mi o pozwie rozwodowym i że od jakiegoś czasu spotyka się z kimś innym.
Po kilku latach pluję sobie w brodę, że tak się zachowywałem, a nie inaczej i nie chciałem wtedy tego dziecka. Gdyby dało się cofnąć czas, to zgodziłbym się.
Choć znajomi i rodzina cały czas mi mówią, że nawet jakbym się zgodził wtedy, to i tak to wszystko pierdolnęłoby, bo ona mnie nie kochała.